Śri Ramana Maharishi


“Łaska Nauczyciela jest jak ocean. Jeżeli przychodzisz ze szklanką, nabierzesz tylko szklankę. Nie ma sensu narzekać na brak szczodrości oceanu; im większe naczynie, tym więcej otrzymasz. Wszystko zależy od ciebie.”



Bhagavan Śri Ramana Maharishi - Mędrzec z Arunaczali



ramana joga

"A gdy się starało zbliżyć swą ludzką świadomość do Maharisziego, spotykało się bezkres, nieskończoną, niemożliwą do ogarnięcia wielkość, jakby jego indywidualność nie istniała oddzielnie od Świadomości Kosmicznej; odczuwało się w nim Boga niejako bezpośrednio, «dotykalnie». Osobiście widziałam w nim «soczewkę» bożej światłości, żywą, nieskończoną Prawdę, a nie człowieka. "
-------------------------------------- - Wanda Dynowska.



Śri Ramana Maharishi urodził się 30 grudnia 1879 roku w bramińskiej rodzinie we wsi Tiruchuli, leżącej na południu Indii w stanie Tamil Nadu około trzydziestu mil od miasta Maduraj, otrzymując imię Venkataraman. Jego ojciec zmarł, gdy miał dwanaście lat i od tego czasu wychowywany był przez matkę i wujów.

W dzieciństwie przeszedł ceremonię upanajany, w której chłopcu z warny braminów po raz pierwszy zakłada się świętą nić bramińską upawita. Poza tym nie przechodził żadnych szczególnych inicjacji ani namaszczeń, do szesnastego roku życia nie wyróżnając się specjalnie spośród równieśników(1). Wówczas siłą przeznaczenia trafiła w jego ręce jedna ze świętych ksiąg tamilskich Peryia Puranam, przedstawiająca opowiadania z życia sześćdziesięciu trzech świętych kultu Śiwy. Zagłębił się w nią aż "do utraty tchu". Uderzyło go najbardziej to, iż Bóg, zdający się dotąd odległym, niepojętym olbrzymem, może niejako "zstępować" ku swym wyznawcom, że można go dosięgnąć, z Nim obcować i ukochać go najwyższą, najżarliwszą miłością; że całkowite zatonięcie w duchowej praktyce dało tylu świętym poznanie go i bezgraniczne szczęście. Mamy podstawy wierzyć, że Ramana już wówczas był świętym o takim stopniu doskonałości jak ci opisywani w owym dziele, a nawet, że przekroczył już ten duchowy poziom.

W kilka miesięcy później doszło do wydarzenia zmieniającego całe jego życie, a właściwie odsłaniającego dokładnie jego przeznaczenie, wielkość i osiągnięte duchowe szczyty. Sam Maharishi opisał to zdarzenie następująco:

"Ta wielka zmiana w moim życiu zaszła około sześciu tygodni przed moim definitywnym opuszczeniem Maduraj. A była zupełnie nagła. Siedziałem sam w pokoju na pierwszym piętrze domu mego stryja. Chorowałem w ogóle niezmiernie rzadko, a w ów dzień absolutnie nic mi nie dolegało; aż oto nagle ogarnął mnie przerażający lęk przed śmiercią. W stanie mego zdrowia nic nie mogło być tego przyczyną; nie starałem się też przyczyny tej szukać i lęk mój uzasadniać. Po prostu czułem ponad wszelką wątpliwość: «zaraz umrę», i począłem zastanawiać się, co mam zrobić. Nie przyszło mi wcale do głowy, by zwrócił się do lekarza, rodziny lub przyjaciół; czułem, iż mam stanąć z tym faktem twarzą w twarz, zupełnie sam.
Ów wstrząs przenikliwego lęku przed śmiercią skierował mój umysł w głąb i powiedziałem sobie wewnętrznie, bez formułowania słów: «Oto przyszła śmierć, ale cóż to znaczy? Co ma umrzeć? To ciało umiera.» I od razu zacząłem przeżywać oczekiwany akt śmierci. Położyłem się wyciągając sztywniejące członki, jakby rigor mortis już mnie ogarniał, tak by samobadanie nabrało jak najwięcej realności. Zatrzymałem oddech, zacisnąłem usta, aby żadne słowo się z nich nie wymknęło, ani «ja», ani żadne inne. «Ciało to już umarło; zaniosą je i spalą na popiół na stosie pogrzebowym. Ale czyż ze śmiercią tego ciała umarłem i ja? Czy to ciało to ja? Wszak jest ono bezwładne i nieme, a JA czuję pełnię sił swego istnienia, a nawet słyszę głos mej Jaźni wewnątrz, w głębi, zupełnie poza ciałem. A więc jestem Duchem transcendującym ciało. Ciało umiera, ale Ducha, który jest ponad nim, śmierć nie może dotknąć. Jestem więc nieśmiertelnym Duchem».
A nie były to mgliste, niewyraźne myśli; były to błyskawice świadomości, żywej bezpośrednio przeżywanej prawdy, niejako poza procesem myślowym. «Ja» było czymś bardzo realnym, jedyną realną rzeczą w tym stanie, a cała świadomość, dotąd związana z ciałem, była teraz ześrodkowana w tym «Ja». Od tej pory «Ja» [Jaźń] siłą potężnego przyciągania skupiło cała swą uwagę na sobie. Lęk przed śmiercią na zawsze zniknął.
Zatopienie w Jaźń było od tego dnia nieprzerwane. "


Biografowie, wielbiciele czy uczniowie Maharishiego różnie to przeżycie interpretują. Najczęściej określa się je mianem śmierci mistycznej [i zarazem klinicznej], ostatnim etapem duchowej scieżki owocującym urzeczywistnieniem Jaźni i Wyzwoleniem [Moksza, Mukti]. Niektórzy z kolei utrzymują, że było to pierwsze oświecenie, a po nim nastąpiły lata tzw. tapasu, tj. surowej dyscypliny i wysiłku w coraz głębszym sięganiu w Ducha, aż do zupełnego stopienia się z nim na stałe. Większość skłania się jednak ku tezie, że wszelkie dyscypliny i wysiłki miał już Maharishi za sobą, że w dawnych żywotach osiągnął już ich szczyty, a w obecnym wystarczyło jednego silnego wstrząsu, by całkowicie dojrzała, dorosła i z Bogiem już zjednoczona Świadomość "spłynęła" niejako w to ciało i poczęła wyrażać się w codzienności. Własne słowa Maharishiego, różne wzmianki i napomknienia potwierdzają to stanowisko.

Śri Ramana nie miał żyjącego w ciele nauczyciela [Guru] i nie znał przedtem żadnych duchowych metod ani ksiąg [prócz wspomnianej jednej] - "osiągnięcie" w takich warunkach Wyzwolenia [Moksza, Mukti] jest niezmiernie rzadkim wydarzeniem w dziejach ludzkości, w historiach życia mędrców i duchowych mistrzów.

Wkrótce po tym wydarzeniu młody Ramana, który od owego dnia zamiast zatapiać się w szkolnych książkach zatapiał się w Jaźni, porzucił rodzinny dom wyjeżdżając do Tiruvannamalai, ośrodka kultu Śiwy i miejsca licznych pielgrzymek, miasta położonego u stóp świętej góry Arunaczali, przez wyznawców uznawanej za fizyczną manifestację Boga.

Udając się do Tiruvannamalai rozpoczął drugi okres po owym pamiętnym przeżyciu, mający trwać kilka lat; zmieniał miejsca pobytu, najpierw w obrębie tej samej świątyni, potem mieszkając w małych, przydrożnych świątyniach albo pod drzewami, a jeszcze później po grotach na stokach Arunaczali - zawsze w tym absolutnym pogrążeniu w świat rzeczywistej, boskiej Świadomości. Przez długi czas nie wymawiał do nikogo ani jednego słowa. Okoliczni mieszkańcy rozpoznający wzniosłą istotę zaspokajali jego materialne potrzeby przynosząc pokarm, wierząc, że mogą zaskarbić sobie łaski poprzez służbę świętej osobie. Choć część otoczenia i biografów uważała ten okres za wstęp do Wyzwolenia, czyli trudną drogę duchowego tapasu, to było to tylko bezpamiętne pogrążenie się w bezkres Rzeczywistości.

Około 1899 roku Śri Ramana na dłużej zamieszkał w jaskini Virupaksha położonej na południowo-wschodnim stoku Arunaczali pozostając tam mniej więcej do 1915-1916 roku, by następnie - wraz z matką i młodszym bratem, którzy właśnie do niego dołączyli - przenieść się do wzniesionej nieopodal niewielkiej aśramy zwanej Skandaśram, gdzie zamieszkiwał do 1922 roku.

"Najwyższy kieruje przeznaczeniem dusz, zależnie od karmy każdej z nich. To, co nie jest przeznaczone, nie wydarzy się, choćbyśmy się o to najusilniej starali. A to, co jest przeznaczone, stanie się, choćbyśmy wszystko robili, by tego uniknąć. Jest to niezawodne i pewne. Najlepiej więc pozostawać w milczeniu."



Otoczenie poznawało jego mądrość i potęgę stale, acz powoli. Zaczęło się od prostych okolicznych chłopów, potem przychodzili inteligentniejsi i bardziej nabożni ludzie oraz różnego rodzaju sannjasini, potem uczeni w pismach, pandici, jogowie, swami, intelektualiści, lekarze, prawnicy itd. Szczególnie istotną rolę w rozpowszechnieniu - zarówno w Indiach jak i na całym świecie - wiedzy o tym wyjątkowym człowieku odegrała opublikowana w 1934 roku książka Paula Bruntona "A Search in Secret India" [polski tytuł: "Scieżkami jogów"]. Sam Paul Brunton nazywał Ramanę ostatnim z wielkich duchowych gigantów Indii.

Jeden z pierwszych zachodnich uczniów, gdy po raz pierwszy zobaczył Maharishiego, zadał typowe dla człowieka zachodu pytanie: "Czy i jak mogę pomóc światu?" Na co otrzymał równie charakterystyczną odpowiedź:
"Dopomóż przede wszystkim sobie, a tym samym pomożesz światu. Nie możesz pomóc światu, jeśli nie pomożesz sobie."

Pewnego dnia zjawił się "przypadkiem" sławny już i wielce poważany mistrz Ganapati Muni. Był człowiekiem wybitnym, znanym, gdyby mu na tym zależało mógłby zająć pierwsze miejsce wśród pisarzy i filozofów swych czasów, ale interesowała go bardziej droga duchowej praktyki - doszedł w niej do znacznych wyżyn; miał wielu uczniów, tak w swych świeckich jak i duchowych umiejętnościach; miał wpływy, powodzenie, zaufanie setek ludzi, a jednak ani spokoju, ani bezpośredniego odczucia Boga. Nie spotkał nigdy silniejszego i mądrzejszego od siebie duchowego praktyka; czuł jednak niedosyt i pragnął kierownictwa. Męczył się, nie wiedział co dalej począć. W takim stanie udał się do groty, którą zamieszkiwał wówczas Maharishi. Rozpoznając w siedzącym przed nim młodzieńcu urzeczywistnionego mędrca, rzucił mu się do stóp i drżącym ze wzruszenia głosem powiedział: "Wszystko co można było przeczytać z filozofii i duchowości - przeczytałem; opanowałem w pełni Wedanta-Śastry, praktykowałem bez końca mantra-dżapę, a jednak nie pojąłem jeszcze, na czym polega prawdziwy tapas. Po to przychodzę do ciebie, poucz mnie, oświeć, powiedz czym jest prawdziwy tapas."

Ramana Maharishi zwrócił wzrok na uczonego i patrzył na niego bez słowa.

Po chwili Ganapati Muni powiedział: "Czytałem o takim milczącym pouczeniu [mouna-upadesa] w śastrach, ale nie jestem w stanie go odczytać. Błagam, przekaż mi to słowami."

Po kolejnych kilku minutach milczenia Maharishi powiedział: "Kiedy badasz skąd wyłania się pojęcie «ja», cały umysł roztapia się w Tym; to jest tapas."

Na co Ganapati Muni, przyzwyczajony do praktykowania mantry-japy, zapytał: "Czy ten stan można osiągnąć również poprzez mantrę?"

Po upływie kolejnej chwili Śri Ramana odparł: "Gdy powtarzasz mantrę i badasz, czym jest źródło, z którego wydobywa się dźwięk, umysł roztapia się w Tym; to jest tapas."

Od tego dnia Ganapati Muni, rozpoznając wielkość zamieszkującego jaskinię mędrca i wyjatkowość udzielonych mu pouczeń, pozostał blisko Ramany jako jeden z jego uczniów. Był tym, który nadał mu duchowe imię: Bhagavan Śri Ramana Maharishi.

"Ten, kto wyrzeka się światowego życia, jest miliony razy lepszy od tego, kto żyjąc z rodziną wykonuje dobre uczynki.
Ten, kto wyrzeka się umysłu, jest miliony razy lepszy od tego, kto rezygnuje z domu i rodziny.
Lecz jak opisać wielkość tego, kto przekracza umysł i całą dualność?"



Z biegiem czasu coraz więcej ludzi poczęło odwiedzać skalne ustronie by spotkać się z tym niepospolitym człowiekiem. Po śmierci matki w 1922 Śri Ramana przeniósł się do małej chatki zbudowanej przy jej grobie u stóp Arunaczali, a nieprzerwany ciąg odwiedzających wzmagał się z roku na rok. W latach 20-tych i 30-tych XX wieku miejsce to - pod czujnym okiem Śri Ramany i bezpośrednim nadzorem otrzymującego od niego dzień po dniu szczegółowe instrukcje Swamiego Annamalai - rozbudowano tworząc Ramanasramam, który w tym miejscu istnieje i działa do dzisiaj. Śri Ramana pozostał u stóp Arunaczali do końca swoich ziemskich dni, przyciągając rzesze wielbicieli, którzy w jego milczącym oddziaływaniu znajdowali przedsmak najwyższego szczęścia, rzeczywistego Boga. Jego drzwi były zawsze otwarte dla odwiedzających aśramę pielgrzymów - nawet w dniu, w którym ciało umierało, jego życzeniem było, aby wszyscy odwiedzający mieli do niego niezakłócony dostęp.

Przybywając pod Arunaczalę młody Ramana pozbył się wszystkiego co posiadał - resztek pieniędzy, które przywiózł ze sobą, drobnych przedmiotów, ubrań; założył kaupinę [przepaskę biodrową], ktora wraz z drewnianym kijem i dzbankiem na wodę stanowiła cały jego majątek przez wszystkie kolejne lata.

Od dnia przybycia pod Arunaczalę nigdy nie dotykał pieniędzy ani się nimi nie zajmował - żył z tego, co otrzymał od ludzi. Nigdy nie pobierał opłat za swoje nauki czy udzielene darśany. Na początku jadł tylko to, co przynieśli mu życzliwi ludzie; w pierwszym okresie był to zwykle jeden bardzo skromny posiłek dziennie. Nawet kiedy zbierający się wokół niego uczniowie schodzili z góry prosić o jałmużnę nie pozwalał im przyjmować więcej ponad potrzeby jednego dnia.

Każdy przynoszony do aśramu dar był natychmiast dzielony pomiędzy znajdujących się w holu ludzi. Z czasem, gdy przybywało pielgrzymów i wielu z nich tradycyjnie przynosiło ze sobą jako podarunek coś do jedzenia, nie można było dłużej kontynuować tej praktyki. Wszystkie dary były więc przekazywane do kuchni i dzielone między pielgrzymów w czasie posiłku. Każdy, kto przybywał do aśramy, był najpierw pytany o to, czy jest głodny i oferowano mu posiłek. Do dziś Ramanasramam jest miejscem w którym za kwaterunek i posiłki dla pielgrzymów nie pobiera się opłat.

14 kwietnia 1950 roku Śri Ramana Maharishi opuścił ciało; jednak jego oddziaływanie i milczące nauczanie nie skończyły się – istnieją nadal z całą mocą i intensywnością.

Jak sam powiedział na chwilę przed śmiercią ciała:

Nigdzie nie odchodzę. Dokąd miałbym pójść?”.

______________
(1) Czytając biografie czy noty biograficzne Śri Ramany Maharishi warto zwrócić uwagę na to, że nie zawsze są one jednakowo rzetelne i poprawne. Co zrozumiałe, mogą zdarzyć się drobne błędy czy niewielkie nieścisłości, trudniej jednak zrozumieć, gdy pojawiają się w nich przez nikogo nie potwierdzone, całkowicie sprzeczne z faktami informacje, które wydają się być czystą konfabulacją spłodzoną albo z braku elementarnej wiedzy albo z chęci wykorzystania postaci Bhagavana do jakichś swoich interesów.

Przykładowo już za życia Ramany ukazała się publikacja w której autor twierdził, że Śri Ramana jest prawnikiem, który po wyjątkowo niefortunnej dla siebie sprawie sądowej porzucił żonę z dziećmi salwując się ucieczką w góry i skrywając w jaskiniach jako sanjasin. Na pewnych polskich stronach internetowych można znaleźć informacje, jakoby Śri Ramana w wieku dziecięcym przeszedł kilka różnych tajemnych inicjacji właściwych dla eliatnej kasty braminów, od siódmego roku życia odmawiał trzy razy dziennie po 108 razy Gajatri mantrę oraz całe Sandhja Wandanam i znał na pamięć cztery Wedy w Sanskrycie. Sugeruje się tam również, że w aśramie Śri Ramany już za jego życia w ciele ukrywało się oraz obecnie ukrywa się przed nieposiadającymi odpowiednich do przystąpienia do ekskluzywnej kasty braminów kwalifikacji ludźmi zachodu pełnię nauk Bhagavana, z dopuszczeniem takich ludzi tylko do pewnych podstawowych nauk i ogólnych praktyk dla rozwoju wewnętrznego, głębsze zaś aspekty nauczania Bhagavana miałyby być jakoby zakryte ze względu na brak kwalifikacji do otrzymania bramińskich inicjacji.

Są to wszystko nie mające nic wspólnego z faktami wierutne bzdury, które nie zasługują nawet na komentarz, przywołujemy je w tym miejscu tylko po to, żeby zasygnalizować występowanie takiego zjawiska, przestrzec czytających i wyczulić ich na tego typu dezinformację.

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Śri Ramana Maharishi jest uznawany za nauczyciela, który na nowo otworzył starożytną, zapisaną w Wedancie praktyczną ścieżkę do Wyzwolenia [Moksza, Mukti] – Atma-vicharę.

[Nazywaną także: Self-enquiry, samobadaniem, samouważnością, wnikaniem w Jaźń, samownikaniem, badaniem "Kim ja jestem?", "Who am I?", badaniem siebie, badaniem Jaźni, atmawiczarą, atma vićarą, wiczarą, vićarą, vicharą.]

Ścieżka ta, choć niewątpliwie prawidłowo nakreślona przez starożytnych mędrców, została tak zapisana, że z praktycznego punktu widzenia przez wieki pozostawała niedostępna.

Śri Ramana zdefiniował ją na nowo w taki sposób, by stała się skutecznym narzędziem służącym dojrzałym i gorliwie praktykującym adeptom jako droga wydostania się z pęt bytu warunkowego i urzeczywistnienia Jaźni – Istnienia-Świadomości-Szczęśliwości [Sat-Ćit-Ananda] – naszego naturalnego stanu szczęśliwości kryjącego się pod nie pozwalającymi nam jej doświadczać przysłonami.

Odkrycie i przekazanie nam w sposób otwarty tej pewnej, wolnej od niebezpieczeństw drogi do Wyzwolenia to wyjątkowo cenny dar, jaki Ramana Maharishi przyniósł ludzkości. Sam nazwał ją „Prostą drogą dla wszystkich”.

Powszechnie przyjmuje się, że Ramana Maharishi w swoich naukach mówił o dwóch ścieżkch do Wyzwolenia: ścieżce samobadania (Atma-vichary) i ścieżce bhakti. Jest to jednak tylko częściowo prawdą – od pewnego stopnia praktyki duchowej nie sposób tych dwóch dróg rodzielić, są nierozłączne i stanowią jedną ścieżkę - tę, której naucza Śri Ramana. Więcej o tym piszemy na stronie Bhakti .

Scieżka Atma-vichary jest sednem i istotą nauk Śri Ramany Maharishi. Każdy pielgrzym, pytający o duchową praktykę, otrzymywał w pierwszej kolejności pouczenie kierujące go na drogę Atma-vichary. Swoim uczniom, z którymi mieszkał, Ramana każdego dnia po kilkanaście razy zalecał Atma-vicharę i przypominał o niej.
Pewnego dnia, kiedy przybyłym do aśramy prostym, niepiśmiennym ludziom z jednej z okolicznych wsi Bhagavan zalecił Atma-vicharę, Ganapati Muni skomentował to słowami: "Jak tacy ludzie mają zrozumieć i praktykować Atma-vicharę? Gdyby przyszli do mnie, zaleciłbym im powtarzanie jako mantry imienia Boga."
Kiedy Bhagavan usłyszał o krytyce Ganapatiego powiedział: "Kiedy ludzie pytają mnie o medytację, zawsze daję im najlepszą możliwą radę. To znaczy mówię im, żeby praktykowali Atma-vicharę. Gdybym powiedział, żeby praktykowali inną metodę, oszukiwałbym ich, dając jakąś podrzędną wskazówkę. Niech Ganapati zaleca im mantrę jeśli chce. Ja zawsze będę dawał ludziom najlepszą radę zalecając podjęcie praktyki Atma-vichary."

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Wprawdzie Ramany Maharishi nie ma już pomiędzy nami w ciele fizycznym, nie oznacza to jednak bynajmniej, że nie możemy korzystać z jego łaski, wsparcia i prowadzenia.

Bliski uczeń Ramany Śri Sadhu Om, odnosząc się do oddziaływania Ramany Maharishi po opuszczeniu ciała, powiedział następujące słowa:

„[…] Jeżeli Bhagavan był naprawdę prawdziwym Guru [naszą prawdziwą Jaźnią] przejawiając się w ciele, musi być prawdziwym Guru także teraz.

Wtedy był pomiędzy nami z wszystkimi swoimi pięcioma aspektami Sat-Ćit-Ananda-nama-rupa [istnienie-świadomość-szczęśliwość-imię-forma], podczas gdy obecnie jest pozbawiony nieprawdziwych aspektów nama-rupa [imię-forma], dlatego jaśnienie nieskrępowany i nieograniczony jako czysty Sat-Ćit-Ananda. Zatem jego moc jest teraz nieskończona. [...]

Bhagavan powtarzał zawsze, że jego ciało przysłania jego prawdziwą naturę, oraz że ci, którzy biorą to ciało za Guru będą zawiedzeni. Teraz jego ciało odeszło, zostawił nas bez zewnętrznej formy, której moglibyśmy się uchwycić, nie mamy więc innej alternatywy poza akceptacją, że tylko „ja jestem” jest Guru. Zauważyłem, że wielu z uczniów którzy przybyli do niego już po pozostawieniu fizycznego ciała jest bardziej gorliwych i ma lepsze zrozumienie niż większość z tych, którzy zjawili się wcześniej, ponieważ byli oni zbyt skupieni na jego fizycznej formie.[...]

Powodem pojawiania się zewnętrznego Guru jest umożliwienie nam zrozumienia potrzeby samouważności, rozpalenie w naszych sercach miłości do niej i wskazanie prowadzącej do niej ścieżki. Oczywiście nie ma potrzeby aby robiła to żyjąca w ciele osoba. Pouczenia spisane przez Bhagavana spełniają dobrze tę samą rolę, a on stawia na naszej drodze innych adeptów czy różne inne zewnętrzne pomoce jeśli i kiedy są konieczne. Środowisko czy warunki w jakich żyjemy zostają zapewnione przez Guru który wie, jakie jest najwłaściwsze środowisko do tego, byśmy stawali się dojrzalsi.[...]

Z chwilą kiedy całym sercem przyjmiemy Bhagavana za swojego Guru nie mamy potrzeby się martwić - jesteśmy wówczas jak dzieci w ramionach matki. [...] Wtedy naprawdę mamy z nim połączenie czyli inaczej satsangę.

Kiedy doświadczamy radości płynącej z takiej satsangi, Bhagavan działa od środka i od zewnątrz. Od zewnątrz będzie kształtował właściwie fizyczno-materialne okoliczności naszego życia, zaś od wewnątrz będzie pracował w głębi naszej ćitta, gdzie będzie usuwał wasany wypalając, wykorzeniając, wygaszając lub niszcząc je w jakikolwiek inny, najwłaściwszy w danych okolicznościach sposób.”

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Spisane nauki Śri Ramany Maharishi.



Jeżeli nauczyciel duchowy opuszczając powłokę ciała materialnego pozostawi po sobie wiarygodny, najlepiej własnoręcznie sporządzony zapis swojego nauczania, to taki zapis może spełniać rolę pełnowartościowego przekaźnika nauk Guru i formy kontaktu z nim, zazwyczaj koniecznej do skutecznego podążania ścieżką duchową wiodącą do Wyzwolenia [Moksza, Mukti]. W takiej sytuacji nie jest niezbędny fizyczny kontakt nauczyciela z uczniem; uczeń może kroczyć pewnie drogą wytyczoną przez Guru kierując się spisanymi przez niego naukami. Jednakże, jak często podkreślał Ramana Maharishi, Guru i Jaźń nie różnią się, dlatego właściwy i najważniejszy kontakt z Guru i prowadzenie przez niego odbywa się poprzez zwrócenie się do wewnątrz i wewnętrzne, milczące trwanie w Jaźni, które wykracza poza cielesność.

Ramana Maharishi jest nauczycielem, który w pierwszej kolejności naucza w Milczeniu(2) [mouna upadesa], które dokonuje się wewnątrz. Pewnego razu powiedział tak:

„Milczenie [mouna] jest prawdziwą upadesą [pouczeniem]. To doskonała upadesa. Jest stosowna tylko dla najbardziej zaawansowanych adeptów. Pozostali nie są w stanie zaczerpnąć z niej w pełni, dlatego potrzebują słów dla objaśnienia Prawdy. Jednak Prawda znajduje się poza słowami. Nie poddaje się wyjaśnieniom. Słowem można ją jedynie zasygnalizować.”

Jako że Ramana Maharishi zostawił nam własnoręcznie spisane nauki, dlatego jego uczniowie, nawet jeśli nie są w stanie pojąć pełni milczącego nauczania, są w pozycji uprzywilejowanej w stosunku do pozostałych uczniów urzeczywistnionych nauczycieli, posiadając pewne i wiarygodne źródło przekazanego na piśmie nauczania, na którym mogą się oprzeć.

Czytając nauki Śri Ramany warto poznać następującą, znaną na dalekim wschodzie regułę:

„Jeżeli ktoś podejmuje się spisywania, tłumaczenia lub komentowania nauk urzeczywistnionego mędrca [Jnani], a nie jest mu całą dostępną sobie mocą oddany i nie praktykuje ostro i żarliwie zaleconych przez niego praktyk w stopniu zaawansowanym, to taki człowiek na pewno nie uniknie popełniania błędów”.

Podobna reguła obowiązuje również przy zapisywaniu ustnych pouczeń wypowiadanych przez mędrców – na wartość zapisu ma wpływ czystość umysłu i duchowa dojrzałość słuchającego i zapisującego; w przypadku osób o nieoczyszczonym umyśle, posiadających choćby najlepsze intencje, niedostatek czystości ich umysłów znajdzie swoje odbicie w zapisanych naukach [naturalnie nie mówimy tutaj o drobnych pomyłkach czy nieścisłościach, lecz o przeinaczeniach wypaczających w sposób istotny sens nauk].

Kierując się min. powyższym sugerujemy, by czytając nauki Ramany Maharishi, w celu uniknięcia obarczonych błędem interpretacji, wybierać w pierwszej kolejności tłumaczenia, zapisy lub komentarze dokonane przez następujące osoby:

Śri Muruganar – uczony i poeta, prawdopodobnie najważniejszy i najbliższy uczeń(3) Ramany Maharishi, który przeżył w bezpośredniej z nim bliskości ok. 26 lat, a sam przez wielu jest również uznawany za Jnaniego. Wykazywał on ogromną pokorę i miłość do Bhagavana; zapamiętano go jako tego, na którego policzkach pojawiały się łzy wzruszenia ilekrość ktoś wspomniał w jego obecności imię Śri Ramany. W spisanych przez siebie tekstach wyśmienicie oddaje istotę i ducha nauk Ramany. Bhagavan bardzo blisko współpracował z Muruganarem gdy ten spisywał jego nauki; utwory takie jak "Guru Vachaka Kovai" czy "Ramana Puranam" nie dość że były przez Bhagavana sprawdzane i poprawiane, to jeszcze sam dopisywał w nich istotne wersy. Przez cały czas pobytu ze Śri Ramaną Muruganar komponował wiersze, pieśni lub spisywał jego pouczenia.
Znane są przypadki, kiedy ktoś przychodzący do Śri Ramany z komentarzami czy interpretacjami jego nauk był przez Bhagavana najpierw kierowany do Muruganara, by najpierw on dokonał oceny i wyraził swoją opinię na temat rzeczonych tekstów, co jednoznacznie świadczy o ogromnym zaufaniu jakim Bhagavan obdarzał Muruganara oraz pewności co do jego wglądu w istotę swoich nauk.
Postawa Muruganara wobec Ramany uznawana jest za szczyt Guru-bhakti. W dniu kiedy Śri Ramana opuszczał ciało, Muruganar był tym, który wyczuwając co się dzieje klęczał przed nim z błagalnymi łzami w oczach, w odpowiedzi na co Ramana powiedział: "Nigdzie nie odchodzę, dokąd miałbym pójść?", co uważane jest za ostateczną, prowadzącą od Guru-bhakti do Para-bhakti upadesę Muruganara.

Śri Sadhu Om – również jeden z najbliższych uczniów Śri Ramany i znakomity praktyk Atma-vichary, który posiadł rzadki dar jej klarownego objaśniania. Na postawiony mu niegdyś zarzut, że przecież mieszkał z Ramaną tylko pięć lat, a wielu innych znacznie dłużej, odpowiedział: „Tak, jestem zawstydzony, gdyż jeśli nawet pięć sekund to więcej niż potrzeba by boska moc obecności Śri Ramany domknęła duchową ścieżkę dojrzałego ucznia, a mnie zajęło to pięć lat, to jak to świadczy o mojej dojrzałości?”. Również uznawany przez część adeptów za Jnaniego. Wielu twierdzi, że sposród wszystkich uczniów - obok Śri Muruganara - najwierniej i najdokładniej opisał ścieżkę Śri Ramany. Po opuszczeniu ciała przez Ramanę spędził kolejne 23 lata w towarzystwie Śri Muruganara.
Kiedy Muruganar podupadł na zdrowiu i wiadomo było, że jego życie w ciele dobiega końca, opiekę nad nim przejął Ramanaśramam, który chciał również przejąć kilka tomów luźnych, tworzonych przez cały czas pobytu w pobliżu Ramany zapisków Muruganara zawierających pieśni lub wiersze ku czci Ramany oraz zapis jego pouczeń. Śri Muruganar ostro przeciwko temu zaoponował i postawił jednoznaczny warunek: albo całość tych tekstów przejmnie Śri Sadhu Om, albo zostaną spalone, argumentując, że Sadhu Om jest jedyną osobą na tej planecie, która ma odpowiednie kwalifikacje by poprawnie te zapiski odczytać i uczynić z nich właściwy użytek.

Michael James – oddany Śri Ramanie praktyk zajmujący się dogłębnymi studiami nad filozoficznymi i praktycznymi aspektami nauk Bhagavana, przyjaciel i uczeń Śri Sadhu Om, spędził z nim w Indiach wiele lat wspólnie - wiernie, słowo po słowie - przekładając z tamilskiego na angielski dzieła Śri Ramany i Śri Muruganara.

Swami Annamalai - jeden z najbliższych uczniów Ramany Maharishi, budowniczy Ramanaśramu i znakomity praktyk Atma-vichary. W jego zapiskach znajdziemy wiele cennych wskazówek do prowadzenia praktyki. Również uznawany za Jnaniego.

Lakshmana Sarma (Who) – uczeń Ramany, który pod okiem jego i Muruganara spisywał nauki Bhagavana (dokonał m.in. przekładu Ulladu Narpadu na sakskryt, napisał komentarz do Ulladu Narpadu i Maha Jogę). Pisał pod tak ścisłym nadzorem Bhagavana, że podpisywał książki pseudonimem „Who”, mówiąc, że tak naprawdę nie wie, kto właściwie te książki napisał. Śri Ramana przyznał, że ze wszystkich komentarzy do Ulladu Narpadu jego był najlepszy [wówczas nie powstały jeszcze komentarze Śri Sadhu Om]. Maha Joga do dziś stanowi zasadnicze źródło wykładni filozoficznych podstaw nauczania Śri Ramany.

W naukach Ramany spisanych piórem innych osób mogą, lecz nie muszą, znajdować się nieścisłe interpretacje, wypaczenia czy błędy. Odkrycie ich czasem nie jest proste i wymaga dobrze rozwiniętego daru rozróżniania [viveka] i własnej głębokiej praktyki.

Odradzamy poleganie na popularnych w dzisiejszych czasach „guru” [lub pisarzach, wykładowcach czy prowadzących spotkania nazywane satsangami] tzw. neo-Adwaity czy współczesnego ruchu non-duality, nawet jeśli podłączają się pod postać Ramany Maharishi objaśniając jego nauki, sugerując swój z nim związek i kontynuację jego nauczania w swoim. Zazwyczaj dysponują tylko ograniczonym wglądem w duchowe nauki Bhagavana, brak im za to własnego doświadczenia wykonania od początku do końca całej koniecznej praktyki i własnej realizacji, w wyniku czego ich nauczanie na ogół roi się od niewłaściwych interpretacji, przeinaczeń i w mniejszym lub większym stopniu odbiega od istoty nauk Ramany. Nader często za koniec duchowej drogi biorą oni poślednie oświeceniowe wglądy, po doświadczeniu których ogłaszają własną realizację, dopasowując tym samym cel do miejsca, do którego akurat doszli. Zalecamy ostrożność, ponieważ kierowanie się poprzekręcanymi naukami duchowymi może przysporzyć sporo kłopotów, a w najlepszym razie spowodować dreptanie w miejscu w poczuciu iluzji, że osiągnęło się duchowe wyżyny. Poprzekręcane - nawet podobne do oryginałów - pouczenia duchowe tracą swoją moc i zamiast pomocą mogą stać się pułapką na niepotrafiących ich rozpoznać adeptów.

Więcej o tym, po czym z grubsza rozróżnić autentycznego Guru od "pop-guru" można przeczytać tutaj.

---------------
(2) Terminu Milczenie lub Mouna w naukach Śri Ramany nie należy rozumieć jako zwyczajnego nieartykułowania dźwięków. Śri Ramana tak zdefiniował Milczenie [Mouna]: "Stan, w którym nie istnieje nawet najmniejszy ślad myśli ‘ja’, jest Jaźnią. Tylko to nazywa się 'Milczeniem’ [Mouna]."

(3) Ramana Maharishi formalnie nie miał żadnych uczniów. Jak sam kiedyś powiedział, dla Jnaniego nie istnieją żadni "inni", więc kto i jak miałby być jego uczniem i czyim on miałby być Guru? Jest to absolutny punkt widzenia, charakterystyczny dla urzeczywistnionych mędrców. Jednakże ze względnej perspektywy uwikłanego jeszcze w dualność adepta - a już od najwcześniejszych lat gromadzili się wokół Ramany tacy w coraz większej liczbie - sprawa wygląda nieco inaczej. Jeżeli taki adept przyjmuje w pełni nauki Jnaniego, nimi się kieruje, podejmuje żarliwą praktykę według jego pouczeń, a jego uważa za swojego Guru/nauczyciela, to niewątpliwie może się uważać również za jego ucznia. Taka sytuacja miała i ma nadal miejsce w przypadku aspirantów podążających wiernie i gorliwie za naukami i prowadzeniem Śri Ramany.
Śri Ramana nie miał również żadnego guru, jednak wielu za jego guru uznaje Arunaczalę. Czym jest Arunaczala piszemy poniżej.

Główne utwory literackie stworzone przez Bhagavana Śri Ramanę Maharishi:



1. Nan Yar? (polski tytuł „Kim ja jestem?”)(4)
2. Upadesa Undiyar lub Upadesa Saram (polski tytuł „Istota Pouczenia”)
3. Ulladu Narpadu (polski tytuł „Czterdzieści wersów o Rzeczywistości”)
4. Ulladu Narpadu Anubandham (polski tytuł „Czterdzieści wersów o Rzeczywistości – dodatek”)
5. Five Hymns to Arunachala (polski tytuł „Małżeńska Girlanda Liter”, "Hymny do Arunaczali")
___________
(4) Oryginalny tamilski tytuł tego utworu to „Nan Yar”, dosłownie „Ja kto?”. W niektórych polskich tłumaczeniach tytuł ten brzmi „Kim jestem?”, co jest niewątpliwie poprawnym przekładem angielskiego „Who am I?”. Jeżeli jednak weźmie się pod uwagę istotę nauczania Ramany Maharishi tzn. jego nieustanne kierowanie naszej uwagi na podmiot, pierwszą osobę, „ja”, to rodzi się wątpliwość, czy ukrycie podmiotu i zastosowanie w polskim przekładzie tytułu podmiotu domyślnego jest wiernym oddaniem istoty rzeczy i czy taki zabieg ułatwia czy utrudnia podążanie za naukami Śri Ramany.

Główne utwory literackie częściowo stworzone przez Bhagavana Śri Ramanę Maharishi:



1. Guru Vachaka Kovai (polski tytuł „Girlanda Pouczeń Guru”). Zapis ustnych pouczeń Śri Ramany udzielanych na przestrzeni kilkunastu lat. Kilkadziesiąt wersów tego utworu skomponowanych zostało osobiście przez Śri Ramanę. Ponadto Ramana Maharishi – co należy do rzadkości - sprawdził, poprawił i zaaprobował nauczanie spisane w tym dziele przez Śri Muruganara.

2. Vicharasangraham (polski tytuł Wićara samgraham – Poszukiwanie siebie)(5).

_____________
(5)Oficjalnie w całości przypisuje się Śri Ramanie autorstwo tego utworu, jednak budzi to wątpliwości części jego uczniów i badaczy nauk, w tym nasze.

Utwór ten – jako jeden z pierwszych - powstał jako efekt rozmów i pytań zadawanych przez Gambhirama Sashayya młodemu Ramanie, na które ten zachowując milczenie odpowiadał pisząc na ziemi, co zostało następnie przepisane przez Sashayya.

Gambhiram Sashayya był urzędnikiem, w owym czasie zafascynowanym Radża Jogą i w sposób naturalny jego pytania koncentrowały się wokół tego tematu. W Vicharasangraham znajdziemy rozliczne nawiązania do Radża Jogi, czego nie da się powiedzieć o pozostałych tekstach Śri Ramany. Wydaje się, że pouczenia te są zapisem nauk Ramany dostosowanym do pytań, poziomu, zainteresowań i zdolności Sashayya, na czym najprawdopodobniej ucierpiała istota przekazu sedna nauk Śri Ramany.

Znane są przypadki innych utworów zapisanych w podobny sposób jak. np. „Nan Yar?”, kiedy to autor, Sivaprakas Pillai, dopisał prawie cały akapit do oryginalnego tekstu Ramany. Kiedy Ramana w 1928 przepisywał ten utwór uśmiechając się pozostawił dopisek Sivaprakasa, który jest w tym tekście do dzisiaj i przez większość czytelników uznawany jest za słowa Ramany.

Prawdopodobnie podobne zabiegi mogły zostać poczynione w Vicharasangraham, a oryginalne wypowiedzi Ramany w mniejszym lub większym stopniu zredagowane, poprawione i uzupełnione.

Podzielając te wątpliwości uznajemy ten utwór za jedynie w pewnej części stworzony przez Śri Ramanę i/lub zawierający tylko część z istoty nauk dotyczących jego ścieżki. Jest to nasza subiektywna opinia i niekoniecznie musi być poprawna. W każdym razie z praktycznego puntu widzenia książka ta - naszym zdaniem - jest znacznie mniej przydatna niż pozostałe wyżej wymienone utwory.

Mniejsze utwory stworzone przez Bhagavana Śri Ramanę Maharishi:



1. Ekatma Panchakam (lub Five verses on the Self)
2. Appalap Pattu (lub The song of poppadum, polski tytuł "Pieśń o poppadum")
3. Atma Vidhai Keertanam (lub Atma-Vidya, polski tytuł "Atma Widia")
4. Ramana Puranam (liczący 540 wersów poemat w którym Śri Muruganar skomponował ok. 200-250 początkowych wersów a pozostałe dopisał własnoręcznie Śri Ramana)
5. Vichara Mani Malai (Powstały w Hindi utwór zatytułowany Vichara Sagara przetłumaczony został na tamilski i opatrzony tytułem Vichara Sagaram. Jeden z towarzyszących Śri Ramanie wyznawców, Arunachala Mudaliar, skarżył się Bhagavanowi, że ta tamilska wersja jest zbyt trudna żeby ją przeczytać, w odpowiedzi na co Śri Ramana opracował przystępne streszczenie tego dzieła. Ponieważ nie przywiązywał wagi do kwestii autorstwa, przystał na prośbę Arunachala Mudaliara aby ten opublikował ten utwór pod swoim nazwiskiem jako Vichara Sagara Sara Sangraham. Przyznał się do autorstwa tego utworu dopiero wiele lat później, kiedy przygotowywana była jego angielska wersja. Od tego momentu utwór ten nosi nazwę Vichara Mani Malai).

Przypisuje się również Śri Ramanie autorstwo ponad 20 krótkich (czasem nawet jednozdaniowych), okazjonalnych tekstów na różne, nie tylko duchowe tematy(6).

Bhagavan przetłumaczył również niektóre dzieła literatury duchowej z sanskrytu na język tamilski, takie jak np. "Vivekachudamani" czy "Drik Drisya Viveka" Śri Śankary [pełny wykaz tłumaczeń i adaptacji dokonanych przez Bhagavana znajduje się w książce "The collected works of Sri Ramana Maharshi"].

_____________
(6) Na podstawie „The collected works of Sri Ramana Maharshi” wydanej przez Ramanasramam.

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Arunaczala - Góra Świętego Płomienia

"Arunaczala, góra, która przyciąga tych,
co ku mądrości dążą i dla niej srogi uprawiają tapas."


arunaczala joga


"Bez żadnej wiedzy, w ślepym pragnieniu Ciebie rozpocząłem poszukiwania
i jestem zmęczony.
Arunaczalo, obdarz mnie czystą wiedzą przenoszącą poza poszukiwania
aby zakończyć te męczarnie."



W wymiarze materialnym Arunaczala to góra położona w południowych Indiach, w stanie Tamil Nadu, u której podnóża leży miasto Tiruvannamalai, pod którą przybył i na której stokach lub u której stóp zamieszkiwał od szesnastego roku życia Śri Ramana Maharishi, nigdy się od niej nie oddalając.

Jednakże Arunaczala to nie tylko góra jakich wiele - ma ona również swoje głębokie duchowe znaczenie.

Sanskryckie słowo Arunaczala [Arunaćala, rzadziej spotykane nazwy to: Arunagiri, Annamalai, Arunachalam, Arunai, Sonagiri czy Sonachalam] łączy w sobie dwa człony: słowo „aruna”, które oznacza „czerwony, jasny jak płomień ognia”, przy czym nie chodzi tutaj o fizyczny płomień, lecz o jnanagni – płomień mądrości , oraz słowo „aćala” oznaczające górę. Zatem słowo Arunaczala można przetłumaczyć jako „Góra Płomienia Mądrości” lub prościej „Góra Mądrości”.

Tamilskim odpowiednikiem słowa Arunaczala jest słowo „Annamalai”(7), do którego dodano prefiks „tiru” znamionujący świętość i w ten sposób zrodziła się tamilska nazywa miasta położonego u stóp Arunaczali - Tiruvannamalai, którą można tłumaczyć jako „Góra Świętego Płomienia Mądrości” lub po prostu „Góra Świętego Płomienia”.

Sam Ramana wyjaśniał, że sylaby „A”, „RU” i „NA”, oznaczają odpowiednio Sat-Ćit-Ananda [Istnienie-Świadomość-Szczęśliwość], podczas gdy „aćala” znaczy doskonałość. Arunaczala jest więc tym, co sygnifikowane jest przez Mahawakje „Ty jesteś Tym” - doskonałym stanem istnienia w świadomości i szczęśliwości, jednią Brahman-Atman.

Arunaczala to imię Boga. Ze wszystkich imion Boga imię Arunaczala było najdroższe Bhagavanowi, czemu przy wielu okazjach dawał wyraz. W dniu kiedy jego ciało umierało, kiedy na 20 minut przed odejściem wierni w świątyni zaintonowali pieśń Aksharamanamalai, Bhagavan usłyszawszy imię Arunaczala otworzył oczy, które jaśniały miłością, a zły ekstazy płynęły po jego policzkach.

W Puranach zapisana została następująca historia stworzenia tej góry.

Pewnego dnia Wisznu i Brahma wdali się z sprzeczkę o to, który z nich jest potężniejszy. Ich kłótnia wywołała chaos na ziemi, Devy udały się więc do Śiwy, aby ten zakończył ich spór i przywrócił spokój. W odpowiedzi Śiwa ukazał się jako sięgający od ziemi do nieba słup światła z którego wydobył się głos oznajmiający, że ten kto znajdzie jego dolny lub górny koniec ten jest potężniejszy. Wisznu od razu przyjął postać dzika i zaczął kopać otwór w ziemi by znaleźć podstawę kolumny światła, podczas gdy Brahma przyjął formę łabędzia i wzleciał w górę, by poszukać jej wierzchołka. Wisznu nie znalazł podstawy słupa światła, jednak szukając zaczął postrzegać siebie jako najwyższe, rozświetlające serca wszystkich światło, zatracił się więc w kontemplacji niepomny na fizyczne ciało i tego, który poszukiwał. Z kolei szybujący w górze Brahma zobaczył unoszony podmuchami wiartu kwiat, pochwycił go i myśląc, że wygra podstępem, zabrał ze sobą oznajmiając, że zerwał go na szczycie kolumny światła.

Wisznu przyznał się do porażki i zwrócił do Najwyższego z pokorną modlitwą: „Ty jesteś Jaźnią-Świadomością. Ty jesteś OM. Ty jesteś początkiem, środkiem i końcem wszystkiego. Ty jesteś wszystkim i Ty rozświetlasz wszystko”. Dzięki temu pokornemu aktowi uznana została jego wielkość, podczas gdy sprytna sztuczka Brahmy została zdemaskowana, a on sam przyznał się w niesławie do oszustwa.

[W przypowieści Wisznu reprezentuje intelekt, Brahma ego, a Śiwa to Jaźń, Atma, Duch.]

Ponieważ jednak kolumna światła świeciła zbyt oślepiającym blaskiem by można było na nią patrzeć, Śiwa zamanifestował się w zamian jako góra Arunaczala, deklarując: „Tak jak księżyc bierze swoje światło ze słońca, tak i inne święte miejsca będą czerpać swoją świętość z Arunaczali. Jest to jedyne miejsce w którym przyjmuję taką formę dla pożytku tych, którzy będą oddawać mi cześć i osiągną Wyzwolenie. Arunaczala to OM. Będę się pojawiał na szczycie tej góry w każde święto Kartigai jako niosące pokój światło.”

Wspomniana świętość dotyczy nie tylko świętości góry Arunaczali jako takiej lecz również doniosłości doktryny Adwaity i praktyki Atma-vichary [samobadania], której centrum jest Arunaczala.

W Indiach znajduje się mnóstwo świętych miejsc poświęconych Śiwie czy innym imionom i formom Boga, z których wiele jest bardziej znanych i popularniejszych niż Arunaczala. Jednakże w Arunachala Mahatmyam znajduje się przetłumaczony przez Bhagavana na tamilski wers, który mówi: „Arunaczala jest naprawdę świętym miejscem. Ze wszystkich świętych miejsc to jest najświętsze! Wiedz, że jest to duchowe serce świata. To naprawdę jest Śiwa! To jest siedlisko serca, to jest sekretna, mistyczna kshetra. W tym miejscu Śiwa przebywa zawsze jako góra światła - Arunaczala.”

Pytany o szczególną świętość przypisywaną Arunaczali Śri Ramana zwykł odpowiadać, że pozostałe święte miejsca dedykowane Śiwie to mieszkania Śiwy, podczas gdy Arunaczala to Śiwa sam w sobie. Jest to święte miejsce, które obdarza Jnaną, jednak ponieważ większość ludzi żywi wiele różnych pożądań i tak naprawdę nie pragnie Jnany, miejsce to jest stosunkowo mało znane. Jednakże Arunaczala musi zostać poznana tym czy innym sposobem przez tych, którzy szczerze i gorliwie poszukują Jnany.

Bhagavan powiedział kiedyś: „Na końcu każdy musi przyjść do Arunaczali”.

"Arunaczalo, tyś słońce samo w sobie.
Czy to możliwe, że nawet Ty, niczym bezradna pszczoła
mogłabyś stanąć przede mną pytając: 'pąk jeszcze nie otwarty?'?"


Każde duchowe centrum w Indiach ma swoją własną tradycję i charakter. Tiruvannamalai [Arunaczala] jest jedynym z pięciu głównych - reprezentujących pięć żywiołów z których Arunaczala to żywioł ognia - świętych miejsc Śiwaizmu, gdzie znajduje się majestatyczna świątynia Śiwy.

W głębszym wymiarze Arunaczala reprezentuje najbardziej bezpośrednią, najmniej formalną i najmniej rytualistyczną ścieżkę Atma-vichary - bezpośrednią ścieżkę prowadzącą do Wyzwolenia [Mukti, Moksza]. Przez wieki Arunaczala przyciągała licznych świętych i mędrców, nie jest więc przypadkiem, że Śri Ramana Maharishi uczynił ją swoim domem.

Pewnego dnia jeden z pielgrzymów starał się przekonać Bhagavana o wyższości Ćidambaram [innego miejsca poświęconego Śiwie] nad Arunaczalą mówiąc, że Ćidambaram jest ważniejsze od Arunaczali, ponieważ Ćidambaram reprezentuje eter [akaśa], który jest nadrzędny w stosunku do innych żywiołów w tym ognia reprezentowanego przez Arunaczalę, gdyż wszystkie pozostałe elementy siłą rzeczy zawierają się w przestrzeni eteru. W odpowiedzi Bhagavan wyjaśnił, że podczas gdy w innych ośrodkach takich jak Ćidambaram Śiakti tańczy swój taniec zaś Śiwa musi tańczyć przed nią by tym sposobem uczynić ją nieruchomą, to na Arunaczali Śiwa pozostaje przez cały czas nieporuszony [aćala], przez co Śiakti automatycznie i bezwysiłkowo stapia się z nim w bezmiarze miłości. Zatem Arunaczala jaśnieje jako najważniejsza i najpotężniejsza kshetra ponieważ tutaj Śiakti, która na pozór stworzyła całą tę przejawioną różnorodność, stapia się z Najwyższym. Ci dojrzali aspiranci, którzy naprawdę poszukują położenia kresu fałszywym przejawieniom dualności, znajdą w Arunaczala- kshetra wielką pomoc.

W jednym z hymnów do Arunaczali Śri Ramana mówi, że od wczesnego dzieciństwa myśl o Arunaczali jako o czymś wzniosłym jaśniała w głębinach jego umysłu. Ta myśl działała w jego umyśle tak silnie, że mając szesnaście lat zatopił się w misterium śmierci, co na zawsze roztopiło jego umysł w Jaźni. Już jako młodzieniec dowiedział się od jednego z krewnych, że jego ukochana Arunaczala to znane miejsce kultu Śiwy. Krewny, który właśnie powrócił z pielgrzymki do Tiruvannamalai, na pytanie Ramany, skąd wrócił, odparł, że z Arunaczali, czym wprawił go w zdumienie, gdyż sam wcześniej nigdy nie przypuszczał, że Arunaczala może być jakimś miejscem na ziemi, ale krewny wyjaśnił mu, że to po prostu inna nazwa Tiruvannamalai.

W swoich dziełach Śri Ramana wielokrotnie podkreślał znaczenie jakie myśl o Arunaczali odegrała w jego życiu. W jednym z hymnów do Arunaczali mówi: „To jest Arunaczala-Śiwa, ocean łaski, który obdarza Wyzwoleniem, kiedy się o nim myśli w sercu”, w innym pisze: „Arunaczalo, Ty wykorzeniasz ego tych, którzy myślą o Tobie w sercu 'Arunaczala to ja'”.
Wyjaśniając w innym miejscu, jak myśl o Arunaczali działa w umyśle, Śri Ramana powiedział, że myśl ta wstrzymuje wszystkie aktywności umysłu kierując jego uwagę na Jaźń i w ten sposób czyniąc go nieruchomym. Inaczej mówiąc Ramana zapewnia, że myśl o Arunaczali wprowadza umysł na ścieżkę Atma-Vichary [samobadania] nazywaną „prostą drogą dla wszystkich”, tak jak stało się to w jego przypadku.

"Arunaczalo, księżycu łaski, dotknij mego serca swoimi promieniami
niczym chłodnymi palcy,
niechaj otworzą się nektarowe usta ukryte wewnątrz."



Śri Ramana powiedział, że Arunaczala jest Najwyższą Jaźnią, która jaśnieje jako prawdziwe „Ja” w sercach wszystkich istot. Arunaczala jest niedualną Rzeczywistością przekraczającą czas, przestrzeń, imiona i formy. Dlatego stworzone przez Ramanę przepełnione mistyką Hymny do Arunaczali powinny być raczej rozumiane jako hołd oddany bezforemnej i bezimiennej Jaźni, niż mającej formę i imię górze. Z tego powodu większość wielbicieli przyjmuje znaczenie jakie Śri Ramana przypisywał Arunaczali jako całkowicie alegoryczne, odnoszące się w istocie do Jaźni. Są też tacy, którzy pytają: „Jeśli Arunaczala jest Jaźnią, po co mamy nadawać jakieś szczególne znaczenie tej górze?”.

Wyjaśnienie znajdziemy sięgając do różnych dzieł Bhagavana w których mówi, że tak długo jak długo my sami identyfikujemy się ze swoim ciałem i imieniem nie możemy postrzegać Boga jako czegoś innego niż imię i forma. Nawet jeśli myślimy o Bogu jako o bezforemnej rzeczywistości, to już sama ta myśl jest formą, zwykłą mentalną koncepcją nadającą Bogu formę.

Zatem tak długo jak długo my identyfikujemy się z ciałem, równie prawdziwym jest, że Bóg jest górą. Ponieważ my utożsamiamy się z ciałem kierowany bezkresnym współczuciem wobec nas Śiwa, Najwyższa Rzeczywistość, zamanifestował „Ja” w fizycznej formie jako góra, tak że możemy go widzieć, myśleć o nim, otrzymywać jego łaskę i prowadzenie.

Będąc doskonałym duchowym mistrzem Śri Ramana wiedział, jak ważna i potrzebna jest nieustannie przywiązanym do form umysłom ludzkim forma Boga. Znał wyjątkową moc Arunaczali, moc której nie można znaleźć w takiej obfitości w żadnej innej formie Boga, mianowicie moc kierowania umysłu do Jaźni i wykorzeniania ego. Chociaż Arunaczala zewnętrznie manifestuje się jako nieruchoma, nieczuła, skalista góra, prawdziwi wyznawcy wiedzą, że tak naprawdę jest wszechmocą, wszechwiedzą i wszechmiłością – Najwyższym, który prowadzi ich od wewnątrz i od zewnątrz w każdym kroku życia, wiodąc bez wątpienia i z całą mocą do zniweczenia ego.

"W Sercu Arunaczala,
to jest Śiwa, to jest Śankara,
w Sercu Arunaczala,
to jest Śiwa, to jest Ramana,
w Sercu ..."


_____________
(7) Można się również spotkać z wyajśnieniem, że słowo "Annamalai" w języku tamilskim oznacza "niedosiężne lub nieosiągalne" wzgórze, w nawiązaniu do niedosiężnych/nieosiągnalnych krańcy kolumny światła stworzonej przez Śiwę.