Michael James - artykuły



Dlaczego atmawiczara jest konieczna?

Ostatnio napisał do mnie przyjaciel mówiąc, że po przeczytaniu mojego artykułu "Does the practice of atma-vicara work?" czuł, że tak naprawdę nie odpowiedziałem na postawione pytanie w sposób bezpośredni, wyjaśniając skąd się wzięło takie wrażenie.

Oto najważniejsze punkty jego listu: po wielu latach praktykowania samo-uważności, jest on w pełni przekonany, iż jest tylko jedna jaźń, a nie jedna jaźń poszukująca drugiej, i że „ja jestem Jaźnią”; jest tylko jedna Jaźń, a więc dążenie do, poszukiwanie, czy osiąganie Jaźni jest tylko stworzoną przez umysł iluzją, a Ramana powiedział, że umysł nie istnieje; dlatego jest on w pełni przekonany, że „ja jestem Jaźnią”, i musi tylko pozostawać w Jaźni; chociaż iluzja świata, wraz z umysłem i myślami, wciąż ma miejsce, to nie zmienia faktu, że jest tylko Jaźń; nie ma teraz znaczenia, czy umysł jest zniszczony czy nie, gdyż jest tylko nierzeczywistym obrazem na ekranie, więc czy „urzeczywistnienie” jest koniczne? Czy jnana [samo-świadomość] nie pojawi się, kiedy ciało umrze? Dlatego – skonkludował - zanim ciało i umysł zostaną zniszczone przez śmierć, ważne jest być mieć przekonanie, że: „Istnieje tylko Jaźń i nic więcej” oraz „Ja jestem Tym”.

W kilku kolejnych emailach pytał również o „progres” (odwołując się do przykładu wystrzału z działa użytego przez Bhagavana: przygotowania do detonacji zajmują czas, lecz kiedy wszystko jest gotowe, sama detonacja zajmuje moment) oraz lęk pojawiający się podczas praktyki atma-wiczary, pytając również, czy pewne doświadczenie mogą zostać wyjaśnione w kontekście kundalini.

Poniżej streszczenie odpowiedzi, której mu udzieliłem.

Tak, istnieje tylko jaźń, jaźń jest tym, co zawsze odczuwamy jako „ja jestem”. Jednakże tak długo jak doświadczamy siebie jako osoby (jednostki złożonej z ciała i umysłu), doświadczamy nie tylko „ja”, lecz również wielu innych rzeczy, co tworzy iluzję, jakoby „ja” było czymś ograniczonym: jedną rzeczą pośród mnóstwa innych rzeczy.

Doświadczamy innych rzeczy, ponieważ doświadczamy siebie jako ciała, a doświadczamy siebie jako ciała gdyż nie doświadczamy siebie jasno takimi, jakimi naprawdę jesteśmy. Aby zatem zniszczyć iluzję oddzielania musimy doświadczyć, czym naprawdę jesteśmy.

Śmierć ciała nie pozwoli nam doświadczyć siebie takimi, jakimi naprawdę jesteśmy, gdyż to ciało nie jest bardziej rzeczywiste niż ciało, którego doświadczamy jako „ja” we śnie. Kiedy porzucamy owo senne ciało budząc się czy zapadając w głęboki sen, nie doświadczamy przez to, czym naprawdę jesteśmy. Dlaczego zatem mielibyśmy zakładać, że pozostawiając to ciało na skutek śmierci, mielibyśmy w konsekwencji tego wydarzenia doświadczyć, czym naprawdę jesteśmy? Pozostawiamy to ciało każdej nocy kładąc się spać, lecz wcale nie doświadczamy wówczas, czym naprawdę jesteśmy.

Co więcej, nigdy tak naprawdę nie doświadczymy własnej śmierci, ponieważ kiedy pozostawiamy to ciało, wtedy albo zapadamy w sen albo zaczynamy doświadczać innego snu. To, co w oczach innych wydaje się być śmiercią, jest tylko zakończeniem jednego snu dla osoby, która umiera. Z tego względu śmierć ciała nie jest żadnym rozwiązaniem dla naszego obecnego problemu samo-ignorancji.

Nie jest nim także myśl „ja jestem jaźnią”, gdyż tak jak inne myśli pojawia się i znika. Jest dla nas czymś obcym, gdyż nie myślimy „ja jestem jaźnią” w czasie snu głębokiego, a nawet poprzez cały stan czuwania czy snu; to oznacza, że myśl ta jest czymś różnym od tego, czym naprawdę jesteśmy.

Tym, który myśli „ja jestem jaźnią” jest wyłącznie umysł, bo jaźń sama w sobie nie potrzebuje i nie może myśleć „ja jestem jaźnią”. Nasza prawdziwa Jaźń – to, czym naprawdę jesteśmy – jest całkowicie pozbawiona myśli, jak również każdego doświadczenia różnego od „Ja jestem”. Ona po prostu jest i nie doświadcza niczego poza własnym istnieniem czy byciem” „Ja jestem”.

Jak nieustannie podkreślał Bhagavan Śri Ramana, jedynym sposobem, dzięki któremu możemy doświadczyć siebie takimi, jakimi naprawdę jesteśmy, jest samo-badanie (atmawiczara). Oznacza ono badanie czym to „ja” istotnie jest, będące skierowaniem całej uwagi na „ja” z wyłączeniem wszystkiego innego. To oznacza, że nie możemy doświadczyć, czym to „ja” naprawdę jest kierując uwagę na cokolwiek różnego od „ja” – nawet na myśl taką jak „ja jestem jaźnią”.

Jak Śri Ramana powiedział w 27 wersecie Ulladu Narpadu:

Stan, w którym „ja” istnieje bez pojawiania się ego jest stanem, w którym istniejemy jako To (Jaźń lub Brahman). Lecz jak osiągnąć anihilację ego, stan gdy „ja” się nie pojawia, bez badania źródła, z którego „ja” się wyłania? Powiedz, jak bez osiągnięcia anihilacji ego przebywać w stanie Jaźni, w którym jesteśmy Tym?

Źródłem z którego wyłania się „ja” jest wyłącznie nasza Jaźń – to, czym naprawdę jesteśmy – tak więc badanie źródła z którego „ja” się wyłania oznacza badanie tego, czym naprawdę jesteśmy. Jeżeli tego nie badamy, w jaki sposób mielibyśmy doświadczyć, czym naprawdę jesteśmy?

Dlatego badanie lub inaczej wiczara jest niezbędna i działa, jeśli wierzymy w to, czego nauczał Ramana. Jednakże ograniczenie się tylko do wierzenia jego słowom nie rozwiąże naszych problemów, ponieważ doświadczymy, czym naprawdę jesteśmy (i przez to dowiemy się z własnego doświadczenia, że wiczara działa) tylko badając siebie.

Wiczara jest wysiłkiem jakiego dokonujemy aby doświadczać tylko „ja”, a kiedy ten wysiłek zwieńczymy sukcesem, odkryjemy, że zawsze doświadczamy tylko „ja”. Zatem iluzją nie jest doświadczanie wyłącznie „ja”, lecz tylko wysiłek jaki podejmujemy, by go doświadczać. Ten wysiłek jest konieczny tak długo jak długo doświadczamy czegokolwiek różnego od „ja”, jednak ostatecznie dowiemy się, że tak naprawdę nigdy nie doświadczaliśmy czegokolwiek różnego od „ja”. Więc nasze obecne doświadczanie innych rzeczy jest iluzją, tak samo jak jest nią nasz wysiłek by doświadczać tylko „ja”. Podobnie jak jednego ciernia używa się by usunąć drugi z naszej stopy, tak też musimy użyć iluzji podejmowania tego wysiłku aby usunąć iluzję istnienia oddzielnych rzeczy.

Zatem tak długo jak długo doświadczamy tej iluzji, musimy podejmować wysiłek aby doświadczać tylko „ja”, chociaż to wszystko ostatecznie okaże się być iluzją.

Jak powiedział Śri Ramana w jedenastym wersecie Nan Yar?:

Tak długo jak długo w umyśle utrzymują się skłonności do obiektów sensorycznych (vishaya-vasanas), tak długo badanie „Kim ja jestem” jest konieczne. Kiedy pojawiają się myśli, powinny dzięki badaniu być niszczone w czasie i miejscu powstawania.

Vishaya-vasanas to pożądanie albo upodobanie jakie mamy w doświadczaniu vishayas – rzeczy różnych od „ja”. Doświadczamy pojawiania się przedmiotów różnych od „ja” tylko tak długo jak długo te pożądania się utrzymują i, zgodnie ze słowami Śri Ramany, takie rzeczy wydają się istnieć tylko dlatego, że lubimy ich doświadczać. To oznacza, że podobnie jak we śnie, wszystko czego doświadczamy jako różnego od „ja” jest wytworem naszego umysłu, albo mówią ściśle, wytworem vishaya-vasanas, które go konstytuują. Umysł wydaje się istnieć tylko na skutek vasanas: jego upodobań lub pożądań doświadczania rzeczy różnych od „ja”.

Dlatego aby zniszczyć iluzję tego, że jesteśmy tym umysłem, musimy stopniowo osłabiać i ostatecznie zniszczyć jego vishaya-vasanas. Zaś jedynym sposobem aby osłabić i ostatecznie zniszczyć jego vishaya-vasanas jest kultywowanie przeciwnej skłonności: skłonności do doświadczania tylko „ja”. Co powinno być oczywistym, jedynym sposobem na kultywowanie tej skłonności jest podejmowanie prób praktyki doświadczania tylko „ja”, ponieważ jeżeli nie próbujemy wytrwale doświadczać tylko „ja”, bezpodstawnym jest oczekiwanie, że taka skłonność pojawi się w nas sama z siebie.

Nasza obecna skłonność do doświadczania rzeczy różnych od „ja” pojawiła się na skutek błędnych wyborów dokonanych w przeszłości i dokonywanych obecnie . Dlatego to od nas zależy teraz wybór czy chcemy kontynuować dopuszczenie na bycie zdominowanym przez te skłonności, lub czy wprost przeciwnie chcemy wybrać doświadczanie tylko „ja”. Jeżeli wybieramy to drugie, musimy ciężko pracować aby zastąpić nasze odwieczne skłonności do doświadczania rzeczy różnych od „ja” na nową skłonnością do doświadczania tylko „ja”.

Praktyka polegająca na próbie doświadczania tylko „ja” jest tym, co Śri Ramana nazwał atmawiczarą lub samobadaniem, i ta praktyka będzie konieczna tak długo jak długo nawet najmniejsza skłonność do doświadczania czegokolwiek poza „ja” pozostanie niezniszczona. Stąd w dziesiątym wierszu „Nan Yar?” Ramana mówi:

Chociaż skłonności dotyczące obiektów sensorycznych (vishaya--vasanas) pojawiają się jak fale oceanu od niemającego początku czasu, jednak wszystkie one ustają, kiedy samo-uważność (swarupa-dhyana) pogłębia się. Nie dopuszczając nawet wątpiącej myśli: „Czy jest możliwe, aby zniszczyć wszystkie ukryte skłonności (vasanas) i pozostać jako czysta Jaźń?” należy wytrwale trzymać się samo-uważności.

Dlatego koniecznym jest abyśmy praktykowali atmawiczarę lub samobadanie – czyli próbowali doświadczać tylko samego „ja” – tak długo jak długo doświadczamy jakiejkolwiek myśli lub czegokolwiek różnego od „ja”. Nie mamy podstaw do uzasadnionego oczekiwania pojawienia się samo-wiedzy (jnany) wraz ze śmiercią ciała, jeżeli nie próbujemy niezłomnie doświadczać czym naprawdę jesteśmy poprzez praktykę atmawiczary, to znaczy, próbując nieustępliwie trzymać się samo-uważność z wykluczeniem wszystkiego poza tym.

Jeśli chodzi o progres, to niewątpliwie będziemy czynić postępy, jeśli będziemy próbować doświadczać tylko „ja”, jednak nie powinniśmy oczekiwać żadnych oczywistych oznak postępu. Śri Ramana zwykł mówić, że wytrwałość jest jedyną prawdziwą oznaką postępu. Po latach praktyki możemy nadal nie widzieć żadnego znaku zwiększonej zdolności do przebywania w stanie ugruntowanej samo-uważności, jednak tak długo jak długo próbujemy możemy być pewni, że czynimy postęp.

Przykład z przygotowaniami do wystrzału z działa jest bardzo dobry. Proces przygotowawczy zabiera sporo czasu, lecz kiedy wszystko jest gotowe, detonacja zajmuje moment. Praktykowanie wiczary jest jak cierpliwe przygotowywanie działa: ostatecznie doprowadzi to do doskonale czystej samo-uważności, która w mgnieniu oka zniszczy na zawsze umysł, co przypomina błyskawiczną detonację dokładnie przygotowanego działa.

Co się zaś tyczy kundalini: czasami mówi się, że wszystko to, co w joga śastrach napisano o kundalini, dokonuje się automatycznie i bez naszej wiedzy, kiedy praktykujemy wiczarę. Jednakże takie wyjaśnienia są interesujące tylko dla tych, których umysły wciąż przywiązują wagę do takich sensacji. Dla tych z nas, którzy chcą tylko poznać, czym to „ja” naprawdę jest, wyjaśnienia te są bardzo mało interesujące.

Sadhu Om zwykł mówić, że to co nazywany kundalini nie jest niczym różnym od świadomości „ja” rozchodzącej się po ciele. Gdy trzymamy się tylko „ja”, zaczyna się ona wycofywać z ciała i to wycofanie jest tym, co określa się mianem podnoszenia się kundalini. Jednakowoż, aby doświadczyć czym to „ja” naprawdę jest, nie potrzebujemy nic wiedzieć ani o kundalini i ani o jej podnoszeniu.

Ostatecznie ciało, nadis (subtelne kanały, którymi jak się uważa, siła życiowa rozchodzi się po ciele a kundalini podnosi się do góry) i kundalini są tylko koncepcjami, ideami czy wierzeniami, a naszym celem jest ignorowanie wszystkich idei, koncepcji i wierzeń aby skupić całą naszą uwagę na „ja”.

Doświadczenia które opisałeś mogą być wyjaśnione w świetle nauk o kundalini, lecz jaki użytek byłby z tych wyjaśnień? Co najwyżej zaspokoiłyby ciekawość umysłu, jego naturalną skłonność do szukania satysfakcjonujących wyjaśnień wszystkiego.

Masz rację nie interesując się tym (ani takimi doświadczeniami ani ich wyjaśnieniami), gdyż doświadczenia te są czymś różnym od „ja”, więc jeżeli się nimi zainteresujemy, odciągną naszą uwagę z dala od „ja”. Kiedykolwiek takie doświadczenia się pojawią powinnyśmy być zainteresowani tylko i wyłącznie jednym: próbą zbadania „ja”, któremu się przydarzają: Komu? Mnie. Kim ja jestem?

Cokolwiek może zostać opisane słowami nie jest „ja” (i dlatego nie jest rzeczywiste), ponieważ to, co możemy opisać to tylko pewne cechy czy atrybuty, podczas gdy „ja” jest tym, co jest pozbawione atrybutów (i dlatego poza zasięgiem słów).

Tekst źródłowy:
Dlaczego konieczna jest atma-vichara?