Zalecenia Śri Ramany Maharishi odnośnie zdrowia i sposobu odżywiania.


Wprowadzenie.

Bhagavan, jeżeli nie był o to proszony, rzadko kierował życiem adeptów. Nigdy nie dawał im żadnych spisanych zasad postępowania ani tego co wolno a czego nie wolno; pozostawiał to do ich własnej decyzji. Podobnie nigdy nie podawał im ścisłych reguł odżywiania i generalnie akceptował ich własne nawyki żywieniowe, nawet jeżeli te nawyki - z jego punktu widzenia - nie służyły im zbyt dobrze.

Kiedy był o to pytany, doradzał unikanie nadmiaru w jedzeniu. Przejadanie się lub rozsmakowywanie się w jedzeniu tylko zwiększa pragnienia, mówił. „Nie można zgasić płonącego ognia dolewając do niego benzyny”(1), powiedział pewnego dnia. Jednakże, dodawał, głodówki w nadmiarze mogą mieć podobne skutki, pozostawiając umysł obsesyjnie pożądającym pożywienia. Bhagavan mówił, że nadmierne głodzenie się pozbawia ciało sił i osłabia „również umysł, pozostawiając adepta w stanie braku wystarczających sił do podążania duchową ścieżką”. Dlatego doradzał odwiedzającym go, bo spożywali posiłki w umiarkowanych ilościach(2).

Pożywienie wpływa na umysł - mówił Bhagavan - ponieważ w każdym przyjmowanym posiłku znajduje się subtelna esencja i o ile sattwiczne pożywienie wspiera praktykę duchową, radżasowe i tamasowe utrudnia ją(3). Mówił, że drogą prawdziwych sadhaków jest „przyjmowanie tylko tyle pożywienia, by zaspokoić głód, a nie dogodzić smakom czy pragnieniom. W odpowiednim czasie przyniesie to efekt w postaci opanowania zmysłów. Wówczas ciągła, potężna praktyka przyniesie skutek w postaci zniszczenia pragnień”(4).

Chociaż Bhagavan przestrzegał przed jedzeniem „dla smaku” lub jedzeniem dla samego jedzenia powinniśmy wiedzieć, że sam był mistrzem sztuki kulinarnej, doglądającym codziennie kuchni w aśramie aby upewnić się, że zostały dodane właściwe ilości przypraw i ziół żeby zapewnić posiłkom taką apetyczność i bogactwo smaków, jak to tylko możliwe.

To tylko pozorny paradoks. Przestrogi Bhgavana odnośnie folgowania smakom są nakierowane na przejadanie się lub nawykowe jedzenie ponad potrzeby. To nie powinno być mylone z jego aprobatą dla podstawowych ajurwedycznych zasad dotyczących łączenia smaku (rasa) z agni i enzymami trawiennymi w celu prawidłowego rozłożenia i przyswojenia pokarmów. Innymi słowy, zgodnie z Ajurwedą i Bhagavanem ostre, bogate smakowo pożywienie stymuluje procesy trawienie potrzebne do utrzymania ciała w zdrowiu. Zamiarem Bhagavana w aśramowej kuchni było odzwierciedlenie Gity, kiedy ta mówi: „Jedzenie które wspiera długowieczność, witalność, energię, zdrowie, szczęście i radość, i które jest smakowite, odżywcze i przyjemne, jest właściwym pożywieniem”.

Dieta wegetariańska.

Bhagavan oczywiście nigdy nie dyscyplinował i nie nadzorował adeptów w tym co jedzą. Jednak kiedy był pytany o opinię, dawał jasne wskazówki. Jedna z najważniejszych rad jakich zawsze udzielał dotyczyła wegetarianizmu. Jak kiedyś powiedział Artur Osborne, Bhagavan nigdy nie namawiał nikogo na przyjęcie celibatu lecz zachwalał życie rodzinne twierdząc, że osoba żyjąca w małżeństwie również może osiągnąć Urzeczywistnienie. Kiedy zaś był pytany o najlepszą pozycję medytacyjną mówił „skupienie umysłu na jednym jest jedyną właściwą pozycją”. Jednakże, gdy był pytany o rodzaj pożywienia jakie powinien przyjmować sadhaka, jednoznacznie rekomendował pożywienie wegetariańskie jako „najbardziej sprzyjające rozwojowi sattwicznych jakości umysłu”(5).

Bhagavan nigdy nie wymagał od nikogo przejścia na wegetarianizm, jednak kiedy Devaraja Mudaliar miał wątpliwości i zadał mu pytanie, czy człowiek może pozyskać konieczne składniki odżywcze jedząc wyłącznie wegetariańskie posiłki, Śri Ramana zdecydowanie stwierdził, że tak(6). Devaraja Mudaliar nie był jedynym, który zmieniał dietę na wegetariańską. Wielu innych mięsożerców przez samo siedzenie u stóp Mistrza traciło całkowicie zainteresowanie niewegetariańskim pożywieniem.

Podczas gdy niektóre ze szkół wegetarianizmu dopuszczają spożywanie jajek Bhagavan mówił, że jedzenie jajek, oprócz pozbawiania istot potencjalnego życia, kumuluje radżas i działa niekorzystnie na praktykę medytacji(7). Kiedy jeden z odwiedzających zapytał go, czy jedzący mięso może doznać duchowej iluminacji odpowiedział warunkowo „tak”, lecz szybko dodał, że z czasem naturalnie będzie grawitował w kierunku „czystszego pożywienia”(8).

Łagodne i pikantne dania.

Czosnek i cebula to inne zabronione wśród ortodoksyjnych i religijnie zorientowanych ludzi produkty spożywcze. Bhagavan mówił, że mogą być pokarmem „dobrym dla ciała, lecz niekoniecznie dla umysłu. Mogą oczyszczać krew i przynosić korzyści organizmowi, jednak wzbudzają namiętności i nie pomagają w oczyszczaniu umysłu (manassudhi)”(9). Bhagavan wyjaśniał te niuanse przy różnych okazjach.

Kiedy ktoś skarżył się na pikantne posiłki w aśramie (mówiąc: „O ile sattwiczne pożywienie jest konieczne dla praktyki duchowej, to z jakiego powodu posiłki w aśramie są tak bardzo pikantne?”) Bhagavan tłumaczył, że o ile użyte składniki były czyste i zostały przygotowane we właściwy sposób i w czystym miejscu, to przyprawy są kwestią smaku oraz przyzwyczajeń i nie sprawiają, by posiłki były mniej sattwiczne(10).

Jeszcze inni nie jadali w ogóle ostrych potraw i mieli problemy z ich trawieniem. Kiedy Major Chadwick zasiadł do swojego pierwszego śniadania po przybyciu do aśramy w 1935 roku spróbował po raz pierwszy chilli w proszku wraz z porannymi idli. Była to pamiętna chwila, bo jak sam Chadwick powiedział, czuł jakby zjadał proch. Bhagavan udał się szybko do kuchni i poprosił o przyrządzanie nieostrych posiłków dla Chadwicka. Powiedział do Chinnaswamiego: „Chadwick zostawił wszystko i przyjechał tutaj. Musimy się nim opiekować. Niektóre potrawy powinny być dla niego przygotowywane bez pikantnych przypraw”. Tak więc w 1935 roku dla Chadwicka i innych, którzy o to prosili, Bhagavan zapoczątkował serwowanie na śniadanie ghee i cukru wraz z idli zamiast proszku chilli, a na lunch były podawane specjalne warzywa i zupa (dorai koottu i dorai rasam) zamiast sambaru i pikantnego rasam, tradycji pielęgnowanej przez ponad 80 lat(11).

Bhagavan był zwolennikiem ryżu, pszenicy, pieczywa, mleka i warzyw jako bezpiecznej podstawy menu i nalegał na unikanie nadmiaru chilli, soli i cebuli wraz z wszystkimi produktami, które przynoszą senność lub podniecenie(12)

Głodzenie umysłu i najlepsza ze wszystkich diet.

Wprawdzie Bhagavan uważał, że wskazówki dotyczące sattwicznej diety są pomocne w utrzymywaniu umysłu stosownego do życia duchowego, to jednak takie praktyki nie zastępują medytacji czy badania. Pewnego razu powiedział, że głodzenie umysłu jest najważniejszą ze wszystkich praktyk. Chociaż roztropność odnośnie ilości i jakości przyjmowanego pokarmu może być pomocna w sadhanie, to takie sprawy nie powinny zajmować sadhaki nadmiernie, gdyż sposób odżywiania jest tylko jednym z wielu elementów wymagających troski po to, by rozwinąć bogate i przynoszące obfite żniwo życie duchowe.

Najlepszą ze wszystkich diet – mówił Bhagavan – jest przyjąć to, co do nas przychodzi i nie pragnąć tego, co nie jest dostępne(13). Mówiąc najprościej: jedz umiarkowane ilości i unikaj upodobań odnośnie jedzenia. Podczas gdy joga utrzymuje, że jogiczne asany i dyscyplina ciała jest konieczna do obrony przed chorobami oraz utrzymania ciała czystym i zdrowym, to Bhagavan zapewnia nas, że wewnętrzna cisza i samobadanie praktykowane z uwagą skupioną na jednym „jest w stanie pokonać wszystkie zarazki i choroby gdziekolwiek i kiedykolwiek się pojawią”(14). Mówi też, że nawet etyczne doskonalenie będzie postępowało samo z siebie wraz z praktyką medytacji i samobadania, a „jamy i nijamy przyjdą same”(15). Innymi słowy, zaburzenia ciała często mają swój początek w zaburzonym pojmowaniu, w pomieszaniu i ignorancji zrodzonej z egoistycznych złudzeń. Kiedy te zaburzenia zostają naprawione zdrowie ciała fizycznego powraca samo z siebie i naturalnie się stabilizuje. Jednakże Bhagavan namawia nas, by w miarę jak wewnętrzna praca praktyki samobadania postępuje, wspierać system psychofizyczny w każdy możliwy sposób, nie tylko przez odpowiednie odżywianie(16).

32 potrawy.

Oczywiście umiar jest idealny w codziennym życiu, jednak nie zawsze jego praktykowanie jest możliwe, gdyż zdarza się, że presja społeczna bierze nad nim górę. Tak się zdarzało w przypadku Bhagavana, który często poświęcał swoje własne preferencje, żeby uczynić zadość pragnieniom wyznawców.
Pewnego dnia jedna z kobiet uparła się, by ugotować posiłek dla wszystkich w aśramie. Po wykonaniu ogromnej pracy wystawiała wykwintną ucztę, na którą składały się 32 odrębne potrawy. Bhagavan siedział cicho, kiedy podawała jedno po drugim wszystkie te dania na liść bananowca przed nim. Jednakże zanim zaczął jeść, zmieszał wszystkie te 32 potrawy w jedną masę. Powiedział też do niej: „Straciłaś dużo energii przygotowując to jedzenie. Samo zdobycie tych wszystkich produktów musiało zająć bardzo wiele czasu. Wystarczy jedno warzywo by napełnić żołądek i nie dopuszczać do zaparć. Po co to wszystko? Jest jeszcze jeden problem: jeśli przygotujesz 32 potrawy, umysł będzie zawsze myślał: 'czy powinienem zjeść to, czy tamto?', i tym sposobem będzie zawsze rozproszony w czasie jedzenia. Jeżeli jest jedno danie nie ma tego problemu. Możemy jeść bardzo proste posiłki. Jednak takie uczty są bardzo złym przykładem dla tych, którzy nie mają co do ust włożyć. Ubodzy ludzie, gdy usłyszą że zajadamy się tutaj luksusowymi potrawami pomyślą: 'to my głodujemy, a ci ludzie, mający być prostymi sadhu, tak się objadają?' Takie myśli będą powodować niepotrzebną zazdrość”(17).

Jedna potrawa i trzy palce.

Umiar to dla Bhagavana nie była tylko idea lecz sposób życia przez wiele dziesięcioleci, odkąd przybył do Tiruvannamalai. Kiedy przebywał w Gurumurtham przez cały dzień jadł tylko miseczkę mlecznej mikstury(18). W późniejszym czasie, już w aśramie, jadł tylko jedno idli na śniadanie mówiąc, że dla tych, którzy nie wykonują fizycznej pracy, wystarczy mniej. Na lunch jadł niewiele więcej, może garść zmieszanego jedzenia. „W dawnych czasach jadaliśmy zazwyczaj tylko jeden posiłek dziennie. Nie porzuciłem tej praktyki nawet dzisiaj. Kiedy mieszkałem na stokach Arunaczali wielu ludzi przynosiło ryż, owce i różne słodkości. Cokolwiek by nie przynieśli, jadłem tego zwykle tyle, ile mogłem uchwycić trzema palcami i unieść do ust. Zazwyczaj jadłem troszeczkę tego, co przynieśli, tak żeby cały przyjmowany w ciągu dnia pokarm miał objętość nie większą od garści. Ten sposób jedzenia dawał mi radość i wszystko co potrzeba. Teraz rozkładają przeze mną liść i podają różne rzeczy. Jem to, ponieważ nie mogę marnować jedzenia, ale czuję się po tym ciężko(19). .

Nadmiar witamin.

Jednak mający dobre intencje wyznawcy próbowali wmusić w Bhagavana nie tylko więcej jedzenia. Czasami powodowani autentyczną troską o jego zdrowie przymuszali go do przyjmowania środków medycznych, suplementów czy poddawania się terapiom, których tak naprawdę nie potrzebował, jednak by ich uspokoić przystawał na te żądania. Pewnego dnia w późnych latach czterdziestych Bhagavan wezwał do siebie wszystkich znajdujących się w aśramie lekarzy i pokazał im artykuł prasowy o człowieku, który zmarł od nadmiaru wstrzykiwanych witamin. Następnego dnia inna gazeta opisała tę samą historię. Pokazał im to znowu i powiedział: „Przez ostatnie dwa lata podawano mi mnóstwo witamin mówiąc, że jest to dobre dla mojego ciała. Nie poprzestając na tym próbowano mi je wstrzykiwać. Spójrzcie tylko co stało się z tym człowiekiem”(20).

Ciche święto Cohena.

Wielu wyznawców całkiem naturalnie i z łatwością brało przykład z Bhagavana. S.S. Cohen zbudował chatkę w Palakotthu w 1936 r. i żył ze skromnych odsetek od swoich niewielkich oszczędności. Prowadził tam proste życie: budził się co rano, gotował ryż z warzywami, szedł do aśramy by spędzić przedpołudnie w holu z Bhagavanem, po czym wracał i w samotności jadł swój skromny posiłek. Ten styl życia dobrze mu służył i nigdy nie miał żadnych kaprysów odnośnie jedzenia. Jednak pewnego dnia jeden z bogatych wyznawców ofiarował szczodrą bhikshę aśramowi a Cohen nie został zaproszony, poszedł więc do swojej chatki trochę przygnębiony i po raz pierwszy zatęsknił za jedzeniem, które inni spożywali wspólnie z Bhagavanem w jadalni.

„Nigdy wcześniej ani później nie myślałem tak o jedzeniu. Jednak tego dnia cierpiałem. Wszyscy w aśramie jedli takie wspaniałe dania tego dnia, a ja tylko ten mizerny posiłek”.

Kiedy później tego samego dnia Bhagavan przechodził obok chatki Cohena zapytał go o lunch, czego wcześniej nigdy nie robił. Cohen powiedział, że zjadł tylko trochę ryżu z warzywami, na co Bhagavan odparł: „Ryż z warzywami? Kiedy mieszkałem w jaskini Virupaksha przez wiele dni wcale nie było jedzenia. Pewnego dnia ktoś przyniósł trochę ugotowanego ryżu. Nie miałem nawet soli dodałem więc do tego wody i zjadłem. Ty miałeś dobrej jakości ryż, warzywa, sól i do tego zsiadłe mleko”.

Cohen później opowiadał: „Od tego dnia nigdy nie rozproszyła mnie żadna myśl o jedzeniu. Taka jest korzyść z przebywania z Mistrzem – każdy defekt jest usuwany raz na zawsze. Życie z Mistrzem jest samo w sobie duchową sadhaną”(21).

Głodująca Padma.

W latach czterdziestych w aśramie mieszkały dwie Padmy. Padma Venkataraman była nazywana przez Bhagavana głodującą Padmą ze względu na jej zamiłowanie do głodówek i życia tylko o mleku. Pewnego dnia Padma poczuła potrzebę ofiarowania czegoś Bhagavanowi i zapytała kuchnię co Bhagavan lubi i co mogłaby mu ofiarować. Kucharze odprawili ją z kwitkiem mówiąc: „Sama pościsz, co mogłabyś ofiarować Bhagavanowi?”. Niezrażona tym Padma przyniosła do kuchni po lunchu owoc palmyry, prosząc, by ofiarować go Bhagavanowi po południu. Widząc ją tego wieczora Bhagavan poprosił aby podano mu ten owoc leżący pod sofą. Z wyczuciem, świadomy że Padma odżywia się wyłącznie mlekiem, zacytował fragment z Gity: „Joga nie jest dla tych, co za dużo jedzą lub za dużo głodują, nie jest też dla tych co śpią za dużą lub za mało”. Dał jej wówczas kawałek tego owocu jako swój prasad. Od tej chwili Padma znów zaczęła jeść. Mówiła później: „Nie jestem w stanie powiedzieć jakimi sposobami Bhagavan chronił mnie i ratował przez te wszystkie lata”(22).

O poddaniu.

Pewnego ranka młody Andhra przyniósł list do Bhagavana w którym autor pisał: „Swamiji! Mówią, że człowiek może otrzymać wszystko jeżeli cały i bez reszty odda się Bogu, w nim znajdując schronienie. Czy to oznacza siedzenie w ciszy w jednym miejscu kontemplując nieustannie Boga, odrzucając wszystkie myśli, nawet te dotyczące jedzenia, które jest konieczne do podtrzymania życia ciała? Czy to oznacza, że jeżeli ktoś zachoruje to nie powinien myśleć o lekarstwie i leczeniu lecz powierzyć sprawę swego zdrowia wyłącznie Opatrzności? Definicja sthita prajna z Gity brzmi: ' Człowiek który porzuca bez żalu wszystkie pragnienia i aktywności, wolny od poczucia „ja” i „moje”, osiąga pokój'. Czy zatem powinniśmy poświęcić się wyłącznie kontemplacji Boga przyjmując pożywienie i napoje tylko wtedy, kiedy same pojawiają się poprzez jego łaskę, bez proszenia o nie? Lub czy to oznacza, że jednak powinnyśmy wykonać jakiś mały wysiłek w ich kierunku? Bhagavanie, proszę objaśnij mi tę tajemnicę saranagathi!”.

Bhagavan przeczytał list zgromadzonym w holu ludziom i powiedział: „Tak, ananya saranagathi oznacza bez wątpienia pozostawanie bez żadnego przywiązania do myśli, ale czy to oznacza odrzucanie nawet myśli o jedzeniu i i piciu, które są niezbędne do utrzymania przy życiu ciała fizycznego? Czy powinienem jeść tylko jeżeli otrzymam coś zrządzeniem Boga, bez proszenia o to? Czy może powinienem podjąć jakiś wysiłek? […] Załóżmy, że ktoś włoży nam jedzenie w usta, czy nie powinnyśmy go przynajmniej pogryźć i połknąć? Czy to też nie jest jakiś wysiłek? Kiedy zachoruję, czy powinienem wziąć lekarstwo czy może powinienem pozostawać niewzruszony zostawiając moje zdrowie w rękach Boga? Ponieważ głód jest jak choroba, dlatego na chorobę zwaną głodem musi być podane lekarstwo nazywane jedzeniem. […] Człowiek powinien przyjmować rzeczy gdy przychodzą w zgodzie ze swą własną tradycją i być wolnym od poczucia sprawstwa. Poczucie sprawstwa tworzy więzy. Dlatego konieczne jest znalezienie metody, dzięki której poczucie to zostanie przezwyciężone, zamiast poddawać się wątpliwościom czy należy podać lekarstwo jak ktoś jest chory i czy należy coś zjeść, jak ktoś jest głodny; w przeciwnym razie wątpliwości będą się wciąż bez końca pojawiać”(23).

Mukta.

Na koniec Bhagavan mówi: „Kiedy osiągasz urzeczywistnienie, to co jesz ma małe znaczenie. Jest to ważne na początkowych stopniach. Jeżeli płonie wielki ogień nie ma znaczenia jakie paliwo do niego wrzucasz”(24). Dodał, że obostrzenia odnośnie odżywiania są pomocne w uzyskaniu takiego doświadczenia, jednak kiedy ktoś ugruntowuje się w Prawdzie, zasady te odpadają same z siebie.

Tak więc Bhagavan nie był związany zasadami mądrego odżywiania po prostu dlatego, że nie był sadhaką lecz w pełni zrealizowaną istotą, dla której restrykcje żywieniowe mają nikłe znaczenie. Jednakże przestrzegał tych podstawowych zasad odżywiania nie z żadnego innego powodu niż dobro swoich wyznawców. „Self-enquiry” kończy się takimi słowami: „Nie jestem tym ciałem. Jestem Brahmanem, który jest Jaźnią. Ten świat zawierający w sobie ciała jest zwykłym przejawieniem na mnie, bezkresnej Rzeczywistości, tak jak kolor błękitu na niebie. Ten kto urzeczywistnił tę prawdę jest Jivanmuktą. Jednakże, tak długo jak długo […] ruch umysłu nie ustał, nie może być doświadczenia szczęśliwości”(25).

Joga jedzenia.

Pewnego przedpołudnia pewien człowiek zaczął w holu mówić Bhagavanowi, że poznał jeden rodzaj jogi od jednego mistrza, inny od drugiego, jeszcze inny od trzeciego itd. Gdy tak mówił, zadzwonił dzwonek na obiad. Bhagavan spojrzał na niego i powiedział: „Teraz poznaj jogę jedzenia od tego mistrza” i zabrał go na obiad szczęśliwości”(26).

Saranagathi, Grudzień 2016



Przypisy:

(1) Conscious Immortality, Paul Brunton, 2012, s. 225.

(2) Talks, §170.

(3) Conscious Immortality, s. 16.

(4) The Mountain Path, Styczeń 1971, s. 38.

(5) Be Still, It Is the Wind That Sings, Arthur Osborne, 2000, s. 88.

(6)The Mountain Path, Październik 1965, s. 218.

(7) The Mountain Path, Aradhana 2001, s. 17.

(8) Conscious Immortality, s. 60.

(9) The Call Divine, vol. 1, Kwiecień 1953, s. 355.

(10) Ramana Smriti, 1980, s. 160.

(11) Niepublikowany manuskrypt pt. Ramana Periya Puranam, V. Ganesan, s. 236.

(12) Talks, §28.

(13) The Call Divine, t. 1, Kwiecień 1953, s. 355.

(14) Crumbs from His Table, Rozdział 14, “Third Visit”.

(15) W Self-Enquiry Bhagavan powiedział: „Doświadczenie Jaźni jest możliwe tylko dla tych, których umysł na skutek długiej medytacji stał się subtelny i nieporuszony.” (Self-Enquiry, §40).

(16) The Mountain Path, Październik1982, s. 259.

(17) Living by the Words of Bhagavan, David Godman, s. 73.

(18) Crumbs from His Table, Rozdział14, “Third Visit”.

(19) Letters from Sri Ramanasramam, 7 Kwietnia, 1947.

(20) Ibid. 20 Stycznia 1946.

(21) Niepublikowany manuskrypt pt. Ramana Periya Puranam, s. 260.

(22) Reminiscences of Padma Venkataraman, Ramana, Ocean of Grace, t. 7, s. 22-23.

(23) Letters from Sri Ramanasramam, 10 Kwietnia 1947.

(24) Conscious Immortality, s. 60.

(25) Self-Enquiry, §40.

(26) Ramana Smrti, s. 127.