Śri Sadhu Om - Nadrzędność Atma-Vichary




Nadrzędne znaczenie samouważności (Atma-vichary) - cz.2.


Śri Sadhu Om
wg zapisków Michaela Jamesa

28 Grudnia 1977

Sadhu Om: Chcenie to priya (miłość, sympatia lub radość) – aspekt ananda naszej Jaźni. Guru nie może dać nam mokszy jeśli my sami jej nie pragniemy. Obecnie pragniemy wielości, więc korzystając z naszej przyrodzonej wolności wyboru i działania (która jest odbiciem bezgranicznej wolności Brahmana, naszej prawdziwej natury) widzimy wielość. Guru uczy nas jak pragnąć i kochać wyłącznie jednię. Zdobywa nas miłością a my kochamy go tak mocno, iż wierzymy, że to, czego nas uczy, jest słuszne, więc zgodnie z jego nauczaniem pragniemy pozostawać takimi, jakimi naprawdę jesteśmy. Mówi nam: „tylko bądź”, więc próbujemy pozostawać jako Jaźń a nasza miłość sprawia ostatecznie, że roztapiamy się (nasze ego) w Jaźni.

Kto pragnie wielości? Wedy mówią: „Ty jesteś Tym”. Wszystko zawsze wraca do tego „ja”, więc czym ono jest? Zadaniem guru jest wyłącznie zainteresowanie nas badaniem i poznaniem „ja” – sprawieniem, byśmy pragnęli pozostawać jako Jaźń. Ludzie sądzą, że ważne są inne czynniki takie jak medytacja czy tapas, lecz wszystkim czego się w rzeczywistości wymaga jest pragnienie jedynie bycia.

Kim jest guru? Tak naprawdę Boga i guru nigdzie nie ma. Tylko ty istniejesz. Kiedy obudzisz się z tego snu przekonasz się, że nie ma Boga ani guru ani żadnego ego dążącego do mukti (wyzwolenia).

Ramakrishna powiedział kiedyś, że anugraha (łaska) Boga jest gotowa i anugraha guru też jest gotowa, ale potrzebna jest anugraha jeszcze jednej osoby. To znaczy, że twoja własna anugraha jest tym, co ma teraz kluczowe znaczenie.

Kiedy spotkaliśmy guru, nie ma już powodu do obaw. Cała reszta następuje w stosownym czasie. Pewnego razu, w czasie złotych godów świętowanych w 1948 roku, byłem tak przekonany o jego (Ramany - przyp. tłum.) łasce, że skomponowałem entuzjastycznie dziesięciowierszowy utwór mówiący: „Kto może umrzeć? Czy śmierć znów może mnie dotknąć? Niech Brahma, Wisznu i Śiwa odwrócą się do mnie plecami! Brahma naprawdę stracił teraz jedno ze swoich stworzeń” itd. Bhagavan ledwo rzucił na to okiem i odłożył na bok. Kilka miesięcy później znów byłem w modlitewnym nastroju. Lecz byłem jednocześnie przybity i czułem się bezradny bez jego łaski. Udałem się do niego w tym stanie ducha i zobaczyłem go czytającego mój tekst skomponowany na złote gody. Poczułem się zawstydzony swoją postawą. On nic nie musiał mówić. To był jego sposób nauczenia mnie, że nie ma powodu, by się deprymować.

Ludzie pragną ‘żyjącego guru’. Sądzę, iż oczekują, że pokaże im drogę do ‘żyjącego Boga’. Guru chce, byśmy ujrzeli siebie Brahmanem, lecz my chcemy zobaczyć Brahmana w postaci (formie) człowieka. Bhagavan zawsze podkreślał, że tylko Jaźń jest guru i że jego ciało jest zbyteczne. Udowodnił to, udzielając światła prawdziwego poznania dopiero po tym, kiedy pozostawił swoje ciało. Muruganar powiedział, że Bhagavan zawsze mówił, iż jego ciało było przesłoną rzeczywistości i że światło stało się czyste dopiero, kiedy ciało odeszło.

Ludzie mówią mi: „Tak, ty możesz powiedzieć, że żyjący guru jest niepotrzebny, ale ty sam miałeś żyjącego guru”. Mówię im, że tym czego nauczyłem się od żyjącego guru jest to, iż żyjący guru jest zbyteczny i każdy może sam się tego dowiedzieć, jeśli przestudiuje dzieła Bhagavana dokładając do tego odrobinę manany (refleksji) nad ich znaczeniem.

Jeżeli nie pojmiesz, że Jaźń jest guru, nawet żyjący guru ci nie pomoże. Większość osób które przebywały w towarzystwie Bhagavana nie otrzymało mokszy, gdyż jej nie chcieli. Bhagavan naucza, że wcześniej czy później musimy się nasycić samą tylko Jaźnią, dlaczego więc nie być nią nasyconym już dzisiaj?

Ludzie myślą, że guru musi być osobą, ale guru jest tylko pierwszą osobą, prawdziwym „ja” w nas. Nie mogąc się nasycić ta pierwszą osobą, zaczynają szukać drugiej, by ta była ich guru. Jednakże naszym celem powinno być pozbycie się nawet pierwszej osoby (naszego ego), aby roztopić naszą fałszywą osobowość w Jaźni.

Kiedy guru mówi nam, że nie może nam ofiarować mokszy jeżeli jej nie pragniemy, powinnyśmy wtedy zdobyć się na refleksję: „To ja naprawdę jestem w tym wszystkim aż tak ważnym czynnikiem?” i w ten sposób nasza uwaga powinna zostać sprowadzona z powrotem ku Jaźni. Faktycznie guru daje nam mokszę wzbudzając w nas jej pragnienie i dlatego zawsze podkreśla potrzebę tego pragnienia i podejmowania wysiłków zmierzających w jej kierunku.

W istocie guru jest wszystkim we wszystkich - jest niezbędny i tylko on może nas obdarzyć mokszą. Jest on jednakże naszą własną Jaźnią, sat-ćit-ananda, daje nam więc mokszę, która jest naszym naturalnym stanem istnienia (sat) przy pomocy prawdziwej wiedzy (ćit) i miłości (ananda). Powoduje, że poznajemy i kochamy go jako naszą własną Jaźń.

29 Grudnia 1977

Sadhu Om: (w odpowiedzi na moje pytanie, czy wykonywał jakąkolwiek sadhanę zanim przybył do Bhagavana): z wytęsknieniem oczekiwałam na łaskę i zawsze myślałem o Bogu. Taka sadhana mi wystarczyła!

Niektórzy twierdzą, że światło widziane w chwili opuszczenia ciała przez Bhagavana to był on wracający do Skandaloka (świata Skandy, młodszego syna Sziwy). Najpierw ograniczali go do ciała, teraz ograniczają go do światła. Ich umysły są tak zaplątane w sieci ograniczeń, że ograniczają nawet nieograniczalne. Bhagavan stale powtarzał: „Nie myśl, że to ciało to ja. Ja jaśnieję w każdym z was jako 'Ja'. Trzymaj się tylko tego 'Ja'”.

Jak długo i przez jak wiele wcieleń robiliśmy z siebie głupców myśląc, że nasze dobre uczynki nie są samolubne? Czyniliśmy je wyłącznie dla usatysfakcjonowania swojego ego lub własnej chwały. Kochanie siebie samego jest naturalne dla każdego z nas. Jesteśmy z natury samolubni, powinnyśmy więc w pierwszej kolejności się dowiedzieć, co oznacza owo „samo”, tzn. co jest naszą jaźnią. Kiedy poznamy siebie takimi, jakimi naprawdę jesteśmy, nie będziemy doświadczać czegokolwiek różnego od siebie, a wtedy nasze samolubstwo będzie najwyższą cnotą. Tylko jnani wie, jak naprawdę być samolubnym, gdyż bez prawdziwego poznania Jaźni nie można wiedzieć, czym jest prawdziwe (nieograniczone) samolubstwo.

Podążający ścieżką oddania święci śpiewają: „Ześlij mnie do niebios lub piekieł, lecz nigdy nie pozwól mi zapomnieć o Tobie” - tak, jakby piekło czy niebo naprawdę istniały. Ich modlitwa pokazuje tylko ich całkowite oddanie Bogu. Wskazują nam właściwą postawę, jednak wiedzą, że ani niebo ani piekło nie posiadają rzeczywistego istnienia. Cała ta dualność – niebo, piekło, indywidualność, Bóg, dobro i zło – istnieje jedynie w umyśle. Zatem w ostatecznym rozrachunku musimy nauczyć się jak rozpuścić ten umysł.

Kiedy przybyłem do Bhagavana i słyszałem jak w kółko powtarzał, że każdy musi w końcu wejść na ścieżkę samobadania, zastanawiałem się, czy aby nie traktuje on swojego nauczania w sposób uprzywilejowany, jednak szybko zrozumiałem, dlaczego tak bardzo na to nalegał. Naszym ostatecznym celem jest jednia; aby doświadczyć jedni umysł musi się rozpuścić, co może się w pełni wydarzyć dopiero wtedy, kiedy trzymamy się wyłącznie własnej Jaźni z wyłączeniem wszystkiego poza nią.

Nasz umysł nie może się rozpuścić tak długo jak długo trzymamy się (kierujemy uwagę) czegokolwiek innego poza Jaźnią, gdyż uwaga skierowana na inne rzeczy podtrzymuje go przy życiu, gdyż tym, który doświadcza zróżnicowania, jest wyłącznie ten umysł. Kiedy umysł całkowicie się rozpuszcza pozostaje tylko samouważność, gdyż tylko samouważność jest stanem absolutnej jedni.

Bhagavan powtarzał to nauczanie po wielokroć każdego dnia - może dziesięć, może dwadzieścia razy dziennie – jednak my wciąż nie mogliśmy go sobie właściwie przyswoić. On natomiast nie zmieniał swego nauczania, gdyż ta prawda była dla niego tak oczywista.

Podstawowym błędem jaki wszyscy popełniamy jest uważanie tego ciała za „ja”. To właśnie takie głęboko ugruntowane poczucie „ja jestem tym ciałem nazywanym tak a tak” jest pierwotną przyczyną wszystkich naszych problemów.

Jeżeli zepsuje ci się urządzenie którym nagrywasz tę rozmowę i postanowisz go naprawić, będziesz musiał zwrócić na niego całą swoją uwagę aby tego dokonać, w przeciwnym razie to się nie uda. Podobnie, aby naprawić tę błędną identyfikację „ja jestem tym i tym” musimy na nią skierować całą naszą uwagę aby dowiedzieć się, czym ona naprawdę jest: czym lub kim ja jestem? Jedynie jeżeli w ten sposób będziemy badać własną tożsamość fałszywy dodatek „tym i tym” odejdzie, a tym co wówczas pozostanie, będzie wyłącznie rzeczywistość „ja jestem”.

„Ja jestem tym i tym” to naivedyam (pokarm, który należy ofiarować Bogu); kiedy Bhagavan skonsumuje dodatek „tym i tym” pozostanie wówczas tylko „ja jestem” które nazywa się prasad (oczyszczone resztki z posiłku Boga dzielone między wiernych jako znak jego łaski).

Naprawdę istnieje tylko „ja jestem” - jest więc prawdziwą formą Boga i guru. Zatem traktowanie i hołubienie tego podlegającego zepsuciu ciała jako „ja” jest najgorszą formą bałwochwalstwa. Jeżeli porzucimy to zachowanie na skutek poznania, czym/kim naprawdę jesteśmy, wtedy będziemy mogli oddawać wszystkiemu cześć jako Bogu, gdyż będziemy wiedzieć, że nie istnieje nic różnego od niego, nic różnego od naszej prawdziwej Jaźni.

31 Grudnia 1977

Sadhu Om: Oddanie Bogu lub guru jako trzeciej osobie nigdy nie może zaowocować prawdziwą wiedzą (jnaną); oddanie może tylko zaprowadzić do oddania. Tylko wiedza może dać prawdziwą wiedzę. „Ja jestem” jest jedyną prawdziwą wiedzą, tak więc uwaga skierowana tylko na to „ja jestem” może doprowadzić do wiedzy (jnany). Samouważność jest jedynym prawdziwym narzędziem, jedynym ostatecznym środkiem.

1 Stycznia 1978

Sadhu Om: Kiedy budzimy się ze snu, doświadczamy na nowo czystości wiedzy zanim staniemy się świadomi świata i ciała. Praktyka sadhany ma na celu utrzymanie tej czystości.

Nie jest konieczne siedzenie w Starym Holu (gdzie mieszkał Ramana) jeżeli jesteś w stanie być świadomym tej czystości w każdym innym miejscu i czasie. Jednakże praktykowanie w Starym Holu nie może przynieść żadnej szkody. Jeżeli nie powinieneś tego robić, Bhagavan sprawi, że nie będziesz, nie musisz się o to martwić. Jest coś szczególnego w Starym Holu, co automatycznie przypomina nam o naszym czystym istnieniu, lecz naturalnie możemy być tego świadomi również w każdym innym miejscu.

Z punktu widzenia Jaźni wszystkie wysiłki są niepotrzebne ponieważ samouważność (uważność Jaźni) jest naturalna i bezwysiłkowa. Tylko umysł potrzebuje wysiłków. W naturze Jaźni leży oddawanie się Jaźni, w naturze umysłu leży oddawanie się drugiej i trzeciej osobie. Sadhana jest przeznaczona jedynie dla umysłu, a wysiłki by utrzymywać umysł na poczuciu „ja” mają na celu wyłącznie utrzymanie go cichym – w jego naturalnym stanie czystej samouważności.

Nie jest stuprocentwo ścisłym stwierdzenie, że atma-vichara zaczyna się od wysiłków a kończy bezwysiłkowo, jednak na potrzeby sadhaki możemy tak powiedzieć. Wysiłki są konieczne tak długo, jak długo umysł potrzebuje przypominania o swojej prawdziwej naturze „ja jestem”, lecz kiedy nawet świadomość drugiej lub trzeciej osoby automatycznie przypomina nam o stanie czystego istnienia „ja jestem” [ponieważ to "ja" jest ich świadome], dalsze wysiłki nie są już potrzebne. Kiedy widzimy tylko fale, potrzebujemy trochę wysiłku, żeby uświadomić sobie znajdujący się pod nimi ocean, lecz kiedy wiemy, że fale nie są różne od oceanu, wysiłek staje się zbędny.

Wszystkie myśli zawierają w sobie cząstkę przeszłości i przyszłości. Czy możesz pomyśleć o chwili obecnej? Jeśli na poważnie spróbujesz, wszystkie myśli, wliczając ja-myśl, znikną.

[...]Ignoruj umysł, nie ma potrzeby się nim zajmować. Nie jesteśmy umysłem, kiedy więc stracimy nim zainteresowanie umysł umrze śmiercią naturalną. Dlatego właśnie Bhagavan zawsze kieruje naszą uwagę na Jaźń. Nie pozwala nam interesować się myślącym umysłem albo czymkolwiek innym niż poczucie „ja”; „Czym jest to 'ja'?” Co jest tym źródłem, z którego się wyłania?”. Wszystkim czego potrzeba jest nasze wzrastające zainteresowanie poczuciem „ja”. To jest bhakti.

Samobadanie, wiara i bhakti nie są ze sobą sprzeczne; wszystkie są konieczne.

Samobadanie zaczyna się od wiary. Jeżeli nie mamy wiary w guru, który mówi nam, że samouważność jest sposobem na trwałe szczęście, nie będziemy zainteresowani kierowaniem uwagi na pierwszą osobę. Kiedy praktykujemy samouważność nasze doświadczanie wewnętrznej czystości potwierdza naszą wiarę a tym sposobem nasza miłość do guru rośnie.

Niektórzy sądzą, że są w stanie praktykować samobadanie nie potrzebują więc bhakti czy wiary. Tacy ludzie nie wiedzą, ani czym naprawdę jest bhakti ani czym naprawdę jest samobadanie.

Powodem pojawienia się zewnętrznego guru jest umożliwienie nam zrozumienia potrzeby samouważności i rozpalenie w naszych sercach miłości do niej. Oczywiście nie ma potrzeby aby robiła to żyjąca w ciele osoba. Książki napisane przez Bhagavana spełniają dobrze te samą rolę, a on stawia na naszej drodze innych adeptów czy różne zewnętrzne pomoce jeśli i kiedy są konieczne. Okoliczności czy warunki w jakich żyjemy zostają zapewnione przez guru który wie, jakie jest najwłaściwsze środowisko do tego, byśmy stawali się dojrzalsi.

Kiedy zaczynamy podejmować próbę trzymania się pierwszej osoby wówczas guru wewnętrzny, który jest Jaźnią, zaczyna działać. Zawsze wtedy, gdy kierujemy uwagę na „ja”, odbywa się praca guru. W momencie kiedy dane nam jest zasmakować samouważności nasza miłość do niej naturalnie rośnie i dojrzewa, podobnie jak rośnie pęd piłki spadającej w dół po schodach.

Myśl o prawdziwej wielkości jnaniego jest skuteczną pomocą w uciszeniu umysłu. Kiedy na króla Parikshita, wnuka Arjuny, rzucono klątwę tak by umarł po siedmiu dniach, ten przybył do swojego guru Suka Brahmarishi. Suka powiedział mu, że ma szczęście, ponieważ jest bezpieczny przez siedem dni i zaczął mu opowiadać historię Krishny. Parikshit był tak zaabsorbowany opowieściami o wielkości Krishny, że nie zauważył, jak przeminęło sześć dni, a kiedy siódmego Suka przypomniał mu, że dzisiaj umrze, ten odparł: „Kto umrze, tylko to ciało?!” Słuchanie o Krishnie dało mu jnanę. Czasami, kiedy myślałem o Bhagavanie i jego wielkosci, mijały niezauważone godziny. Wielcy mędrcy mają taką moc, że nawet myślenie o nich wycisza umysł.

2 Stycznia 1978

Sadhu Om: Z chwilą kiedy całym sercem przyjmiemy Bhagavana za swojego guru nie mamy potrzeby się martwić - jesteśmy wówczas jak dzieci w ramionach matki. Co oczywiste nie możemy oczekiwać od Bhagavana, że to on wybierze nas na swoich uczniów, gdyż z jego perspektywy nie ma żadnych „innych ludzi”, zatem tylko od nas zależy decyzja, czy jest naszym guru i obrońcą.

W momencie kiedy całym sercem się na to zdecydujemy, wtedy naprawdę mamy z nim połączenie czyli inaczej satsangę. To jest prawdziwie ta satsanga do której odnosi się on w pierwszych pięciu wersach Ulladu Narpadu Anubandham. Kiedy doświadczamy radości płynącej z takiej satsangi, Bhagavan działa od wewnątrz i od zewnątrz. Od zewnątrz będzie kształtował właściwie fizyczno-materialne okoliczności naszego życia, zaś od wewnątrz będzie pracował w głębi naszej citta, gdzie będzie wykorzeniał wasany wypalając je, wysuszając, burząc lub usuwając je w jakikolwiek inny, najwłaściwszy w danych okolicznościach sposób.

My oczywiście - z uwagi na to, że umysł nie jest właściwym instrumentem do oceny postępów w tej dziedzinie - możemy nie dostrzegać żadnych zmian.

Oddziaływanie jego milczenia jest w sposób naturalny zależne od nas, od pojemności nas jako odbiornika. Jak sam poucza nas w „Nan Yar?” („Kim ja jestem?”): musimy nieustająco podążać ścieżką wskazaną przez guru. Musimy być szczerzy w naszej miłości do niego. Bhagavan mówi, że jaśnieje w każdym z nas jako „ja”, jeśli więc naprawdę go kochamy, będziemy naturalnie i z radością trzymać się tego „ja”. Kiedy w tym sensie znajdujemy się w jego rękach sprawia on, że czynimy wszystko co właściwe i konieczne. Jeśli właściwe jest trzymanie się Jaźni sprawi, że będziemy się jej trzymać, kiedy zaś potrzebne są inne doświadczenia, to one się wydarzą.

Jeżeli Bhagavan był naprawdę prawdziwym guru (naszą prawdziwą Jaźnią) przejawiając się w ciele, musi być prawdziwym guru także teraz.

Wtedy był pomiędzy nami z wszystkimi swoimi (Brahmana) pięcioma aspektami sat-cit-ananda-nama-rupa (istnienie-świadomość-szczęśliwość-nazwa-forma), podczas gdy obecnie jest pozbawiony nieprawdziwych aspektów nama-rupa (nazwa-forma), dlatego jaśnienie nieskrępowany i nieograniczony jako czysty sat-cit-ananda. Zatem jego moc jest teraz nieskończona.

Powtarzał zawsze, że jego ciało przysłania jego prawdziwą naturę, oraz że ci, którzy biorą to ciało za guru będą zawiedzeni. Teraz jego ciało odeszło, zostawił nas bez zewnętrznej formy, której moglibyśmy się uchwycić, nie mamy więc innej alternatywy poza akceptacją, że tylko „ja jestem” jest guru. Zauważyłem, że wielu z uczniów którzy przybyli do niego już po pozostawieniu fizycznego ciała jest bardziej gorliwych i ma lepsze zrozumienie niż większość z tych, którzy zjawili się wcześniej (ponieważ byli oni skupieni na jego fizycznej formie).

Ocala nas teraz przed błędnym utożsamiania go z ciałem, jaką więc korzyść mielibyśmy odnieść z poszukiwania ciał innych ludzi, tzw. wielkich mahatmów? Bhagavan powiedział nam, że największy mahatma jest wewnątrz, więc dlaczego nie porzucić tych wszystkich mahatmów i nie pozostać w pokoju jako ten największy mahatma (nasza prawdziwa Jaźń)?

Stosując miarę otrzymaną od Bhagavana możemy teraz z łatwością stwierdzić, że żaden tak zwany guru, który prowadzi wykłady i podróżuje po całym świecie myśląc, że jest przewodnikiem innych ludzi, nie jest prawdziwym guru, gdyż prawdziwy guru nie dostrzega żadnych ignorantów, których miałby prowadzić. Bhagavan nigdy nie próbował być niczyim przewodnikiem, przebywał tylko w milczeniu i wielkim zdumieniem było dla niego to, że ludzie przychodzi do niego i pytali: „Bhagavanie, nie znam swojej jaźni, proszę więc, wskaż mi drogę do niej”. Co miał na to powiedzieć? Mógł tylko odpowiedzieć pytaniem: „Kto nie zna jaźni? Kto jest tym 'ja'?”.

Mantra jest zestawem świętych sylab, a słowo to oznacza dosłownie „to, co ochrania, gdy odbywa się medytacja”, mając ten sam źródłosłów co manana (medytacja lub rozważanie) i manas (umysł). Kto ma być ochraniany? Ego! Powtarzanie imienia Boga w końcu zaprowadzi nas do niego, lecz mantra będzie tylko osłaniać nas (ego, umysł, osobowość) przed Bogiem. W Indiach tyle się mówi o mantrach, że w dzisiejszych czasach ludzie są nieusatysfakcjonowani jeśli nie otrzymają jakiejś mantry. Jednakże mantry dotyczą jedynie rzeczy tego świata, dlatego ani Bhagavan ani Ramakrishna nie inicjowali nikogo przez mantry.

Zalecenie Bhagavan odnośnie mantr-jap było takie: winnyśmy obserwować źródło z którego wyłania się dźwięk mantry. O co mu chodziło? Ponieważ dźwięk wyłania się z nas, z tego, kto powtarza mantrę, chodziło mu o to, abyśmy zignorowali mantrę i zamiast tego trzymali się mocno samouważności.

Umysł musi być zdolny do skupienia się na jednym, tak aby mógł uchwycić i trzymać się tylko jednego, jednak nie ma potrzeby ćwiczyć koncentracji na drugiej lub trzeciej osobie aby to osiągnąć. Możemy od razu zacząć praktykę koncentracji trzymając się pierwszej osoby, „ja”. Jeżeli chcemy się nauczyć jeździć na rowerze aby dojechać na nim do Tirukoilur nie ma konieczności uczenia się najpierw na jakiejś otwartej przestrzeni. Dlaczego nie zacząć praktykować od razu na drodze do Tirukoilur? Podobnie, jeżeli to Jaźń jest naszym celem, dlaczego nie zacząć koncentrując się od razu na Jaźni?

Niektórzy ludzie twierdzą, że kierowanie uwagi na „ja” jest trudniejsze niż kierowanie jej na inne rzeczy, czy jednak mogą obronić tę tezę? W pierwszym tomie The Path of Sri Ramana wyjaśniłem co jest łatwe a co trudne. Jeżeli próbujesz na cokolwiek skierować i utrzymać na tym czymś uwagę, musisz - gdy uwaga rozprasza się na inne rzeczy - przyciągnąć ją z powrotem do wyznaczonego celu, i nie jest to wcale łatwiejsze gdy celem tym jest jakiś obiekt a nie „ja”. Trzymanie się uwagą pierwszej osoby jest bezpośrednim narzędziem, a trzymanie się uwagą czegokolwiek innego nie jest wcale łatwiejsze. Faktycznie ćwiczenie koncentracji na obiekcie różnym od „ja” będzie tylko zwiększać tendencje umysłu do kierowanie się na zewnątrz i stanie nam na drodze, gdy spróbujemy skierować uwagę na Jaźń.

W Nan Yar? Bhagavan mówi: „kiedy ciało umiera, umysł siłą zabiera pranę ze sobą”. To oznacza po prostu, że kiedy umysł zanurza się w swoim źródle, skłonność czy nawyk oddychania również ustaje. Kiedy tylko umysł na nowo się pojawia projektując nowe ciało, czynność oddychania przywracana jest natychmiast i automatycznie. Gdziekolwiek mamy do czynienia z połączeniem ciało-świadomość, tam jest również i oddech. Oddychanie jest nawykiem sprzężonym z umysłem i kiedy próbujemy zaobserwować moment w którym oddech się pojawia, umysł znika. Jest to także kolejna wskazówka w praktykowaniu samouważności (ponieważ miejsce, z którego zaczyna się proces oddychania, to Jaźń).

Naukowcy mówią o mimowolnym działaniu układu nerwowego, ale układ nerwowy tak nie działa. Gdyby zadali sobie trud zaobserwowania gdzie te mimowolne funkcje się zaczynają zrozumieliby, że wszystkie psychiczne procesy są kierowanymi wolą działaniami umysłu, tak że mogą być kontrolowane jeżeli zostaną wnikliwie zbadane przez przenikliwy i wysubtelniony umysł.

Bhagavan mówił, że sen jest działaniem na wpół pomieszanego umysłu zaś jawa jest działaniem całkowicie pomieszanego umysłu. Faktycznie umysł sam w sobie jest pomieszaniem. Mamy tak wiele pomieszanych wierzeń – że się urodziliśmy, że mamy przeszłość i przyszłość itd. - jeżeli jednak dokładnie przyjrzymy się tym wierzeniom, dojdziemy do wniosku, że pojawiły się one dopiero po tym, gdy zaistnieliśmy jako umysł. Jeżeli dokładnie zbadamy umysł szukając odpowiedzi jak i kiedy wszystkie te myśli powstają dowiemy się, że jedynym co nieprzerwanie jaśnieje jest „ja jestem”. Przeszłość i przyszłość to tylko myśli istniejące teraz, w obecnej chwili.

Dlatego jestem pukka ateistą. Zawsze powtarzam: nie wierz w nic, czego nie wiesz na pewno. „Ja jestem” jest jedyną rzeczą którą poznajemy bezpośrednio i która to wiedza jest pewna i nie budzi wątpliwości. O swoich narodzinach dowiadujemy się jedynie słysząc o nich od innych, ale poznajemy tych „innych” dopiero po pojawieniu się wiedzy o nas samych, naszym istnieniu. Nasza aktualna wiedza o przeszłości jest tylko zbiorem koncepcji pochodzących z pamięci lub innych zewnętrznych źródeł, które są drugą lub trzecią osobą, a te poznajemy dopiero po poznaniu pierwszej osoby. Nasza przyszłość jest w takim samym stopniu zależna od drugiej lub trzeciej osoby - opiera się na zdolności wnioskowania naszego intelektu. Nawet nasze doświadczenia chwili obecnej przychodzą do nas pośrednio, poprzez zmysły i umysł. Zatem cała ta wiedza jest jedynie odbiciem naszej podstawowej wiedzy, „ja jestem”. To wszystko to tylko marne odbicie naszej samoświadomości i wydaje się być prawdziwe i konkretne tylko za sprawą pomieszania umysłu które zniknie, gdy wnikliwie przebadamy pierwszą osobę lub teraźniejszą chwilę.

W Nan Yar? Bhagavan mówi, że ci, którzy znaleźli się w zasięgu łaskawego spojrzenia guru będą z pewnością ocaleni, lecz spojrzenie guru nie oznacza tylko spojrzenia jego fizycznych oczu. Kiedy chcemy sprawdzić, czy ktoś na nas patrzy, sami musimy odwrócić wzrok w jego stronę i na niego spojrzeć; ponieważ to Jaźń jest guru, musimy zatem odwrócić się w kierunku Jaźni żeby się dowiedzieć, czy patrzy na nas. Guru w istocie patrzy na nas przez cały czas, aby zatem zostać ocalonym musimy tylko skierować uwagę na tego, który jaśnieje jako prawdziwe „ja”.

Wielu ludzi mówi mi: samouważniość jest taka trudna, powiedz nam lepiej czym jest samopoddanie; lecz w Nan Yar? Bhagavan powiedział, że tylko samouważność jest samopoddaniem:

"Pozostawanie utwierdzonym w Jaźni (atma-nishtha), bez pozostawiania żadnego miejsca na pojawianie się jakichkolwiek myśli poza dotyczącymi Jaźni (atma-chintanai), jest oddaniem siebie Bogu".

Kiedy pytają mnie, jakiej medytacji nauczał Bhagavan, mówię im, że medytacja oznacza myślenie a Bhagavan uczył nas by nie mysleć – a więc pouczał aby przestać medytować. Tego uczy nas w pierwszym wersie wstępu do Ulladu Narpadu:

"Ponieważ rzeczywistość jest poza myślą, w sercu, kto więc i jak mógłby medytować [myślą] nad tą rzeczywistością nazywaną sercem? Przebywanie w sercu takim, jakim się jest [tzn. bez obecności myśli, jako ‘ja jestem’], jest prawdziwą medytacją [nad tym]".

Celem każdej jogi jest uczynienie umysłu skupionym na jednym, tak aby miał siłę przebywać ugruntowany w swoim własnym źródle. Dlatego zalecam ludziom trzymanie się jednego guru i podążanie całym sercem za jego naukami. Nawet jeśli ten guru jest fałszywy, to jeżeli twoja guru-bhakti jest szczera, twoje skupienie umysłu na jednym da ci szybko jasność potrzebą do zobaczenia, że ten guru jest fałszywy. Dlatego Bhagavan krytykował ludzi poszukujących wielu mahatmów. W wersie 121 Guru Vachaka Kovai mówi:

"Ty, który pragniesz zobaczyć i kontemplować tego i tamtego mahatmę! Jeżeli zbadasz i doświadczysz natury swojego własnego mahatmy (wielkiej Jaźni) w tobie, przekonasz się, że każdy mahatma jest tylko tym mahatmą (twoją własną Jaźnią)".

Jeżeli spotkasz prawdziwego mahatmę pouczy cię on, że atma w tobie jest tym samym co atma we wszystkich mahatmach i że w związku z tym jest bezzasadne udawać się do jakiegokolwiek innego mahatmy. Zogniskowana na jednym guru-bhakti jest kluczowa dla podjęcia poważnej praktyki samouważności.

Inną podpowiedzią dla podejmujących praktykę samouważności jest usiłowanie zobaczyć jak, kiedy i z czego wyłania się myśl. Taka uważność automatycznie zanurzy umysł w Jaźni. Myśli pojawiają się tylko wtedy kiedy występuje samonieuważność (pramada), tj. uwaga jest kierowana na cokolwiek różnego od Jaźni.

3 Stycznia 1978

Pytanie: Czy uwaga skierowana na teraźniejszy moment jest tym samym co samouważność?

Sadhu Om: Tak, lub raczej jest to pewien trop prowadzący do samouważności. Uważność drugiej i trzeciej osoby nie jest możliwa w obecnym momencie ponieważ myśli - które są uwagą skierowaną na drugą lub trzecia osobę - są w nieustannym ruchu. Taka wędrująca uważność nigdy nie dostarczy wiedzy o tym, co jest rzeczywiste, ponieważ żeby poznać rzeczywiste uwaga musi zostać unieruchomiona na pierwszej osobie (ponieważ pokój/spokój jest naturą rzeczywistości).

Jeżeli będziesz poszukiwał obecnego momentu pomiędzy drugą a trzecią osobą to nie znajdziesz żadnej takiej rzeczy, lecz znajdziesz tylko stały ruch od przeszłości do przyszłości. Jednakże kiedy skierujesz i utrzymasz uwagę na pierwszej osobie uwaga zostanie unieruchomiona, a kiedy uwaga jest unieruchomiona zanurza się w swoim źródle. Wtedy dowiesz się, że Jaźń jest zawsze obecna w „teraz” i że wszystko poza tym nie posiada istnienia.

Kiedy ludzie próbują ukierunkować uwagę na „teraz” okazuje się, że nie mogą tego zrobić, gdyż ciągle kierują uwagę na drugą lub trzecią osobę. Z tego względu narzędzie w postaci samouważności (samobadania) jest niezbędne, ponieważ tylko przy jego użyciu możemy pojąć, czym obecny moment naprawdę jest.

W pierwszym wersie wstępu do Ulladu Narpadu Bhagavan pyta: „Czy świadomość „jestem” mogłaby istnieć, gdyby nie istniała rzeczywistość „ja” ?” To znaczy, czy wtedy gdyby nie było tego, co jest, czyli „ja”, mogłaby zaistnieć świadomość „jestem”? Ta samoświetlna świadomość „jestem” wskazuje jasno na istnienie czegoś rzeczywistego i że to co jest rzeczywiste, nie może być różne od tej świadomości (ponieważ ta świadomość „jestem” jest świadomością pierwszej osoby – świadomością samego siebie, nie czegokolwiek innego). Zdanie to w sposób klarowny opisuje istnienie i świadomość „ja”, a nie żadnego innego obiektu, gdyż świadomość czy poznanie jakiegokolwiek obiektu zależy od „ja”.

Ponieważ ta rzeczywistość „ja” istnieje poza myślą, w Sercu - i dlatego jest nazywana „Sercem” - jak nad nią medytować? To jasno pokazuje absurdalność medytacji. Wszystkie religie nauczają, aby myśleć lub medytować o rzeczywistości lub Bogu, lecz jeżeli on istnieje poza myślami, jak o nim myśleć lub medytować? Dlatego Bhagavan poucza nas, że jedynym poprawnym sposobem „medytacji” jest zanurzanie się w sercu takim, jakim się jest, to znaczy jako „ja jestem”. To oznacza, że jedyną możliwością aby naprawdę medytować nad tym co jest rzeczywiste jest pozostawanie takimi jakimi naprawdę jesteśmy, bez myśli. Ponieważ to co rzeczywiste pozostaje poza myślami, myśli nigdy nie mogą nas do tego czegoś zabrać. Aby się tam dostać musimy porzucić wszystkie myśli (wliczając pierwszą myśl, „ja” które myśli) i być tym, kim naprawdę jesteśmy.

4 Stycznia 1978

Sadhu Om: Ponieważ nie mamy zbyt wielkiego pojęcia czym sen głęboki jest, dlatego teraz, w stanie jawy, mówimy tak wiele o stanie głębokiego snu. [...] W tej chwili możemy głęboki sen brać za przykład stanu, w którym cieszymy się szczęśliwością pod nieobecność „ja”, świata i Boga. Nasze umiłowanie snu wskazuje na umiłowanie stanu nieobecności ego, co Bhagavan daje do zrozumienia w trzecim wersie Ulladu Narpadu pisząc: „ten stan, pozbawiony 'ja', jest miły wszystkim”. To co teraz nazywamy snem wydaje się być ograniczone gdyż w stanie jawy pojawiamy się jako „ja”, jednak jnana nie ma takich ograniczeń, a zatem szczęśliwość jnany jest nieograniczona.

W dzisiejszych czasach ludzie próbują gloryfikować Bhagavana mówiąc, że jest wielki, ponieważ powiedział coś co wcześniej powiedział Budda, Chrystus lub jeszcze ktoś inny, tak jakby jego wielkość nie mogła się sama obronić. Budda, Chrystus, Śankara i Ramakrishna byli przykładami wielkich jnanich, jednak w zewnętrznych zachowaniach wszyscy oni zajmowali się dyskusjami, nauczaniem, zakładaniem religii, podczas gdy Bhagavan jest czystą jnaną, dlatego przebywał w milczeniu. Próba pokazania jego wielkości w świetle tych jnanich jest absurdalna, ponieważ jego wielkość jest samoświetlnym źródłem wszelkiego światła. Robienie tego przypomina podpieranie stóp Arunaczali kijem bambusowym i twierdzenie, że w ten sposób pomagamy górze stać, podczas gdy faktycznie wiele takich bambusów na niej rośnie.

Mówi się, że projektujemy ten świat, lecz to nie oznacza, że widzący jest projektującym. My, widzący (umysł lub ego) jesteśmy częścią projekcji, jak powiedział Bhagavan w 160 wersie Guru Vachaka Kovai: „Fałszywa osoba (lub dusza), która zachowuje się jak „ja”, pojawia się jako jeden z obrazów w teatrze cieni” (w projekcji obrazu świata, który jest jak pokaz filmu w kinie).

Kim jest to „ja”, o którym mówimy, że jest projektującym? Na skutek badania „Kim ja jestem” ukaże nam się nieistnienie zarówno projekcji jak i projektującego.

Argumenty wznoszone w obronie świata i Boga są daremne, jak poucza nas Bhagavan w wersie 2 i 3 Ulladu Narpadu. Przyrodzona światu wielość powoduje powstanie dualnych par takich jak rzeczywiste i nierzeczywiste, świadome i nieświadome, szczęście i nieszczęście. Tam gdzie dualność tam będą wątpliwości. Jaźń jest jednią pozbawioną dualności, tak więc poznanie Jaźni nie pozostawia miejsca na wątpliwości i dualność. Dlatego powinnyśmy przestać zajmować się światem i Bogiem, a zamiast tego zająć się tylko „ja”; wtedy „ja” zniknie a wraz z nim świat i Bóg. Następujący po tym „stan pozbawiony 'ja'”, jest miły wszystkim” (Ulladu Narpadu, wers 3), jak pokazuje doświadczenie głębokiego snu.

5 Stycznia 1978

Sadhu Om: Jeżeli uważa się, że „ja” przyjmuje określoną formę, Bóg i świat będą również doświadczane jako posiadające formę (Ulladu Narpadu, wers 4). Nawet koncepcja nieposiadającego formy Boga jest formą mentalną lub wyobrażeniem. Nirguna dhyana lub oddawanie czci bezforemnemu Bogu to daremny trud, podobny ściganiu horyzontu aby dotknąć wszystko przenikającą przestrzeń (Sri Arunachala Ashtakam wers 3).

Rzeczywistość nie może zostać odsłonięta w następstwie medytacji, która jest trzymaniem się umysłu i jego wyobrażeń. Może zostać odsłonięta tylko poprzez nie-medytację, którą jest samouważność. Jednakże, jak powiedział Bhagavan, nie powinnyśmy myśleć, że saguna (oddawanie czci Bogu posiadającemu formę) jest bezużyteczna. [...]

W 4 wersie Ulladu Narpadu Bhagavan pyta: „Czy widziane może być różne [mieć naturę różną] od widzącego oka?”. To znaczy, że natura tego co doświadczane nie może być różna od natury tego, co (kto) doświadcza. Zatem pojawianie się świata czy Boga i formy w jakiej te dwa się pojawiają są zależne od pojawiania się postrzegającego je „ja”.

W języku Tamilskim słowo „oko” jest również używane na określenie jnany (prawdziwej wiedzy lub czystej świadomości), tak więc „bezkresne (nieograniczone, wieczne) oko” jest Jaźnią, która – będąc nieograniczoną i bezforemną – może dostrzegać tylko nieograniczone i bezforemne. Dlatego Jaźń nigdy nie może postrzegać żadnych form ani niczego różnego od siebie. Doświadcza tylko bezforemnej świadomości Jaźni, „ja jestem”.

Zostało to wyrażone przez Bhagavana w 27 wersie Sri Arunachala Aksharamanamalai: „Arunaczalo, Tyś słońcem, którego promienie rozświetlają cały wszechświat [...]” (zobacz także wers 1 Sri Arunachala Pancharatnam).To oznacza, że ja-ego, świat i Bóg znikają w świetle czystej samoświadomości, która jest Arunaczalą.

Tam gdzie jest świadomość ciała tam jest także świadomość świata. Gdyby żadna z pięciu powłok (ciał) nie była doświadczana jako „ja”, nie mógłby być postrzegany ani świat ani Bóg ( Ulladu Narpadu wers 5). Znaczy to, że świat i Bóg są wykreowane na skutek naszej błędnej identyfikacji „ja” z ciałem. Zatem twórcą zarówno świata jak i Boga jest tylko „ja” uznające błędne siebie za ciało; powinnyśmy zatem wnikliwie zbadać, kim jest to „ja”. Możemy z tego wywnioskować, że Bóg i świat są tak samo realne jak idea „ja jestem tym ciałem”, a ponieważ to utożsamienie jest fałszywe, tak samo nierealne są świat i Bóg.

W jaki sposób wasany (mentalne skłonności lub dyspozycje) mogą zostać zniweczone? W tej chwili wasany te uznajemy za „ja” lub „moje”. To fizyczne ciało jest samo w sobie ich emanacją. W czasie głębokiego snu nie doświadczamy ich, a więc zakładamy, że w tym stanie znajdują się w formie nasienia i aby wyjaśnić pozorną ciemność (nienawidzę) głębokiego snu (która istnieje tylko z punktu widzenia naszego umysłu ze stanu jawy) postulujemy istnienie ciała przyczynowego, które jest zbiorem wszystkich wasan. To przyczynowe ciało wydaje się zasłaniać lub ukrywać naszą czystą samoświadomość i dlatego jest świadome tylko ciemności niewiedzy.

Jednakże, praktykując w stanie jawy samouważność będziemy się stawać coraz bardziej świadomi naszej czystej samoświadomości bez względu na grę wasan i w konsekwencji staniemy się jej świadomi nawet w czasie głębokiego snu. Wasany będą wówczas postrzegane jak cienie rzucane przez przyćmione światło naszego umysłu, które jest odbiciem jasnego światła samoświadomości.

Tak długo jak długo kierujemy uwagę na wasany i ich produkty (nasze myśli, pragnienia, obawy, obiekty świata przejawionego) tak długo będziemy stale przyjmować je za „ja” lub „moje” i w ten sposób będziemy przez nie zniewoleni. Jednakże, jeżeli zignorujemy nasze wasany i w zamian skierujemy uwagę wyłącznie na „ja” zniszczymy je – to znaczy ujawnimy ich nieistnienie.

Nie powinnyśmy się poddawać sile naszych wasan i ich pozornie niekończącej się grze. Powinnyśmy pamiętać, że pojawiają się one tylko dlatego, że „ja jestem”, jednak nie ujawniają się w głębokim śnie, chociaż nie przestajemy wtedy istnieć. Dlatego „ja jestem” jest rzeczywiste, a wasany są nierzeczywiste. Mając takie silne przekonanie powinnyśmy być nieustraszeni i pozostawać niezainteresowani wasanami by w ten sposób trwać nieprzerwanie w samouważności.

Bhagavan dał nam następująca definicję rzeczywistości: tylko to co jest nieprzerwane, niezmienne i samoświadome jest rzeczywiste (zatem nic różnego od „ja” nie jest rzeczywiste, ponieważ wszystko poza nim przemija, zmienia się i nie jest świadome samo siebie, w przeciwieństwie do świadomego siebie „ja”).

Jeżeli przyjmujemy realność widzianego świata powinnyśmy zarazem przyjąć realność mocy – która może być nazwana Bogiem – odpowiedzialnej za świat i przydzielenie nam prarabdha karmy, która jest tym, czego mamy doświadczyć w tym świecie. Jak powiedział Bhagavan w pierwszym wersie Upadesa Undyiar:

„Karma przynosi owoc, tak Przedwieczny o tym postanowił. Jak może karma być Bogiem? Jest ona nieświadoma.”

Jednak z uwagi na to, że Bóg nie pojawia się jako obiekt postrzegany za pomocą pięciu zmysłów, niektórzy mówią, że nie wierzą w niego. To jest jak powiedzieć, że chociaż widzimy przesuwające się na ekranie kina obrazy, to nie widzimy oświetlającego je światła. Obrazy są światem, Bóg jest samoświadomym światłem „ja jestem”, które czyni pojawienie się świata i działanie karmy możliwym.

Ten świat nie istnieje oddzielenie od ciała lub umysłu, o czym Bhagavan mówi w wersach 5 i 6 Ulladu Narpadu. Ten świat jest po prostu rozprzestrzenieniem się (rzutowaniem) umysłu projektowanym poprzez pięć zmysłów. Obraz świata jest wyświetlany na ekranie, którym jest umysł; jest rozświetlany przez umysł i jest postrzegany przez umysł. Jako że umysł nie jest niczym różnym od Jaźni, dlatego Bhagavan w 1 wersie Ulladu Narpadu mówi:

„[...]Ciąg obrazów form i nazw [cały świat przejawiony], widz [umysł, który je postrzega], będący ich podstawą [istniejący] ekran [na którym obrazy się pojawiają], oświetlające je światło [odbite światło świadomości, dzięki któremu je postrzegamy] – wszystko to jest Tym [jedną pierwotną substancją], Jaźnią.”

Złudzeniem (mayą) jest błędne uznanie ciała - które jest tylko jednym z obrazów, - za „ja” i w konsekwencji poczucie, że świat – który jest pozostałymi obrazami – jest różny od „ja” i że jest na zewnątrz niego. Bez złudzenia „ja jestem tym ciałem” nie byłoby postrzegania przesuwających się obrazów świata. Ponieważ ograniczamy to „ja” myśląc, że znajduje się w ciele, pojawiają się koncepcje „wewnątrz” i „zewnątrz”.

' Tak długo jak długo złudzenie „ja jestem tym ciałem” jest doświadczane jako rzeczywiste, tak długo świat również będzie doświadczany jako rzeczywisty. Zatem jedyną drogą do doświadczania nierzeczywistości i nieistnienia świata jest droga badania poczucia „ja jestem tym ciałem”. Kiedy to robimy poczucie to znika i w efekcie nie jesteśmy już dłużej mamieni fałszywym przejawianiem się tego świata.

6 Stycznia 1978

Swami Natanananda: Czym jest medytacja? Kto może medytować? Czy ciało może medytować? Czy Jaźń może medytować? Medytacja jest tylko sposobem na dokarmianie nieistniejącego „ja”. Prawdziwa sadhana polega na byciu przez cały czas uważnym i baczeniu, by nie pojawiało się to „ja”.

Jednym ze sposobów na powstrzymanie pojawiania się tego „ja” jest próba zachowywania się (na zewnątrz i wewnątrz) w każdej sytuacji tak, jak sądzimy, że zachowałby się w niej Bhagavan. Jeżeli praktykujesz tę metodę będzie coraz mniej i mniej „ja” a coraz więcej i więcej Bhagavana, aż ostatecznie zostaniesz przez niego pochłonięty.

Kiedykolwiek pokój zostaje zakłócony ma to miejsce na skutek pojawiania się „ja”. Kiedy „ja” jest aktywne nie można cieszyć się pokojem. Zatem jedynym sposobem aby utrzymać pokój jest czujność w Jaźni, zabezpieczanie się w ten sposób przez inwazją zakłócających myśli. Samouważność nie jest działaniem lecz pełnym spokoju stanem bycia uważnym, gorliwego obserwowania „ja” i zabezpieczania się w ten sposób przez napływem mentalnej aktywności.

Medytacja, będąca aktywnością mentalna, jest nierzeczywista i dlatego nigdy nie odsłoni tego, co rzeczywiste. Tylko nie-medytacja, która jest powściągnięciem aktywności mentalnej, może odsłonić to, co rzeczywiste. W pierwszym wersie wstępu do Ulladu Narpadu Bhagavan powiedział:

„Ponieważ rzeczywistość (ja jestem) istnieje w sercu bez obecności myśli, jak więc medytować nad tą rzeczywistością nazywaną sercem? Przebywanie w sercu takim, jakim się jest [tzn. bez obecności myśli, jako ‘ja jestem’], jest prawdziwą medytacją [właściwą medytacją nad rzeczywistością].”

Myślenie jest kierowaniem uwagi na drugą lub trzecią osobę, dlatego jedynym skutecznym środkiem na unikniecie myśli jest samouważność. Pojawianie się „ja” jest kierowaniem uwagi na drugą lub trzecią osobę; tylko uwaga skierowana na pierwszą osobę może sprawić, że „ja” ucichnie.

Bhagavan po to podkreślał, że pojawianie się świata jest zależne od złudzenia „ja jestem tym ciałem”, aby rozpalić w nas vairagyię (beznamiętność) pozwalając nam zrozumieć, że „ja jestem tym ciałem” to korzeń wszelkiego nieszczęścia i dlatego musi zostać wyrwany. Podcinanie gałęzi drzewa iluzji czy nawet jego konarów jest daremne ponieważ to jego korzeń, koncepcja „ja jestem tym ciałem” musi zostać zniszczona. Jest ona niszczona tylko przez samouważność (atma-vicharę). Dlatego Bhagavan w 26 wersie Ulladu Narpadu mówi.

"Jeżeli pojawia się będące zalążkiem ego [jak w stanie jawy lub śnienia], pojawia się wszystko [Bóg, świat, wolność i zniewolenie, wiedza i niewiedz itd.]. Jeżeli ego nie istnieje [jak w stanie snu głębokiego], nic nie istnieje. Tak więc ego jest wszystkim [całym względnym lub przejawionym światem]. Wiedz zatem, że badanie „czym jest to ego?” jest w istocie porzuceniem wszystkiego".

Musimy latać na dwóch skrzydłach: viveki (zdolności rozróżniania) i vairagyi (beznamiętności).

Sadhu Om: Wszyscy posiadamy klarowną wiedzę własnego istnienia, „ja jestem”. Jeżeli całą siłę uważności skupimy tylko na tym (z wyłączeniem wszystkiego poza tym – przyp.tłum.) i spróbujemy trwać w tym stanie, wtedy będzie to samouważność chroniąca nas przed pojawianiem się „ja”, przed uciekaniem uwagi na druga lub trzecią osobę i zapewniająca czujność wobec naporu myśli.

We wszystkim co robimy jest nasze „ja”: ja chodzę, ja myślę itd. Jeżeli uchwycimy się uwagą tego „ja' i spróbujemy trwać w takim stanie, to wystarczy. Nie ma powodu zajmować się myślami[...]. Myśli są myślami dlatego, że poświęcamy im uwagę. Jeżeli je ignorujemy, nie istnieją. Nasze poczucie istnienia (asmitva) oznacza samo-świadomość lub po prostu bycie. To bycie jest ostatecznym celem. Z tego powodu Natananandar powiedział, że kiedyś będziemy się śmiać z naszych obecnych usiłowań.

7 Stycznia 1978

Sadhu Om: Kiedy pojawiają się fale namiętności takich jak pragnienia, żądze czy lęki spróbuj zanurkować pod nie z pomocą samouważności albo zdaj sobie sprawę z ich bezużyteczności i dam im odpór z pomocą rozróżnienia (viveka) i beznamiętności (vairagya). Jeżeli te fale nadal się pojawiają i są jeszcze silniejsze, módl się do Bhagavana. Modlitwa płynąca z udręczonego serca ma swoją moc. Modlitwa jest najlepszą bronią, kiedy czujemy się bezradni. On jest zawsze gotów pomóc bezsilnym, jeśli ich modlitwa jest szczera.

Dobre uczynki (punya karmas) wykonywane z kamyatą (pragnienie osobistych korzyści) nie oczyszczają umysłu. Działania wykonywane bez takich pragnień (nishkamya karmas) oczyszczają umysł, lecz są najmniej skutecznym ku temu środkiem.

Jeżeli oddawanie czci i modlitwy nie są wykonywane z nastawieniem umniejszania ego, nie oczyszczają umysłu. Oddawanie czci połączone z dumą dokarmia tylko ego. Lepsza od oddawania czci jest śravana (wysłuchiwanie lub studiowanie nauk guru) i manana (rozważanie ich). Czytanie żywotów świętych i rozważanie ich postępowania i nauk pomoże nam w poddaniu ego. Lepsza od tego jest satsanga: w obecności prawdziwych sadhu (jnanich) stajemy się pełni pokory. Satsanga oczyszcza umysł na wiele sposobów, lecz najlepsza satsanga to pozostawanie w spokoju jako „ja jestem”.

Jak powiedział Śri Śankara w Vivekaczudamani (wers 364): Manana jest setki razy lepsza niż śrawana, ale setki tysięcy razy lepsza od manany jest nididhyasana (kontemplacja), która nie jest niczym innym niż uważnym pozostawianiem jako „ja jestem”.

Realność tego, co jest widziane, jest taka sama, jak realność tego, kto widzi. Jeżeli oddajesz cześć Bogu pod postacią imienia i postaci twój umysł będzie oczyszczany, a kiedy zostanie wystarczająco oczyszczony, on pojawi się przed tobą jako guru ucząc cię samouważności. Guru nie jest tylko po to, aby oddawać mu cześć – należy mu być posłusznym. W 274 wersie Guru Vachaka Kovai Bhagavan mówi:

„Ci, którzy nie mają dość jasności umysłu by rozpoznać, że jnana-guru – który zjawia się w formie ludzkiego ciała, chociaż tak naprawdę przebywa ugruntowany jako najwyższa przestrzeń świadomości, „ja jestem” – jest bezformeny, dźwigają jarzmo niegodziwości i grzechu”.

Te słowa nie oznaczają, że guru-bhakti jest niewłaściwa, lecz że nasze oddanie nie jest prawdziwą guru-bhakti jeżeli równocześnie nie praktykujemy tego, czego guru naucza. Mimo, że zewnętrzna forma guru i jego nauczanie są projekcją naszych własnych wasan, mają jednak moc przebudzenia nas, tak jak lew, którego śniący słoń widzi w swoim śnie.

Samouważność jest najskuteczniejszym środkiem oczyszczania umysłu. Im mocniej usiłujesz uchwycić się Jaźni i im więcej doświadczasz w ten sposób szczęśliwości Jaźni, tym będziesz miał jaśniejsze zrozumienie i tym silniej będziesz przekonany, że wszelkie szczęście pochodzi wyłącznie z Jaźni i że pojawianie się „ja” jest wyłącznie nieszczęściem. W ten sposób twoja beznamiętność (vairagya) będzie wzrastać, a twoje przywiązanie do rzeczy będzie słabnąć.

Kiedykolwiek masz wolną chwilę, zdobądź się na następująca refleksję: Czym jest to życie ego? Obecnie uważam to ciało za „ja” a ten świat za rzeczywisty. Odczuwam przywiązanie do rzeczy, ludzi, miejsc, jednak doświadczam tego życia tylko przez pewien czas i za określony czas przestanę go na zawsze doświadczać. Dlaczego zatem mam być zaabsorbowany i żądny tego przejściowego i daremnego życia? Wszystkie rzeczy wydają się istnieć dlatego, że ja istnieję, czy zatem nie powinienem spróbować się dowiedzieć, co kryje się za tym „ja”?

Im więcej takich refleksji, tym bardziej będziesz tracił zainteresowanie swoim życiem i tym silniej będziesz pragnął pozostawać jako czyste „ja jestem”.

Kiedy ludzie mówili mi: „Jesteś szczęściarzem, bo byłeś z Bhagavanem”, czułem czasami, że zaczyna się we mnie pojawiać dumne ego. Jednakże dzięki łasce Bhagavana znalazłem na to dobrą odpowiedź: „W szpitalu jest ambulatorium, gdzie leczy się lekkie przypadki, jednak trudniejsze trafiają na oddział, gdzie są leczone pod osobistym nadzorem lekarza. Tak samo jest w życiu duchowym: jestem więc takim beznadziejnym przypadkiem, który Bhagavan musiał przyjąć na swój oddział i leczyć pod swoim osobistym nadzorem”. Ci, którzy nie byli w fizycznym kontakcie z Bhagavanem są szczęściarzami, gdyż to zaoszczędza im błędnu uważania go za ciało.

Ignorancja ma dwa oblicza: „ja wiem” i „ja nie wiem”. Oba są zależne od pojawiającego się „ja” i oba znikają, kiedy to pojawiające się „ja” jest badane. W 9 wierszu Ulladau Narpadu Bhagavan mówi:

"Diady i triady istnieją na skutek ciągłego lgnięcia do czegoś [do umysłu, ego, ideii „ja jestem tym ciałem”]. Jeżeli wnikniemy w głąb umysłu, pytając „Czym jest to coś?” [innymi słowy, „kim jestem ja, ten, od które te diady i triady zależą?”], one znikną. Tylko ci, którzy dostrzegają nieistnienie ego i jego wytworów widzą Prawdę [absolutną Rzeczywistość, prawdziwą Jaźń]. Widzisz, ich już nie można zwieść."

W stanie prawdziwej wiedzy (jnana) nie może się pojawić „ja” czy to po to by powiedzieć „ja znam siebie” czy też „ja nie znam siebie”. Tej prawdy Śri Bhagavan naucza w 33 wersie Ulladau Narpadu oraz w 2 wersie Sri Arunachala Ashtakam:

"Mówienie „nie znam Jaźni” lub „znam Jaźń” jest niedorzecznością. Dlaczego? Czy istnieją dwie Jaźnie, z których jedna jest obiektem poznania drugiej? Przecież bycie jednym jest prawdą doświadczaną przez każdego [tzn. obaj, jnani i ajnani, doświadczają tej samej prawdy: „ja jestem jednym, nie ma nas dwóch”].""

Kiedy badałem w swoim umyśle kim jest ten widz i kiedy w ten sposób widz ten przestał istnieć, zobaczyłem to, co pozostało (tj. niemający początku ani końca byt-świadomość-szczęśliwość). Obecnie umysł nie pojawia się żeby powiedzieć „ja widziałem”, w jaki więc sposób miałby się pojawić by powiedzieć „ja nie widziałem”? Czy ktoś ma moc by objaśnić to słowy, gdy nawet w zamierzchłych czasach ty (jako Dakshinamurti) objaśniłeś to bez słów? Tylko po to, by objaśnić swój stan bez użycia słów stanąłeś bez ruchu jaśniejąc między ziemią a niebem (lub jako góra).

Mówienie „znam siebie” jest takim samym absurdem jak mówienie „nie znam siebie”. W 12 wersie Ulladau Narpadu Bhagavan mówi:

"Prawdziwa wiedza jest całkowicie pozbawiona wiedzy i niewiedzy. Wiedza o obiektach [różnych od siebie] nie jest prawdziwą wiedzą. Ponieważ prawdziwa Jaźń jaśnieje samoistnie [jako jedyna istniejąca rzeczywistość], bez żadnego innego poznającego lub poznawanego obiektu, jest zatem prawdziwą wiedzą. Wiedz, że nie jest pustką."

Bhagavan powiedział kiedyś do Murugunara: „Jaźń nie tylko nie poznaje innych obiektów, ona nawet nie poznaje siebie jako 'ja jestem tym'”. Natomiast w 26 wersie Upadesa Undiyar mówi: „Poznać siebie znaczy być sobą, bo nie ma dwóch ja”. To oznacza, że nie ma dwóch jaźni, z których jedna miałaby poznawać drugą. Ponieważ Jaźń jest niepodzielną jednością, może poznać siebie jedynie będąc sobą, a ponieważ bycie świadomym stanowi esencję jej natury, bycie sobą jest zarazem poznaniem siebie.

W 8 wersie Ulladau Narpadu Bhagavan mówi:

"Oddawanie czci [absolutnej Rzeczywistości lub Bogu] w jakiejkolwiek formie, nadając jej [tej absolutnej rzeczywistości lub Bogu] jakąkolwiek nazwę, prowadzi do widzenia [tej niemającej formy ani imienia] Rzeczywistości w postaci nadanej formy i imienia. Jednakże wiedz, że poznanie prawdy o sobie poprzez zanurzenie się [lub rozpuszczenie się ] w Rzeczywistości tej prawdziwej istoty [esencji własnego bytu] i stanie się jednym z nią, jest jedynym prawdziwym widzeniem [poznaniem] jej [innymi słowy, bycie Rzeczywistością jest jedynym prawdziwym jej widzeniem i poznaniem]."

Użyte tutaj sformułowanie „poznanie prawdy o sobie” może oznaczać albo poznanie nieistnienia ego albo poznanie, kim naprawdę jesteśmy. Jednak to pierwsze - poznanie nieistnienia ego - jest właściwsze w tym kontekście, biorąc pod uwagę następny zwrot „poprzez zanurzenie się w prawdzie tej Rzeczywistości”, chociaż w sumie oba wyrażenia sprawdzają się do tego samego. Jakiekolwiek znaczenie zostanie przyjęte, prawda o sobie może być prawidłowo poznana tylko poprzez zanurzenie się w rzeczywistości i stanie się jednym z tą prawdziwą istotą, która jest naszą prawdziwą Jaźnią.

Oddawanie czci tej prawdziwej istocie (nazywanej także Bogiem lub najwyższą rzeczywistością) pod postacią jakiejś postaci i imienia może prowadzić do uzyskiwania wizji tej postaci, jednak nie może prowadzić do doświadczenia prawdziwej natury tej rzeczywistości, która pozbawiona jest wszelkich nazw i form. Aby poznać prawdziwą naturę tej rzeczywistości musisz poznać swoją prawdziwą naturę, naturę poznającego. Dlatego w 1073 wersie Guru Vachaka Kovai Śri Bhagavan mówi:

„Ponieważ mnogość postaci Boga, uzyskiwana (jako wizje lub inne podobne dualistyczne doświadczenia) poprzez gorliwe (z czystego serca) oddawani czci, przechodzi przez fazy pojawiania się i znikania, jest więc przemijająca, dlatego tylko twoja własna natura, która zawsze wyraźnie (lub pewnie) istnieje jest prawdziwą, nieprzerwanie istniejącą formą Boga”.

Jeżeli Bóg jest doświadczany lub poznawany jako coś różnego od poznającego staje się obiektem poznania i jako taki zależny jest w swoim istnieniu od poznającego. Poznający jest nierzeczywisty, takie też jest wszystko, co poznaje. Dlatego absolutna rzeczywistość Boga może zostać prawdziwie poznana jedynie wskutek bycia jednym z nim. Kiedy poznający i poznawane są obaj rozpuszczeni w jednej rzeczywistości, to jest prawdziwą wiedzą.