Miłość/oddanie [bhakti marga]

"Jak woda, która powstała z mórz i oceanów by znów spaść na ziemię w kroplach deszczu, nie przestanie płynąć nim nie osiągnie swojego domu – oceanu, podobnie wcielone dusze, które powstały z Najwyższego, nie spoczną nim na powrót nie osiągną swojego domu".



Na skutek działania nie dającej się zdefiniować, cudownej mocy dusze [jivy] wydają się być oddzielone od swojego źródła.

Tak jak w naturze wody leży nieustanne płynięcie w dół by w końcu dotrzeć do najniżej położonego miejsca na ziemi - oceanu, tak w naturze jivy leży nieustanne dążenie do swego źródła. Podejmując różnorakie wysiłki w formie myśli, mowy i działań, nie znajdując na długo ukojenia w obiektach tego i innych światów, bardzo powoli zmierza ona do swego domu.

Woda nie płynie jednak wprost do oceanu - wypełnia wszystkie zagłębienia terenu które napotyka na swej drodze, znajduje się w nich krócej lub dłużej, przepływa z jednego miejsca do drugiego coraz niżej i niżej zgodnie z topografią terenu. Paruje i znów wraca na ziemię w kroplach deszczu. Nie wie nawet dokąd ostatecznie zmierza. Podobnie dusze angażują się w przeróżne działania zgodne ze swoimi skłonnościami i charakterem bez jasnego zrozumienia ostatecznego celu swych wysiłków.

Jivy nie mogą powstrzymać swej tęsknoty i zaprzestać pogoni za szczęściem, gdyż taka jest ich natura. Aby ją realizować angażują się w spełnianie swoich najbliższych pragnień; jednak czy o tym wiedzą czy nie, każdy ich wysiłek jest nakierowany na osiągnięcie swojego źródła – Najwyższego [Brahmana]. I tak jak woda zanim dotrze do oceanu przechodzi długą i krętą drogę, wielokrotnie odparowując by przeobrazić się w chmury i znów opaść na ziemię, tak i dusza nim osiągnie swój dom przechodzi niezliczone ilości różnorodnych wcieleń.

Właściwe duszom umiłowanie szczęścia w zależności od stopnia czystości przyjmuje różną siłę - w swym najwyższym stadium miłości nazywa się Para Bhatki i jest bezpośrednim doświadczaniem Najwyższego, gdyż ten nie jest niczym innym niż bezkresnym oceanem szczęścia. W tym stanie jiva traci swoją naturę duszy i "odzyskuje" naturę Brahmana – wiecznego, bezywsiłkowego, niezakłóconego pokoju i szczęścia.

Jednak zanim jiva osiągnie swój ostateczny cel – Sat-Ćit-Ananda, bezmiar nigdy nie słabnącego doskonałego szczęścia – żadna trywialna przyjemność nie może w niej ugasić pragnienia szczęścia i zatrzymać podejmowanych w celu jego zdobycia wysiłków.

Kiedy wysiłki te podejmowane są z rozmysłem, poddane są kontroli i regulacji stają się sadhaną - świadomą duchową praktyką zdążania do Najwyższego. Najwznioślejszym i najlepszym wysiłkiem jaki człowiek może podjąć w tym życiu jest duchowa sadhana.

Jeżeli kropla wody spływając z gór trafi do potężnej rzeki płynącej bezpośrednio do oceanu, dotrze do swego miejsca przeznaczenia sprawnie i szybko, bez turbulencji i opóźnień. Pojawiający się na ziemi co pewien czas urzeczywistnieni mędrcy [Jnani] są jak boska rzeka – jeżeli dusza znajdzie się w ich objęciach trafi do celu szybko i bez zbędnych perturbacji. Szlaki wyznaczane przez te boskie rzeki – urzeczywistnionych mędrców – są prawdziwą duchową sadhaną, a każda z nich oczyszcza dających się porwać jej nurtowi wyznawców.

Najpotężniejszym i najbliższym nam nurtem Gangesu, boską rzeką naszych czasów jest Bhagavan Śri Ramana Maharishi. Oddanie siebie całym sercem i bez reszty życiu według pryncypiów Śri Ramany oznacza bezwysiłkowe płynięcie z prądem oddania wodami boskiego Gangesu. Zmienianie, przekręcanie i interpretacja jego nauk tak, by pasowały do naszych celów jest płynięciem w poprzek rzeki, używaniem jej nurtu do tego, by osiągnąć nie ocean, lecz jakiś swój cel na jednym z jej brzegów.

Do oceanu Istnienia [Sat] dopływają dwie rzeki: rzeka Świadomości [Ćit], płynięcie którą nazywa się ścieżką mądrości, wiedzy lub poznania [jnana marga lub vichara marga] oraz rzeka Szczęśliwości [Ananda lub Priya], płynięcie którą nazywa się ścieżką miłości lub oddania [bhakti marga]. Inaczej mówiąc, do źródła, tj. urzeczywistnienia Jaźni, Brahmana, Boga, Najwyższego, Sat-Ćit-Ananda [Istnienie-Świadomość-Szczęśliwość] można dojść dwiema ścieżkami: ścieżką mądrości [Ćit] lub ścieżką miłości [Ananda]. Na tej podstronie opisana została ścieżka miłości - bhakti marga

Czym jest bhakti? Bhakti jest oddaniem. Bhakti jest miłością. Miłość jest jak wody Gangesu. Wody Gangesu są z natury święte. Jednakże ta sama święta woda uważana jest za lepszą lub gorszą w zależności od czystości naczynia, w jakim się znajduje. Podobnie miłość lub bhakti dzieli się na różne stopnie w zależności od różnego poziomu czystości umysłu jiv. W ten sposób bhakti obecną w różnych jivach można podzielić na sześć różnych stopni lub pięć kolejnych klas.

----------------------------------------------------------------------------------------------------

  • Stopień zerowy – silniejszy ma rację.

Silniejszy ma rację to prawo królestwa zwierząt. U prymitywnego człowieka, podobnie jak u zwierząt, miłość przybiera wyłącznie formę zaspokajania instynktów z umiłowaniem obiektów tego świata [vishaja bhakti]. Ponieważ człowiek ten nie posiada poczucia sprawiedliwości ani empatii, nie wie, że inni mają takie samo prawo i potrzebę korzystania z tych obiektów jak on, stosuje więc prawo siły, niszcząc wszystkich słabszych by samemu zdobyć to, czego pragnie. Z duchowego punktu widzenia człowiek ten jest na poziomie zwierzęcia. Jego miłość jest miłością do obiektów nazywaną vishaya bhakti, a środkiem do ich zdobycia jest fizyczna i intelektualna siła.

Jednak, ponieważ upragnionych obiektów jest zawsze więcej niż już posiadanych, nawet najsilniejszy z tych ludzi nie jest w stanie osiągnąć spełnienia, usiłuje więc wzmocnić swoje ciało i umysł by zdobyć więcej i więcej. Jednakże siłą prawa karmy, na skutek swoich egoistycznych działań wyrządzających krzywdę słabszym, które kumulują się w formie występków [grzechów], odradza się w słabych fizycznie ciałach ze słabym, pełnym pożądań - których nie jest w stanie zaspokoić - umysłem; w konsekwencji cierpi więcej i więcej.

W takim stanie udaje się do mędrca, który udziela mu pouczeń nazywanych Wedami, zapisując go w ten sposób do szkoły bhakti. Szkoła ta ma pięć klas, lecz jednego nauczyciela. Nauczycielem tym są Wedy – zapis pouczeń urzeczywistnionych mędrców.

Człowiek ten mówi: Swami, moje ciało i intelekt są tak słabe, a ilość obiektów we wszechświecie tak wielka, że w żaden sposób nie mogę ich zdobyć i zaspokoić swych żądzy. Czy jest jakaś lepsza i szybsza droga?

Mędrzec odpowiada: Tak, jest. Po pierwsze poznaj powód swojej niemocy. Wszystko z tym świecie jest kreacją Boga i do niego należy. Za wszystko co bierzesz musisz zapłacić pewną cenę. Nie możesz używać swej siły żeby zagarniać dobra bez płacenia ceny, gdyż jest to czyn nikczemny lub inaczej grzech. Ceną jaką musisz zapłacić jest Dharma – prawe działania. Ponieważ do tej pory nie respektowałeś praw Dharmy, twoje czyny cię osłabiały. Jeżeli będziesz wykonywał swoje czyny znając i stosując Dharmę, czyny twe będą prawe.

"Karma przynosi owoc, tak Przedwieczny o tym postanowił.
Jak może karma być Bogiem? Jest ona nieświadoma".



  • Klasa pierwsza – karma, rytuały i ofiary.

W ten sposób Wedy nauczają tego człowieka reguł Karma Kandy – części Wed odnoszących się do wykonywania działań karmicznych, aktów rytualnych i obrzędów, a ten je akceptuje i zaczyna według nich żyć. Tym samym zostaje przyjęty do pierwszej klasy szkoły bhakti. Chociaż jego miłość jest wciąż umiłowaniem obiektów zmysłowych, jego ego zostaje już w jakimś minimalnym chociaż stopniu poddane. Jego miłość to nadal miłość do obiektów [vishaya bhakti], lecz środkiem do ich zdobycia jest teraz wypełnianie karmy.

Karma Kanda to bardzo obszerna część Wed; ponieważ tak wielu ludzi znajduje się pod wpływem błędnego przekonania, że obiekty zmysłowe przynoszą szczęście, Wedy litują się nad nimi tak jak matka lituje się nad niezbyt mądrym dzieckiem, dając im to, czego pragną, choć tak naprawdę szczęścia nie znajduje się obiektach. Człowiek przestrzegający podanych zasad raduje się zdobywaniem obiektów pożądań w tym i kolejnych wcieleniach a nawet w innych światach, jednak im więcej tych obiektów zdobywa tym ogień jego pożądań płonie większym płomieniem. W ten sposób po niezliczonych wcieleniach dochodzi do wniosku, że owoce zbierane przy pomocy wykonywania karmy są ograniczone; zadaje więc po raz kolejny pytanie, czy nie ma lepszych i szybszych sposobów na osiągnięcie korzyści niż przepracowywanie karmy? Taki wniosek oznacza, że z sukcesem zakończył pierwszą klasę szkoły bhakti.

Z pytaniem tym udaje się do mędrca i mówi: Swami, zalecanie działania nie mają końca, czuję, że nie mam ani czasu ani energii na wykonanie ich wszystkich i że nawet jeśli je wykonam, nie dadzą mi one spełnienia. Czy są jakieś lepsze i szybsze sposoby niż przepracowywanie karmy?

  • Klasa druga – oddawanie czci różnym Bogom lub różnym aspektom Boga.

Mędrzec odpowiada: Tak, są. Twoje działania nie dają zbyt pożywnych owoców, ponieważ karma jest nieświadoma. Karma przynosi owoc tylko za sprawą woli Boga. Istnieje wiele form i imion Boga mających boską moc zsyłania na wyznawców wielorakich owoców na skutek zwykłego oddawania im czci [upasana]. Dlatego oddając cześć Bogu pod postacią różnych imion i form szybko otrzymasz różnorakie dary przy niewielkim własnym wysiłku. Istnieją odpowiednie metody adoracji Boga pod różnymi postaciami; mantra, jantra, puja, tantra, modlitwa, śpiew i inne. Posłuż się nimi zgodnie ze swoim upodobaniem i zdobądź mniejszym wysiłkiem owoce lepsze niż drogą karmy.

Zdając sobie sprawę, jak marna jest moc podejmowanych przez niego wysiłków, człowiek ten akceptuje istnienie nadrzędnej wobec siebie, wszechmocnej Istoty, zaczyna w nią wierzyć i oddawać jej cześć; jego ego zostało już do tego stopnia poddane, że potrafi zdobyć się na pokorę wobec Boga i skłonić przed nim głowę w poszukiwaniu jego łaski. Jest to kolejny stopień rozwoju tego człowieka, zostaje on tym sposobem promowany do drugiej klasy szkoły bhakti.

Zdecydowana większość ludzi, których w dzisiejszych czasach określa się mianem wierzących czy wyznawców Boga, uczy się zaledwie w drugiej klasie szkoły bhakti. Ludzie ci są przekonani, że ich miłość do Boga jest przeogromna, jednak jak to miałoby być prawdą, jeśli ich miłość czy bhakti jest skierowana wyłącznie na obiekty tego czy innych światów, a Bóg jest tylko pomocnikiem, który ma pomóc je zdobyć. Ich miłość to wciąż vishaya bhakti, zaś środkiem do zdobycia obiektów jest w tej klasie oddawanie czci Bogu pod różnymi formami i imionami.

Odnosi się to również do wyznawców religii monoteistycznych; ich oddawanie czci różnym osobom boskim, matkom boskim, różnym aspektom Boga, pomagającym w różnych okolicznościach świętym, aniołom itd. jest z prezentowanego tutaj punktu widzenia tym samym, co oddawanie czci wielu Bogom w religiach politeistycznych.

Uczący się w tej klasie mówią: odbyłem taką to a taką pielgrzymkę, Bóg dał mi w zamian bogactwo; zażyłem świętej kąpieli, Bóg ofiarował mi w nagrodę cudowną żonę; odmawiam codziennie święte modlitwy, w zamian Bóg zakończył wszystkie konflikty w mojej rodzinie; uczęszczam regularnie do świątyni, w nagrodę dostałem mądre i dobre dzieci itd.

Ponieważ pożądań jest coraz więcej, człowiek ten poświęca coraz więcej czasu na oddawanie czci Bogu, więc jego miłość do imion i form Boga rośnie. W ten sposób spędza w drugiej klasie szkoły bhakti kolejne nieprzeliczone wcielenia.

Jednakże obiektów do zdobycia jest niebotycznie wiele, worek pożądań nie ma dna, a człowiek jest zmuszony poświęcić codziennie wiele czasu obowiązkom związanym z pracą, rodziną i domem – ile więc go zostaje na oddawanie czci Bogu? Poza tym Bóg ma wiele imion i form, które trudno jednakowo silnie adorować; człowiek naturalnie wybiera jedno z nich i jemu zaczyna w głównej mierze oddawać cześć. Kiedy w jego życiu na skutek dawnych czynów pojawiają się problemy, zaczyna się zastanawiać, gdzie popełnił błąd i któremu Bogu [aspektowi Boga] nie oddawał należycie czci. W pewnym momencie zdaje sobie sprawę, że nie jest w stanie zdobyć spełnienia przez oddawanie czci formom i imionom Boga.

Udaje się zatem po raz kolejny do mędrca i mówi: Swami, oddawałem cześć licznym imionom i formom Boga zgodnie z twoimi instrukcjami. Nie mam jednak ani czasu ani możliwości aby wielbić ich wszystkich równie mocno i usatysfakcjonować ich tak, by moje serce zostało zaspokojone. Z tego powodu musiałem zaniedbywać niektórych z nich i wpadałem w kłopoty. Jeżeli nie będę oddawał im wszystkim czci w sposób doskonały, moje pragnienia nie zostaną zaspokojone, prawda? Jestem zagubiony, przechodzę więc z pytaniem, czy jest łatwiejsza i szybsza droga do osiągnięcia spełnienia?

"Jeżeli człowiek ma w sobie wielką żarliwość i miłość, potrafi obudzić boską świadomość nawet w kamieniu" - Ramakrishna.



  • Klasa trzecia A – oddawanie czci jednemu Bogu z miłością do obiektów.

Mędrzec odpowiada: tak, jest. Posłuchaj mnie. Jest jeden Bóg. Temu jednemu Bogu oddaje się cześć pod postacią różnych imion i form, o których mówi się, że mają moc spełniania określonych pragnień wyznawcy. Nie istnieje wielu Bogów. Do tej pory wielbiłeś Boga pod postaciami wielu imion i form, powiedz mi teraz, które z nich najbardziej cię pociąga, który Bóg jest twoim ukochanym [Ishta Deivam].

Po chwili namysłu człowiek ten wyznaje, że Śiwa był Bogiem którego czczeniu poświęcał najwięcej czasu, zaniedbując przy tym innych. Mędrzec odpowiada: Niech zatem Śiwa będzie twoim ukochanym Bogiem. Śiwa jest Najwyższym. Przez cały czas to on był tym, któremu pod różnymi postaciami i imionami oddawałeś cześć i tylko on był tym, który spełniał twoje pragnienia. Twoja uwaga była podzielona na wielu Bogów, nie mogłeś więc skierować jej w całości na Śiwę i uwielbić go w pełni. Od teraz jego proś o cokolwiek zechcesz – pieniądze, żonę, dzieci, sukces, mądrość itd., on jest spełniającym życzenia drzewem [kalpataru], które da ci wszystko czego sobie zażyczysz. Teraz oddawanie czci staje się proste: adoruj jednego Boga aby zaspokoić swoje serce, bądź szczęśliwy i niech twoje życzenia się spełnią.

Człowiek ten znalazł się obecnie w trzeciej klasie szkoły bhakti. Jednak trzecia klasa składa się z dwóch podklas:

IIIA – gdzie uczniowie praktykują oddawanie czci jednemu Bogu z miłością do obiektów [vishaya bhakti].
IIIB - gdzie uczniowie praktykują oddawanie czci jednemu Bogu z miłością do Boga [deiva bhakti].

Nasz człowiek jest w klasie trzeciej A, gdyż poprzez Boga nadal szuka zaspokojenia swoich potrzeb i pragnień; tym co kocha są wiec mające go zaspokoić obiekty, Bóg zaś jest w tym tylko pomocnikiem. Jego umysł, który do tej pory był podzielony na wielu Bogów czy wiele aspektów Boga, jest teraz skupiony na jednym, co czyni go silniejszym i skuteczniejszym. Zadaniem duchowych dyscyplin jest skupienie rozbieganego na wszystkie strony umysłu na jednej myśli. Kiedy w człowieku tym narasta przekonanie, że: „Bóg zajmuje się wszystkimi potrzebami w moim życiu, o co miałbym się martwić”, automatycznie uwalnia się on od setek tysięcy niepotrzebnych myśli.

Lecz to nie wszystko. Na tym etapie człowiek trzyma się tak silnie tylko jednego Boga i oddaje mu cześć pod postacią jednej formy i imienia tak intensywnie, że Bóg ten zaczyna mu się objawiać pod określoną postacią i imieniem. Chociaż jego bhakti jest dyktowana miłością do obiektów, to pod wpływem intensywności uwielbienia Boga połączonej ze spełnianiem pragnień człowiek ten jest w stanie zobaczyć wielbionego Boga w postaci osoby.

Jest to przypadek wielu świętych, którym Bóg ukazywał się pod różnymi postaciami. Arunagirinathar modlił się tak gorliwie, że Subrahmanya ukazał mu się osobiście w obecności wielu ludzi, wliczając króla. W odpowiedzi na żarliwe modły trzyletniego Sambandha ukazał mu się Śiwa i Parvati karmiąc go boskim mlekiem. Kiedy Sundaramoorti czegokolwiek potrzebował – pieniędzy, żony, domu, jedzenia – wzywał Śiwę i ten stawiał to przed nim. Nam Dev od lat dziecięcych mógł bawić się, jeść i żyć w obecności Vithoby. Ramakrishna żył z Boginią Kali tak, jak syn żyje z matką. Wielu innych ludzi doświadczało takich zjawisk obecności osobowego Boga w ich życiu. Na zachodzie była to święta Teresa od dzieciątka Jezus, która stale przebywała w towarzystwie małego Jezusa.

Chociaż Bóg pojawia się w osobowej formie przed takim gorliwym wyznawcą spełniając jego pragnienia, to jednak celowo nie spełnia ich wszystkich, ponieważ wyznawca ten wciąż jeszcze nie potrafi rozróżnić i nie wie, co jest dobre a co złe. Co więcej, Bóg nie pozwala by jego ego rosło bardziej i bardziej w arogancji na skutek myślenia: „Mój ukochany Bóg jest po to, by zapewnić mi wszystko, czego zapragnę”. Z tego powodu Bóg w ramach swojej boskiej gry [Lila] odmawia spełnienia niektórych życzeń swojego wielbiciela lub spełnia je w taki sposób, że w konsekwencji pojawiają się różne kłopoty. Takie wydarzenia miały miejsce również w żywotach wspomnianych wyżej świętych.

Wielu jest takich, których dalszy postęp na duchowej drodze zostaje na tym etapie znacznie opóźniony, gdyż gubią tutaj właściwą ścieżkę; widząc postać ukochanego Boga, który spełnia ich pragnienia, są tym zjawiskiem zachwyceni. Co więcej, w zachwycie i podziwie gromadzą się wokół nich tłumy ludzi, oni zaś odpowiadają na ich podziw rozdając im święte vibhuti, kumkum lub inaczej manifestując różne cudowne zjawiska [siddhis]. Taka postawa jest niestety na drodze duchowej oznaką upadku w odmęty głupoty.
Jeżeli ego człowieka zostało poddane w wystarczającym stopniu by pojąć, że „Bóg, który jest tak hojny dla mnie, jest tak samo hojny dla innych; pomaga mnie, pomaga też i innym”, wówczas uniknie on takiego upadku. Jedynie ego, które wcale nie jest chętne poddaniu lecz za to bardzo chętne by róść i wzmacniać się, ulegnie z łatwością urokowi siddhis stając się sługą marnych pochlebstw i oklasków, tracąc w ten sposób z oczu właściwy cel ludzkiego życia.

Kiedy inni przychodzą obejrzeć takiego widzącego Boga człowieka bez zastrzeżeń przyjmują wiarę, że urzeczywistnił on Boga, gdy tak naprawdę nie osiągnął on jeszcze miłości do Boga [deiva bhakti], lecz wciąż żywi miłość do obiektów tego i innych światów [vishaya bhakti], więc nie został jeszcze nawet promowany dla klasy III B szkoły bhakti. Wśród przychodzących tłumów są ludzie majętni, naukowcy, uczeni, artyści czy ludzie o wysokim statusie społecznym. On zaś prowadzi ich tak jak ślepy prowadzi ślepców! Duchowy adept powinien się bacznie wystrzegać tej pułapki!

"Satsanga nie oznacza zwykłego spotkania ludzi, którzy uważają się za uduchowionych. Satsanga oznacza wewnętrzne obcowanie z Prawdą - Sat, Rzeczywistością. Satsanga oznacza również przebywanie w towarzystwie mędrców, którzy urzeczywistnili Jaźń. Poprzez Satsangę usunięte zostaje przywiązanie do obiektów tego świata".



  • Klasa trzecia B – oddawanie czci jednemu Bogu z miłością do Boga.

W klasie IIIA człowiek może spędzić wiele wcieleń. Jednakże jako że w klasie tej Najwyższy [Sat] łaskawie udzielił mu możliwości obcowania z sobą samym pod postacią imienia i formy ukochanego Boga, takie obcowanie stało się więc dla niego bardzo cenną Satsangą. Nie wiedząc jak, poprzez nieustanne przebywanie w obecności ukochanego Boga, umysł tego człowieka stopniowo pozbywa się nieczystości i staje się czysty. Bóg czasem spełniając jego prośby, a czasem nie, poprzez kolejne wcielenia udziela mu lekcji dojrzałości.

W końcu człowiek ten dochodzi do następującej refleksji: Co za cud! Ilekroć zwrócę się do Boga, ten pojawia się przede mną. O cokolwiek poproszę, dostaję. Nawet matka i ojciec tak mnie nie kochali. Jak mogę mu się odwdzięczyć? Czego on chce ode mnie? Niczego! Jak mało ja kocham tego, który kocha mnie bez żadnych zobowiązań, oczekiwań i bez szczególnego powodu. Bóg tak bardzo mnie kocha! Jednak we mnie jest dużo miłości do obiektów zmysłowych. Czy to jest wdzięczność? Wstyd mi za siebie! Naprawdę nie kocham go ani w jednej tysięcznej tak, jak on kocha mnie. Niepokoję go tylko i proszę o tak wiele rzeczy. Czy tak powinna wyglądać miłość do ukochanego Boga? Niestety nie, wstyd mi! To jest tylko miłość do obiektów, nie do Boga. Jestem jivą, która nie może nawet zaczerpnąć oddechu bez jego łaski. Mój majątek został mi przez niego ofiarowany, cieszę się zdrowiem tylko ze względu na jego łaskę, również moja inteligencja jest darem jego łaski. Przecież to za pomocą tego wszystkiego oddaję mu cześć, a jeszcze mówię „oddaję cześć Bogu, oczekuję więc owoców”. Czy to jest w porządku? Jaki jestem podły.

Teraz wiem, że on zna nawet moje przyszłe potrzeby i jest gotów je spełnić na długo przed tym, nim ja jeszcze o nich pomyślałem. To znaczy, że on troszczy się o mnie i obdziela łaską jeszcze zanim ja sam zatroszczę się o siebie i poproszę go o coś. Jest wszechwiedzący, wie czego i kiedy potrzebuję; jest też wszechpotężny, zaspokaja podobnie potrzeby wszystkich. Zna nasze potrzeby i je zaspokaja, ponieważ jest kochającą wszystko wszechmiłością. Zatem dlaczego i o co mam go prosić? Informując go o swoich potrzebach degraduję jego wszechwiedzę do niewiedzy; narzekając na trudności i prosząc o ratunek degraduję jego wszechmoc do niemocy; a oczekując owoców uwielbienia, używam go jako waluty by kupić miłość od wszechmiłości. Zatem tylko po trzykroć go obrażam – oto czym jest wszystko to, co robię! Taka jest moja wdzięczność! Czy to jest miłość do Boga [deiva bhakti]? Na pewno nie! Już więcej nie będę go prosił o żadną rzecz. Teraz będę go prosił tylko o NIEGO samego – o tego, którego łaskawe ręce unoszą mnie i dźwigają gdy upadam. Od dzisiaj ON jest jedyną moją potrzebą, zaraz mu o tym powiem.

Małe dziecko trzyma w ręku kawałek chleba, który dostało od matki i próbuje ją nim nakarmić. Do tej pory całe oddawanie czci przez tego człowieka miało naturę domagającego się pokarmu małego dziecka, nie było miłością do Boga, lecz miłością do obiektów tego czy innych światów. Przypominało to oderwanie kawałka palca z figurki Boga i ofiarowanie mu go z powrotem. Nie wiedząc o miłości jakim darzą go rodzice dziecko domaga się raz po raz tego i tamtego. Kiedy jednak dorasta zaczyna rozumieć, że rodzice zapewniają mu wszystko czego obecnie a nawet w przyszłości potrzebuje i że nie musi dalej o wszystko prosić jak małe dziecko. Zdolność rozróżniania tego człowieka stała się teraz na tyle dojrzała, że decyduje się już nie prosić o żadne obiekty zmysłowe, gdyż zdobył prawdziwą wiedzę o tym, że Bóg jest wszechwiedzą, wszechmocą i wszechmiłością.

Bóg, który stopniowo oczyszczał w tym człowieku uczucie miłości od miłości zwierzęcej do obiektów aż po obecny stan miłości do Boga, który również stopniowo uwalniał go od egoizmu poprzez właściwe rozróżnianie i bezpragnieniowość i sprawił, że pojmuje już lepiej, czym jest prawdziwa miłość Boga, pojawia się wówczas przed swoim wyznawcą i pyta: „Kochany mój, czego pragniesz? Jaka jest twoja potrzeba, że wzywasz mnie z tak wielkim poruszeniem? Co się stało?” Człowiek odpowiada: „Panie, wybacz mi mój błąd miłowania obiektów zamiast miłowania Ciebie, doskonałej miłości samej w sobie”.

Poprzez doświadczanie licznych przyjemności związanych z otrzymywanymi od Boga darami człowiek ten dowiaduje się teraz, że ogień pożądań nie może zostać ugaszony obiektami. W ten sposób osiąga doskonałą beznamiętność [vairagya]. Dzięki darowi rozróżnienia otrzymuje zrozumienie, że należy kochać obdarowującego, a nie otrzymane od niego dary. W ten sposób pojawia się w nim czysta miłość do Boga [deiva bhakti]. Od teraz ma dwa skrzydła na których szybuje do celu: doskonałą beznamiętność i czystą miłość Boga.

"O ukochany... W tym świecie tęsknię jeno w agonii za Tobą. Jeżeli Ty, który podźwignąłeś mnie przez swoją łaskę nie ukażesz mi się, co stanie się ze mną, kiedy to ciało umrze? O słońce wszystkich słońc, czy lotos może rozkwitnąć nie widząc słońca?"



  • Klasa czwarta – miłość do Guru [Guru bhakti].

Czyż łaskawy Bóg nie wie, co i jak zapewnić swojemu żarliwemu wyznawcy, który po porzuceniu i zapomnieniu wszystkiego staje teraz przed nim prosząc: „Panie, zabierz mnie i daj mi siebie”? Czy Bóg, który przez te liczne wcielenia spełniał trywialne pragnienia tego człowieka nie odpowie na takie gorące i szczere wezwanie? Odpowiada na nie i zabiera swego wyznawcę w dalszą cześć drogi: Bóg tzn. pełna łaski postać Boga, w której zwykle pojawiał się przed tym człowiekiem, znika!

Dlaczego Bóg przestaje się teraz pojawiać wyznawcy? Czy ten, prosząc „Daj mi siebie”, wiedział, czym naprawdę jest Bóg? Nie! Tylko Bóg to wie! Człowiek myślał, że Bóg jest tą wielbioną przez niego formą i imieniem, dlatego prosił, żeby dostać na zawsze jedynie tę formę i imię. Jednak w tej klasie Bóg już dłużej nie pozwala się wodzić za nos wyznawcy dając mu to, czego ten pragnie. Bóg chce mu ofiarować to, czym naprawdę jest.

Z pięciu aspektów Boga Sat-Ćit-Ananda-name-rupa [Istnienie-Świadomość-Szcześliwość-imię-forma] pierwsze trzy są rzeczywiste, a dwa ostatnie nierzeczywiste. Dotychczas człowiek ten cieszył się tylko nierzeczywistymi aspektami Najwyższego tj. nama-rupa [imię i forma]. W momencie kiedy forma wraz z imieniem zniknęła, człowiek ten, który do tej pory uważał ją za „rzeczywistą naturę Boga”, sądzi, że ukochany Bóg go opuścił i cierpi w katuszach rozdzielenia. Ten wielki ból wynika jednak tylko z braku prawdziwego poznania rzeczywistych aspektów Boga: Istnienia-Świadomości-Szczęśliwości.

Wiedząc, że jego obecna rozpacz oddzielenia od Boga jest spowodowana jego miłością do niego oraz że jest jednocześnie skutkiem braku prawdziwej wiedzy kim Bóg naprawdę jest i że jedynym lekarstwem na tę chorobę jest udzielenie mu prawdziwego poznania, Bóg wycofuje sprzed oblicza tego człowieka swoje nierzeczywiste aspekty: imię i formę.

Człowiek ten przeżywa teraz koszmar bezmiernej tęsknoty.

"Oddawanie czci w jakiejkolwiek formie, nadając jakiekolwiek imię, prowadzi do widzenia Rzeczywistości [Boga] w postaci nadanej formy i imienia. Jednakże stanie się jednym poznawszy prawdę o sobie i zanurzywszy się w prawdzie tej Rzeczywistości, jest jedynym prawdziwym widzeniem [urzeczywistnieniem] Boga".



Urzeczywistnienie swojej jedności z Jaźnią, która jest prawdziwą naturą Boga, i zatopienie się w niej bez pozostawiania najmniejszego śladu indywidualności, jest prawdziwym widzeniem i urzeczywistnieniem Boga. Dlatego Bóg chce dać swemu ukochanemu wyznawcy ten stan. W jaki sposób? Jeżeli ktoś chce złapać dzikiego słonia w lesie nie dokona tego inaczej, niż zabierając ze sobą oswojonego słonia, na widok którego dziki słoń nie będzie uciekał; musi mu pokazać kogoś z jego gatunku, aby ten dał się zwabić. Podobnie Najwyższy wiedząc, jak bardzo trudnym jest sprawienie, by człowiek urzeczywistnił Boga, jeżeli on sam nie zostanie zrodzony na ziemi z matki jako człowiek przyjmując wszystkie ograniczenia ludzkiego ciała, w swej łasce pojawia się na świecie w ludzkim ciele jako inkarnacja Boga wraz z wpisaną w tę inkarnację relacją Mistrz-uczeń [Guru-śiśja].

Tak jak człowiek w naszej opowieści reprezentuje całą ludzkość, a Wedy nauczyciela, tak Guru w tej opowieści jest Bhagavan Śri Ramana Maharishi.

Guru udziela teraz temu człowiekowi kolejnej lekcji, za której przykład niech posłuży nam opowieść o Namadevie.

Navadev był wielbicielem Boga Vittala, który w swym uwielbieniu doszedł do punktu, gdy ukochany Bóg zaczął odmawiać pojawiania się przed nim, nazywając go przy tym niewypalonym glinianym garnkiem. Navadev powiedział więc: „Czy nie jestem twoim zagorzałym wyznawcą? Dlaczego mi to robisz? Dlaczego mnie poniżasz? Czy mnie już nie kochasz?” na co Vittal odpowiedział: „Popełniasz błąd myśląc 'jestem zagorzałym wyznawcą Boga, moje uwielbienie jest ogromne, Bóg mnie kocha' ponieważ na gruncie tych myśli rośnie i rozkwita twoje ego. Ponieważ zobligowany byłem odpowiadać ci miłością na miłość, nie mogłem skorygować twojego błędu. Z tego względu obecnie zmuszony jestem inaczej cię potraktować. Czyż rodzice nie wysyłają swoich dzieci do innych, aby ci inni ich nauczali? Tak więc i ja muszę cię teraz wysłać do Guru, aby ten nauczył cię pokory i prawdziwej wiedzy. Jak do tej pory jesteś bez wątpienia niewypalonym glinianym garnkiem, dlatego musisz się udać do Guru, by on cię wypalił.”

„Niemożliwe, czy jest ktoś większy od Ciebie nazywany Guru?”

„Tak. Wypalenie garnka tzn. nabranie pokory i prawdziwej wiedzy nie może zostać dokonane przeze mnie. Ja jestem dla ciebie jak matka i ojciec. Tego zaś może dokonać tylko Guru. Właściwy Guru żyje w niszczejącej świątyni w głębi lasu, udaj się teraz do niego”.

Jako że Navadev czuł się zawstydzony i bardzo chciał osiągnąć urzeczywistnienie, udał się więc w głąb lasu, odnalazł niszczejącą świątynię i zobaczył tam leżącego starego człowieka, który trzymał stopy złożone na lingamie Śiwy. Widząc ten świętokradczy czyn Navadev cofnął się w drzwiach i pomyślał: „Mój Pan Vittal powiedział, że ten stary człowiek jest Guru i ma mnie nauczyć prawdziwej wiedzy, gdy tymczasem on wydaje się nawet nie znać podstawowej zasady, że nikomu nie wolno kłaść nóg na lingamie Śiwy”. Wszedł do świątyni, a stary człowiek powiedział: „Podejdź bliżej, przysyła cię Vittal?” Słysząc to Navadev zdumiał się nieco, odparł jednak opryskliwie: „Swami, wygląda na to, że posiadasz wiedzę o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Jak to jest więc możliwe, że nie wiesz nawet, że nie wolno kłaść stóp na lingamie Śiwy?”.

Bez względu jak wielkie jest czyjeś oddanie, to umysł pozbawiony pokory jest niedojrzałym by spotkać Guru i zebrać prawdziwe owoce tego spotkania. Wiele razy widzieliśmy w obecności Śri Ramany jak ktoś przybywał do aśramy i zaczynał pouczać Bhagavana wraz z jego otoczeniem. Tak właśnie niedojrzały umysł reaguje na obecność Guru. Będzie nawet próbował znajdować błędy w jego codziennych aktywnościach, strofować go i korygować jego poczynania, jak zrobił Namadev. Jako że to Najwyższy przyodziewa się w ciało człowieka inkarnując się jako Guru, który nie ma umysłu, nie wzruszają go więc ani krytyka ani ekstatyczne uwielbienie wyznawców.

W ten sam sposób stary człowiek zareagował na słowa Namadeva: „Naprawdę moje dziecko? Czy moje stopy doprawdy leżą na lingamie Śiwy? Widzisz, jestem tak stary, że nie mogę nawet zobaczyć gdzie są moje nogi. Poza tym nie mam w nich czucia, nie mogę nimi poruszać, więc proszę, weź je i przełóż w miejsce, w którym nie ma lingamu". Navadev sądząc, że Guru zaakceptował jego burę, chwycił nogi starca i przełożył je w miejsce, gdzie nie było lingamu. Lecz oto stał się cud – lingam natychmiast wyrósł pod jego stopami! Bez względu gdzie Namadev przestawiał nogi starca, lingam zawsze wyrastał pod jego stopami. Jako że umysł Navadeva był dojrzały we wszystkich aspektach z wyjątkiem pokory, potrzebował tylko lekkiego dotyku kamienia filozoficznego [sparsa vedi]; ponieważ nie mógł znaleźć żadnego nieświętego miejsca by położyć na nim stopy Guru, doszedł do wniosku, że jedynym nieświętym miejscem jest jego głowa. W ten sposób, osiągając szczyt pokory, złożył stopy Guru na swojej głowie. W ten sposób Namadev stał się Śiwa lingamem tzn. urzeczywistnił niedualną Prawdę, Jaźń, Śiwę.

Warto tutaj odnotować, że kiedy Namadev kładł stopy Guru w jakimkolwiek miejscu innym niż on sam [druga i trzecia osoba], nie pojawiło się w nim poznanie niedualnej Prawdy, doszło do tego dopiero wtedy, kiedy skierował uwagę na siebie [pierwsza osoba], Jaźń, kładąc stopy na swojej głowie. Potwierdza to prawdę, że dopóki człowiek nie zwróci się ku własnej Jaźni, wiedza, że wszystko jest Brahmanem, nie może być doskonała i prawdziwa; jest tylko zwykłą imaginacją.

Namadev wrócił do domu. Po kilku dniach pojawił się przed nim jego ukochany Bóg Vittal i zapytał: „Czemu już mnie nie wzywasz?” Namadev odparł: „Oh Panie, ciągle mnie sprawdzasz? Gdzież ja jestem? Przecież tylko Ty istniejesz? Więc jakżebym miał być gdziekolwiek lub kiedykolwiek bez Ciebie?”. Na co Lord Vittal odrzekł: „Teraz garnek jest wypalony”.

Wróćmy teraz do naszego człowieka. Jest on już w klasie trzeciej B szkoły bhakti, nagle przestał pojawiać mu się osobowy Bóg, rozpacza więc i lamentuje wzywając go. Widząc to jeden z jego przyjaciół mówi: „Płaczesz za swym ukochanym Bogiem. Czy nie wiesz, że mędrcy mówią, iż bez Guru nie osiągniesz Boga? Posłuchaj, w Tirruvannamalai u stóp świętej góry Arunaczali mieszka Ramana, którego wielu uznaje za urzeczywistnionego mędrca, ucieleśnienie miłości – czemu do niego nie pójdziesz i nie błagasz, żeby zwrócił ci ukochanego Boga?”

„Naprawdę? W takim razie jadę tam” - mówi nasz człowiek. Przyjeżdża więc do Tirruvannamalai, udaje się do aśramu i tam spotyka swojego ukochanego Boga pod postacią człowieka, do którego czuje od razu przemożny pociąg. Jednak pociąg ten nie jest spowodowany uprzednią znajomością z nim, lecz nieprzerwaną więzią utrzymywaną przez wiele wcieleń.

Pomiędzy uczniem a Guru dochodzi teraz do konwersacji:

Uczeń: Oddawałem cześć Bogu i otrzymałem jego darśan. Pojawiał się przede mną, kiedy tylko go wzywałem. Byłem głupcem i prosiłem go jedynie o różne obiekty aż do dnia, kiedy dzięki jego łasce zdałem sobie sprawę ze swojej głupoty. Odtąd kochałem tylko jego i pozwalałem mu się kochać tak, że nie pragnąłem już żadnych rzeczy w żadnym ze światów. Chciałem tylko jego. Jednak gdy tak się modliłem pewnego dnia on zniknął i już się nie pojawił, choćbym nie wiem jak żarliwie prosił. Błagam oświeć mnie łaskawie tak, bym mógł go zatrzymać na zawsze. Słyszałem, że wieczny Bóg, Rzeczywistość, może zostać osiągnięty tylko przez łaskę Guru; oto jestem, pomóż mi.

Guru: Co? Twój Bóg zniknął? Jeśli jest wieczną Rzeczywistością, to jak mógł zniknąć? A jeśli forma, którą widziałeś, zniknęła, to czy mogła być wieczną Rzeczywistością?

Uczeń: Oh Bhagavanie, mówię prawdę. Naprawdę pojawiał się przede mną i naprawdę zniknął.

Guru: Tak, to co mówisz jest poprawne. Jego pojawianie się było tak samo rzeczywiste jak jego zniknięcie. Jednak pojawianie się i znikanie nie leżą w naturze Prawdy. To, co przychodzi, musi odejść. Jeśli coś się pojawiło lub przyszło, znaczy, że nie było tu tego wcześniej i że nie będzie później. Jak zatem rzecz, która pojawia się i znika i istnieje tylko w określonym odcinku czasu może być nieograniczonym czasem ani przestrzenią wiecznym Bogiem? Prosisz mnie, żebym ci pomógł urzeczywistnić zawsze istniejącą Rzeczywistość. Musisz więc dobrze rozróżnić i dojść do właściwej konkluzji na temat tego, co jest tą Rzeczywistością, a co nią nie jest. Tylko wtedy moja pomoc będzie wartościowa. Bezsensownym jest pomagać ci znów odzyskać tę zjawiająca się i znikającą formę. Musisz określić i powiedzieć mi, czego naprawdę chcesz. Mogę ci nawet w tym pomóc.

Uczeń: Pomóż proszę. Jaka zatem jest definicja Rzeczywistości?

Guru: Wieczność-niezmienność-samoświetlność. To co istnieje [jest] we wszystkich miejscach i w każdym czasie bez pojawiania się i znikania to Rzeczywistość; to co nigdy nie zmienia formy, nie rośnie ani nie maleje to Rzeczywistość; to co jaśnieje samoistnie bez pomocy jakichkolwiek innych czynników to Rzeczywistość. Tylko to jest SAT. Znajdź teraz to, co spełnia wszystkie te kryteria.

Uczeń: Zdecydowanie cały wszechświat który widzę jest związany czasem i przestrzenią, podlega zmianom i jest podatny na zniszczenie. Jeśli tak, to wszystko w całym wszechświecie – wliczając słońce, księżyc i gwiazdy – jest nierzeczywiste. Nawet mój ukochany Bóg, który pojawia się i znika, nie spełnia wymagań nakreślonych definicją Rzeczywistości, Sat. Jak zatem i gdzie mam znaleźć rzecz, która spełnia te kryteria?

Guru: Czemu nie sprawdzisz czy ten, który poszukuje rzeczy spełniającej te kryteria, sam ich nie spełnia?

Uczeń: Ja również się urodziłem, rosłem, zestarzeję się i umrę. Ja również nie spełniam tych kryteriów.

Guru: Co to znaczy, że się urodziłeś? Ty się urodziłeś, czy to ciało? Czy to nie ciało się urodziło, rosło, zestarzeje się i umrze? Czy ty jesteś ciałem?

Uczeń: Ale...przecież moje ciało umrze!

Guru: Jeżeli ciało, które umrze, jest twoje, jest zatem tym co posiadasz, prawda? W takim razie kto jest jego posiadaczem?

Uczeń: No tak, ja, posiadacz muszę być różny od tego ciała. Ja, który jestem w stanie myśleć i poznawać ciało i inne rzeczy, jestem zdecydowanie czymś rożnym niż to ciało.

Guru: Co to znaczy? Jeszcze raz: czy jesteś myślącym umysłem? Czy aby umysł nie jest formą utkaną z twoich myśli?

Uczeń: Tak, mój umysł myśli; ale czy te myśli są umysłem?

Guru: Pozbądź się wszystkich myśli i sam się przekonaj. Nie ma takiej rzeczy jak umysł. Jedyną formą umysłu są myśli.

Uczeń: Kiedy nie ma myśli, nic nie ma. Jak nic nie ma, to gdzie jest Rzeczywistość?

Guru: Czy ty, który poznajesz swoje myśli, swój umysł, nie jesteś aby różny od tego umysłu? Czy aby umysł, który jest przez ciebie poznawany, nie jest tym co posiadasz? Jeśli tak, dowiedz się kim i czym jesteś ty, posiadacz umysłu.

Uczeń: Kiedy nie ma umysłu nic nie ma. Jest tylko świadomość, że nie ma myśli.

Guru: Czy wcześniej nie byłeś świadomy ruchu myśli? Czy w ten sam sposób nie jesteś teraz świadomy braku myśli?

Uczeń: Tak, nawet nieobecność myśli, ciemność...ta tak jakbym poznawał nicość.

Guru: Czy oba te stany – stan z myślami i stan bez myśli – nie pojawiają się i nie znikają? Czy zatem spełniają kryteria Rzeczywistości? Dowiedz się czy ty, który poznajesz „to jest wielość, a to jest pustka” spełniasz te kryteria czy nie. Zobacz, twoje ciało było kiedyś młode, lecz teraz jego forma uległa zmianie. Zawartość twojego umysł jest teraz również inna niż była kiedyś. Jednak czy nawet w samym epicentrum tych zmian ciała i umysłu nie jesteś tym samym, który pozostaje niezmieniony aż do teraz? Czy owo „TY” przeszło jakąś zmianę?

Uczeń: Nie, jestem tym samym „ja”. Nie jestem kimś innym. Wow, czy to „ja” istniało przed narodzinami tego ciała? Czy będzie istnieć po jego śmierci? Kim ja jestem?

Guru: Po co wybiegasz myślą tak daleko naprzód? Co działo się w głębokim śnie? Byłeś tam, czy cię nie było?

Uczeń: Ja, który nie jestem ciałem ani umysłem, musiałem być w głębokim śnie. Ale nie byłem świadomy swojego istnienia w tym stanie!

Guru: Czego nie byłeś świadomy w tym stanie? Nie byłeś świadomy tylko ciała, umysłu i świata. Czy twoje istnienie samo w sobie nie było przez ciebie doświadczane? Przyznanie, że istniało się w głębokim śnie, jest jednocześnie świadomością tego, że się istniało, gdyż istnienie i świadomość nie są różne; są jednym i tym samym. Czy kiedy się budzisz, to nie zdradzasz aby, że pamiętasz swoją naturę w śnie głębokim gdy mówisz: „Spałem dobrze, nic mi się nie śniło”? Czy takie stwierdzenie po przebudzeniu nie jest wyrazem świadomości własnego istnienia w głębokim śnie? Czy te dwa doświadczenia: „spałem dobrze” i „nic mi się nie śniło” nie zdradzają, że miałeś świadomość swojego istnienia w tym stanie? Obecny stan jawy, pełen myśli – ciała, umysłu i świata – reprezentuje „wielość” [sakala-vyakta], podczas gdy stan snu pozbawiony ciała, umysłu i świata reprezentuje „nicość” [kevala-avyakta]; w ten sposób teraz i tutaj możesz zbadać naturę narodzin i śmierci. Ponieważ jesteś już w stanie zrozumieć, że istniejesz jako coś różnego od ciała i umysłu w stanie snu i jawy, powinieneś też być w stanie zrozumieć, że musisz istnieć jako coś różnego od ciała i umysłu w obecnym życiu jak również przed narodzinami i po śmierci.
Co więcej, do poznawania świata potrzebne są, poza tobą samym, pomoce takie jak światło, zmysły i umysł – ale czy cokolwiek poza tobą było ci potrzebne w stanie głębokiego snu żeby być świadomym swojego istnienia? Nic! Żeby być świadomym swojego istnienia nie potrzeba żadnych pomocy. Zatem teraz wniknij w siebie samego by się dowiedzieć, czy spełniasz kryteria Rzeczywistości.

Uczeń: Tak, muszę przyznać, dochodzę do wniosku, że jestem Rzeczywistością. Lecz kim w takim razie był mój ukochany Bóg, który dawał mi czego pragnąłem przez te wszystkie lata i którego kochałem bardziej niż samego siebie? Kim on jest? Czy jego współczucie dla mnie i moje szczere jemu oddanie to wszystko były fałszywe odczucia i wszystkie poszły na marne? Okaż łaskę i rozjaśnij mi także tę kwestię.

Guru: Gdyby była jakaś rzecz nazywana „miłością” różna od ciebie, ta rzecz podważałaby jednię Rzeczywistości. Zatem TY jesteś MIŁOŚCIĄ. Jeżeli ty nie byłbyś miłością, czy miłość mogłaby być jakąś inną istniejącą rzeczą? Świadomość siebie [Sat] jest zawsze samoistnie obecna, ponieważ ty sam jesteś Świadomością [Ćit]. Podobnie żadne uczucie miłości w tobie nie może być rożne od ciebie, ponieważ ty sam jesteś Miłością [Ananda].

Uczeń: Nie rozumiem tego. Przed chwilą łaskawie wyjaśniłeś mi w jaki sposób niezmiennie doświadczam, że jestem Świadomością. Mógłbyś mi teraz równie łaskawie objaśnić, w jaki sposób niezmiennie doświadczam, że jestem również Miłością?

Guru: Tak jak odrobina analizy pomogła uprzytomnić ci, że posiadasz doświadczenie, że TY [Sat] jesteś Świadomością [Ćit], tak i odrobina analizy wystarczy, by wykazać, że TY [Sat] jesteś również MIŁOŚCIĄ [Ananda].

Uczeń: Jak to zrobić?

Guru: Z powodu miłości do kogo lub czego tu przyszedłeś? Czy nie z powodu miłości do twojego ukochanego Boga? Dlaczego go kochasz? Czy nie dlatego, że dawał ci wszystko, czego chciałeś? Przypuśćmy, że dawałby wszystko innym ale nie tobie, czy wtedy byś tu przyszedł?

Uczeń: Mogło tak być, ale teraz kocham już mojego Boga tylko dla jego miłości. Czy to też egoizm?

Guru: Modlisz się teraz do niego tak jakbyś już pozbył się egoizmu nie prosząc, by dawał ci jakikolwiek dobra, lecz by tylko pojawił się przed tobą i z tobą został. Założymy, że właśnie dowiedziałeś się, że od teraz będzie on udzielał darśanu wszystkim innym, lecz zdecydował, że już nigdy nie pojawi się przed tobą. Czy nadal będziesz go kochał? To oznacza, że tak naprawdę kochasz [adorujesz] „swoją” Jaźń, tj. cel w który oczekujesz, że miłość twojego ukochanego Boga zostanie skierowana. Z tego powodu Wedy mówią „To Jaźń [Atman] jest tym, z powodu czego wszystko jest nam drogie...”. Tak więc Jaźń jest najdroższa każdemu.

Uczeń: Jakie to dziwne! Po głębokim namyśle muszę przyznać, że cała moja miłość, wliczając miłość do ukochanego Boga, jest skupiona wyłącznie na mnie samym. Wszystko dobrze. Tylko jak wyjaśnić taką bezinteresowną miłość skierowaną przez mojego ukochanego Boga ku mnie?

Guru: Chociaż nie chciał on nic od ciebie, ku komu była skierowana jego miłość? Czy nie ku tobie? Ty byłeś jedynym celem w który wymierzył swą miłość Bóg i ty sam. Czy zatem nie jest jasnym, że tylko ty jesteś doskonałą formą MIŁOŚCI? Tak jak uprzednio pojąłeś, że jesteś Świadomością, która poznaje swoje własne istnienie, powinieneś teraz pojąć, że samoistną Miłością [zarówno twoją jak i ukochanego Boga], która kocha ciebie, jesteś wyłącznie ty sam. Zatem okazuje się, że TY [Sat-Ćit] jesteś również Ananda, lub innymi słowy, świadomość siebie jako Sat-Ćit jest również osiągnięciem najwyższego szczęścia – Anandy. Jest to nieustanne obcowaniem z twoim ukochanym Bogiem w jego prawdziwych aspektach Sat-Ćit-Ananda, po odrzuceniu nierzeczywistych aspektów imienia i formy. O to chodzi.

Człowiek ten wraca teraz do domu i rozważa głęboko otrzymane pouczenie niedualnej prawdy [Adwaita upadesa]: „Któż, oprócz mojego ukochanego Boga, może być moim Guru, który skierował mnie w stronę Najwyższej Rzeczywistości? To niewątpliwie musiał być mój ukochany Bóg, który przez te wszystkie lata okazywał mi tyle troski i miłości. Ale teraz widzę, że dużo bardziej od mojego ukochanego Boga, który dawał mi różne rzeczy kiedy tylko o nie poprosiłem, to Sad-Guru jest tym, który poprzez prowadzenie mnie prawdziwą ścieżką i ofiarowanie mi prawdziwego dobra jest tą jedyną Najwyższą Rzeczą, której poszukuję. Czy nie prosiłem ukochanego Boga by sprawił, żeby to on był moją jedyną potrzebą? Wygląda na to, że ta prośba została właśnie spełniona. Jego wcielenie się jako mój Sad-Guru jest jedynym sposobem w jaki on mógł ofiarować mi siebie. Zaprawdę mój Sad-Guru, który żyje tak jak ja i jest obecny dzień i noc, a nie zjawia się i znika jak wcześniej Śiwa, jako jedyny jest moim ukochanym Bogiem! Być z nim jest tym jedynym skarbem, o który tak gorąco prosiłem! Co ja tu jeszcze robię!

Guru bhakti wystrzeliła teraz w tym człowieku - zostawia wszystko i wraca do swojego Guru, by już nigdy go nie opuścić. W ten sposób, kiedy jego miłość do ukochanego Boga dojrzała do tego, by przemienić się w miłość do Guru [guru bhakti], człowiek ten został promowany do czwartej klasy szkoły bhakti.

Guru bhakti jest szczytowym stadium dualistycznej miłości [dwaita bhakti]; żadna inna forma miłości jej nie przewyższa.

Kiedy taka Guru bhakti wybucha w sercu człowieka, jest on na swojej drodze do Najwyższego w sytuacji podobnej do kropli wody, która wpadła do potężnego Gangesu. Spotkanie prawdziwego Guru i rozwinięcie w sobie prawdziwej Guru bhakti ma miejsce dopiero w czwartej klasie szkoły bhakti, kiedy miłość człowieka jest już oczyszczona. W tym momencie człowiek ten zdaje sobie sprawę, że przebywanie w towarzystwie Guru jest tym samym, co pojawianie się i przebywanie ze swoim ukochanym Bogiem; tym sposobem całe jego wcześniejsze pragnienie spotkania jak uprzednio Boga i przebywania z nim wygasa. Dzięki darowi rozróżnienia [viveka], który pozwolił mu zniweczyć wszelkie pożądanie względem ziemskich i niebiańskich obiektów, człowiek ten zasiada teraz u stóp swojego Guru radując się szczęśliwością spełnienia czerpaną z obecności Guru [stan viveka-ananda].

Jako że Guru bhakti jest najwyższym wymiarem dualistycznej miłości przyjrzyjmy się teraz, jak jest ona widziana w różnych klasach szkoły bhakti.

W pierwszej klasie dla prymitywnego człowieka nauczycielem były Wedy, uważał je więc za swojego guru, a miłość do nich była w jego rozumieniu Guru bhakti. Istnieje wielu uczonych i panditów, którzy opanowali biegle pewną część rozlicznych zaleceń Karma Kandy. To od nich ludzkość może otrzymać stosowne instrukcje, dlatego każdy z nich jest guru na tym poziomie i w swojej własnej gałęzi Karma Kandy. Wielu jest na świecie nauczycieli nauczających rzesze ludzi różnych rytuałów i spełniania określonych uczynków. Tak więc w klasie pierwszej jest wielu guru i każdy ma wielu uczniów. Są to początkujący guru i początkujący uczniowie bez względu na to, jak gorliwie by zapewniali, że ich guru jest autentycznym Sad-Guru. Różnica pomiędzy Guru bhakti w klasie pierwszej i Guru bhakti w klasie czwartej jest tak ogromna, jak różnica pomiędzy doliną a majestatyczną górą.

Liczba guru w drugiej klasie szkoły bhakti jest równie ogromna co w pierwszej; mają oni pomóc zaspokoić licznym uczęszczającym do niej uczniom ich pożądanie obiektów [vishaya bhakti], poprzez oddawanie czci Bogu pod postacią różnych imion i form [aspektów]. Ci ludzie również nazywają swoją miłość go swoich guru „guru bhakti” twierdząc: „Tylko i wyłącznie mój guru jest Mahatmą, tym, który widział Boga. On jest Bogiem! On jest Bogiem wcielonym. On jest Maharishim – przyjdź do niego, a wszystkie twoje pragnienia zostaną spełnione!”. Czyż nie spotykamy ludzi, nie tylko niewykształconych lecz i uczonych, mających stopnie akademickie i wysoką pozycję społeczną, którzy mówią: „W takim to a takim mieście żyje wielki Mahatma, który osiągnął wielkość oddając cześć bogini Lakshmi. Udaj się do niego, a otrzymasz bogactwo i sławę.” „W naszej wiosce jest wielki Swami, który miewa wizje bogini Parvatii. Daje nam prasad, który spełnia wszystkie nasze pragnienia”. „W świątyni nieopodal mieszka święty, przez którego przemawia Lord Subrahmanya. Rozdaje święty popiół [vibhuti], a jeśli go otrzymasz, zdarzą się cuda” itd. Zatem i w drugiej klasie nasz nauczyciel, Wedy, udziela lekcji z pomocą wielu asystentów.

Ponieważ uczeń w klasie trzeciej A dzięki swojej jednopunktowej miłości jest sam w stanie przebywać w towarzystwie swojego ukochanego Boga, nie ma już potrzeby udawać się do nikogo, nawet do nauczyciela [Wed], gdyż teraz tym nauczycielem jest jego ukochany Bóg, którego widuje i który spełnia jego pragnienia względem obiektów. Odwiedzanie licznych guru z klasy drugiej czy oddawanie czci różnym imionom i formom Boga nie leży już w jego naturze i w niczym mu nie pomoże, chociaż ludzie z klasy drugiej będą twierdzić inaczej i namawiać go do takich czynności.

Czasem zdarza się, że uczeń spełniający warunki wstąpienia do klasy czwartej, u którego żywa jest czysta Guru bhakti, który kocha tylko Boga i posiada pełną beznamiętność w stosunku do obiektów tego i innych światów, będzie namawiany przez uczniów klasy drugiej do odwiedzenia ich „wielkich guru”. W takich okolicznościach Najwyższa Łaska sprawi, że dla swojego własnego dobra uczeń ten szybko opuści towarzystwo takich guru. Kiedy Budda mieszkał w lesie poszukując Prawdy, spotykał się na krótko z guru klasy pierwszej i drugiej, szybko ich jednak porzucał widząc, że ich pomoc jest bezwartościowa. Z podobynych powodów Ramakrishna musiał zakończyć swoją relację uczeń-nauczyciel z Bhairavi Brahmani.

Jasnym jest, że w płomieniu palącego ognia tęsknoty za Prawdziwą Wiedzą [Jnana], która pojawia się u aspiranta w klasie III B, pomoc guru z klasy I i II jest zupełnie bezwartościowa. Czasami tacy guru mogą oskarżać aspiranta, który ich opuszcza nie będąc już dłużej zainteresowanym ich naukami z pełną prędkością zmierzając do bram wyższej klasy, o brak oddania, nielojalność i niewdzięczność w stosunku do guru [guru-drohi]. Jednakże ten najlepszy z aspirantów bez oglądania się na te słowa zmierza prosto do swego celu. W powodzi pragnienia za Najwyższą Prawdą nie znajduje w sobie ani czasu, ani ochoty by żałować czy kajać się za lata zmarnowane w towarzystwie tych guru, nie czuje też do nich ani pogardy ani żalu – po prostu idzie przed siebie zapominając ich!

Niektórzy widząc taką sytuację marnowania czasu i rozczarowania uczniów klasy IV, którzy trafiają na guru klas wcześniejszych, radzą im: „Związek Mistrz-uczeń [Guru-śiśja] nie jest konieczny. Stare wierzenie, że Guru daje realizację, jest nieaktualne”. Uwaga, należy być ostrożnym z udzielaniem pouczeń, że Guru jest całkowicie niepotrzebny. Jedyna prawda stojąca za takim stwierdzeniem jest następująca: bardzo dojrzali uczniowie klasy IV szkoły bhakti nie potrzebują chodzić do guru klas I i II; z czasem, dzięki działaniu łaski, spotkają swojego Sad-Guru. Notabene czy ludzie dający takie rady dojrzałym aspirantom sami aby nie stawiają się w tej sytuacji w roli udzielającego pouczeń Guru?

Czasami również uczniowie żywiący miłość do ziemskich obiektów, kwalifikujący się do klas I, II i III A naszej szkoły, mogą znaleźć się w obecności prawdziwego Sad-Guru, czekającego na dojrzałych adeptów klasy IV. Chociaż dzięki dobrej karmie znajdą się oni blisko takiego Guru, który jaśnieje niezmiennie jako Najwyższy Brahman w ludzkim ciele, wezmą go po prostu za narzędzie do spełniania swych ziemskich żądzy, dlatego ich miłość w stosunku do niego nie może być uznana za Guru bhakti.

Nie dość, że będą oni prosić wyłącznie o spełnianie swych ziemskich pragnień, to jeszcze będą oczekiwać, że Sad-Guru udzieli im inicjacji w rytuały, mantry, japy i inne metody oddawania czci właściwe uczniom klas I-IIIA. Pomimo tego, że Sad-Guru przyszedł na świat wyłącznie po to, by nauczać oddania Jaźni [Swatma bhakti], najwyższej i najczystszej ze wszystkich miłości, uczniów klasy IV naszej szkoły, to czasami, powodowany współczuciem do tych co modlą się o ziemskie obiekty, taki Sad-Guru schyla się do ich poziomu rekomendując im pewne rytuały [tym z klasy pierwszej], mantry [tym z klasy drugiej] czy japy lub modlitwy [tym z klasy trzeciej A] – zgodnie z ich prośbami, inklinacjami i możliwościami. Tak jak matka obdziela innym pożywieniem niemowlęta, a innym dorosłych członków rodziny, tak Sad-Guru pomaga tym, którzy przyszli do niego wyłącznie po to, by otrzymać ziemskie czy niebiańskie dobra. Takie pouczenia udzielane przez Sad-Guru zamiast przez zwykłych panditów i uczonych w Wedach uczniom klas I-IIIA są dla tych ludzi niebywałym przywilejem. Niestety zwyczajem tych, którzy przychodzą do Sad-Guru i są poniżej poziomu klasy III B, jest postrzeganie udzielanych im pouczeń dotyczących mantr, jap, czakr i rytuałów itp. jako głównej, istotnej nauki Sad-Guru i propagowanie ich jako takich. Jednak jest to nauka Sad-Guru istotna dla nich i tylko dla nich, dostosowana do ich poziomu i możliwości. Obowiązkiem uczniów klasy IV jest poznanie, jaka jest prawdziwa nauka Sad-Guru i praktykowanie jej.

Żaden z guru klas I-IIIA nie urzeczywistnił Jaźni [Atma-Jnana]. W związku z tym uważają oni ten świat nazw i form za rzeczywisty, oczekują osiągnięcia w nim i w następnych światach swojego szczęścia, chcą być również znani i doceniani tzn. chcą być gloryfikowani przez ludzi jako największy spośród wszystkich guru. Oczekują od swoich uczniów, by ci byli zawsze usatysfakcjonowani, lojalni i posłuszni wobec nich. Nie chcą aby ich uczniowie czynili postęp porzucają miłość dualną i zmianiając ją na miłość niedualną [Swatma bhakti] radując się niedualnym szczęściem [Atma-ananda]; jako że oni sami nie osiągnęli urzeczywistnienia, są więc o nie zazdrośni. Jednakże ponieważ prawdziwy Guru nie jest niczym innym niż Najwyższym Brahmanem, nie pozwala on uczniowi na poprzestanie na dualnej miłości do niego. Ukazuje mu na różne sposoby, że nie może być usatysfakcjonowany obecnym stanem czasowego wyciszenia zanim nie osiągnie samoświetlnej, niedualnej Jaźni [Sahajaatma-Anubhava].

"Pogrążenie się w źródle powstawania „ja”, skąd wyłania się ego, to jest karma i bhakti, to jest joga i jnana".



  • Klasa piąta – miłość Jaźni.

Wracając jednakże do naszego człowieka - znalazł się on u stóp Sad-Guru jak woda w potężnym jeziorze i jest z tego powodu szczęśliwy wiedząc, że odnalazł ukochanego Boga. Jednak Guru Ramana nie pozwala mu pozostawać ukontentowanym w takim stanie. Pyta go więc:

Guru: Czy osiągnąłeś swego ukochanego Boga?

Uczeń: Tak Panie! Ty jesteś moim ukochanym Bogiem!

Guru: Czym więc był ten wielki skarb, o który prosiłeś swego ukochanego Boga?

Uczeń: Mając jasne zrozumienie mogę dzisiaj powiedzieć, że jedynym skarbem o jako prosiłem był on sam, nie chciałem niczego więcej.

Guru: Czy ta prośba została spełniona?

Uczeń: Tak, tym o co prosiłem jesteś ty mój Panie, ty który stoisz teraz przede mną. Mam więc o co prosiłem!

Guru: Co stoi przed tobą? Czy prosiłeś o to – pyta Guru wskazując swoje ciało.

Uczeń: To jesteś naprawdę ty, mój Sad-Guru, za którym tak bardzo tęskniłem.

Guru: Ja tym jestem? Czy wierzysz, że jestem tym ciałem? Jeżeli tak, to w czym ta forma miałaby być lepsza od tamtej, w której wcześniej ukazywał ci się ukochany Bóg? Tamta forma pojawiała się i za chwilę znikała. Ta podobnie: pojawiła się, będzie żyć przez jakiś czas po czym umrze i zniknie. Czyż nie tak? W czym więc ta forma przewyższa tamtą? Jeżeli celem twoich pragnień było uzyskanie tej formy, to wcześniej czy później twoje spełnienie okaże się daremne. Tak więc zdecyduj teraz - jak byłeś wcześniej pouczany - co jest twoim prawdziwym celem.

Uczeń: Wyjawiłeś mi wielką Prawdę, że „Ja jestem Najwyższą Rzeczą”. Mój ukochany Bóg nie! Ponieważ to ty, a nie on, uczyłeś mnie najwznioślejszych prawd czuję, że twoja miłość do mnie troszcząca się o moją prawdziwą potrzebę, jest większa niż miłość mojego ukochanego Boga, który dawał mi wszystko, o co poprosiłem. Ty i Prawda, którą mi ukazałeś, jesteście jednym i tym samym – taka jest moja ostateczna konkluzja.

Guru: Jeżeli ja jestem Tym, to czy to przynosi ci jakąś korzyść? Wychwalenie mnie jako Guru, Boga, czy Najwyższą Prawdę jest całym twoim celem, nic więcej? Jeżeli ja jestem Najwyższą Prawdą, to co z tobą? Kim ty wtedy jesteś? Czy twoje kierowanie uwagi na mnie, Najwyższą Prawdę, nie jest tym samym co poznanie, że ty sam jesteś Najwyższą Prawdą?

Uczeń: Czy trzymanie się boskich stóp mojego Sad-Guru nie jest jedyną metodą osiągnięcia Najwyższego Stanu Prawdy? - co mówiąc uczeń rzucił się do stóp Guru obejmując je.

Guru: Czy to są stopy twojego Guru – zapytał Guru wskazując na swoje ciało. Czy to jest twój Sad-Guru? Raz za razem popełniasz ten sam błąd. Tutaj, wewnątrz ciebie jest twój Sad-Guru– powiedział Guru wskazując palcem na ucznia. Zawsze jaśniejąca Świadomość Jaźni, doświadczana bezpośrednio wewnątrz ciebie jako „Ja jestem Ja” [Ja-Ja], jest prawdziwymi stopami twojego Sad-Guru. Tego Sad-Guru masz się trzymać. Jedynie on doprowadzi cię do ostatecznego celu.

Uczeń: Tylko poprzez twoje słowa, które przyszły do mnie z zewnątrz, poznałem tę wielką Prawdę. Panie mój, udziel mi błogosławieństwa i pozwól oddać ci pokłon padając przez tobą [namaskaram], czcić cię i prosić o twój prasad.

Guru: Przebywanie w Stanie Milczenia, w którym poczucie oddzielenia [Guru-uczeń, Bóg-człowiek] nigdy się za sprawą ignorancji ego nie pojawia, jest właściwym namaskaram [tzn. pokłonem] jaki uczeń powinien składać Guru.

Roztopienie lodu – ego, poczucia „ja jestem tym ciałem” - w oceanie Guru-Bodham, który jaśnieje jako jedna, pełna błogości Jaźń, jest poprawną metodą adoracji Guru.

Chociaż praktykuje się wszystkie rodzaje adoracji Guru, który nie jest niczym innym niż chodzącym po ziemi Śiwą, to utrata własnego „ja” - ego - i stopienie się [tj. zjednoczenie się] z Nim, jest najlepszym ze wszystkich sposobów oddawania mu czci.

Dosięgnięcie przez ucznia jaśniejącej w Sercu Jaźni - po złożeniu w ofierze ego, tzn. utożsamiania „ja” z ciałem, jako pokarmu Najwyższemu, Milczącemu Guru - jest prawdziwym spożywaniem prasadu Guru.

Uczeń: Jeżeli tak, to powinienem zapomnieć nawet ciebie, mój Guru i zanurzyć się w sobie, żeby poznać swoją Jaźń. To nie wydaje się być stosowne!

Guru: Co nazywasz swoim Guru? Tak długo jak długo myślisz, że jesteś ciałem, błędnie bierzesz ciało za swojego Guru. To dokładnie odwrotnie, niż naprawdę jest; taka postawa stoi w sprzeczności z tym, czego Guru cię naprawdę uczył. Tylko to jest niestosowne.

Tylko ten naprawdę mnie zna, kto zna mnie tak, jak ja znam siebie.

Jedynie Jaźń jest Najwyższą Rzeczą. Ponad nią nie ma nic większego.

Uczeń: Wiem, że forma mojego Guru jest tym samym co forma mojej Jaźni i forma mojego ukochanego Boga. To rzadki przywilej mieć przed sobą takiego Guru! Jak mógłbym go porzucić?

Guru: Guru jest zarówno na zewnątrz ciebie jak i wewnątrz. Guru na zewnątrz tworzy okoliczności sprzyjające temu, byś mógł zanurzyć się w siebie i poznać swoją prawdziwą naturę, naciska cię ku temu z zewnątrz. Guru wewnątrz przyciąga cię ze środka i trzyma w sercu nie pozwalając ci wychodzić na zewnątrz.

Uczeń: Jeżeli tak, to czuję, że błędem jest trzymanie się zewnętrznej formy mojego Guru.

Guru: Tak, to jest błędem! Czy zewnętrzna forma nie pojawia się by później zniknąć? Nie jest więc niezmienna. Guru jest Jaźnią. Urzeczywistnienie czy inaczej osiągnięcie Jaźni jest osiągnięciem Guru i Boga. Z drugiej strony tak długo jak długo widzisz Guru lub Boga jako różnego od siebie, nie możesz urzeczywistnić Jaźni, która jest doskonałą jednością. Tak długo jak długo istnieje poczucie oddzielenia, musi pojawiać się lęk. Jeżeli chcesz się uwolnić od lęku – czyli być w stanie bez lęku - przebywaj w stanie braku oddzielenia, stanie Jaźni. Lecz to nie oznacza, że twojego Guru już nie ma. Kiedy zanurzysz się wewnątrz i utwierdzisz w sercu będziesz wiedział, że twoja Jaźń jest prawdziwą naturą twojego Sad-Guru. Tylko w tym stanie jesteś zawsze w sposób doskonały ze swoim Guru. Twoja miłość Jaźni [Swatma bhakti], tzn roztopienie się ciebie [twojego ego] w Jaźni, jest zaiste twoją prawdziwą miłością do Guru [Guru bhakti].

Cała twoja dotychczasowa nazywana Guru bhakti miłość do zewnętrznej formy Guru to tylko podzielona, ułomna, częściowa miłość. To nic innego niż wadliwy stan miłości.

Uczeń: Czy zatem moja obecna miłość do ciebie nie jest autentyczna?

Guru: Miłość którą przejawiasz względem innych rzeczy nie może być nigdy pełna [poorna]. Kiedy miłość jest pełna, wada w postaci przejawiania się tej miłości względem innych rzeczy nie pojawia się. Pełnia nieprzerwanej i wszechprzenikającej Miłości jest „jednym bez drugiego”, jest niedualna. Tylko ten kto posiadł taką miłość - a nie miłość do drugiego - posiadł pełnię Miłości [Sampoorna bhakti].

Uczeń: Czy ta miłość „nie do drugiego” [Ananya Bhakti] jest większa, niż miłość jaką ja żywię do ciebie i większa, niż twoja boska miłość do mnie?

Guru: Tak! Miłość Jaźni jest najwspanialsza i największa. Tylko Miłość Jaźni jest doskonałą miłością. Ostateczny stan doskonałej, czystej miłości jest doświadczany jako nieporuszony stan Miłości Jaźni. Stan niższy od tego nie jest żadną miarą Najwyższą Miłością [Para bhakti] czy pełnią Miłości [Sampoorna bhakti]; ta Miłość jest Jaźnią, ta Miłość jest Śiwą.

Uczeń: Jak to możliwe? Błagam, wyjaśnij mi.

Guru: Czy Jaźń, pierwsza osoba, nie jest niepodlegającą przeobrażeniom i zmianom Świadomością? Czy nie jesteś tą Świadomością? Można to udowodnić nawet bez sięgania do doświadczenia urzeczywistnienia Najwyższej Jaźni. Nawet teraz nie jest ci ona nieznana. Jest z tobą w twoich codziennych przeżyciach. Pierwsza osoba jakiej teraz doświadczasz to świadomość „ja jestem tym ciałem”, ego – prawda? Zobacz. Bierzesz do ręki kwiatek lub obejmujesz dziecko i wyrażasz w stosunku do nich miłość. Te obiekty są w odniesieniu do ciebie drugą osobą. Z pewnością masz w sobie więcej miłości do samego siebie [swojego ciała, za które się uważasz], niż do nich. Jednak nie bierzesz swojej dłoni, palca czy nogi – które kochasz bardziej niż obiekty drugiej osoby - i nie tulisz ich mówiąc „Och, moje ukochane palce! Och, moje ukochane dłonie, tak was kocham, itd”. Nie. Ale wyrażasz tak swoją miłość do dziecka, kwiatka czy psa. Chociaż z pewnością kochasz bardziej swoje ciało, które dla ciebie jest pierwszą osobą, niż każdy inny obiekt, nie okazujesz w tak wyszukany sposób miłości w stosunku do swoich rąk czy nóg. Dlaczego? Ponieważ miłość w stosunku do pierwszej osoby jest pełna i doskonała i nie potrzebuje żadnych działań ani ekspresji uczuć, aby się wyrazić. Kiedy miłość pozostaje sama w sobie, jest pełną i doskonałą miłością. Kiedy miłość przyjmuje formę poruszeń staje się fragmentaryczna i przeobraża w pragnienie czy pożądanie innych obiektów. Jest Miłością, kiedy jest w postaci nieprzerwanego Istnienia; jest pragnieniem, kiedy przyjmuje formę poruszeń i rozproszeń.

Obiekty drugiej i trzeciej osoby są rozproszeniem, twoja miłość do nich jest zwykłym pożądaniem, nawet miłość do tak wzniosłych i ukochanych obiektów jak Guru. Jednak jeżeli twoja miłość pozostaje w formie nieprzerwanego bycia pierwszą osobą - Jaźnią, wtedy jest pełnią Miłości. Taki stan Miłości Jaźni [Swatma bhakti] jest ostatecznym stopniem oczyszczenia miłości i nazywany jest Najwyższą Miłością [Para bhakti] lub inaczej Niedualną Miłością [Ananya bhakti].

Zatem Miłość jest byciem [istnieniem], zaś ego jest pojawianiem się pragnień [pożądań]. Stan czystego bycia [istnienia], jest trwałą szczęśliwością [Ananda], stanem niepodzielnej Najwyższej Miłości [Aparichinna Para bhakti].

Tak długo jak długo sądzisz, że miłość Guru do ciebie jest miłością jednej jednostki do drugiej jednostki, z pewnością nadajesz tej miłości piętno rozdzielenia. Dlatego jest ona podrzędna w stosunku do miłości Jaźni.

Ten, kto posiada miłość „jednego bez drugiego”, roztapia się w Tym, Jaźni, Szczęśliwości.

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Jeżeli zbadamy to jeszcze głębiej dojdziemy do wniosku, że nawet miłość jaką człowiek ten żywił do swojego ciała i umysłu przez te liczne żywoty biorąc je za siebie jest trywialna i nie może wytrzymać porównania do miłości, jaką teraz ma w stosunku do Guru. Zatem uczeń posiada teraz dyspozycję do beznamiętności wobec swojego ciała i umysłu [które przez cały czas uważał za swoją Jaźń], tak, że jest w stanie poświęcić je dla swojego Guru. Sad-Guru jest zaiste Jaźnią.

Chociaż miłość człowieka do samego siebie jest większa niż każda inna miłość do obiektów tego świata, to jednak kiedy u ucznia pojawi się prawdziwa miłość Guru [prawdziwa Guru bhakti], wówczas jego miłość do Guru jest większa nawet od miłości do samego siebie tzn. do swojego ego. Niemniej jednak kiedy doświadcza on prawdy Jaźni okazuje się, że miłość Jaźni jest większa nawet od miłości Guru. Do tej pory postulowaliśmy przez cały czas, że przez wzgląd na miłość do własnej Jaźni człowiek kocha siebie bardziej niż cokolwiek i kogokolwiek innego. Tymczasem człowiek jest pod błędnym wrażeniem, że to ego jest Jaźnią [ponieważ ego jest fałszywą istnością – odbiciem Jaźni] i w skutek tego błędu nie doświadcza on miłości do prawdziwej Jaźni. Kiedy przed w pełni dojrzałym, będącym w stanie odczuwać prawdziwą miłość do Guru uczniem pojawia się w cielesnej postaci Guru, który jest Jaźnią, uczeń staje się zdolnym do odczuwania miłości Jaźni – ale tylko w formie miłości do postaci człowieka przed nim. Dlatego powiedzieliśmy, że miłość Guru jest większa nawet od miłości do siebie, ego. Chociaż Guru jest jego Jaźnią i chociaż jego miłość do Guru jest pośrednio miłością Jaźni, jednakże tak długo jako długo postrzega Guru – Jaźń – jako drugą osobę, jego miłość do Guru nie może zostać w pełni oczyszczona i przemieniona w miłość Jaźni do czasu, aż nie doświadczy Guru wewnątrz siebie jako swojej Jaźni. Z tego powodu Guru na tym etapie poucza i przekonuje naszego człowieka, że miłość Guru [Guru bhakti] jest mniejsza od miłości Jaźni [Swatma bhakti].

Dobrze, ale dlaczego powiedziano, że miłość Guru do ucznia jest mniejsza, niż jego własna miłość Jaźni? Z punktu widzenia Guru nie ma nikogo różnego od Jaźni. Dlatego jego miłość tak naprawdę nie jest miłością do jakiejś innej osoby nazywanej uczniem. Guru nikogo nigdy nie postrzega jako swojego, rożnego od siebie ucznia. Niemniej jednak, zgodnie z tym co Guru powiedział uczniowi, tak długo jak długo uczeń myśli, że Guru jest oddzielną jednostką, uczeń siłą rzeczy musi uważać miłość Guru za miłość jednej jednostki do drugiej. Jednakże naprawdę wcale tak nie jest, ponieważ Guru nigdy nie postrzega go jako kogoś innego. Dlatego właśnie nawet miłość Guru do ucznia – z punktu widzenia tego ucznia – jest podrzędna w odniesieniu do miłości Jaźni. Jeżeli mając na uwadze te wyjaśnienia wsłuchamy się w słowa Ramany, który powiedział: „Nie mam ani Guru ani uczniów”, powinniśmy zrozumieć o czym naprawdę mówił. Ten kto jest prawdziwie Guru nie może postrzegać innych jako uczniów. Guru jest Guru tylko z perspektywy ucznia.

Zatem kiedy woda, która spadła z chmur - czyli nasz człowiek – jest w pełni zaabsorbowana w potężnym jeziorze miłości Guru, wówczas Guru porusza ją w taki sposób by przelała się przez brzegi jeziora tzn. ograniczenia miłości do Guru, tak aby woda ta – nasz człowiek – wlała się do oceanu Miłości, Jaźni. Ponieważ człowiek ten, ze względu na swoją doskonałą dojrzałość, słuchał pouczeń Guru z niezwykłą uwagą, był w stanie w momencie słuchania Prawdy [śrawana] pojąć jej sens [manana] i jednocześnie ją praktykować [nidhidhyasana tj. atma-vichara]. Porzuca on więc wszelką myśl, mowę i działanie pozostając zanurzony w oceanie Najwyższego Milczenia [mouna]. Jako że woda rzeki [nasz człowiek] osiąga ocean [Jaźń] cały ruch jej nurtu [działania] ustaje całkowicie. Gdy miłość zostaje w ten sposób za pomocą atma-vichary do perfekcji oczyszczona człowiek ten otrzymuje promocję z klasy czwartej tj. miłości Guru [Guru bhakti] do klasy piątej, tj. miłości Jaźni [Swatma bhakti]; jest teraz oczyszczony z pomieszania, leków i iluzji, które miał na skutek postrzegania swojej Jaźni jako wielkości i trwa silnie ugruntowany w Jaźni. Takie przebywanie w Jaźni jest szczytem doskonałej Miłości.

"Przebywanie w stanie czystego bytu, przewyższające medytację, jest istotą prawdziwego oddania".



Stosując podane wyżej kryteria każdy sam może zaklasyfikować siebie do jednej z klas szkoły bhakti. Takie sprawdzenie, czy nasza miłość jest miłością do obiektów [vishaya bhakti] czy naprawdę miłością Boga [deiva bhakti] powinno zostać uczynione z maksymalną wobec siebie szczerością i uczciwością, chyba że ktoś chce się samooszukiwać i poprzez przecenienie się poprawić sobie na małą chwilę samopoczucie.

Jeżeli jest w nas zainteresowanie do wykonywania działań [karmy] z oczekiwaniem radowania się szczęściem w tym i przyszłych światach, to powinniśmy wiedzieć, że jesteśmy w pierwszej klasie naszej szkoły oczyszczania miłości, szkoły bhakti.

Jeżeli zaprzeczamy istnieniu Boga i odmawiamy nawet wykonywania działań karmicznych zalecanych przez Wedy, jeśli mówimy: „Nie ma Boga, nie ma nakazu naprawiania owoców swych czynów i nie ma też za nie kary, nie ma żadnego wyzwolenia, nie ma łaski, nie ma grzechów, pokuty ani wzniosłych czynów. Jedzmy, pijmy, używajmy jak chcemy i korzystajmy z życia; ubierajmy się wytwornie ze smakiem wielkim i jeszcze większym, ozdabiajmy się z przepychem złotem i drogimi kamieniami; cieszmy się wolnością seksualną, wspaniałymi domami, samochodami, telewizorami, sławą i uznaniem wśród ludzi, o to przecież w życiu chodzi”, wtedy musimy przyznać, że nie kwalifikujemy się nawet do pierwszej klasy szkoły bhakti, błąkając się wciąż poza jej murami, nie czując nawet potrzeby, by się do niej zapisać.

Jeżeli czujemy pociąg do oddawania czci Bogu pod różnymi postaciami czy w jego różnych aspektach, odwiedzając świątynie i inne święte miejsca z nadzieją na otrzymanie szczęścia w tym i przyszłym świecie, oznacza to, że jesteśmy w klasie drugiej tej szkoły.

Jeżeli nasze oddawanie czci skupiło się na jednym imieniu i jednej formie Boga, lecz wciąż z miłością do zmysłowych obiektów [w tym czy innym świecie] to nie jest to jeszcze miłość Boga, lecz w dalszym ciągu vishaya bhakti, a imię i forma Boga są wciąż używane jako środek do osiągnięcia celu - musimy wtedy wiedzieć, że jesteśmy w klasie trzeciej A szkoły bhakti.

Jeżeli w którejkolwiek z klas od I do IIIA uczeń poczuje, że lepiej jest powrócić do wspomnianego wcześniej życia uciechami zmysłowymi niż trudzić się w tej wymagającej szkole, wówczas człowiek ten staje się „Joga bhrashta” - człowiekiem, który upadł na duchowej drodze [dosłownie upadłym w Jodze – Joga to tutaj całość dyscyplin duchowych]. Taka rzecz nie może się już wydarzyć po przekroczeniu progu klasy IIIB.

Mogą się zdarzyć aspiranci wierzący, że są w klasie IIIA, którzy jednak nie otrzymują spełnienia swoich wszystkich pragnień tak jakby chcieli, wracają więc do klasy I lub II by ponownie przerobić stosowny dla uczniów tych klas materiał; oznacza to, że przecenili swoje możliwości i kwalifikują się tylko do tych niższych klas.

Niektórzy mają zwyczaj biegania od jednego guru do drugiego okazując im swoją miłość i deklarując: „Moim wyłącznym celem jest Wyzwolenie, a nie żadna przyjemność tego czy innych światów. Dlatego moja miłość jest prawdziwą Guru bhakti, jestem zatem w IV klasie szkoły bhakti”. Inni kierowani tą samą myślą odwiedzają liczne świątynie różnych Bogów równie silnie deklarując, że ich aspiracją jest wyłącznie Wyzwolenie. Ponieważ zapewniają oni, że ich dążeniem nie są żadne przyjemności tego czy innych światów uważają, że powinni być przyjęci do klasy IIIB; lub też, jeśli biegają od jednego guru do drugiego oczekują, że będą promowani do klasy IV twierdząc, że ich miłość jest autentyczną Guru bhakti. Nic z tych rzeczy – ich uganianie się za różnymi guru nie jest niczym innym niż uganianiem się za różnymi imionami i formami; ich miłość, rozproszona na tyle różnych kierunków jest słaba i niezdolna do podążenia w głąb za pouczeniami jakiegokolwiek z guru, których odwiedzają. Nie osiągają żadnej korzyści z odwiedzania tych guru.

Przypuśćmy, że widzimy znajomego wchodzącego do jednej restauracji, opuszczającego ją, wchodzącego znów do innej, znów ją opuszczającego, i znów wchodzącego do kolejnej itd. Co to oznacza? Że wciąż jest głodny, nigdzie się nie najadł! Niektórzy próbują taką postawę bronić następującą, dość mierną argumentacją: „W tej restauracji jest dobrze ugotowany ryż, więc zjem go tutaj; w tamtej jest świetny sambar; w kolejnej są wspaniałe warzywa; w jeszcze innej smaczny chlebek” itd. To dokładnie jakby powiedzieć: „U tego guru nauczyłem się hata jogi, u tamtego pranajamy, ten inicjował mnie w mantry, u tego praktujuje karma jogę, u innego zaś bhakti jogę, jeszcze inny objaśnił mi Adwaitę... itd. Dlatego chodzę do tych wszystkich wielkich guru!” Co to jednak tak naprawdę oznacza? Że nawet jeden z tych guru nie został właściwie zrozumiany!

Jeśli ktoś jest rzeczywiście głodny, naje się w jednej restauracji, nie będzie biegał od jednej do drugiej. Podobnie rzecz ma się ze szczerymi aspirantami. Jeżeli guru jest autentyczny, potrafi udzielić instrukcji odpowiednich do różnego poziomu przychodzących do niego adeptów. Jeżeli prawdą jest, że aspirant jest beznamiętny w stosunku do przedmiotów tego i innych światów i pożąda tylko Wyzwolenia, nie będzie miał potrzeby udawać się do innego guru.

Jeśli mamy potrzebę udawania się do różnych guru w rzekomym poszukiwaniu Wyzwolenia, zaś sekretnie żywimy pragnienie zdobywania obiektów zmysłowych, powinniśmy przyznać, że jesteśmy w drugiej klasie szkoły bhakti. Jednakże jeżeli nasza beznamiętność jest szczera i czysta i z takim nastawieniem odwiedzamy wielu guru, by w końcu spotkać swojego Sad-Guru, oznacza to, że jesteśmy w klasie trzeciej B. Nie możemy jednak jeszcze powiedzieć, że jesteśmy w klasie IV, w której Guru bhakti jest jak tradycyjne oddanie żony mężowi; z tego też względu Guru nazywany jest „Guru-Natha” lub „Boskim mężem”. Chociaż tradycyjnie wierna i oddana żona szanuje i służy wielu starszym członkom rodziny, jednakże jej szacunek i miłość do męża są innej natury. Polega ona całkowicie na swoim mężu w każdym aspekcie swojego życia. Podobnie uczeń czwartej klasy, choć może nosić w sobie miłość i szacunek względem wszystkich mędrców i świętych, którzy pojawili się na ziemi, jednak w momencie kiedy spotyka swojego Sad-Guru przestaje spotykać się z innymi guru [w szczególności w poszukiwaniu Wyzwolenia] i porzuca wszelkie praktyki nauczane przez innych guru, trzymając się wyłącznie praktyki zalecanej przez Sad-Guru. To jest właściwym wyznacznikiem prawdziwej Guru bhakti. Taki uczeń, stanowczo zdeterminowany by trzymać się wyłącznie swojego Sad-Guru, mówi: ”Przyszedłem do mojego Guru po Wyzwolenie. Chociaż nie zostało mi ono zagwarantowane, nie będę szukał żadnych innych guru. Uwięzienie czy Wyzwolenie, zło czy dobro, piekło czy niebo – cokolwiek on wybierze dla mnie, gdziekolwiek mnie pośle i cokolwiek nakaże czynić, będzie to dla mnie radością.”; osiągając samopoddanie człowiek ten trwa w jednopunktowej miłości do Sad-Guru, co jest oznaką prawdziwej Guru bhakti.

Kiedy Vivekananda spotkał Pavahari Babę, zobaczył jego wielkość i poczuł impuls, by przyjąć go za swego Guru. Jednak kiedy z wyrazem współczucia dla jego głupoty pojawił się przed nim Ramakrishna, zdał sobie sprawę ze swego błędu i nigdy więcej nie zwrócił się do Pavahari Baby jako do swego Guru, odkąd tylko Ramakrishna uznał go za ucznia. Do Pavahari Baby odnosił się jak do szanowanego przyjaciela; choć go bardzo cenił, nie był on jego Guru. To jest właściwe miejsce, jakie uczniowie klasy IV, żywiący prawdziwe Guru bhakti, powinni znajdywać w swoim sercu dla mędrców i świętych innych niż ich Sad-Guru.

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Uczniom szukającym swojego Sad-Guru mogą się jeszcze przydać następujące rady:

Ten, kto przychodzącym do niego daje nakazy i zakazy jest dla nich Yamą [bogiem śmierci] i Brahmą [stworzycielem]. Jednakże prawdziwie boskim Guru jest ten, kto pokaże im, że nie ma nic nowego do osiągnięcia.

Tak kto zna Prawdę i sam jest Prawdą [Mey-jnani] jest różny od tego, kto zna Prawdę tylko ze świętych tekstów [Vi-jnani]. Podstawową rzeczą do zrobienia dla poszukujących zerwania więzów ignorancji jest porzucenie tych, którzy znają tylko pisma święte i dołączenie do tych, którzy przebywając w stanie Jaźni prawdziwie poznają Prawdę.

Strumień myśli ucznia, tzn. jego cel i inklinacje, powinien być doskonale dostrojony do Sad-Guru. Tylko wtedy relacja Mistrz-uczeń jest prawdziwa i harmonijna.

„Mój Guru to Jnani. Całkowicie odrzucił on wszelkie cudowne moce [siddhis]. Jednak ja chciałbym je zdobyć. Mój umysł nie będzie spełniony, póki ich nie uzyskam. Nie przejmuję się kolejnym wcieleniami – pragnę siddhis i Jnany, a nie samej Jnany”. „Mój Guru nakazuje nam zanurzać się wewnątrz nie zważając na świat dookoła. Jednak ja czuję, że powinienem wykonywać bezinteresowne działania na rzecz dobra innych ludzi i całego świata. Uważam, że służba ludzkości i światu jest lepsza, niż życie w milczeniu w jakiejś odległej jaskini”. „Mój Guru naucza ścieżki miłości, ale mój umysł czuje pociąg do Raja jogi”.

Jeżeli w głowie uczniów pojawiają się te i podobne myśli lub wypowiadają głośno takie kontrowersyjne komentarze do nauk Guru, to nie są oni jeszcze dojrzałymi do bycia uczniami tych Guru i nie dla nich Guru ci pojawili się na świecie. Musimy wiedzieć, że całkowite i bez reszty przylgnięcie do nauk Guru, bez pozostawiania nawet odrobiny miejsca na jakiekolwiek swoje cele, zasady, ciągoty, życzenia itp., jest wskaźnikiem prawdziwej Guru bhakti. Jak Śri Ramana powiedział w jednym z hymnów do Arunaczali: „...Cóż mogę powiedzieć? Twoja wola jest moją wolą i to jest zaiste moim szczęściem, o Arunaczalo, Panie mojego życia.”

Posłużmy się przykładem. Przez kilka lat po przybyciu pod Arunaczalę Śri Ramana pozostawał w milczeniu i nikt nie wiedział, że samobadanie „Kim ja jestem?” [Atma-vichara] będzie kamieniem węgielnym, podstawą i i istotą jego nauczania - ścieżki samobadania. W 1902 roku kiedy jeden z pierwszych wielbiciel Sivaprakash Pillai pierwszy raz odwiedził Bhagavana tak wyjaśnił cel swojej wizyty: „Swami, pobierając nauki miałem ogromne pragnienie poznania „Kim ja jestem?”. Jednak bez względu jak mocno szukałem w książkach psychologicznych i innych, nie byłem w stanie tego zrozumieć. Okaż łaskę i oświeć mnie w tej kwestii: „Kim ja jestem?”. Wyznawca ten nie wiedział, że ten który przed nim siedzi, jest wyjątkowym i unikalnym Guru, który pojawił się na świecie wyłącznie po to, by uczyć ścieżki samobadania „Kim ja jestem?”. Przykład ten pokazuje nam właściwy rezonans strumienia myśli pomiędzy uczniem a Guru. Czy to nie cud, że cel życia ucznia w stu procentach zgadza się z celem z jakim Guru przyszedł na ziemię? Wiadomo dobrze, że mała broszurka pt. „Kim ja jestem” [Nan Yar?] została ofiarowana światu przez Bhagavana tylko za sprawą tego ucznia. Takie wspaniałe unisono jest oznaką prawdziwego związku pomiędzy Mistrzem a uczniem.

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Na bazie tego co powiedzieliśmy wcześniej powinniśmy dojść do klarownego wniosku, że Jnana i Bhakti – Świadomość [Ćit] i Szczęśliwość [Ananda] są rzeczywistymi aspektami Brahmana. Jako że Brahman jest Istnieniem [Sat], a Sat jest Rzeczywistością, zatem Jnana i Bhakti – rzeczywiste aspekty Brahmana – nie są niczym innym niż Sat, Rzeczywistością; tzn. prawdziwa Jnana i prawdziwa Bhakti nie są niczym innym niż samym Brahmanem.

Droga do Jaźni to Bhakti i Jnana. Bycie jako Jaźń jest Jnaną; lecz jak być jako Jaźń bez miłości do niej? Zatem jeżeli ktoś jest Jaźnią, jest to zarazem stan pełni najczystszej Miłości Jaźni. Jeżeli ktoś ma w sobie pełnię Bhakti, nie może być niczym innym niż Jaźnią. Zatem Bhatki i Jnana to nie dwie różne istności, lecz jedna Jaźń; Bhatki i Jnana są jak dwie strony tej samej monety.

"Czy bez grawitacji można stać stabilnie na ziemi? Bhakti jest siłą grawitacji; Jnana daje stabilność. Zatem żadne z nich nie może się ostać bez drugiego".



Urzeczywistnienie Jaźni jest najwyższym celem Wed i to jedynie jest prawdziwym nauczaniem Bhagavana Śri Ramany Maharishi.

Ponieważ miłości w ludziach przyjmuje różne stopnie czystości, począwszy od człowieka prymitywnego aż do człowieka, który przebywa w Jaźni, pisma święte udzielają instrukcji na odpowiednio różnych stopniach tak, by móc krok po kroku dźwigać ludzi znajdujących się na różnych poziomach w górę.
Dlatego dla różnych klas szkoły bhakti potrzebni są różni nauczyciele. Uczą oni swoich uczniów rozmaitych pośrednich technik mających im pomóc wzrastać i uzyskać promocję do następnej klasy [abstrahując tutaj od tego, czy sami je we właściwym stopniu opanowali], co w sensie ogólnym jest potrzebne do wzrastania ludzkości jako takiej.
Jednakże często obserwowanym zjawiskiem jest zmuszanie przez takich nauczycieli swoich wyznawców do wiary, że wyłącznie ich nauki są ostatecznymi; czasami aż do tego stopnia, że ci stając się fanatykami nienawidzą wszystkich innych nauk mogących im pomóc w dalszym postępie.

Należy się stanowczo wystrzegać takich postaw i upewnić się, że nasze własne rozumienie duchowych nauk nie zostało zatrute przez takich ludzi. Możemy zaklasyfikować sami siebie do jednej z klas szkoły bhakti korzystając z udzielonych tutaj podpowiedzi, jednak powinniśmy się przy tym wystrzegać niechęci i wstrętu do nauk i nauczycieli głoszących różne osobliwe, nieprzemawiające do nas koncepcje na temat Boga, ostatecznego celu życia, miłości, służenia innym itd. Powinniśmy raczej przejawiać w stosunku do nich tolerancję niż dezaprobować ich z uwagi na trzymanie się poślednich prawd. Nie powinniśmy się wtrącać i przeszkadzać innym w ich własnej drodze, chyba że przyjdą do nas całkowicie rozczarowani swoją dotychczasową praktyką prosząc o wskazanie lepszej. Zachęćmy ich na ich własny sposób. Pamiętajmy, że w taki właśnie sposób Śri Ramana dawał swoją zgodę na różnorodne praktyki różnym rodzajom duchowych poszukiwaczy, którzy przychodzili do niego.

"Ten, kto zna Prawdę, nie powinien wywoływać zamieszania w umysłach ignorantów, którzy przywiązani są do karmy" - Bhadawadgita.



----------------------------------------------------------------------------------------------------

------------------------------------Podsumowanie:

Tak jak kropla wody zmierza do oceanu, tak dusza zmierza do swojego źródła – Brahmana.
Do źródła tego prowadzą dwie ścieżki: ścieżka mądrości [vichara marga] i ścieżka miłości [bhakti marga].

Ta pierwsza jest ścieżką bezpośrednią, przeznaczoną dla bardzo dojrzałych uczniów. Ta druga jest ścieżką składającą się z wielu stopni, dostosowanych do różnej dojrzałości podążających nią uczniów. Im wyższe stopnie ścieżki miłości, tym bardziej splatają się ze ścieżką mądrości. Na ostatnim stopniu obie te ścieżki stają się jedną. W ostatecznym wymiarze mówimy więc nie o dwóch, lecz o jednej ścieżce.

Kolejne stopnie ścieżki miłości [bhakti marga] w szkole bhakti to:

1. Klasa pierwsza – karma, rytuały i ofiary.
2. Klasa druga – oddawanie czci różnym Bogom lub różnym aspektom Boga.
3. Klasa trzecia A – oddawanie czci jednemu Bogu z miłością do obiektów.
4. Klasa trzecia B – oddawanie czci jednemu Bogu z miłością do Boga.
5. Klasa czwarta – miłość do Guru.
6. Klasa piąta – miłość Jaźni.


Jeżeli kropla wody wpadnie do potężnej rzeki, będzie pewnie i szybko zmierzać do oceanu. Jeżeli dusza wpadnie w orbitę miłości Sad-Guru [guru bhakti], będzie pewnie i szybko zmierzać do swego źródła, po dotarciu do którego utraci swą naturę duszy - która i tak zawsze była nierzeczywista - odzyskując swoją prawdziwą naturę Brahmana [Najwyższego].

Takim Sad-Guru naszych czasów jest Bhagavan Śri Ramana Maharishi. Istota jego nauk przeznaczona jest dla dusz dojrzałych znajdujących się na piątym stopniu tj. w czwartej klasie wspomnianej wyżej szkoły bhakti. Jednakże na nauczaną przez Śri Ramanę ścieżkę samobadania, nazwaną przez niego "prostą drogą dla wszystkich", można próbować wkroczyć na każdym etapie duchowej sadhany. Wytrwałe, rzetelne i pełne zaangażowania próby podejmowania zalecanej przez niego praktyki przez uczniów wcześniejszych klas mogą spowodować znaczne przyspieszenie ich duchowego wzrostu i szybszą promocję do następnych klas.

Dla przystępujących do niego ludzi Śri Ramana miał zwykle na wstępie jedną radę: zalecał praktykę Atma-vichary prowadzącą do poznania "Kim ja jestem?". Jeżeli nie byli oni w stanie właściwie przyjąć tego pouczenia, niejednokrotnie w kolejnych schylał się do poziomu uchwytnego dla tych ludzi, mówiąc im o praktykach pośledniego sortu. Nie oznacza to jednak, że praktyki te stanowią sedno jego nauczania, choć ludzie ci mają skłonność tak sądzić; jest to jednak tylko sedno nauk Ramany Maharishi dla nich.

Prawdziwym sednem nauk Śri Ramany Maharishi jest praktyka Atma-vichary przeprowadzająca ucznia z klasy czwartej szkoły bhakti do urzeczywistniania Jaźni – stanu Turiya [czwartego stanu], stanu Turiyatitta [stanu transcendentalnego], stanu Sahaja Samadhi lub po prostu Sat-Ćit-Ananda.

Śri Ramana poprzez swoją praktykę samobadania prowadzi ucznia od Guru bhakti do Para bhakti – nie ma na to innego sposobu niż Atma-vichara. Dlatego w ostatnim stadium sadhany Atma-vichara i bhakti są jednym, stanowią jedną scieżkę nauczaną przez Śri Ramanę.

----------------------------------------------------------------------------------------------------


Warto w tym miejscu wspomnieć, że popularne rozumienie samooddania jako daru składanego Bogu jest w świetle nauk Ramany Maharishi niepoprawne.

Przez Śri Ramanę tak zdefiniowane oddanie zostało porównane do oderwania fragmentu posągu Boga i następnie ofiarowania mu go - najpierw dokonywane jest zawłaszczenie czegoś co należy do Boga, by następnie to coś łaskawie mu ofiarować.

Taka postawa jest w kontekście drogi prowadzącej do Wyzwolenia niewłaściwa – aby samooddanie było pełne i doskonałe, musi się dokonać o krok wcześniej. Pełne samooddanie [samopoddanie] to zaniechanie zawłaszczania - a więc zaniechanie pojawiania się jako indywidualna osobowość - poprzez bezpośrednie poznanie, że w istocie rzeczy nie ma oddzielnego istnienia.

Takie bezpośrednie poznanie dokonuję się w praktyce samouważności [Atma-vichary].

W dziewiątym wersie Istoty Pouczenia Śri Ramana dał wykładnię tego, czym jest istota prawdziwego oddania nazywając ją "przebywaniem w stanie czystego bytu"", a tak zdefiniowana istota oddania nie różni się niczym od Atma-vichary.

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Czy ścieżka oddania [bhakti] jest łatwiejsza od ścieżki samobadania [Atma-vichary]?




Ponieważ powszechnie uważa się, że Ramana Maharishi mówił o dwóch drogach prowadzących do Wyzwolenia [Mukti, Moksza] – ścieżce samobadania [Atma-vichary, samouważności] oraz oddania [bhakti, samopoddania](1) – wielu z tych, którzy próbując praktyki Atma-vichary napotyka trudności, szybko wybiera w zamian ścieżkę oddania sądząc, że tą drogą znacznie łatwiej osiągną ten sam cel.

Czy aby na pewno?

Jeśli przyjrzeć się bliżej może się okazać, że ścieżka bhakti wcale nie musi być łatwiejsza od Atma-vichary, ba, w niektórych aspektach może się nawet okazać trudniejsza, niosąc ze sobą niebezpieczeństwa, od których samouważność jest wolna.

Bhagavan w jednej z rozmów powiedział:

[…] Poddaj się, a wszystko będzie dobrze. Przerzuć całą odpowiedzialność na Boga. Nie dźwigaj sama ciężaru. Cóż ci wtedy uczyni przeznaczenie.

Rozmówczyni: Poddanie jest dla mnie niemożliwe.

Bhagavan: Tak. Pełne poddanie jest z początku niemożliwe. Częściowe poddanie jest z pewnością możliwe w przypadku wszystkich. Z biegiem czasu doprowadzi to do całkowitego poddania. Cóż, jeśli poddanie jest niemożliwe, to co można zrobić? [...]


Wyznawcy różnych religii, jeśli nie wyznają ich tylko na papierze lecz szczerze i z zaangażowaniem, muszą w jakimś – mniejszym lub większym - stopniu poddać się Bogu. Powierzają Bogu te czy inne sprawy, oczekując od niego łaski, pomocy i opieki, przestając się tymi sprawami martwić z przekonaniem, że od teraz Bóg się o nie troszczy.
Jednakże aby takie oddanie było skuteczne każda sprawa musi zostać powierzona Bogu całkowicie tzn. od tej pory umysł nie może się nią na powrót zajmować. Jeśli dziś oddamy jakąś sprawę Bogu, a jutro zaczniemy o niej myśleć oznaczać to będzie, że wcale jej nie oddaliśmy, lecz wciąż dźwigamy jej ciężar na swoich barkach. Aby było skuteczne, oddanie – nawet wykonywane stopniowo krok po kroku w odniesieniu do każdej sprawy – musi być autentyczne i całkowite.

W tym miejscu należy zwrócić uwagę na fakt, że nasz umysł operuje na kilku poziomach. Ponieważ tak jest, może nam się nieraz wydawać, że coś Bogu oddaliśmy i przestaliśmy o tym myśleć, gdy tymczasem w bardziej subtelnych warstwach umysł wciąż będzie zaangażowany w troskę o takie pozornie oddane sprawy, skutkiem czego poddanie nie będzie pełne i jego moc będzie adekwatnie słaba. Jest to pierwsza poważna komplikacja na drodze oddania.

Trudności spotykane przy próbach praktykowania Atma-vichary są skutkiem działania ukrytych skłonności [wasan] kierujących nasz umysł na zewnątrz i z dokładnie tymi samymi wasanami o tej samej sile musimy się spotkać na ścieżce bhakti, z tym, że będziemy do nich podchodzić od innej strony – jeżeli poddanie będzie powierzchowne, to zostaną one po prostu ukryte w głębszych warstwach umysłu, gdzie będą się miały całkiem dobrze, by w określonych okolicznościach dać o sobie znać.

Jeśli jednak adept uniknie tej pułapki i będzie w pełni jedna po drugiej poddawał wszystkie swoje sprawy Najwyższemu, jego umysł stopniowo będzie się oczyszczał, przestając uganiać się za różnorodnymi sprawami wynikającymi z poczucia „ja jestem tym ciałem”, w zamian kierując się ku Najwyższemu.

W tej sytuacji otworzą się dwie możliwości: albo uwaga bhakty skupi się na tym co pozostanie po poddaniu Bogu wszystkich spraw, czyli na świadomości własnego istnienia „ja jestem”, albo jego uwaga skupi się na jakimś imieniu i jakiejś formie Boga.

W pierwszym przypadku będzie to kierowanie uwagi na samego siebie tj. samouważność, tak więc wyznawca ten wychodząc od poddania przejdzie do Atma-vichary i de facto zacznie praktykować Atma-vicharę - przebywając w stanie czystego bytu będzie realizować istotę prawdziwego oddania. W drugim będzie musiał całą uwagę przekierować na postać Boga jako różnego od siebie [„ja jestem”] obiektu obranego za przedmiot swojej adoracji.

Jeżeli wybierzemy ścieżkę oddania lecz nasze zaangażowanie będzie umiarkowane a oddanie częściowe i niekompletne, to niczym nie będziemy się różnić od przeciętnych, letnich wyznawców różnych religii. Będziemy się wówczas kwalifikować zaledwie do drugiej klasy szkoły bhakti, z której jeszcze daleko do osiągnięcia spełnienia - zgodnie ze słowami Śri Śankary droga umiarkowanie zaangażowanego wyznawcy nie kończy się nawet w ciągu 100 lat Brahmy, czyli mniej więcej 40 miliardów lat ziemskich - raczej mało kusząca perspektywa dla kogoś o silnym pragnieniu Boga. Aby bhakti była skuteczna wymaga pełnego zaangażowania – to nie może hobby czy zajęcie na ułamek etatu. Jako przykład koniecznej mocy zaangażowania i oddania można wskazać Śri Śaradę, która tak silnie skupiała się na imieniu i formie swojego Guru, że przez 20 godzin dziennie nieustannie kontemplowała je w ekstazie, a kiedy kładła się na ledwie cztery godziny spać, jej sny o Guru były tak intensywne, że ten budził się pod ich wpływem w środku nocy.

Jeżeli bhakta z podobnie potężną mocą zaangażuje się w oddanie, a jego uwaga skupi się nie na „ja jestem” lecz na formie/imieniu Boga, to w pewnym momencie postać Boga zacznie mu się w ten czy inny sposób pojawiać, co wydarza się w trzeciej klasie szkoły bhakti. Z tym wiąże się ryzyko wystapienia problemów w obszarze psychiki. Ponieważ taki bhakta trzyma się jakiegoś mentalnego, różnego od samego siebie obiektu, który siłą rzeczy nie jest jeszcze rzeczywistym Bogiem, ale jedynie stworzonym w jego umyśle obrazem Boga, nie można założyć, że taki stan nie niesie ze sobą żadnych niebezpieczeństw dla umysłu. Jest to kolejny spory problem na ścieżce bhakti.

U niektórych ludzi uznawanych za świętych czy mistyków, których wizyjno-ekstatyczne doświadczenia zostały spisane i upublicznione, psychiatrzy rozpoznają kliniczne objawy chorób psychicznych. Trudno nam ocenić czy mają rację czy się mylą, trudno jednak również bagatelizować takie niebezpieczeństwo.

Z trudem też można sobie wyobrazić, by tak ogromne zaangażowanie połączone z wizjami Boga i ciągłym skupieniu na jego postaci pozostawiało przestrzeń do funkcjonowania w świecie przejawionym - na co pozwala ścieżka Atma-vichary - co stanowi kolejne potężne wyzwanie w podążaniu scieżką oddania.

Co więcej, aby bhakti mogło osiągnąć doskonałość jako para-bhakti, na kolejnym etapie adept będzie zmuszony porzucić adorowaną dotychczas formę oraz imię Boga i zwrócić się do Jaźni w ten sposób przechodząc do ostatniego poziomu bhakti by poprzez samouważność domknąć ścieżkę. Jak powiedział Bhagavan, na końcu każdy musi i tak przyjść do Arunaczali, czyli inaczej mówiąc skierować całą uwagę na samego siebie, "ja jestem".

Dlatego porzucającym ścieżkę Atma-vichary na rzecz bhakti ze względu na napotkane w czasie praktyki trudności radzimy głębszą rozwagę. Intensywna ścieżka bhakti niesie ze sobą podobną trudność jak samobadanie, a przy tym wyzwania i niebezpieczeństwa od których Atma-vichara jest wolna, zaś na końcu i tak konieczny jest powrót do Atma-vichary.

Scieżka bhakti wydaje się łatwiejsza ponieważ w odróżnieniu od Atma-vichary jest dobrze znana i powszechnie praktykowana we wszystkich niemal zakątkach świata, znacznie bardziej ustopniowana i znacznie łatwiej stąpać po niej drobnymi, mało wymagającymi kroczkami, jednak kiedy zaangażowanie adepta jest słabe wtedy nie ma co na zbyt wiele liczyć. Przyglądając się uważnie wyznawcom różnych religii można zoobserwować, jak to działa w praktyce i zadać sobie pytanie, czy o to właśnie nam chodzi.(2)

Nade wszystko Atma-vichara jest praktyką pozwalającą przy intensywnym zaangażowaniu na funkcjonowanie w świecie przejawionym. Jeżeli wasany adepta są w wystarczającym stopniu wypalone i praktyka podparta jest samopoddaniem - co idzie ze sobą ręka w rękę - będzie on w stanie praktykować Atma-vicharę [samouważność] w życiu codziennym, przy czym w każdym [?] przypadku musi to być podbudowane silną bazą wypracowaną podczas praktyki w czasie specjalnie tylko na to przeznaczonym.

Jeżeli ktoś podejmujący praktykę Atma-vichary nie widzi na początku skutków swoich wysiłków, to jeszcze nie powód do rejterady - tutaj praca odbywa się na subtelnych poziomach i efekty mogą być długo niewidoczne, co nie znaczy, że ich nie będzie. Trzeba też mieć na uwadze, że samo podejmowanie praktyki i niezłomne w niej trwanie są skutkiem działania łaski, a wytrwałość i niezłomność to na duchowej ścieżce czynniki trudne do przecenienia.

Na wschodzie, opisując konieczną w duchowej sadhanie wytrwałość i jej skutki, przytacza się przypowieść o gnieździe ptaków, które wraz ze złożonymi w nim jajami zostało zmyte przez fale oceanu; ptaki są jednak tak zdeterminowane by odzyskać gniazdo, że bez ustanku usiłują w dziobach wybrać wodę z oceanu i osuszyć go. W morale przypowieści Bóg przez wzgląd na upór, wytrwałośc i nieprzejednanie ptaków okazuje łaskę i litość wyrzucając ich gniazdo z powrotem na brzeg. Podobnie i my, jeśli nie zniechęcamy się przy pierwszych trudnościach to efekty przychodzą niekoniecznie na skutek naszych wysiłków, lecz łaski, będącej odpowiedzią na nasz szczery i gorliwy wkład w praktykę. Nigdy nie należy niedoceniać wytrwałości i niezłomności w praktyce, gdyż są to potężne atuty, które w wielu sytuacjach mają fundamentalne znaczenie.

Reasumując:

- na ścieżce oddania [bhakti] i ścieżce samobadania [Atma-vichara] mamy do czynienia z tymi samymi ukrytymi skłonnościami i tak samo będą one utrudniać praktykę, z tym, że na ścieżce samobadania będzie się to dziać bezpośrednio, podczas gdy na drodze oddania skłonności te będą się chować w głębsze warstwy umysłu by stamtąd [zwykle niezauważone] oddziaływać

- aby osiągnąć Wyzwolenie na obu drogach potrzebne jest potężne zaangażowanie, przy czym na drodze samobadania nie musi ono stać w sprzeczności z życiem w świecie przejawionym, podczas gdy droga oddania praktycznie wyklucza je

- na ścieżce samobadania uwaga kieruje się na „ja jestem” skutkiem czego nie można sobie w ten sposób wyrządzić żadnej krzywdy, podczas gdy [do pewnego momentu] na drodze oddania uwaga kieruje się na obiekt zewnętrzny, co przy wymaganym krańcowym zaangażowaniu niesie ze sobą ryzyko wystąpienia problemów w obszarze psychiki

- aby ścieżka oddania się dopełniła i tak musi się skończyć przyjściem do Arunaczali czyli samobadaniem.

Dlatego tym, co polecamy, jest wytrwałość i niezłomność oraz łączenie ścieżki Atma-vichary z samopoddaniem, co jest w istocie tym, czego naucza Śri Ramana, gdyż nie sposób praktykować samouważności bez poddania.

____________
(1) Kiedy Bhagavan zaleca skarżącym się na trudności z Atma-vicharą ścieżkę bhakti czy oddania, to raczej nie mówi o oddawaniu czci czy dewocji, lecz o oddaniu wszystkich spraw Najwyższemu, zdaniu się na niego, poddaniu się całkowicie jemu i przebywaniu w stanie czystego bytu. Takie oddanie dookreślane jest czasem użyciem terminu poddanie lub samopoddanie.

O zwykłym oddawaniu czci Bhagavan mówi z trzecim wersie Istoty Pouczenia słowami:
"Jest niewątpliwe, że oddawanie czci, powtarzanie mantr i medytacja
Wykonywane [odpowiednio] przez ciało, mowę i umysł,
[Są krokami], których wartość Wzrasta w takim samym porządku."
umiejscawiając tym samym takie oddawanie czci na stopniu niższym niż powtarzanie mantr czy medytacja.

Po czym, w wersie dziewiątym tegoż dzieła mówi:
"Przebywanie w stanie Czystego Bytu,
Przewyższające medytację,
Jest istotą prawdziwego oddania."
precyzując w ten sposób, jak należy rozumieć sens prawdziwego oddania.

(2) Zastrzegamy, że to co mówimy o trudnościach w oddaniu [bhakti] w całym tym wątku odnosi się tylko do klas od pierwszej do trzeciej opisanej wcześniej szkoły bhakti.