Śri Sadhu Om - nauki



Budowanie mocy osobowości

Śri Sadhu Om


[…] niektórzy, w skutek niedostatków śraddhy (wiary, gorliwości i zdecydowania w praktycznym wcielaniu w życie nauczania), podnoszą następującą wątpliwość: „Jeżeli umysł nie nabierze najpierw dojrzałości i siły poprzez inne praktyki duchowe, to czy będzie w stanie podjąć praktykę atma-wiczary? Czy nie będzie tylko błądził prześlizgując się po mentalnych falach?”

Nie jest to żadną miarą zgodne z prawdą!

Śri Ramana w „Nan Yar?” udzielił jednoznacznej instrukcji dotyczącej tej kwestii, mówiąc: „Jeżeli inne myśli się pojawiają, zapytaj, komu się pojawiają. „Mnie” – taka będzie odpowiedź [to ‘mnie’ sprowadza świadomość ‘ja’]. Wówczas umysł jest w stanie niezwłocznie powrócić do samouważności. Dzięki wytrwałej praktyce zdolność umysłu do pozostawania w swoim źródle wzrasta”.

Jednak siła umysłu, którą czerpie on z innych duchowych praktyk, nie jest mocą potrzebną do pozostawania w swoim źródle!

Powtarzanie świętych zgłosek (japa), medytacje (dhyana), skupienie na czakrach (shadchakras), boskim świetle (jyoti) czy boskich dźwiękach (nada) – wszystkie te praktyki powodują ukierunkowanie umysłu na obiekty zewnętrzne (drugą lub trzecią osobę). Siła umysłu zdobywana w wyniku tych, ukierunkowanych na obce obiekty praktyk, nie jest siłą umysłu potrzebną do poznania Jaźni. Jako taka, moc ta nie powinna być nazywana ‘wzmocnieniem’, lecz raczej ‘osłabieniem' siły umysłu (uran inmai – oryginalne tamilskie określenie użyte przez Śri Bhagavana w ‘Ulladhu Narpadhu’, wers 32)!

Posłużmy się przykładem człowieka, który kupuje krowę, lecz z jakichś powodów pozostawia ją na pewien czas w oborze swojego sąsiada. Kiedy mężczyzna zechce wreszcie zabrać krowę do swojej zagrody, choć ta siłą nawyku (abhyasa bala) przyzwyczaiła się już do szopy sąsiada, to czy pójdzie ona chętnie i spokojnie w nowe miejsce? Nie, będzie protestować i uciekać z powrotem do zagrody sąsiada. Każdy rozumny gospodarz kupując nową krowę poprowadzi ją wprost do swojej zagrody i tylko tam będzie ją trzymał. Podobnie aspirant, który wzmocnił swój umysł poprzez koncentrację na innych obiektach (różnych od Jaźni) będzie się długo męczył i trudno mu będzie choćby zrozumieć czym jest samouważność i w jaki sposób uchwycić poczucie własnego istnienia.

Często mówi się: „pozwól mi najpierw wzmocnić swój umysł poprzez inne praktyki a wtedy zajmę się atma-wiczarą”. Jednak doświadczenie tych, którzy przez długi czas uprawiali inne praktyki dyskredytuje to podejście – umysł takiego człowieka staje się słabszy i mniej zdolny do zwrócenia się do wewnątrz (do Jaźni) niż umysł człowieka, który nigdy niczego nie praktykował.

Weźmy przykład Śri Ganapati Sastri, znanego także jako Ganapati Muni, uważanego za jednego z najważniejszych uczniów Śri Ramany. Nie było nikogo, kto przewyższał by go w praktyce japy. Powtórzył dziesiątki milionów jap-mantr, nazywany był nawet przez swoich uczniów ‘Mantreswara’ – ‘Królem mantry’, tak zresztą sam siebie nazywa w ‘Sri Ramana Gita’. Rozwinął również różne wspaniałe moce umysłu jak asukavitvam (zdolność komponowania improwizowanych wierszy na każdy dowolny temat) czy satavadhanam (umiejętność skupienia na setkach rzeczy jednocześnie). Często sam przyznawał: „Mogę udać się do Indra-loka i powiedzieć co robi Indra, lecz nie jestem w stanie zwrócić się do wewnątrz by znaleźć źródło ‘ja’”.
Sam Śri Bhagavan wspominał przy różnych okazjach: „Nayana (Ganapati Muni) zwykle mówił: ‘Z łatwością mogę skierować umysł gdzie chcę, ale nie jestem w stanie zawrócić go, tzn. zwrócić go do wewnątrz. Może on zostać wysłany na zewnątrz (tzn. w kierunku drugiej lub trzeciej osoby) na dowolną odległość z dowolną szybkością, jednak mam ogromną trudność ze zwróceniem go choćby o jeden krok do wewnątrz (tj. w kierunku pierwszej osoby).’”.
Jaki wniosek można z tego wyciągnąć? Subtelne wpływy japy mogą być właściwie rozpoznane tylko przez kogoś, kto praktykuje ją z najwyższym oddaniem i gorliwością, a nie przez tych, którym tylko wydaje się, iż „japa pomaga w praktyce atma-wiczary”. Śri Ganapati Muni był prawdziwym mistrzem japy, zaangażowanym w jej praktykę przez wiele lat, posiadającym w tej mierze niezrównane doświadczenie– czy zatem jego własne doświadczenie nie jest wystarczającym dowodem na to, o czym tutaj mówimy?

Niektórzy powiedzą: „Jeśli to prawda, to dlaczego Bhagavan powiedział w ‘Nan Yar?’, że poprzez medytacje nad formami Boga (murti-dhyana) i powtarzanie mantr (mantra-japa) cichną myśli i umysł staje się skupiony; dla takiego silnego i skupionego umysłu badanie Jaźni będzie łatwe? Czy zatem atma-wiczara nie będzie łatwiejsza dla tych, którzy zaczynają od praktyki japy i medytacji (dhyany)?

Powinnyśmy dokładniej przeanalizować co w istocie oznacza to pouczenie zapisane w „Nan Yar?’. Nieustannie rozmyślający umysł rozszerza się w niezliczone myśli, z których każda jest bardzo słaba. Kiedy słoniowi da się łańcuch do potrzymania, będzie on chodził trzymając trąbą łańcuch i nic więcej. Podobnie gdy umysł będzie ćwiczony w trzymaniu się jednej formy Boga, posiądzie on zdolność skupienia, tzn. moc koncentracji tylko na jednej rzeczy. W ten sposób pozbawiony zostanie możliwości rozszerzania się w rozliczne myśli.

Jednakże na drodze umysłu do przebywania w Jaźni stoją dwa rodzaje przeszkód i w związku z tym potrzebne są dwa rodzaje mocy koniecznych do przezwyciężenia ich.

Pierwsza z nich to moc skupienia umysłu, powstrzymująca go przed rozprzestrzenianiem się w niezliczone myśli, wynikające ze skłonności lgnięcia do obiektów sensorycznych (vishaya-vasanas).
Druga to siła umysłu wymagana do zwrócenia go (mocy jego uważności) w kierunku pierwszej osoby czy Jaźni, tzn. zdolność (moc) przebywania w Jaźni.

Praktykując powtarzanie mantr i medytację pogłębia się tylko tę pierwsza moc, tzn. tylko pierwsza przeszkoda – lgnięcie do obiektów sensorycznych – zostaje usunięta.
Jednakże w przypadku umysłu, który od samego początku angażuje się w praktykę samouważności, budowane są w sposób naturalny oba rodzaje mocy.
Choć dzięki mantrze i medytacji umysł osiąga zdolność nierozprzestrzeniania się w niezliczone myśli, ciągle jednak jest on skierowany ku drugiej osobie. Dlatego praktyka japy lub dhyany rozwija siłę umysłu okupioną ogromnym przywiązaniem do obiektów zewnętrznych (drugiej osoby). W ten sposób druga przeszkoda, tj. trudność zwrócenia się w kierunku pierwszej osoby, jest w sposób nieświadomy umacniana! Kiedy więc taki umysł będzie próbował zwrócić się do Jaźni, będzie to dla niego ogromnym problemem.

To jest prawdziwa lekcja, jaką powinniśmy wyciągnąć z doświadczeń Śri Ganapati Muni. Spróbujmy teraz przez analogię wyjaśnić, w jaki sposób osiągnięcie skupienia poprzez praktyki japy i dhyany staje się znaczącą przeszkodą w praktyce samouważności.

Załóżmy, iż pewien człowiek postanowił wybrać się w podróż rowerem z Tiruvannamalai do Vellore, miasta położonego 50 mil na północ, lecz nie potrafił jeździć na rowerze. Jeżeli postanowi nauczyć się na nim jeździć jadąc najpierw do Tirukoilur, miasta leżącego 20 mil na południe od Tiruvannamalai, docierając tam z pewnością będzie miał już opanowaną jazdę na rowerze. Jednak oddali się kolejnych 20 mil od Tiruvannamalai, tzn. będzie miał 70 mil do Vellore, które jest jego celem. Czyż nie będzie zatem musiał poświęcić znacznie więcej czasu i sił aby ostatecznie dotrzeć do Vellore? Jeżeli jednak zamiast jechać na południe, uczyłby się jeździć po drodze do Vellore, to po tym samym czasie byłby już 20 mil bliżej a nie dalej swojego celu podróży, mógłby więc z łatwością dokończyć podróż bez zbędnego marnowania czasu i sił.

Praktykowanie japy i dhyany podobne jest działaniom człowieka udającego się najpierw w kierunku Tirukoilur. Siła umysłu nabywana na tej drodze jest zwrócona w odwrotnym kierunku, tzn. w kierunku drugiej osoby, czy więc te działania nie oddalają aspiranta od praktyki samouważności? Z drugiej strony, rozpoczęcie od początku od praktyki samouważności będzie podobne człowiekowi zaczynającemu podróż od razu w kierunku Vellore. Ponieważ poprzez samouważność, tzn. atma-wiczarę, unika on wszystkich niepotrzebnych wysiłków i bezpośrednio zmierza do urzeczywistnienia Jaźni, Śri Ramana powiedział w wersie 4 ‘Atmavidya Kirtanam’: „Ze wszystkich ścieżek atma-wiczara jest najłatwiejszą” oraz w wierszu 17 ‘Upadesa Saram’” „To prosta droga dla wszystkich”.

Praktyka japy i dhyany pozwalają powstrzymać umysł przed popadaniem w słabość tzn. przed rozprzestrzenianiem się w liczne myśli biegnące ku obiektom sensorycznym, dlatego też Śri Ramana powiedział w „Nan Yar?", iż praktyki te wzmacniają umysł. Jednak powiedział to biorąc pod uwagę tylko jedną z korzyści, mianowicie uchronienie umysłu od rozproszenia w niezliczone myśli spowodowanego przez jego skłonności (vishaya-vasanas).
Jednak siła o której tutaj jest mowa, nie jest siłą potrzebna do atma-wiczary, która wspomniana jest wcześniej w tym samym dziele, kiedy Śri Bhagavan mówi: „Poprzez powtarzanie tej praktyki umysł nabierze nawyku pozostawania (lub spoczywania) w swoim źródle”. Siła wypływająca z mantr czy medytacji pozwala trzymać się obiektów różnych od Jaźni, tzn. drugiej lub trzeciej osoby. Dla tych, których jedynym pragnieniem i dążeniem jest urzeczywistnienie Jaźni, moc nabyta w wyniku praktykowania japy i dhyany nie jest niczym innym jak przeszkodą!

Moc pochodząca z praktykowania japy i dhyany jest tak pomocna w Atma-Vicharze, jak pomocne w dotarciu do Vellore jest ćwiczenie jazdy na rowerze w kierunku Tirukoilur. Podobnie jak ostatecznie podróż do Tirukoilur można uznać jako jakąś pośrednią pomoc w dojechaniu do Vellore, tak samo praktykowanie japy i dhyany może w końcu być jakąś niebezpośrednią pomocą w urzeczywistnieniu Jaźni.
Analogicznie, trudność na drodze urzeczywistnienia powstała w wyniku praktykowania japy i dhyany, podobna jest przeszkodzie zrodzonej z wyjazdu do Tirukoilur, gdyż trening jazdy na rowerze po drodze wiodącj w niewłaściwym kierunku powoduje oddalenie się o wiele mil od celu podróży, tak jak praktyki japy i dhyany utrudniają osiągnięcie spełnienia odciągając aspiranta z daleka od Jaźni

(uwaga: nie należy wyciągać tutaj wniosku, iż dezaprobujemy japy wykonywane przez prawdziwych wyznawców, którzy wzywają Najwyższego powtarzając jego boskie imię z czystą, płynącą z serca miłością i uwielbieniem. Jako bezużyteczne praktyki krytykujemy tutaj powtarzanie świętych zgłosek (mantra-japas) i takie medytacje (ukierunkowane na obiekty różne od Jaźni), które praktykowane są bez aspektu miłości, wyłącznie z intencją osiągnięcia skupienia. Jednak aspirant podążający drogą oddania (bhakti-marga), powtarzający boskie imię swojego Pana (Ishta-deva lub Guru) z miłosnym żarem, wpisuje się w trzecią kategorię na czterostopniowej ścieżce bhakti - opisanej w Ścieżce Śri Ramany cz.2, - gdzie szczegółowo objaśniono ścieżkę oddania, będącą obok atma-wiczary drugą z dróg wskazywanych przez Śri Ramanę – tak więc japa wykonywana z miłością nie zasługuje bynajmniej ani na potępienie ani na dezaprobatę).

Nabycie umiejętności skupienia umysłu jest tutaj porównane do nabrania wprawy w jeździe na rowerze. Taka siła skupienia jest wspaniałą bronią, która, niczym ostry nóż, ogień czy atom, może przynieść korzyść lub zniszczenie, w zależności od tego w jaki sposób zostanie użyta. Nóż może zostać wykorzystany albo do uratowania komuś życia np. w czasie operacji lub zabicia go. Podobnie ogień czy siła atomu może stać się narzędziem konstruktywnym lub destruktywnym. Tak samo moc skupienia, podtrzymywana w człowieku dzięki praktykom japy i dhyany może być wykorzystana w dobrym lub złym celu.

Jeżeli ktoś poszukuje nadnaturalnych mocy (siddhis) czy przyjemności zmysłowych, jest w stanie wykorzystać moc skupienia w bardzo subtelny i efektywny sposób osiągając swoje cele. Ponieważ tak osiągnięta moc skupienia jest zorientowana wyłącznie na druga osobę, jest więc skupieniem zewnętrznym, będzie zatem przyciągać aspiranta do obiektów różnych od Jaźni. Jedynie wówczas, kiedy posiada on dar bezbłędnego rozróżniania pomiędzy tym co trwałe a tym co ulotne, oraz jeżeli jest w stanie zreorientować działanie tej mocy z drugiej osoby na pierwszą, ta moc skupienia może stać mu się pomocą w rozpoczęciu atma-wiczary i, po długim i wytężonym wysiłku (tak jak długi i wytężony jest wysiłek człowieka, który trenował jazdę na rowerze jadąc do Tirukoilur i ma teraz do przebycia aż 70 mil by dotrzeć do Vellore) będzie ostatecznie mógł przebywać w Jaźni, co jest prawdziwą wiedzą.

Jednakże, czyż nie widać jasno, iż aspiranci duchowych ścieżek praktykujący mantry i medytację z reguły bardziej niż urzeczywistnieniem Jaźni zainteresowani są zdobyciem nadnaturalnych mocy, dobrgo imienia, grona adoratorów, sławy i innych tego typu nietrwałych osiągnięć? W związku z tym powinnyśmy przyjąć założenie, że moc skupienia osiągana na drodze praktykowania japy i dhyany jest zawsze niebezpieczna i że najlepszym wyjściem jest osiąganie skupienia poprzez praktykowanie atma-wiczary od samego początku.

Oczywiście skupienie umysłu jest nieodzowne. Nawet w czasie wykonywania mantry czy medytacji konieczne jest powściągnięcie i wycofanie uwagi z niezliczonych myśli i zogniskowanie jej tylko na jednej myśli. Ten sam wysiłek wkładany jest w powstrzymanie i wycofanie umysłu do stanu świadomości bytu podczas praktyki samouważności. Zatem w obu przypadkach potrzebny jest taki sam szczery wysiłek skupienia umysłu. A jeżeli tak, to dlaczego aspirant nie miałby dokonać tego na drodze samouważności, która od samego początku wolna jest od wszelkich niebezpieczeństw?

Kiedyś w obecności Bhagavana doszło do pewnego incydentu, który może pomóc nam lepiej zrozumieć o czym tutaj mówimy. Jeden z wyznawców, przebywający już jakiś czas w aśramie, powiedział pewnego dnia do Śri Ramany: „Bhagavanie, nie jestem w stanie praktykować atma-wiczary, jest dla mnie za trudna. Czy mógłbym w zamian medytować?” „Dobrze”- odrzekł Śri Bhagavan. Wkrótce po tym mężczyzna opuścił hol a Śri Ramana zwrócił się do siedzących obok i powiedział: „On twierdzi, że atma-wiczara jest dla niego za trudna i prosi mnie o pozwolenie na dhyanę. Jak miałbym zmusić go do atma-wiczary, jeśli sam mówi, że nie jest w stanie jej praktykować? Więc jeśli chce medytować muszę powiedzieć ‘dobrze’. Jutro może przyjść znowu i powiedzieć: ‘Mój umysł nie radzi sobie z medytacją, czy mogę wykonywać japę? I znów będę musiał powiedzieć ‘dobrze’. Pewnego dnia ponownie może się zjawić mówiąc: ‘Mój umysł nie potrafi wytrwać w spokoju podczas japy. To tylko język wypowiada słowa mantry, lecz umysł wędruje w różnych kierunkach. Czy mogę w zamian odprawiać rytuały (puja), recytować hymny, itd.’. Cóż mogę więcej ponad powiedzenie ‘dobrze, dobrze’ w odpowiedzi na wszystkie te skargi? Jeżeli ktoś jest w stanie rzetelnie praktykować cokolwiek, czy to będzie recytacja hymnów, japa, medytacja czy inna sadhana, wówczas może on, przy tym samym wysiłku, praktykować atma-wiczarę. Wszystkie tego typu problemy są podnoszone jedynie przez tych, którym brak ochoty i gorliwości do praktykowania jakiejkolwiek sadhany, to wszystko. Zatrzymanie rozbieganego umysłu i utrzymanie go tylko na jednej rzeczy jest tym, co ma zasadnicze znaczenie w każdej sadhanie. Dlaczego zatem nie miałby on zostać zwrócony do wewnątrz i być utwierdzony w samouważności? To właśnie jest atma-wiczara! To wszystko co jest do zrobienia!

Nawet koncentracja na myśli „Ja jestem Brahmanem” (aham brahmasmi), która uznawana jest za najwyższą formę medytacji (dhyany), została w 32 wersie Ulladhu Narpadhu określona przez Śri Bhagavana jako wynik ‘słabości umysłu’.

Dlatego też to, co osiąga umysł biorąc za przedmiot skupienia drugą lub trzecią osobę, które są obiektami japy, dhyany i podobnych praktyk nie jest w istocie siłą, lecz słabością! Czy koń wyścigowy przyzwyczajony do biegania w galopie, może być używany do wyciągania wody ze studni, gdzie nie sposób uniknąć ruchu wstecz? Nie, będzie bezużyteczny! Jedynie ta praktyka samouważności, o której Śri Bhagavan pisał w „Nan Yar?” słowy: „Poprzez powtarzanie tej praktyki umysł nabierze nawyku pozostawania (lub spoczywania) w swoim źródle” jest jedyną właściwą sadhaną, dzięki której umysł nabiera prawdziwie użytecznej mocy!

Aspiranci, którzy przystępowali do Śri Bhagavana z umysłem nieskażonym przez praktyki skupienia na obiektach różnych od Jaźni, bez śladów umysłowej gnuśności, z wielką gorliwością i w duchu bezwarunkowego poddania jakie występuje u dzieci, natychmiast zwracali swój umysł w stronę pratyki atma-wiczary w formie badania ‘Kim ja jestem?’, zdobywając tym samym prawdziwą moc o której wspomnieliśmy wcześniej. Dlatego też, na bazie swego własnego doświadczenia, sami byli w stanie oznajmić: „Ach! Poznanie Jaźni jest najłatwiejszą rzeczą! Zaprawdę, to jest najłatwiejsze!”

Chociaż badanie „Kim ja jestem” jest w stanie przynieść nam prawdziwą moc umysłu potrzebną do poznana Jaźni (mówiąc wprost, tylko atma-wiczara a nie żadna inna sadhana może dać taką moc), pojawiła i rozprzestrzenia się nawet wśród niektórych wyznawców Śri Ramany fałszywa idea, jakoby ścieżka atma-wiczary była trudna podczas gdy inne drogi: japa, dhyana, joga itd. były łatwiejsze.

Nic bardziej mylnego!

Spójrzmy, co o tym sądzi sam Śri Bhagavan, wsłuchując się w jego słowa gdy mówi: „Ze wszystkich ścieżek ta jest najłatwiejsza” (Atmavidya Kirtan, wers 4) lub „Oto prosta (bezpośrednia) droga dla wszystkich” (‘Upadesa Saram’ wiersz 17). Jest zatem oczywistym, że Śri Bhagavan uznaje atma-wiczarę nie tylko za najłatwiejszą ze wszystkich ścieżek, lecz również za najbardziej bezpośrednią drogę otwartą dla wszystkich aspirantów.

Jednak niektórzy, zamiast próbować (własnym doświadczeniem) zrozumieć dlaczego Śri Bhagavan tak powiedział, czy istnieje i co jest uzasadnieniem dla jego słów, stwierdzają wymijająco: „Ach, to jest łatwe tylko dla Bhagavana lecz trudne dla innych”[…]