Praktyka [vichara marga]

„Ta niemająca formy zjawa, ego, powstaje, opanowując formę (ciało). Utrzymując tę formę, ego kontynuuje istnienie; zachowując zagarniętą formę i rozkoszując się obiektami zmysłowymi, ego bardzo się wzmacnia. Pozostawiając tę formę podczas śmierci, ego zagarnia jakąś nową formę. Jeśli poszukiwać prawdy o nim, to ono bez wątpienia rzuci się do ucieczki”.



Pewnego razu na przyjęciu weselnym zjawiał się nieproszony gość, całkowicie obcy nowożeńcom, udający jednak bliskiego przyjaciela pana młodego. Na początku gospodarze, rodzina panny młodej, wierzyli mu i traktowali z należnym szacunkiem. Jednak z czasem pojawiły się podejrzenia i wątpliwości, kim właściwie jest ten człowiek i jakim prawem zjawił się na przyjęciu. Obie strony spotkały się więc by ustalić wspólne stanowisko. Widząc to, oszust zorientował się, że wkrótce kłamstwo zostanie odkryte, a on będzie potraktowany odpowiednio do swego czynu, więc czym prędzej zniknął bez śladu.

W powyższej przypowieści ego jest oszustem. Nie jest ani Jaźnią, ani ciałem, lecz tak długo, jak długo pytania o jego prawdziwą naturę nie zostaną zadane, trwa uzurpując sobie status prawdziwego ja. Kiedy jednak poszukuje się odpowiedzi na pytanie o jego naturę wtedy, nie mając innego wyjścia, znika. Dlatego też naszym najwyższym przeznaczeniem jest postawić te pytania, zbadać naturę ego i sprawić, by jego iluzja się rozwiała.

Jeden z pielgrzymów zapytał kiedyś Śri Ramanę: „Jeżeli jestem ponadczasowy i doskonały to dlaczego jestem ignorantem?”, na co Mędrzec odparł: „Kto jest ignorantem? Prawdziwe ja nie skarży się na ignorancję, skarży się ego, które jest w tobie. Prawdziwe ja nie stawia pytań, to ego je stawia. Ego nie jest ani prawdziwym ja, ani ciałem, ale czymś pojawiającym się pomiędzy tymi dwoma. W czasie snu głębokiego nie było ego, nie doświadczałeś też poczucia niedoskonałości czy ignorancji. Jeżeli będziesz poszukiwał prawdy o ego, odkryjesz w ten sposób Jaźń i dowiesz się, że ignorancja nie istnieje”.

„Tak jak człowiek nurkuje w jezioro, poszukując czegoś, co tam wpadło, tak należy zanurzyć się w siebie ze skupionym umysłem, odrzucając wszystkie myśli o świecie i badając: „Skąd wyłania się poczucie ego?” - by w ten sposób odsłonić prawdziwe Ja, Transcendentalny Byt”.



Wrodzona tęsknota za należną nam z natury pełnią szczęścia sprawia, że poszukujemy dróg do ostatecznego wyzwolenia (zbawienia czy urzeczywistnienia). Jednak zwykle popełniamy przy tym błąd, za punkt wyjścia biorąc realność umysłu-ego na którym opieramy się w tych poszukiwaniach jako na swojej prawdziwej jaźni. W ten sposób powierzamy złodziejowi klucze do domu mylnie wierząc, że jest on tym, który zapewni nam ochronę przed złodziejami. Wszystkie pytania o kwestie ostateczne podnoszone przez umysłu-ego są bezowocne, stawianie ich i trwonienie czasu na poszukiwanie odpowiedzi za pomocą umysłu jest pułapką. Każda pojawiająca się w umyśle odpowiedź skażona jest bowiem ignorancją, wynikłą z błędnego przyjmowania ego za coś, czym nie jest, a wydaję się być - za prawdziwe ja.

Prawdy nie można dosięgnąć umysłem - zgodnie pouczają mędrcy.

W zamian, jak mówi mędrzec z Arunaczali, trzeba złapać sprawcę nieszczęścia - ego - a następnie pozbyć się go poprzez wnikanie w Jaźń, pod którą się podszywa. Człowiek powinien urzeczywistnić Jaźń, wówczas uzyska pełnię szczęścia i ostateczną odpowiedź na wszystkie nurtujące jego i całą ludzkość pytania - jednak nie wcześniej. Znalezienie odpowiedzi przy pomocy najbardziej nawet wyszukanych wysiłków umysłu jest niemożliwe.

Wszystkie pytania, jak naucza Ramana Maharishi, sprowadzają się do jednego: „Kim jest ‘ja’?”. To pytanie jest absolutnie fundamentalnym, pierwszym i w gruncie rzeczy jedynym jakie należy sobie postawić. Jednak nie jest to pytanie do postawiania sobie za pomocą umysłu, gdyż wszystkie jego odpowiedzi będą fałszywe - prawdziwą "odpowiedź" na nie można znaleść wyłącznie używając praktyki samobadania (Atma-vichary), jaką ofiarował światu Ramana Maharishi.

Wnikanie w naturę ja jest Atma-vicharą (inne spotykane nazwy: Atma-vićara, vićara, Self-enquiry, Samobadanie, Samouważność, wnikanie w Jaźń, Samownikanie, badanie "Kim ja jestem?", "Who am I?", Atmawiczara) prowadzącą do odkrycia ułudy ego, a wraz z tym do odsłonięcia naszej prawdziwej Jaźni, której pełni doświadczamy tylko w stanie nieobecności ego. To praktyczna droga, wykraczająca poza uwarunkowania i ograniczenia umysłu-ego, prowadząca bezpośrednio do urzeczywistnienia duchowej natury człowieka - pełni szczęścia.

Wybierając się w tę drogę poszukujący adept powinien najpierw dobrze pojąć nauczanie mędrców, zaczynając do wstępnej, introspektywnej analizy, która może przebiegać tak: "Nie jestem ciałem fizycznym, ponieważ gdy śpię, inne ciało przejmuje jego rolę. Nie jestem też umysłem, ponieważ gdy śpię snem głębokim, ciągle istnieję, chociaż umysł przestaje istnieć. Umysł i ciało wyłaniają się i zanikają, ja jednak istnieję nieprzerwanie, jestem więc rzeczywisty jako czyste ‘ja jestem’. Mogę odrzucić ciało i umysł jako ‘nie-ja’, gdyż są to zaledwie obiekty postrzegane przez mnie. Nie mogą jednak odrzucić ‘ja jestem’, ponieważ jest to punkt, z którego umysł i ciało są odrzucane. Dlatego ‘ja jestem’ jest prawdą o mnie; wszystko inne nie może być mną".

Taka analiza jest jednak jedynie wstępnym zrozumieniem teoretycznych podstaw potrzebnych do wyruszenia w drogę - nie jest jeszcze właściwą praktyką.

Osobowa jaźń nosi w sobie element Rzeczywistości, światło Czystej Świadomości przejawiające się jako poczucie ‘ja jestem’. To ‘ja jestem’ należy do Rzeczywistości, jest jedynym stałym i niepodlegającym zmianom elementem. Jeśli odrzucić nierzeczywistą cześć naszej osobowości uchwycić można to, co wówczas pozostanie, czyli czyste ‘ja jestem’. To ‘ja jestem’ jest kluczem do drzwi urzeczywistnienia; używając go - mówi Śri Ramana - z pewnością odkryjemy (urzeczywistnimy) Jaźń. Jednakże od razu zaznaczamy, że nie chodzi tutaj tylko o jednorazowe uchwycenie ‘ja jestem’ - takie uchwycenie nie jest jeszcze końcem praktyki, lecz dopiero jej początkiem.

Pewnego razu Śri Ramana porównał poszukującego Jaźni do psa szukającego swojego pana, od którego ten został oddzielony. Pies ma coś, co nieomylnie prowadzi go tropem pana - jego zapach. Podążając za nim i odrzucając wszystko poza tym znajduje go ostatecznie. ‘Ja jestem’ w osobie jest tym samym, czym zapach pana dla szukającego go psa. To jedyny trop, jakim dysponuje poszukujący; jest to jednak trop niezawodny. Należy się go złapać i mocno trzymać, zakotwiczyć w nim umysł tak mocno, by wszystko inne zostało wyłączone. W ten sposób bez wątpienia umysł rozpuści się w Jaźni, źródle z którego ‘ja jestem’ wypływa.

„Choć poczucie 'ja jestem' nazywa się aham-writti, nie jest ono właściwie wcale podobne do innych writti (cech i właściwości należących do umysłu), gdyż te nie są ze sobą we wzajemnej łączności i stosunku, zaś poczucie 'ja jestem' jest zasadniczo związane z każdą inną cechą […]. Bez aham-witti nie może istanieć żadna inna cecha, ale ono może istnieć samodzielnie, od innych niezależnie, […] jest więc ono zasadniczo różne od wszystkich innych.
Badawcze szukanie pochodzenia źródła aham-writti jest nie tylko poszukiwaniem podstawy jednej z form naszego 'ja' (osobowości), a poszukiwaniem najistotniejszego rdzenia, z którego wypływa samo poczucie 'ja jestem'. Innymi słowy, dociekanie i docieranie do źródła osobowości i indywidualności w postaci aham-writti i utożsamienie się z tym źródłem sprowadza z konieczności przekroczenie osobowego ja i wzniesienie się ponad osobowość i indywidualność we wszystkich możliwych jej postaciach”



Opisując właściwą praktykę atma-vichary (atma-vićara) Śri Ramana pisze:

"Kiedy podczas wyłaniania się „ja”- myśli, bada się:
«Skąd wyłania się „ja”?»,
To „ja” znika.
To jest właśnie Samobadanie.

W tym miejscu, gdzie zanika „ja”,
Samoistnie pojawia się Jedyne,
Jako „Ja-Ja” („Jam jest”, "Ja jestem Ja").
Ono samo z siebie jest Całością "

W innym miejscu mówi:

Powstrzymywanie umysłu od kierowania się na zewnątrz i utwierdzanie go nieustannie w Źródle, Jaźni, nazywanej także Sercem, w taki sposób, że pusta myśl-ja nie pojawia się ponownie, nazywa się Atma-vicharą .

W jednej z rozmów poucza:

"Jak woda w dzbanie odbija ogromne słońce w obrębie swego ciasnego kręgu, tak samo wasany, czyli utajone skłonności umysłu człowieka działając jako odbijające środowisko, chwytają wszechprzenikającą nieskończoną światłość Świadomości, powstającej w Sercu i przedstawiają w formie odbicia zjawisko zwane umysłem. Widząc tylko odbicie ajnani ulega ułudzie, iż sam stanowi ową skończoną istność, dżiwę, czyli duszę.
Gdy myśl kieruje się ku wewnątrz, dzięki badawczemu szukaniu źródła aham-writti, wasany powoli zanikają, a z braku odbijającego środowiska stanowiącego podłoże, zjawisko odbite, czyli umysł, znika również wchłonięte w światłość jedynej rzeczywistości — Jaźni.
To jest streszczeniem i zawartością wszystkiego, co szukający powinien wiedzieć. Żąda się od niego jednego, a mianowicie żarliwego i wytrwałego badania w poszukiwaniu źródła aham-writti."

W "Nan Yar?" pisze:

"Jedynym sposobem na uciszenie umysłu jest badanie „Kim ja jestem?”. [...]
Kiedy pojawiają się inne myśli, nie należy podążać za nimi, ale badać: „U kogo one powstały?”. Czy ma jakiekolwiek znaczenie ile myśli się pojawia?
Jeżeli w momencie wyłaniania się myśli bada się czujnie: „U kogo powstała ta myśl?”, pojawi się odpowiedź: „U mnie”. Jeżeli wówczas bada się: „Kim ja jestem?” umysł wycofa się do swego źródła, a powstająca myśl ucichnie. Przez powtarzanie tej praktyki zdolność umysłu do pozostawania w swoim źródle wzrasta".

Jeszcze gdzie indziej mówi:

"Summa iru" - tylko bądź lub bądź nieporuszony. Tymi słowy Śri Ramana Maharishi naucza praktyki czystego bycia [czystego istnienia pod nieobecność wszelkiej aktywności umysłu i bez poczucia sprawstwa] jako najwyższego i najpotężniejszego tapasu.

Na stawiany przez ludzi postronnych zarzut, że stan bycia nieporuszonym to stan indolencji, lenistwa i zwykłego nic nie robienia Śri Ramana z właściwym sobie poczuciem humoru odpowiada:
"Ten leniwy stan 'po prostu bycia' i jaśnienia jako 'ja jestem' jest stanem swarupy [naszą właściwą naturą lub esencją]. Ten wzniosły stan jest stanem, w którym jesteśmy Tym [Brahmanem lub Absolutną Rzeczywistością]. Do tych, którzy osiągnęli ten stan lenistwa, nieosiągalny inaczej niż poprzez bardzo potężny i rzadki tapas, odnoś się jako do największych spośród ludzi."

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Swami Annamalai, jeden z najbliższych uczniów Ramany Maharishi i znakomity praktyk samobadnia, tak opisuje istotę praktyki Atma-vichary:

"Ciągłe wdechy i wydechy są konieczne do utrzymania przy życiu ciała. Ciągła praktyka jest konieczna dla tych, którzy chcą przebywać w Jaźni.

[...] Nie dawaj ani odrobiny swojej uwagi koncepcji ja-jestem-tym-ciałem. „Muszę coś zjeść”, „muszę wziąć kąpiel”, „muszę się położyć” - te i wszystkie podobne myśli są myślami należącymi do ja-jestem-tym-ciałem. Naucz się je rozpoznawać w momencie pojawiania i naucz się je ignorować lub odrzucać. Mocno trzymaj się Jaźni i nie pozwól umysłowi identyfikować się z czymkolwiek, co robi ciało.

Pytanie: Jaka jest poprawna metoda praktykowania samobadania (self-enquiry)?

Odpowiedź: Bhagavan powiedział:

„Jeżeli pojawiają się inne myśli (różne od „ja jestem” - przp.tłum.), nie należy za nimi podążać, lecz badać: „U kogo one powstały?”. […] Sposób na odwrócenie uwagi od myśli i zwrócenie jej na powrót do Jaźni jest następujący: Jeżeli w momencie wyłaniania się myśli bada się czujnie „U kogo powstała ta myśl?”, pojawi się odpowiedź: „U mnie”. Jeżeli wówczas bada się „Kim ja jestem?” umysł wycofa się (z myśli) do swojego źródła (Jaźni), a powstająca myśl ucichnie. Poprzez powtarzanie tej praktyki, zdolność umysłu do pozostawania w swoim źródle (Jaźni) wzrasta.”

W taki sposób powinno być praktykowane badanie siebie (self-enquiry).

Kiedy Bhagavan mówił o badaniu siebie, często używał analogii okupowanej i oblężonej twierdzy. Jeżeli ktoś systematycznie zamyka ogniem wszystkie drzwi takiej twierdzy i strzela do jednego po drugim okupantów, jak tylko ci się pokażą, to prędzej czy później twierdza wpadnie w jego ręce. Bhagavan mówił, żebyśmy tę samą taktykę zastosowali w odniesieniu do umysłu.

Jak to robić? Pozamykaj wszystkie wejścia i wyjścia umysłu poprzez niereagowanie na pojawiające się myśli czy wrażenia zmysłowe. Nie pozwalaj żeby jakieś nowe koncepcje, oceny, chęci, niechęci itd. wchodziły do umysłu; nie pozwól rozkwitać pojawiającym się myślom i nie pozwól im wymykać się twojej uwadze.

Kiedy pozamykasz już w ten sposób umysł, a będą próbowały pojawiać się myśli, zakwestionuj każdą pojawiająca się myśl w momencie, kiedy ta się wyłania pytaniem: „Skąd wyłania się ta myśl?” lub „Komu pojawia się ta myśl?” Jeżeli będziesz to w stanie robić nieprzerwanie, z pełną uwagą, nowe myśli pojawią się tylko przez moment i zaraz znikną. Jeśli wystarczająco długo będziesz w stanie kontynuować tę walkę przyjdzie dzień, kiedy myśli już się więcej nie pojawią lub będą to tylko nader przelotne, niewywołujące zakłóceń obrazy na peryferiach świadomości. W takim wolnym od myśli stanie zaczniesz doświadczać siebie jako Świadomości, nie ciała ani umysłu.

Jednakże jeżeli stracisz czujność choćby na kilka sekund i pozwolisz nowym myślom umknąć twojej uwadze i rozwinąć się bez zakwestionowania ich, oblężenie zostanie przerwane, a umysł odzyska część lub całość swojej dawnej zwodniczej mocy."

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Na zadane pytanie: „Czy jeżeli będę cięgle odrzucać myśli to wtedy będzie to vichara?” Śri Ramana odpowiedział: „To może być przejściowym etapem. Jednakże tak naprawdę vichara zaczyna się dopiero wtedy, kiedy zaczynasz trzymać się swojej Jaźni, a cały mentalny harmider [wszystkie fale myśli] został już porzucony.

Pytający: „Zatem vichara nie jest procesem intelektualnym.”

Śri Ramana: „Nie, nie jest. To jest anthara vichara, wnikanie do wewnątrz.”

Zapytany, co na tej drodze ma decydujące znaczenie - własny wisiłek czy łaska - Bhagavan Śri Ramana powiedział:

"Pragnienie poznania siebie pojawiło się w tobie na skutek Łaski. To pragnienie poznania siebie jest jasnym i czytelnym znakiem działania Łaski Jaźni. Tak więc jako źródło twoich wysiłków działa już aktywnie Łaska. Łaska nie jest jakimś zewnętrznym atrybutem Jaźni lecz esencją jej natury. Płynie w twoim Sercu, stamtąd pociągając cię w głąb. Jedynym twoim zadaniem jest skierowanie uwagi do wewnątrz i poszukiwanie źródła „ja”. To jest jedyny wymagany od nas osobisty wysiłek."

"Tak jak poprzez ubijanie śmietany uzyskuje się masło lub jak przez pocieranie roznieca się ogień, tak też przez nieustającą czujną stałość w Jaźni, nieprzerwaną jak nieustający przepływ oliwy przez knot lampy, odkrywa się naturalny i niezmienny stan zwany sahaja nirvikalpa samadhi, który z łatwością i spontanicznie daje bozpośrednie, niezakłócone i uniwersalne postrzeganie Najwyższego, które jest jednocześnie Wiedzą i Doświadczeniem przekraczającym czas i przestrzeń.
To jest Urzeczywistnienie Jaźni.
Fałszywe zwodzenie ignorancji, przewrotne i odwieczne skłonności umysłu zostaja zniszczone, wszystkie wątpliwości rozproszone, a więzy karmy zerwane.
I to jest Wyzwoleniem.



Jeżeli praktykujący pozostaje na tej ścieżce wystarczająco długo to budzi się w nim wewnętrzna siła Jaźni przejmująca władanie umysłem. Można powiedzieć, że umysł zostaje sprowadzony do stanu Czystej Świadomości i zaczyna jaśnieć niezmiennie w swojej czystej formie, jako bezosobowe ‘ja’. Śri Ramana określa tę bezosobową świadomość mianem ‘Ja jestem Ja’ [lub Ja-Ja], by odróżnić ją od poczucia ego przybierającego formę ‘ja’ (świadomości ja jestem tym ciałem). Pociąga to za sobą wygaśnięcie ego w jego obecnej formie - skończone ego zostaje wchłonięte przez nieskończoną Jaźń. Wraz z wygaśnięciem ego znika cała niedoskonałość i wszystkie ograniczenia nękające człowieka; ustają pożądania, lęki, występki i cierpienia. Prawdziwe ja nigdy nie było ich podmiotem, należały wyłącznie do ego i nie zdołały przetrwać jego unicestwienia. W stanie nieobecności ego Jaźń jaśnieje w swojej własnej chwale.

„Życie codzienne nie jest czymś oddzielnym od Stanu Wiecznego. Jak długo wyobrażasz sobie, że życie codzienne jest różne od duchowego, tak długo kłopoty mają miejsce. Jeśli właściwie rozumie się życie duchowe, widzi się, że życie aktywne nie jest od niego różne”.



Większość ludzi sądzi, że duchowość jest całkowicie oderwana od życia codziennego i z trudem wyobraża sobie, aby mogło być inaczej, uznając najczęściej transopodobne stany i wizje pojawiające się niektórym świętym czy jogom za duchowość, sądząc, że to niedosiężne wyżyny ducha. Ramana Maharishi poucza, iż wszystkie wizje, nawet te boskie, manifestują się poniżej płaszczyzny urzeczywistnienia; w istocie powstają w umyśle, świadczą o jego niedostatecznym oczyszczeniu i jako takie są przeszkodą, a nie celem na duchowej ścieżce. Prawdziwa duchowość jest od nich całkowicie wolna - jest istnieniem w naszym naturalnym stanie, jako istnienie-świadomość-szczęśliwość (sat-ćit-ananda). Tego rodzaju transy i wizje mogą się pojawiać na początkowych etapach duchowej drogi i przez poważnych adeptów powinny zostać natychmiast odrzucone. Praktyka atma-vichary zaczyna się powyżej ich poziomu i jest od nich całkowicie wolna.

Pewnego razu zapytano mędrca w jaki sposób pogodzić oddanie Jaźni z codziennymi obowiązkami? Śri Ramana odparł: „Dlaczego uważasz, że jesteś działającym? Spójrz na swój przyjazd tutaj. Opuściłeś dom, wsiadłeś w samochód by pojechać nim na dworzec kolejowy, kupiłeś bilet na pociąg, który przywiózł cię do tej stacji i znów wsiadłeś w samochód, by ostatecznie znaleźć się tu gdzie jesteś. Gdyby cię zapytano, powiedziałbyś, że ty przyjechałeś tutaj ze swojego domu. Czy to rzeczywiście prawda? Faktem jest, że przez cały czas pozostałeś nieporuszony, poruszały się jedynie środki lokomocji, z których korzystałeś. Te aktywności traktujesz jako twoje, choć w istocie rzeczy takie nie są; podobnie ma się sprawa ze wszystkimi pozostałymi działaniami. To nie są twoje działania, wszystko jest działaniem Boga”. Pytający zaprotestował, mówiąc, że taka postawa szybko doprowadziłaby do kompletnej pustki umysłowej i zastoju w pracy. Mędrzec odparł: „Wejdź w tę pustkę i wtedy mi o niej powiedz”.

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Czy praktyka samobadania [atma-vichary] jest trudna?



Wielu twierdzi, że praktyka samobadania wg Ramany Maharishi jest bardzo trudna. W jednej z rozmów Śri Ramana odniósł się do tego wątku, przy okazji pokazując, dlaczego czasami zalecał – lub wydawał się zalecać – pytającym ścieżkę inną niż Atma-vichara:

Jeden z odwiedzających gości powiedział kiedyś do Ramany: „Bhagavanie, samobadanie [Atma-vichara] jest bardzo trudne. Czy zamiast niego mogę praktykować taką to a taką jogę i medytację?”. Śri Ramana skinął głową na potwierdzenie. Kiedy gość odszedł, niektórzy z uczniów zaczęli się głośno zastanawiać, dlaczego Bhagavan dał najwyraźniej przyzwolenie na takie praktyki, Śri Ramana wyjaśnił więc:

„Stwierdził 'Samobadanie jest bardzo trudne', co znaczy, że wcale nie chciał go praktykować, co więc mogę zrobić? Nawet gdybym powiedział mu, żeby nie praktykował tej jogi i medytacji to i tak nie podjąłby się praktyki Atma-vichary. Za kilka miesięcy wróci i powie, że ta joga i medytacja są zbyt trudne pytając, czy może w zamian praktykować japę. Po pewnym czasie wykonywania japy zauważy, że jego umysł wciąż jest niespokojny, wróci tu więc i zapyta, czy może w zamian zająć się śpiewaniem religijnych pieśni. To wszystko oznacza, że nie jest zdatny do jakiejkolwiek praktyki. Jeżeli człowiek jest w stanie podjąć pewien wysiłek by śpiewać pieśni, wykonywać japę czy jakąkolwiek inna sadhanę, może on ten sam trud włożyć w praktykowanie samobadania [Atma-vichary].”

Innym razem ktoś powiedział do Bhagavana, że ma wrażenie, iż traci czas praktykując samobadanie, ponieważ chociaż wielokrotnie próbował je praktykować zawsze okazywało się, że tracił uważność, zapytał więc, czy nie byłoby lepiej, gdyby w zamian praktykował jakąś japę? Na co Bhagavan odrzekł: „Nie masz się czego bać. Jesteś jak człowiek, który boi się puścić gałęzi drzewa, chociaż obiema nogami stoi na ziemi. Sądzisz, że nawet jeśli ty puszczasz uchwyt, którym trzymałeś się Jaźni, to Jaźń kiedykolwiek może puścić uchwyt, którym trzyma ciebie?”

„Osiąga się to dzięki praktyce i beznamiętności i następuje to tylko stopniowo. Umysł, będący przez długi czas krową przyzwyczajoną do ukradkowego skubania trawy na cudzych włościach, nie daje się łatwo zamknąć w swojej zagrodzie. Choćby nie wiadomo jak bardzo pasterz kusił ją soczystą trawą i wspaniałą paszą, za pierwszym razem nie chce tego jeść; potem bierze odrobinę, ale przejawiają się jej wewnętrzne skłonności by się błąkać i umyka. Wytrwale kuszona przez właściciela przyzwyczaja się do obory i wreszczie nawet puszczona luzem - nie oddala się. Podobnie jest z umysłem. Kiedy raz znajdzie wewnętrzne szczęście, nie będzie błądził na zewnątrz”.



Atma-vichara nauczana przez Bhagavana Śri Ramanę Maharishi różni się zasadniczo od wszystkich innych znanych dróg mających prowadzić do Wyzwolenia (Mukti, Moksza), będąc zarazem ich dopełnieniem i ukoronowaniem.

1. Na wszystkich pozostałych ścieżkach praktykujący wciąż przyjmuje ego za siebie, za swoje prawdziwe ja, popełniając tym samym elementarny błąd zafałszowujący wszystkie efekty sadhany. Na ścieżce Atma-vichary błąd ten nie jest popełniany.

2. Atma-vichara jest praktyką bycia a nie działania.

3. W praktyce Atma-vichary uwaga jest skupiona na pierwszej osobie, podczas gdy na innych ścieżkach uwaga kieruje się na obiekty drugiej lub trzeciej osoby.

4. Atma-vichara jako jedyna jest praktyką bezpośrednio prowadzącą do Wyzwolenia. Gdyby jakakolwiek inna praktyka prowadziła bezpośrednio do Wyzwolenia, byłaby to siłą rzeczy również samouważność [Atma-vichara], ponieważ do tego stanu doprowadzić może tylko jedna droga. [Wprawdzie mowi się o dwóch - ścieżce miłości i ścieżce mądrości - to na ostatnim etapie obie te drogi łączą się w jedną.]

5. Właściwa Atma-vichara zaczyna się tam, gdzie inne drogi w najlepszym razie się kończą.

6. Ścieżka Atma-vichary wiedzie poprzez "ja" i ma naturę Jaźni. Gdyby praktyka nie miała natury Jaźni, nie mogłyby doprowadzić do Jaźni. Jeżeli środek wiodący do celu nie jest tej samej natury co cel, nie doprowadzi do niego.

7. Praktyka Atma-vichary jest metodą niesiłową. Nie polega na konfrontacji z umysłem czy siłowym opanowywaniu i kontrolowaniu go, lecz na odżywotnieniu umysłu-ego, niepozwalaniu na jego pojawianie się i rozpuszczeniu/roztopieniu go w Jaźni.

Śri Ramana porównywał Atma-vicharę do kuszenia soczystą trawą krowy, która nam ucieka by podjadać na cudzych włościach, tak aby ta z czasem wróciła do swojej zagrody i nawet puszczona wolno nie uciekała.

W innym miejscu powiedział tak:

Nikt nie może zniszczyć natury [pojawiania i rozbiegania się poprzez zmysły] umysłu przez konfrontację z nim. Jedyną metodą zniszczenia umysłu jest ignorowanie go jako czegoś nieistniejącego [tzn. jako zwykłego fałszywego przejawienia]. Jeżeli poznajesz Jaźń i stale przebywasz w Jaźni, podstawie [dla pojawiania się i znikania] natury umysłu, wówczas szybkość umysłu [tzn. szybkość z jaką pojawia się i rozbiega poprzez zmysły] będzie stopniowo spadać aż do całkowitego zatrzymania.

"Joga naucza: czitta writti nirodha (powściagnięcie zjawisk świadomościowych).
Ale ja mówię: Atma-vichara. To jest praktyczna droga.
Czitta writti nirodha ma miejsce w czasie snu głębokiego, omdlenia lub wygłodzenia. Jak tylko przyczyna znika, wracają myśli. Jaki więc jest z tego pożytek? W stanie stuporu (omdlenia) jest pokój i nie ma niedoli. Ale niedola zjawia się znowu, kiedy stupor zostanie usunięty. Tak więc nirodha jest bezużyteczna i nie przynosi trwałych korzyści".


Zadanie wszystkich ścieżek duchowych poza Atma-vicharą [samobadaniem, samouważnością] ogranicza się do oczyszczenia umysłu, ponieważ nie są one w stanie zniweczyć ego.

Odnosząc się do takich "innych" dróg w trzecim wersie Istoty Pouczenia Bhagavan powiedział: „[...] bezinteresowne działanie [niskamya karma] poświęcone Bogu, oczyszcza umysł i wskazuje Drogę do Wyzwolenia.”

Tą „Drogą do Wyzwolenia” jest wyłącznie Atma-vichara, jednak tylko oczyszczony umysł jest w stanie rozpoznać, że to jest jedyny sposób na anihilację ego. Ten, kto jest zdolny to zobaczyć, nie ma potrzeby podążać jakąkolwiek inną ścieżką, ponieważ Atma-vichara nie tylko w ostatecznym rozrachunku zniszczy jego ego, lecz w międzyczasie oczyści umysł dużo sprawniej i skuteczniej niż jakakolwiek inna metoda.

Ścieżki inne niż Atma-vichara przeznaczone są dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, że celem jest pozbycie się "ja" osobowego [ego] i że droga do tego prowadzi wyłącznie poprzez vicharę. Takich ludzi można nazywać początkującymi aspirantami duchowymi, ponieważ dojrzałymi aspirantami stajemy się dopiero w momencie, kiedy pojawia się w nas autentyczna miłość do rozpuszczenia osobowego „ja”.

Jedyną korzyścią jaką można odnieść z podążania takimi "innymi" ścieżkami jest oczyszczenie umysłu do tego stopnia, by rozpoznać, że samouważność jest tą właściwą ścieżką kroczenie którą prowadzi do osiągnięcia naszego ostatecznego przeznaczenia, stanu Wyzwolenia lub Mokszy. Jak powiedział Śri Ramana korzyść z oczyszczonego umysłu jest taka, że wskazuje on drogę do Wyzwolenia, tj. oczyszczenie umożliwia umysłowi rozróżnienie, zrozumienie i zdobycie pełnego przekonania, że Atma-vichara jest jedyną ścieżką do Wyzwolenia i pozwala stawiać na niej kolejne kroki.

Atma-vichara wydaje się być „intelektualną analizą siebie” wyłącznie tym, którym brak dostatecznej czystości umysłów by pojąć, że możemy poznać siebie tylko przez samouważność i w konsekwencji brak również dostatecznego umiłowania samouważności, która jest poprawną metodą praktykowania Atma-vichary.

Samobadanie jest jedyną niezawodną, bezpośrednią metodą urzeczywistnienia nieuwarunkowanego Absolutnego Istnienia, którym naprawdę jesteśmy. Każda inna duchowa droga zakłada zachowanie umysłu jako instrumentu wykonującego sadhanę i nie może być praktykowana bez niego. Ego może na kolejnych stopniach tych ścieżek przyjmować różne, coraz subtelniejsze formy, jednak nigdy nie zostanie zniszczone.

Próby zniweczenia ego poprzez inne, pośrednie sadhany, przypomina złodzieja, który przebrał się za policjanta i łapie złodzieja, tj. samego siebie. Tylko samouważność może ukazać prawdę, że ani ego ani umysł tak naprawdę nie posiadają istnienia i umożliwić adeptowi urzeczywistnienie czystego, niezróżnicowanego Istnienia [Jaźni lub Absolutu].

Czyste bycie Jaźnią, którą w istocie jesteśmy, jest jedyną możliwością urzeczywistnienia pełni szczęśliwości [ananda] będącej naszą istotną naturą. Ponieważ Jaźń nie jest świadoma niczego innego poza samą sobą [ja jestem], „bycie Jaźnią” oznacza po prostu nie bycie świadomym niczego innego poza „ja”, co jest wszystkim, czego praktyka Atma-vichary wymaga. Śri Ramana powiedział w 26 wersie Istoty Pouczenia: „ […] Poznać siebie, znaczy być sobą, gdyż nie ma dwóch ja [...]”.

Każda inna sadhana wymaga wykonywania jakichś działań [karma] przez umysł, ciało czy mowę, podczas gdy Atma-vichara wymaga jedynie rozpuszczenia umysłu bez śladu najmniejszego nawet działania poprzez utrzymanie pełnej uwagi na jego źródle, „ja jestem”. Zatem wszystkie inne sadhany są praktykami „działania”, podczas gdy Atma-vichara jest praktyką „bycia kim naprawdę jesteśmy” w doskonale czystej samoświadomości. Ponieważ „bycie” jest znacznie łatwiejsze niż „działanie”, dlatego Bhagavan nazwał Atma-vicharę najłatwiejszą ze wszystkich ścieżek.

Kiedy Śri Ramana mówi, że tylko samouważność może ukazać prawdę o tym, że ego i umysł nie posiadają istnienia, nie jest w ten sposób - jak niektórym mogłoby się wydawać - bynajmniej stronniczy promując swoją ścieżkę i nie krytykuje pozostałych dróg. Komunikuje jedynie prawdę o tym, że pozostałe ścieżki mogą oczyścić umysł, ale nie mogą go zniweczyć; czasami nawet zalecał zadającym mu pytania pielgrzymom niektóre z tych poślednich ścieżek. Nie należy jednakże mylić ścieżek służących oczyszczeniu umysłu ze ścieżką niweczącą umysł i prowadzącą do Wyzwolenia, która jest jedyną istotnie nauczaną przez Bhagavana Śri Ramanę Maharishi.

Bhagavan naucza, że Atma-vichara jest ścieżką bezpośrednią, ale to wcale nie znaczy, że namawia nas do ataku na umysł i bezpośredniej konfrontacji z nim, gdyż nie na tym polega jej bezpośredniość. Polega ona na bezpośrednim skierowaniu uwagi na Jaźń, „ja jestem”, by w ten sposób pozostawać w Jaźni ignorując umysł. Można zatem powiedzieć, że Atma-vichara jest "ukrywaniem" się przez umysłem i unikaniem go, a nie konfrontacją z nim twarzą w twarz.

Jest to ta sama taktyka za pomocą której Rama pokonał demona Vali. Vali miał taki dar, że przejmował połowę mocy tego, kto konfrontował się z nim twarzą w twarz, dlatego automatycznie stawał się potężniejszy od każdego przystępującego z nim do walki. Dlatego Rama nie mogąc go pokonać w ten sposób ukrył się za drzewem i strzelił do niego od tyłu.

Tak samo jak Vali przejmował połowę mocy swoich przeciwników, tak samo i my, próbując walczyć z umysłem [ego] w bezpośrednim boju oddajemy mu połowę naszych sił, gdyż nasza uważność jest tym co go odżywia i podtrzymuje; im więcej zatem poświęcamy mu uwagi [tj. im więcej generujemy myśli], tym więcej dajemy mu siły. Dlatego jedynym sposobem zniszczenia umysłu [ego] jest skierowanie i skupienie całej uwagi na „ja”, ignorując w ten sposób wszystkie inne myśli, które tworzą umysł.

Wszystkie inne sadhany będące pewnymi działaniami wykonywanymi przez „ja”, usiłują zniweczyć umysł używając umysłu jako służącego temu narzędzia, dlatego Bhagavan porównuje je do kogoś próbującego pokonać twarzą w twarz demona Vali lub do złodzieja przebranego za policjanta łapiącego samego siebie, czy też do kogoś, kto usiłuje złapać własny cień.

"Poszukiwanie sensu życia jest samo w sobie skutkiem dobrej karmy w poprzednich żywotach. Ci, którzy nie poszukują takiej wiedzy, po prostu marnują życie".


Ramana Maharishi nazwał pewnego dnia Atma-vicharę wielką jogą – MAHA JOGĄ - zwieńczeniem i ukoronowaniem wszystkich pozostałych dróg. Jednak najczęściej droga jakiej naucza Śri Ramana nazywana jest VICHARA-MARGĄ, ścieżką mądrości, ścieżką samowiedzy, samopoznania, samoświadomości, jnana-margą, atma-sadhaną lub po prostu ścieżką Śri Ramany.


"Zajmowanie się drugą i trzecią osobą zamiast zwrócenia i skierowania uwagi na pierwszą osobę, wynika wyłącznie z ignorancji.
Jeżeli zapytasz: „Czy zatem kierowanie uwagi na ja nie wynika również z ignoracji?”, posłuchaj:
Powód, dla którego ‘ja-ego’ umiera jeśli wnikać w nie badając: „Kim jest to ja?”, jest następujący:
Myśl ‘ja’ jest odbitym promieniem Jaźni, (i tylko ta myśl jest bezpośrednio połączona z Jaźnią, podczas gdy inne myśli nie są), tak więc kiedy uwaga posuwa się po owym promieniu ‘ja’ coraz głębiej i głębiej, staje się on coraz krótszy i krótszy, a kiedy całkowicie znika, wówczas to co jaśnieje jako 'ja' jest Jaźnią".



Dla swoich uczniów podążających wskazaną przez niego ścieżką Śri Ramana pozostawił następujące wskazówki i zapewnienia (wg zapisków Śri Muruganara):

„Moi uczniowie, tak jak królewskie dzieci, zasługują by obficie cieszyć się radością.

Zrezygnuj z dharmy [tego świata] i poszukuj Jaźni wewnątrz. Jeśli będziesz pozostawał wewnątrz, ja będę cię chronił zapewniając, że nie stanie ci się żadna krzywda.

Jeżeli będziesz wnikał w siebie i poznawał mnie, mieszkającego wewnątrz, w tym stanie nie będzie dla ciebie powodu do martwienia się światem.

Właściwym remedium na okrutną chorobę palącej samsary jest powierzenie całego swojego ciężaru mnie.

Aby sprawić, że twoje niepotrzebne niepokoje dobiegną końca, upewnij się, że cały twój ciężar został złożony na mnie poprzez śmiały akt oparcia się całkowicie na łasce.

Jeżeli oddasz bez reszty wszystkie swoje sprawy mnie, ja przyjmę je za swoje i zajmę się nimi.

Jeśli dźwiganie całego ciężaru należy do mnie, dlaczego jeszcze się martwisz?

Ofiarowałeś swoje ciało, duszę i wszystko co posiadasz mnie na własność, więc dlaczego nadal odnosisz się do tych rzeczy jako do „ja” i „moje” i wiążesz się z nimi?

Poszukuj mojej łaski w Sercu. Ja rozpędzę twój mrok i ukaże ci światło.

To jest moja odpowiedzialność.”

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Najczęstsze błędy popełniane przy próbach podejmowania praktyki Atma-Vichary:



"Powtarzam Ci nieustannie: 'Jesteś Jaźnią. Wszystko jest Jaźnią'.
Jeżeli jednak nie jest to twoim bezpośrednim doświadczeniem, wówczas udawanie, że 'wszystko jest jednym' może Ci przysporzyć kłopotów. [...]
Adwaita [niedualność] może być ostatecznym doświadczeniem, jednak nie jest czymś, co mógłby praktykować umysł będący wciąż jeszcze umysłem rozróżniającym.
Prąd elektryczny jest użyteczną formą energii, lecz jest też potencjalnie niebezpieczny. Używaj go mądrze. Nie wkładaj palca do gniazdka myśląc: 'wszystko jest jednym'."


----------------------------------------------------------------------------------------------------

O praktyce Atma-vichary można powiedzieć zarówno że jest trudna i wymagająca, jak i że jest prosta i łatwa – wszystko zależy od tego kto i z jakiego punktu widzenia będzie o niej mówił.

Atma-vichara jest niewątpliwie prosta jeśli wziąć pod uwagę w pierwszym rzędzie jej bezpośredniość i proste, pozbawione wszelkich zawiłości prowadzenie adepta do celu jakim jest Wyzwolenie [Moksza, Mukti]. Jest też łatwa z punktu widzenia zaawansowanego praktyka, ponieważ w zaawansowanej fazie jest ona dającą przedsmak najwyższej szczęśliwości bezwysiłkową praktyką czystego istnienia. Ponieważ „bycie” jest znacznie łatwiejsze niż „działanie”, Śri Ramana nazwał ją najłatwiejszą ze wszystkich ścieżek. Poczucie "ja jestem" jest zawsze, niezbywalnie i bez żadnego pośredniego medium dostępne każdemu, dlatego jak powiedział Ramana: "Atma-vichara jest łatwa, ze wszystkich najłatwiejsza".

Jednakże jeżeli spojrzeć na nią z perspektywy początkującego adepta próbującego stawiać na niej pierwsze kroki, którego umysł nawykły jest kierować się na obiekty drugiej i trzeciej osoby a poczucie "ja jestem" silnie związane z dodatkiem "tym ciałem/umysłem", będzie ona praktyką bardzo trudną dlatego, że konieczne opanowanie całego strumienia myśli i skierowanie uwagi do wewnątrz na wolne od dodatków "ja jestem" wymaga ogromnego wysiłku zmierzenia się z silnie ugruntowanymi myślowymi nawykami i głęboko zakorzenionymi ukrytymi skłonnościami, a wszelki postęp [z reguły] dokonuje się w takich okolicznościach stopniowo i powoli.

Warto przy okazji wspomnieć, że takie zmaganie się z rozbieganym umysłem z zamiarem zwrócenia się do wewnątrz na „ja jestem” posługując się przy tym podaną przez Śri Ramanę techniką „Kim ja jestem?” jest przez niektórych nazywane zaledwie wstępem do praktyki Atma-vichary, zaś przez innych pierwszą z jej kilku faz. Sam Ramana Maharishi powiedział kiedyś, że właściwa praktyka rozpoczyna się dopiero wtedy, kiedy cały mentalny harmider został już opanowany, potwierdzając niejako stanowisko tych pierwszych, co nie zmienia faktu, że ofiarowana przez niego technika „Kim ja jestem?” jest tak uniwersalna i ma tak szerokie spektrum działania, że może [i powinna] być również z powodzeniem stosowana w celu oczyszczenia [opanowania] uganiającego się za obiektami umysłu i jest w tym względzie najskuteczniejszą i najpewniejszą, choć niełatwą i wymagającą praktyką.

Niemniej wielu z aspirantów, którzy nie przedarli się jeszcze przez wstępną fazę praktyki, twierdzi, że praktyka Atma-vichary jest łatwa, nie nastręcza trudności, a oni mogą ją bez trudu wykonywać w każdym miejscu i każdych okolicznościach: pracując, rozmawiając, prowadząc samochód itp.. Z reguły ludzie ci wykonują tę praktykę jedynie w sferze mentalnej zadając sobie po prostu w stanie rozbieganego umysłu od czasu do czasu pytanie „Kim ja jestem?” mylnie sądząc, że o to w praktyce Atma-vichary chodzi. Niestety takie powierzchowne spojrzenie na vicharę jest błędne, a wykonywanie jej mentalnie nie daje żadnego lub co najwyżej mizerny efekt i nie jest tym, czego naucza Ramana Maharishi.

Sam Ramana tak powiedział pewnego dnia o prowadzącej do Wyzwolenia praktyce: „Kiedy zjawiają się tutaj ludzie, chcą osiągnąć Jnanę. Myślą, że jest to całkiem łatwe. Nie zdają sobie sprawy jaka w tym tkwi trudność”.

Co do zasady opisywane poniżej błędy dotyczą początkujących na drodze Atma-vichary adeptów. Należy jednak rozumieć, że początkujący na bezpośredniej ścieżce Śri Ramany to z reguły ci, którzy już wyrośli z innych niebezpośrednich praktyk nie znajdując w nich spełnienia i szansy na Wyzwolenie, są więc zazwyczaj w stosunku do ogółu ludzi zaangażowanych w duchowość adeptami dojrzałymi. Dotyczy to oczywiście tych, u których występuje silne i autentyczne pragnienie wyzwolenia [mumukszu] a Atma-vichara podejmowana jest z żarliwością i zaangażowaniem, nie zaś tych, u których pragnienie wyzwolenia jest słabe a praktyka vichary traktowana jako działanie [często jedno z wielu] mające poprawić samopoczucie ego, zapewnić mu jakieś korzyści w tym lub przyszłym życiu lub też praktyka wykonywana jest proforma z wyrachowaniem po to, by codziennie odbębnić swoje kilka minut kalkulując, że to wystarczy. Już sama tego typu postawa na wejściu jest błędna, trudno więc przypuszczać, żeby wykonywana w oparciu o nią praktyka była poprawna. Prezentujących takie podejście ludzi – zgodnie ze słowami Bhagavana – na końcu czeka rozczarowanie.

Zamieszczone poniżej informacje mają na celu wskazanie początkującym praktykom miejsc w których najczęściej popełniane są błędy przy próbach podejmowania praktyki Atma-vichary, tak aby mogli je odpowiednio wcześnie zidentyfikować unikając niepotrzebnego, a nierzadko szkodliwego, brnięcia w ślepe zaułki.

  • Mentalne powtarzanie pytania „Kim ja jestem?”.

    Jednym z zasadniczych powodów, dla których podstawowe pouczenie Śri Ramany – „badaj kim jest 'ja' lub wnikaj kim jest 'ja'” - zostało przez wielu ludzi niewłaściwie zrozumiane, tzn. jako zalecenie by powtarzać pytanie „Kim jest 'ja'?”, jest fakt, że używane przez Bhagavana słowo oznaczające „badanie” lub „wnikanie” było z reguły tłumaczone na inne języki jako „pytanie”.

    Termin Atma-vichara jest zwykle tłumaczony na angielski - z którego powstają kolejne przekłady - jako „self-enquiry”, co doprowadziło wielu do błędnego zrozumienia jego właściwego sensu jako zadawania sobie pytania: „Kim ja jestem?”. Jednakże takie pytanie pozostaje aktywnością wyłącznie mentalną i z całą oczywistością nie jest właściwą praktyką Atma-vichary wg. Śri Ramany. Kiedy mówił on, że powinniśmy zbadać „Kim jest ja”, to nie miał na myśli mentalnego procesu zadawania sobie tego pytania, lecz gorliwe wnikanie w naszą podstawową świadomość „ja jestem” by poznać, czym naprawdę jest. Jeżeli zatem używany angielskiego zwrotu „self-enquiry” to pamiętajmy, ze nie oznacza ono samopytania, lecz samobadanie bądź samownikanie.

    Kiedy Ramana mówił o istocie Atma-vichary czy „Who am I?” nie nauczał bynajmniej, że możemy urzeczywistnić naszą niedualną Jaźń zadając sobie po prostu raz za razem mentalne [czy tym bardziej werbalne] pytanie „Kim ja jestem?”. Takie mentalne powtarzanie/mantrowanie pytania „Kim ja jestem?” Ramana Maharishi porównał do postawy pijaka bełkoczącego do siebie „Kim jestem, kim jestem?”, jednoznacznie dając do zrozumienia, że nie jest to praktyka Atma-vichary, której on naucza.

    Jednak uwaga: nawet zadanie sobie myślą pytania „Kim ja jestem?” może być częścią prawidłowo wykonywanej początkowej [wstępnej] fazy praktyki Atma-vichary. Jeżeli tak zadane pytanie jest wymierzone w poczucie „ja” lub „ja jestem” i ma na celu oraz ostatecznie prowadzi do wyłuskania/wyizolowania tego pojęcia spośród myśli i uchwycenia go, wówczas jest jak najbardziej prawidłowym i pomocnym w praktyce vichary narzędziem.

    Reasumując: zadawanie sobie mentalnie na podobieństwo mantry pytania „Kim ja jestem?” nie jest praktyką Atma-vichary wg. Ramany Maharishi; zadawanie sobie co pewien czas mentalnie pytania „Kim ja jestem?”, które co prawda nie przybiera formy mantry ale nie prowadzi do wyciszenia umysłu i uchwycenia poczucia "ja jestem" również nie jest praktyką Atma-vichary wg. Ramany Maharishi; zadanie sobie myślą pytania „Kim ja jestem?”, które ukierunkowane jest na poczucie „ja” lub „ja jestem” i prowadzi do uciszenia umysłu i uchwycenia tego poczucia, jest prawidłową techniką początkowej [wstępnej] fazy praktyki Atma-vichary wg Ramany Maharishi - niemniej jest to wciąż aktywność mentalna niebędąca jeszcze właściwą praktyką. Jednakże jeżeli efektem tak zadanego pytania będzie skupienie na poczuciu „ja” lub „ja jestem” z wyłączeniem wszelkiej aktywności myślowej to stanie się ono pomocą w praktyce Atma-vichary dając początek właściwej praktyce [początek a nie koniec, jak niektórzy błędnie sądzą], przy czym w większości przypadków wymagać to będzie wielu prób i niemałej wytrwałości.


  • Wyzwolenie poprzez intuicyjny wgląd.

    Niepoprawnym, rozpowszechnianym przez nauczycieli neo-Adwaity sposobem wykonywania praktyki Atma-vichary jest zadawanie sobie mentalnie pytania "Kim ja jestem?" w oczekiwaniu na otrzymanie odpowiedzi w formie błysku intuicyjnego/duchowego wglądu, który według tych nauczycieli przynosi ostateczne i pełne poznanie kończące dualność, praktykę i duchową drogę adepta dając Wyzwolenie.

    Jest to niestety błędna interpretacja końca praktyki duchowej oraz Atma-vichary nauczanej przez Ramanę Maharishi, a duchowy wgląd - mylony tutaj z urzeczywistnieniem Jaźni - jest zaledwie jednym z pośrednich stopni na duchowej ścieżce mądrości [wg. mędrca Vasisthy to drugi stopień na siedmiostopniowej ścieżce], od którego jeszcze bardzo daleko do Wyzwolenia i rzeczywistego doświadczania niedualności.

    Jednakże częstokroć nauczyciele neo-Adwaity mówią swoim uczniom, że taki wgląd to wszystko co można i należy osiągnąć [np. przekonując ich, że jest to niedualne poznanie i urzeczywistnienie Jaźni], że w duchowości nie ma nic ponad to, wszystko załatwia się w pięć minut błyskawicznym wglądem. Jest to niestety niepoprawna interpretacja, a ludzie ci dostosowują po prostu cel do miejsca do którego akurat sami doszli.



  • Uznanie rozumowego/intelektualnego poznania nauk Adwaity za prawdziwą wiedzę.

    Jaźń nie może zostać poznana ani poprzez doskonałość intelektualną ani poprzez teoretyczną wiedzę zdobytą z książek, wykładów czy też przez logiczne wnioskowanie. Tak zdobyta wiedza jest jałowa lub w najlepszym razie mało przydatna. Wszystko objawia się samo tylko w najwyższym stanie Jnany – stanie prawdziwej, Czystej Wiedzy-Świadomości – przy wykorzenieniu ego i odsłonięciu Jaźni. Jeżeli poczucie ego nie zostało unicestwione, wówczas jakakolwiek posiadana wiedza jest tylko zwyczajną ignorancją lub ajnaną (nie-jnaną, niewiedzą).

    W Guru Vachaka Kovai znajdujemy następujące słowa:

    "Dziewczynka, która nie osiągnęła jeszcze dojrzałości płciowej, rozmyślając o wspaniałej ceremonii swego ślubu sądzi, że to jest istota małżeńskiej jedności. Podobnie człowiek, który zrozumiał nauki o niedualności, lecz nie wniknął do wewnątrz i nie poznał Jaźni, czuje się bardzo dumny i szczęśliwy ze swojej werbalnej znajomości Wedanty sadząc, że jest to niedualna wiedza Jaźni (Adwaita-Jnana).

    Ci, którzy poznali najwyższą wiedzę Jaźni tylko słuchając lub czytając o niej i którzy skutkiem tego cenią się wysoko z uwagi na swoje intelektualne zdolności, lecz którzy nie wniknęli w głąb siebie tracąc w ten sposób jednostkowość i roztapiając się w szczęśliwości, próbują za pomocą swej teoretycznej wiedzy oceniać Jnanich, którzy przebywają w Milczeniu. Powiedz mi, czy znasz większą głupotę od tej?"


    Cokolwiek człowiek wyznaje - czy to będąc dualitą czy non-dualistą - sama siła jego wiary i głębokie przekonanie do wyznawanych zasad żadną miarą nie mogą stanowić Jnany czy prawdziwej Wiedzy. Wiedza taka, pojęta tylko intelektualnie czy poznana teoretycznie nazywana jest "paroksa jnaną". Paroksa i Jnana to wzajemne przeciwieństwa.

    "Wiedza wolna od wiedzy i niewiedzy jako jedyna jest wiedzą prawdziwą" - tak definjuje prawdziwą wiedzę Śri Ramana w Istocie Pouczenia.

  • Skupienie/medytacja nad miejscem po prawej stronie klatki piersiowej.

    Ci, którzy poprawnie rozumieją nauczanie Śri Ramany wiedzą dobrze, że chociaż powiedział on w kontekście nauk Ajurwedy, że serce znajduje się po prawej stronie klatki piersiowej, nigdy nie radził nikomu medytować nad tym miejscem. Bardzo niefortunnie niektórzy z adeptów, nie zadawszy sobie trudu refleksji nad 22 wersem Dodatku do czterdziestu wersów o Rzeczywistości (Ulladu Narpadu Anubandham), który mówi „Serce jest zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz, wykracza ono jednak poza ograniczenia takie jak wewnątrz i zewnątrz”, medytują nad prawą stroną klatki piersiowej i jeszcze rekomendują taką błędną praktykę innym.

  • Pułapka „bycia i niedziałania”.

    Atma-vichara jest praktyką bycia, a nie działania - adepci mają się powstrzymać od wszelkiej aktywności mentalnej; inaczej mówiąc nie muszą nic robić, muszą jedynie Być.

    Użyte tutaj słowo „jedynie” implikuje to, iż żeby „być” w sposób zalecany przez Śri Ramanę należy porzucić myślenie o jakichkolwiek obiektach i skupić uwagę wyłącznie na podmiocie – tzn. jedynie być z wyłączeniem wszelkiej aktywności mentalnej. To oznacza całkowite wyciszenie umysłu. Jeżeli nasze myśli będą się kierować na jakiekolwiek obiekty drugiej i trzeciej osoby, będzie to oznaczać, że do naszego „być” została dołożona jakaś aktywność czyli jakieś „robić”, a nasz umysł nie jest w pełni wyciszony, nie będzie to więc stan „tylko bycia i niedziałania”, lecz będzie to stan „i bycia i działania (robienia)”.

    W pułapkę „bycia i niedziałania” wpada wielu, którzy sądzą, że pouczenia Mędrców mówiące o „byciu i nie robieniu niczego” oznaczają, że nie mają oni podejmować żadnych wysiłków na duchowej ścieżce i po prostu być w stanie w jakim są aktualnie, nie przejmując się przyszłością i przeszłością. Jest to nadmierne, wypaczające naukę uproszczenie, a wynikająca z niego postawa prowadzi donikąd. Żeby „tylko być i nie robić nic” trzeba najpierw wykonać ogromną pracę w celu odwrócenia istniejących w umyśle nawyków kierowania się na obiekty i zwrócenia go na podmiot, by następnie utrzymać ten stan(1, 1A).

    ____________
    (1) Należy przy tym pamiętać, że stan bycia [istnienia] z wyłączeniem wszelkiej aktywności mentalnej jest najwyższym stopniem praktyki Atma-vichary. Jeżeli adept podejmuje rzetelne i gorliwe wysiłki w celu skierowania i utwierdzenia uwagi na podmiocie kierując się przy tym naukami Śri Ramany, jednak nie zdołał opanować jeszcze całkowitego wyłączenia aktywności mentalnych, to żadną miarą nie krytykujemy takiej postawy. Odnosimy się tutaj do postawy tych, którzy nie mając opanowanego umysłu nie podejmują żadnej praktyki sądząc, że to właśnie jest bycie o którym nauczają mędrcy.

    ____________
    (1A)Można tutaj również przywołać bliski nam kulturowo przykład chrześcijańskiego mistyka Jana od Krzyża, który opisując wąską drogę doskonałości - drogę do Boga - używa słów:

    „Nic, nic, nic, nic, nic i na górze też nic”

    formułując jednocześnie liczne i trudne warunki pod jakimi można na tę drogę wkroczyć.
    Zatem „nic” w ujęciu duchowym to nie to samo co „nierobienie nic” w popularnym rozumieniu tego terminu.

  • Różne definicje pojęcia „ego”.

    W Ulladu Narpadu Śri Ramana tak definiuje pojęcie "ego":

    To bezwładne ciało nie mówi „ja”. Istnienie-świadomość nie pojawia się. Jednakże między tymi dwoma pojawia się ograniczone do rozmiarów ciała „ja” - świadomość w formie „ja jestem tym ciałem [umysłem]” . Wiedz, że to jest węzeł pomiędzy świadomością a tym co bezwładne [cit-jada-granthi], zniewolenie, indywidualna dusza [jiva], ciało subtelne, ego [ahamkara], umysł i stan przyziemnej aktywności [samsara].

    W Nan Yar? mówi:

    Myśl "ja" jest pierwszą myślą umysłu; to właśnie jest ego.

    Taka i tylko taka definicja ego jest poprawna z punktu widzenia nauk Adwaity i Ramany Maharishi.

    Jeżeli zawęzimy znaczenie tego pojęcia do stosowanego w zachodniej psychologii lub też co gorsza do popularnego rozumienia tego terminu funkcjonującego w zachodnich społeczeństwach, nie będziemy w stanie właściwie pojąć nauk Śri Ramany ani podążać za jego pouczeniami.

    W systemie Adwaity tak zdefiniowane ego musi zostać na drodze praktyki samouważności zniweczone - jest to conditio sine qua non, warunek absolutnie niezbędny urzeczywistnienia Jaźni.

    Jednakże niektórzy – nierzadko w przekonaniu, że znaleźli złoty środek pomiędzy unicestwieniem ego a byciem przez nie kierowanym – twierdzą, że ego wcale nie trzeba niszczyć, wystarczy je „wychować”, „pokochać”, "oswoić", „zaprogramować” itp. tak, żeby zamiast przysparzać kłopotów stało się w życiu użytecznym narzędziem. Wskazuje to niestety na nieznajomość rzeczy, istotne braki w zrozumieniu i rozróżnieniu podstawowych prawd Adwaity oraz bycie zwodzonym i oszukiwanym przez ego. Mówienie, że możliwe jest urzeczywistnienie niedualnych prawd bez zniweczenia ego jest jak mówienie, że możliwe jest latanie i jednoczesne stanie na ziemi. Wszystkim poważnym adeptom radzimy omijać takie teorie i ludzi ich głoszących szerokim łukiem.
  • Praktyka bycia świadkiem lub obserwatorem.

    Słowo „świadek” [sakshi] jest używane w pismach Wedanty w specjalnym znaczeniu i tak powinno być rozumiane. Pisma wyjaśniają, że Jaźń lub Brahman jest świadkiem w odniesieniu do wszystkich aktywności w taki sam sposób w jaki słońce jest świadkiem wszystkiego, co dzieje się na Ziemi, tzn. wszystkie aktywności mają miejsce w samej tylko obecności Jaźni i na skutek samej tylko jej obecności, podobnie jak wszystko co dzieje się na Ziemi ma miejsce w samej tylko obecności słońca i na skutek samej tylko jego obecności.
    Jednakże, podobnie jak słońce pozostaje nieporuszone i niezainteresowane czymkolwiek co wydarza się na Ziemi, podobnie Jaźń pozostaje nieporuszona i niezainteresowana jakimikolwiek aktywnościami [tzn. nie kieruje swojej uwagi na żadne z tych aktywności], które wydarzają się w jej obecności.

    Dlatego kiedy Ramana Maharishi i nauki Adwaity mówią, że powinniśmy po prostu być świadkiem wszystkich rzeczy, nie mówią bynajmniej, że powinnyśmy jako świadek czy obserwator kierować na te rzeczy uwagę. Ramana poucza po prostu, że powinniśmy pozostawać jak słońce, niezwiązani i niezainteresowani czymkolwiek, co wydarza się bądź nie wydarza się w naszej obecności. Z tego względu mówi również: „pozostań z daleka od wszystkich aktywności”, ponieważ ktoś, kto naprawdę trzyma się od czegoś z daleka, nie będzie tym czymś w najmniejszym nawet stopniu zainteresowany i nie poświęci temu ani krzty uwagi. Jeżeli człowiek kieruje na cokolwiek uwagę oznacza to, że jest tym czymś zainteresowany lub inaczej mówiąc, jest z tym czymś związany. Dlatego w „Nan Yar?” Śri Ramana w taki sposób definiuje nieprzywiązanie, stan pozostawania z daleka od wszystkiego co jest nie-Jaźnią: „Niezwracanie uwagi na to-co-jest-inne (anya, tzn. obiekty drugiej i trzeciej osoby) jest nieprzywiązaniem lub bezpragnieniowością”.

    Niestety w dzisiejszych czasach wielu tzw. guru, pisarzy i ludzi prowadzących wykłady na temat duchowości zaledwie przeczytało pisma Wedanty (niektórzy nawet nie), jednakże nigdy nie zrozumiało poprawnie i samemu nie przeszło drogi praktyki poprzez którą człowiek może oddzielić siebie od tego, co jest nie-Jaźnią, rekomendując swoim adeptom, czytelnikom i słuchaczom by ci obserwowali wszystko co się wydarza lub przyjmowali wobec tego postawę świadka [tzn. żeby obserwując kierowali na to uwagę].

    W ten sposób tworzą oni w umysłach wielu aspirantów błędne przekonanie, że bycie świadkiem czy obserwatorem obiektów drugiej i trzeciej osoby jest prawdziwą, prowadzącą do wyzwolenia [mukti] praktyką Jnana-sadhany i że poprzez obserwowanie obiektów czy świadkowanie im człowiek może się od nich odseparować. Jednakże w istocie takie operowanie uwagą jest wyłącznie metodą dalszego wiązania się z obiektami, a nie odłączania się od nich. Dlatego Śri Ramana naucza, że tylko samo-badanie – które jest uwagą skierowaną wyłącznie na pierwszą osobę lub podmiot – jest jedyną metodą poznania Jaźni i tym samym jedyną metodą odłączenia się od wszystkiego, co jest nie-Jaźnią.

  • Psychologiczna interpretacja starożytnych nauk.

    Niektórzy psychologowie sięgając do starożytnych pouczeń takich jak "Poznaj samego siebie" i przekładając je na język współczesny redefinjują znaczenie użytych przez mędrców pojęć i zmieniają sens ich nauk. Wychodząc od starożytnej mądrości stwierdzają oni, że poznanie swoich myśli, emocji, cech charakteru, osobowości itp. jest "poznaniem prawdziwego ja", a taka wiedza jest "samowiedzą" lub "samopoznaniem". Interpretacje te rozpowszechniają na swoich wykładach, w książkach czy artykułach, nadając im nimb naukowości i popularyzując takie stanowisko.
    Jest to niestety całkowicie niezgodne z istotą nauczania starożytnej wiedzy oraz mędrców i wskazuje na brak elementarnego nawet zrozumienia tych nauk. Posłużenie się taką interpretacją jest w sposób oczywisty przeszkodą w postawieniu nawet pierwszego kroku na ścieżce Śri Ramany.

  • Jnana joga - jogą intelektu.

    Istnieje popularna definicja jnana jogi określająca ją jako „jogę intelektu”.

    Ponieważ ścieżka Śri Ramany prowadzi do prawdziwej wiedzy – jnany – nazywana jest też czasem ścieżką jnany czy jnana jogą. Jednakże błędem jest kojarzenie ścieżki Śri Ramany z tą uproszczoną definicją i próbowanie podążać nią za pomocą intelektu. Ramana Maharishi jasno mówi, że intelekt nie jest „ja” i żadne intelektualne wysiłki nie doprowadzą do jnany. W Guru Vachaka Kovai nazywa intelekt antahkaraną – jednym z narządów zdobywania wiedzy, który musi zostać opanowany, aby mógł nadejść świt prawdziwej wiedzy w stanie turiya.

  • Samorealizacja lub inaczej urzeczywistnienie Jaźni (oświecenie(2)) przez [a]satsang.

    Obecnie w modzie jest objaśnianie przeróżnych nauk duchowych na spotkaniach określanych mianem „satsangów”.

    W tradycyjnym ujęciu Satsanga to potężne narzędzie, które usuwa przywiązanie do obiektów tego świata i prowadzi do urzeczywistnienia Jaźni. Jednak słowo „Satsanga” nie oznacza bynajmniej zwykłego spotkania ludzi, którzy uważają się za uduchowionych, czy też spotkania pierwszego lepszego nauczyciela z chętnymi do słuchania go uczniami, a użyte w takim kontekście jest niepoprawne i wprowadza w błąd. Termin „Satsanga” poprawnie użyty stosuje się albo na określenie przebywania w towarzystwie Jnanich [mędrców, którzy urzeczywistnili Jaźń] albo na określenie wewnętrznego obcowania z Prawdą – Sat; żaden z tych dwóch warunków nie jest spełniony w przypadku popularnych „satsangów” oferowanych dziś przez rozmaitych nauczycieli.

    W chwili obecnej nie jest szerzej znany żaden żyjący w ciele człowiek, który byłby Jnanim (2A) [urzeczywistnionym mędrcem] i udzielałby darśanów umożliwiających przebywanie w jego fizycznej obecności, słusznie nazywanych Satsangą. Z kolei wewnętrzne obcowanie z Sat dokonuje się poprzez praktykę Atma-vichary i wymaga ogromnej dojrzałości, wytrwałości oraz głębokiego zaangażowania w praktykę i na pewno nie jest realizowane poprzez werbalne komunikowanie intelektualnych wglądów, dyskusje czy emocjonalno-psychologiczne sesje terapeutyczne, poza które rzadko wychodzą wspomniane spotkania.

    Stąd też termin "satsang" lub "satsanga" co do zasady nie powinien być używany na określenie takich spotkań; jeżeli chcieć trzymać się sanskryckiej terminologii, wówczas aby odpowiednio oddać ich charakter właściwe byłoby dołożenie prefiksu „a” i używanie w stosunku do nich nazwy „asatsang” – tzn. spotkanie z asat czyli nierzeczywistością, ajnaną czyli brakiem prawdziwej wiedzy, avidyą czyli ignorancją w stosunku do Jaźni, nieurzeczywistnionymi ludźmi lub inaczej ludźmi urzeczywistniającymi nierzeczywiste.

    Organizujący takie spotkania są zazwyczaj początkującymi guru, a ich nauki są adresowane do początkujących uczniów. Jeżeli mają oni stosowną miarę rzeczy i objaśniają początkowe stadia duchowej ścieżki jak np. postawa i dyspozycja stosowna do duchowej praktyki, asany, mantry, japy itp., to ma to oczywiście swoje uzasadnienie, sens i cel. Gorzej jeśli ze swojej pozycji początkujących nauczycieli zabierają się za objaśnienie niedualnych nauk Adwaity, twierdząc co więcej, że ich wersja [a]satsangów ma rzekomo dać biorącym w niej udział uczniom przebudzenie, oświecenie czy urzeczywistnienie. Niestety z reguły mieszają oni i przekręcają nauki Adwaity, tworząc z nich miałką, niewiele wartą papkę mającą zaspokoić głód adeptów w duchowym MacDonaldzie po 300 zł za weekend. Niestety papka ta w żadnym razie nie daje urzeczywistnienia, co najwyżej na chwilę osłabia odczucie głodu, a co bardziej wrażliwych uczniów może sprowadzić na błędne ścieżki, z których przez długi czas może być im trudno się wyplątać. Wszystkim, którzy żywią rzeczywiste pragnienie duchowego Wyzwolenia [mumukszu], lepiej omijać takie spotkania i takich nauczycieli.

    Dla przykładu: na YouTube można znaleźć filmik będący zapisem z [a]satsangu jednego z topowych współczesnych nauczycieli, który ma być w zamyśle autora prostym i głębokim wprowadzeniem do praktyki Atma-vichary, w którym nauczyciel ten przez dwie godziny peroruje na temat - w swoim mniemaniu - Atma-vichary. Niestety my nie znaleźliśmy w tym ani prostoty ani głębi, lecz słabą próbę wyjaśniania czegoś, o czym ma się bardzo powierzchowne pojęcie. Dość powiedzieć, że w czasie całych dwóch godzin człowiek ten tylko jednym zdaniem w miarę blisko dotyka istoty Atma-vichary i czyni to akurat wtedy, kiedy podśmiewa się kpiarskim tonem mówiąc „...no przecież tak to się tego nie robi...”. Przypomina to szkołę nauki pływania prowadzoną przez kogoś, kto sam pływać nie potrafi, a swoim uczniom każe dmuchać materace i kłaść się na nich na wodzie mówiąc: „no widzisz, pływasz, pływasz!”. Słuchanie takich interpretacji przez żywiących autentyczne pragnienie Wyzwolenia uczniów i próba kierowania się nimi we własnej praktyce jest w najlepszym razie stratą czasu, w najgorszym może przysporzyć poważnych problemów na duchowej drodze.

    Jedyną znaną nam na tę chwilę osobą, która prowadzi spotkania z duchowymi adeptami, której filmiki dostępne są na YouTube i która poprawnie wyjaśnia nauki Adwaity i Śri Ramany jest Michael James. Jego wykłady mają jednak kilka istotnych cech odróżniających je od pozostałych: po pierwsze, dla swoich spotkań nie używa on bynajmniej nazwy „satsang” pozostając przy słowie „spotkanie”; po drugie, nie kreuje się na guru, lecz jako Guru wskazuje zawsze Ramanę Maharishi; po trzecie, nie twierdzi, że spotkania z nim dają przebudzenie, oświecenie czy urzeczywistnienie, lecz że są jedynie „śrawaną” czyli inaczej objaśnianiem i wysłuchiwaniem nauk; po czwarte, w czasie swych wykładów wraca on co rusz do sedna duchowej ścieżki, co jest charakterystyczne tylko dla kompetentnych nauczycieli; po piąte, praktyczna i merytoryczna wartość jego przekazu dalece przewyższa wszystkie pozostałe. Udział w spotkaniach z takim człowiekiem czy oglądanie filmików z jego udziałem polecamy, w przeciwieństwie do wymienionych wcześniej.

    Tak więc samorealizacja istotnie następuje poprzez Satsangę - lecz tylko tę realizowaną jako wewnętrzne obcowanie z Prawdą-Sat w swoim wnętrzu, które dokonuje się powoli za pomocą poprawnie, rzetelnie, wytrwale, żarliwie i z oddaniem wykonywanej praktyki Atma-vichary. Żadną miarą taka realizacja nie nastąpi poprzez samo tylko wysłuchiwanie nauk, a już szczególnie pokręconych nauk głoszonych przez tych, którzy wpadli w pierwszą z brzegu pułapkę "nauczania innych" zastawioną na poczatkujących, którzy po zrozumieniu odrobiny duchowych nauk sami radośnie zabierają się za nauczanie. Zresztą niewykluczone, że działania niektórych z tych ludzi nie są nawet efektem wpadnięcia w żadną pułapkę, lecz wyrachowaną, motywowaną komercyjnym interesem chęcią zdobycia poklasku, uznania i pieniędzy.

    ____________
    (2) W tradycyjnej Adwaita Wedancie nie używa się terminu "oświecenie" czy "przebudzenie" na określenie najwyższego duchowego stanu - są to pojęcia zaczerpnięte z innych tradycji i niekoniecznie oznaczają to samo, co w Adwaicie określa się mianem "Mukti", "Moksza", "Wyzwolenie" czy "urzeczywistnienie Jaźni". Słów tych nie używał również Ramana Maharishi. Najczęściej, gdy mówił o czystej świadomości lub prawdziwej wiedzy, używał on tamilskiego słowa "arivu", które jest ekwiwalentem sanskryckiego słowa "jnana". Często stosował również sanskrycki termin "atma-jnana" na określenie urzeczywistnienia Jaźni oraz inne sanskryckie słowo "mukti" lub tamilskie "mutti" na duchowe Wyzwolenie.
    Jednak w dzisiejszych czasach terminy "przebudzenie" czy "oświecenie" są dość powszechnie używane w kontekście niedualnych nauk Adwaity, co naszym zdaniem przyczynia się do ogromnego pojęciowego chaosu i tym samym rozmydlenia tych nauk, jeśli uwzględnić jeszcze inne niepoprawnie używane słowa. Niektórzy używają nawet słowa "oświecenie" do objaśniania nauk Ramany Maharishi argumentując, że czynią tak, bo jest to słowo z którym ludzie wkraczający na duchową ścieżę są obeznani, które pozytywnie kojarzą i wobec którego mają już na wstępie określone oczekiwania. Naszym zdaniem używanie nieadekwatnych pojęć jako swego rodzaju przynęty, zachęty czy ukłonu w stronę predefiniowanych mentalnych stereotypów jest oględnie mówiąc nienajlepszym pomysłem.
    Łatwo sobie wyobrazić do jakiego chaosu i pomieszania doprowadziłoby takie podejście, gdyby zaaplikować je w szkolnictwie wyższym i zamiast uczyć rozpoczynających naukę studentów nowych, właściwych danej dyscyplinie pojęć, pozostać przy znanych im pojęciach przyniesionych z innych dziedzin, no bo skoro je już znają i tak pozytywnie kojarzą, to po co im utrudniać i mącić w głowach...

    Więcej na temat nadużywania terminu "oświecenie" i wynikających z tego konsekwencji można znaleść we wspołczesnej literaturze duchowej.

    (2A) Co oczywiste, nie znamy wszystkich prowadzących tzw. satsangi; nie można wykluczyć, że jednak żyje obecnie w ciele jakiś urzeczywistniony mędrzec i prowadzi Satsangi. Jeśli się o takim dowiemy, niezwłocznie umieścimy taką informację na stronie.

  • Natychmiastowe "urzeczywistnienie".

    Zarówno śastry jak i Ramana Maharishi mówią, że urzeczywistnienie wydarza się w ułamku sekundy, czyli można powiedzieć: jest natychmiastowe.

    Niektórzy czytając takie pouczenie dochodzą do wniosku, że słowa te oznaczają, iż nie ma żadnej potrzeby wykonywania wymagającej wysiłku czy zabierającej czas praktyki, ponieważ urzeczywistnienie wydarza się w momencie, w którym oni pojęli znaczenie nauk np. przeczytawszy je.

    Następuje tutaj klasyczne pomylenie pojęć.

    Śastry i Ramana mówią o akcie wieńczącym duchową drogę aspiranta, który wydarza się w ułamku sekundy, jednak poprzedzony jest długimi latami [wcieleniami] żmudnej, we wstępnej fazie wymagającej ogromnego wysiłku praktyki. Cały proces przypomina dojrzewanie jabłka: jego dojrzewanie od stadium pączka do w pełni dojrzałego owocu zajmuje wiele czasu, jednak samo odpadnięcie od gałęzi i opadnięcie na ziemię – będące tutaj analogią urzeczywistnienia – zajmuje sekundę(3).

    Natomiast ludzie, którzy upraszczają i błędnie interpretują tę naukę, za urzeczywistnienie biorą zrozumienie, uświadomienie sobie czy błysk intuicji, który podobnie jak urzeczywistnienie wydarza się natychmiast, nie jest jednak związany z zerwaniem przywiązań, utożsamienia z ciałem, zniweczeniem sasnsakar/wasan czy zerwaniem węzła ciało-świadomość, lecz jest zaledwie duchowym wglądem w sens nauk, będącym poślednim stopniem praktyki duchowej [wg Vasisthy drugim stopniem na siedmiostopniowej ścieżce mądrości].

    Trzymając się analogii jabłka duchowy wgląd można by porównać do aktu zapylenia kwiatu, który teraz może powoli rozkwitać, wzrastać, dojrzewać i przeobrażać się w owoc [o ile zapylenie się powiodło], jest to jednak stan jeszcze bardzo odległy od odpadnięcia od gałęzi w pełni dojrzałego owocu i wcale tego nie gwarantuje.

    Śiastry z rozmysłem nazwały stan po urzeczywistnieniu „czwartym stanem” - tym samym wyraźnie odróżniając go od trzech znanych nam względnych stanów [jawa, śnienie i sen głęboki] - dając nam do zrozumienia, że urzeczywistnienie jest nieodłącznie związane z przekroczeniem tych trzech stanów i zakończeniem funkcjonowania na względnym poziomie bytu po to, by niedojrzali aspiranci, którym przydarzył się duchowy wgląd, a którzy nadal niezmiennie funkcjonują uwikłani w realia świata przejawionego, nie brali go czasami za urzeczywistnienie Jaźni.

    ____________
    (3) Gwoli ścisłości należy dodać, że obok następującego stopniowo Wyzwolenia [krama mukti] znane jest również nagłe Wyzwolenie [akrama mukti], lecz jedynym znanym przykładem takiego nagłego procesu jest Śri Ramana Maharishi, który sam kiedyś powiedział: "Zanim przeszedłem jakikolwiek stopień z krama mukti zostałem porwany przez akrama mukti".
    Niektórzy twierdzą, że po darśanie Śri Ramany doznali takiego nagłego Wyzwolenia, jednakże nie ma na to potwierdzenia; co więcej, ich zachowania, książki które napisali czy nauki które głosili po tym wydarzeniu wskazują raczej, że miało ono chakarter krotkotrwałego doświadczenia aham-sphurany lub pośrednich stanów przebudzenia/oświecenia, a nie ostatecznego, trwałego i niezmiennego stanu Wyzwolenia.

  • Dolegliwości w czasie praktyki.

    Niektórzy ludzie skarżą się na rozbiegany umysł, wybuchy emocji, bóle głowy czy inne podobne zjawiska postrzegając je jako skutek praktykowania Atma-vichary.

    Jest to nieomylnym znakiem tego, że nie wykonują tej praktyki poprawnie.

    Atma-vichara praktykowana poprawnie żadną miarą nie daje takich skutków – wprost przeciwnie, przynosi ulgę i odpoczynek umysłowy, wyostrza umysł, czyniąc go niezwykle jasnym i klarownym.

  • Uświadomienie sobie Jaźni.

    W wielu angielskich tekstach/przekładach nauk Adwaity bądź Ramany Maharishi – które są następnie tłumaczone na polski – w kontekście najwyższego duchowego spełnienia używa się wieloznacznego słowa „realize”, które w tłumaczeniu na j. polski może oznaczać m.in.: „uświadomić sobie”, „zrealizować”, „zrozumieć”, „zdać sobie sprawę”, „uzmysłowić sobie”, „urzeczywistnić”, „wykonać”, „uprzytomnić” itp.

    Większość z tych słów obciążona jest w naszym języku silnymi pospolitymi, przyziemnymi konotacjami i z tego względu niezbyt nadaje się do wyrażania nader subtelnego duchowego momentu „osiągnięcia” stanu niedualnego, ponieważ niesie ze sobą duże ryzyko błędnego odczytu [zrozumienia] przez wielu z adeptów, którzy skłonni są podstawić pod przeczytane słowo takie znaczenie, które jest najbardziej ugruntowane w ich umysłach, co wiązać się może z dużym prawdopodobieństwem wypaczenia istoty pouczenia.

    Ponadto naszym zdaniem część z tych wyrażeń np. „uświadomić sobie”, które jest dość często używane w kontekście o jakim mowa, z definicji zakłada istnienie tego, który sobie coś uświadamia a wraz z nim całej triady [ten który sobie coś uświadamia; to, co jest uświadamianie; proces uświadamiania] i jako takie niezbyt dobrze nadaje się do opisu zjawiska niedualnego, w którym istnieje tylko Jednia bez dwójni, więc nie istnieje wspomniana triada.

    W potocznym rozumieniu znaczenie słowa „uświadomić” jest bardzo bliskie wyrażeniu „zdać sobie sprawę z czegoś” i jako takie wydaje się być bardziej stosowne do opisu zjawisk dualnych niż stanu niedualnego. Ktoś może sobie np. „uświadomić”, że się starzeje, że za dużo pracuje, że nie czuje się dobrze itp. ale niedualne zakończenie duchowej ścieżki nie jest aktem „uświadomienia” tej samej natury co powyższe przykłady. Używanie tego słowa może w umysłach aspirantów stworzyć jednak takie wrażenie i spowodować wyciąganie błędnych wniosków. Tacy uczniowie mogą sądzić, że zdawszy sobie w sferze mentalnej sprawę, że nie są ciałem lecz Jaźnią, właśnie zakończyli duchową ścieżkę adwaitawedantycznej praktyki, gdy tymczasem jeszcze nawet na nią nie wkroczyli.

    Dlatego aby uniknąć takiego ryzyka i nie dawać umysłowi okazji do wodzenia nas błędnymi ścieżkami używamy do opisu zjawiska zakończania duchowej sadhany zazwyczaj słowa „urzeczywistnienie”, które pozbawione jest większości popularnych naleciałości znaczeniowych i wydaje się najlepiej oddawać charakter wydarzenia o którym mowa. [Jeżeli na naszej stronie pojawia się słowo "uświadomić" użyte w kontekście zakończenia duchowej drogi, to jest to z reguły dosłowe przytoczenie fragmentu lub całości tłumaczenia nie naszego autorstwa.]. Jednakże nawet w przypadku zastosowania tego słowa radzimy czujność, gdyż innych tradycjach duchowych spotyka się użycie terminu „urzeczywistnienie” na określenie poślednich stanów "zrozumienia" czy "wglądu", które nie są tożsame z "urzeczywistniem Jaźni" w rozumieniu Adwaity.

  • Uważność a samouważność.

    Istnieją różne – znane od wieków lub uwspółcześnione - techniki wykorzystujące uważność/uwagę. Wszystkie one [poza Atma-vicharą] polegają na takim operowaniu uwagą, że kierowana jest ona na obiekty/przedmioty różne od nas samych [np. oddech, wrażenia powstające w ciele, myśli, itp.], podczas gdy Atma-vichara jest wyłącznym kierowaniem uwagi na siebie [ja, „ja jestem”, Jaźń] z wykluczeniem wszelkich obiektów, stąd jej inna nazwa: samo-uważność.

    Jeżeli kierujemy uwagę na cokolwiek co jest możliwe do oddzielenia od nas samych [tzn. możemy bez tego istnieć np. w głębokim śnie], będzie to kierowaniem uwagi na zewnątrz, na obiekty.

    Najprościej mówiąc:

    Atma-vichara = uważność + „ja jestem”.
    Inne techniki = uważność + obiekty.



    Adepci niezmierzający do Wyzwolenia mogą odnieść pewne względne korzyści ze stosowania metod kierujących ich uwagę na zewnętrzne obiekty, ponieważ ich umysł poprzez siłę koncentracji uwagi wzmocni się.
    Jednakże adepci dążący do Wyzwolenia poniosą w wyniku praktykowania takich technik jedynie szkodę – ich umysł choć się wzmocni to przy tym niepoprawnie się ukierunkuje, przez co oddalą się oni od celu jakim jest Moksza i będą musieli włożyć dodatkową pracę, żeby przekierować umysł na właściwe tory. Takiemu adeptowi może być trudniej skierować uwagę na podmiot, kiedy będzie podejmował praktykę Atma-vichary, niż gdyby nie stosował tych metod; de facto takie zjawisko było wielokrotnie obserwowane w otoczeniu Śri Ramany, kiedy to szczerzy i gorliwi uczniowie nie praktykujący wcześniej żadnych specjalnych technik czynili szybsze i większe postępy na drodze samouważności, niż ci, którzy przychodzili do niego z umysłami już uwarunkowanymi poprzez wcześniejsze stosowanie praktyk przeznaczonych dla mniej dojrzałych adeptów.

    Można to porównać do wydobywania z morza znajdującej się na jego dnie perły. Atma-vichara jest techniką nakierowania się na miejsce w którym znajduje się perła i nurkowania w głąb z kamieniem przywiązanym do pasa, podczas gdy inne „uważnościowe” metody są pływaniem po powierzchni morza w różne strony – co prawda adepci nauczą się w ten sposób dobrze pływać i wyrobią sobie potrzebną siłę mięśni, jednak oddalą się od miejsca w którym leży perła i będą mieć trudności z trafieniem w nie, nie nabędą też umiejętności nurkowania, skutkiem czego wydobycie jej może być dla nich znacząco trudniejsze.

    Dlatego wszystkim, którzy szczerze i gorliwie dążą do Wyzwolenia radzimy trzymać się z daleka od wszelkich "praktyk uważnościowych" kierujących uwagę na cokolwiek poza „ja jestem”.

  • Czasowe a bezczasowe „tu i teraz".

    Wielce popularnym wśród ludzi zainteresowanych duchowością stało się w ostatnich latach pouczenie o konieczności życia w „tu i teraz” zachwalane jako panaceum na wszelkie bolączki życia. Pouczenie to, jak wiele obiegowo funkcjonujących duchowych nauk, ma swoje korzenie w naukach starożytnych bądź nowożytnych mędrców, jednak podobnie jak i inne pouczenia nie uniknęło reinterpretacji i zasadniczej zmiany sedna.

    Zdecydowana większość promujących dzisiaj „tu i teraz” mówi o życiu w „tu i teraz” jako o skupianiu się na aktualnie pojawiających się w czasie teraźniejszym wydarzeniach/wrażeniach i przeżywaniu ich w pełni, bez myślenia ani o tym co będzie później ani o tym co było wcześniej. Innymi słowy, zaleca się jak najpełniejsze życie czasem teraźniejszym bez trosk o przyszłość i przeszłość – nie są przy tym stawiane żadne dodatkowe warunki ani wymagania. To stanowi zasadniczy rdzeń popularnego współczesnego nauczania o „tu i teraz” i z reguły nauczanie to nie wychodzi jakkolwiek poza tak lub podobnie sformułowaną tezę. Mówi się więc o czasowym „tu i teraz”, przeżywanym przez osobę na względnym planie życia.

    Jest to diametralnie odmienna interpretacja sensu pouczenia o życiu „tu i teraz” od tego co - poprzez pozornie to samo pouczenie - zalecają mędrcy. Mędrcy nie nauczają bowiem o „tu i teraz” leżącym w czasie teraźniejszym lecz o bezczasowym „tu i teraz”, którym żyć można dopiero pod warunkiem nieobecności ja osobowego i czasu teraźniejszego.

    Najprościej mówiąc:

    Czasowe „tu i teraz” = życie ja osobowego w czasie teraźniejszym.
    Bezczasowe „tu i teraz"" = życie poza czasem bez pojawiania się ja osobowego.

    Przy czym bezczasowe „tu i teraz" zjawia się w wyniku wnikania w ja [pierwszą osobę/czas teraźniejszy] i odkrycia tym sposobem braku realnego istnienia pierwszej osoby/czasu teraźniejszego.

    Popularne czasowe „tu i teraz” może przynosić człowiekowi pewne dość ewidentne psychologiczne korzyści, wynikające ze skupienia na chwili obecnej i odcięcia tym samym wielu niepotrzebnych trosk i zmartwień z przeszłości czy przyszłości. Jednak ma to z reguły charakter krótkotrwały i związane jest z przyjęciem bardzo uproszczonego, ignorującego złoże sanskar i wasan - a co za tym idzie na dłuższą metę mało realnego - założenia, że potrafimy z marszu tak pokierować myślami, że przestaną one wybiegać w przód i w tył. Nieświadomość złożoności i subtelności procesów myślowych żadną miarą nie spowoduje cudownego ich zniknięcia na komendę „tu i teraz”.

    Co prawda można powiedzieć, że tak sformułowana czasowa koncepcja jest kroczkiem we właściwym kierunku, ponieważ nakierowywuje na pierwszą osobę [czas teraźniejszy], jednak jeżeli wykonaniu tego kroczku nie będzie towarzyszyć wniknięcie w istotę tej pierwszej osoby [czasu teraźniejszego] z intencją poznania ostatecznej prawdy o niej [nim], wówczas takie czasowe "tu i teraz" nie przyniesie wielkich korzyści.

    Życie bezczasowym „tu i teraz” jest najwyższą formą duchowej praktyki i duchowego życia człowieka [i życia w ogóle], tym samym co Śri Ramana zalecał słowami "summa iru”- tylko bądź, i wymaga porzucenia ja osobowego wraz ze wszystkimi tego konsekwencjami, do czego droga wiedzie przez bardzo rzadki, wymagający i wzniosły tapas.

    Przebywanie w bezosobowym, bezczasowym „tu i teraz” rzeczywiście jest kosztowaniem uzdrowicielskiej wody życia, jednakże przebywanie w osobowym, czasowym „tu i teraz” jest co najwyżej łykaniem zwykłej aspiryny.

  • Wyzwolenie warunkowe.

    Są tacy, którzy deklarują, że kierują się naukami Śri Ramany; zapewniają, że dziarsko kroczą jego ścieżką a ich jedynym celem jest Wyzwolenie, ale... - i tutaj następuje lista warunków, pod jakimi to Wyzwolenie mogłoby u nich ewentualnie nastąpić. Mówią np.: „uważam, że praktyka duchowa nie powinna być oderwana od realiów życia codziennego”, „uważam, że praktyka duchowa nie może być izolowaniem się od ludzi i życiem gdzieś na odludziu”, „uważam, że droga duchowa nie może kolidować z normalnymi potrzebami człowieka”, "uważam, że droga duchowa nie może kolidować z pracą zawodową" itp..

    Przy czym umyka ich uwadze, że każde takie „uważam” formułowane jest przez ich „ja” osobowe [ego] , które tym sposobem torpeduje ścieżkę duchową modyfikując ją tak, by ta była dla niego bezpieczna, a tym samym nieskuteczna w drodze do Wyzwolenia. Każde takie "uważam" jest wypadkową różnorodnych aktywnych wasan, podczas gdy do praktykowania Atma-vichary potrzebna jest dominacja i ostatecznie pozostanie tylko jednej wasany: sat-wasany, dyspozycji do trzymania się wyłącznie Jaźni.

    Ścieżka Śri Ramany polegająca na odżywotnieniu ego wychodzi poza jego dominium i prowadzi do jego anihilacji, siłą rzeczy nie pozstawia więc żadnego miejsca na stawianie przez ego jakichkolwiek warunków, a tym bardziej na spełnianie ich. Każdy taki warunek jest pułapką zastawianą przez ego na niepotrafiących go rozpoznać adeptów.

    Taka postawa warunkowania drogi duchowej jest dowodem par excellence na to, że przyjmujący ją nie weszli jeszcze na ścieżkę Śri Ramany lub przez nieuwagę [pramada] z niej zeszli; kręcą się raczej w kółko w jakimś ślepym zaułku, a ego im do tego skocznie przygrywa. Najczęściej ich celem wcale nie jest deklarowane Wyzwolenie ale uwicie sobie wygodnego, opromienionego blaskiem Śri Ramany gniazdka, z którego będą mogli spoglądać na innych z poczuciem osiągnięcia duchowych szczytów.

    Podążanie bezpośrednią ścieżką związane jest ze zniweczenim ego i żadną miarą nie może iść w parze ze spełnianiem jego warunków. Dla adepta konieczne jest całkowite powierzenie się Najwyższemu; co do zasady taki adept skupiony jest na wnętrzu i nie planuje jak jutro czy pojutrze będą wyglądać zewnętrzne okoliczności jego życia; przestał już dzwigać swój bagaż na głowie, położył go na ziemi w pewności, że ten spokojnie dotrze na miejsce; wie, że człowieka powierzającego się w pełni Najwyzszemu nie może spotkać żadna krzywda, o czym swoich uczniów zapewnia Śri Ramana.

  • Podczas praktyki coś „wychodzi”.

    Na różnych pośrednich duchowych ścieżkach można się spotkać z tzw. „wychodzeniem” w czasie praktyki z umysłu różnych niewidocznych wcześniej problemów (np. emocji bądź lęków), z którymi trzeba się w ramach tych scieżek zmierzyć, skonfrontować bądź je przepracować.

    Podobne sytuacje nie zdarzają się na bezpośredniej ścieżce praktyki Atma-vichary. Jeżeli komuś coś takiego się przytrafia, jest to oznaką, że albo wykonuje praktykę nieprawidłowo, albo właśnie przestał ją wykonywać, albo podejmuje na niej dopiero bardzo wstępne kroki i de facto jeszcze właściwej praktyki nie rozpoczął.

    Praktyka Atma-vichary jest praktyką trzymania się Jaźni, a nie konfrontacji z umysłem. Na tej drodze będące źródłem problemów wasany/sanskary są niszczone na skutek samego tylko trzymania się Jaźni, a nie na skutek aktywnej z nimi walki czy jakiejś innej metody ich przepracowywania.

    Jeżeli u kogoś, kto praktykuje Atma-vicharę „wychodzą” w czasie praktyki jakieś rzeczy w umyśle oznacza to, że właśnie przestał utrzymywać uwagę na „ja jestem” i w tej samej chwili wyszedł z praktyki - zatem problemy pojawiły się nie w czasie praktyki, lecz w czasie wyjścia z niej spowodowanego brakiem samo-uważności.

    W przypadku silnych wasan, które znacząco utrudniają utrzymanie uwagi wewnątrz i powodują tarcia, Śri Sadhu Om zaleca wykonywanie naprzemiennie śrawany, manany i nididhyasany.
    Tak długo jak długo wasany [skłonności do kierowania się na zewnątrz] są silne, umysł będzie częstokroć pociągany na zewnątrz, tak że powtarzane wysiłki by kierować się do wewnątrz będą wytwarzać pewne tarcie i napięcie. Z uwagi na to Sadhu Om poleca nie forsować na siłę ciągłej nididhyasany [praktyki samobadania] lecz w zamian zaleca co pewien czas robić odpoczynek i w tym czasie wykonywać śrawanę [czytanie lub wysłuchiwanie nauk] lub mananę [rozważanie nauk].

  • Przyjmowanie niedualnej perspektywy w działaniach.

    W jednym z utworów przypisywanych Śri Śankarze znajduje się ważne ostrzeżenie, na które zwraca uwagę również Śri Ramana. „Poszukujący powinien nieustannie rozważać w swym wnętrzu prawdę o niedualności, jednak nie powinien próbować stosować jej w swych działaniach [...]”

    Na pierwszy rzut oka stwierdzenie to wydaje się nieuzasadnione. Niejeden wkrótce po zapoznaniu się z naukami o niedualności próbuje je obierać za punkt wyjścia do podejmowanych przez siebie działań, uznając to jak najbardziej za stosowne i właściwe - przecież chce ze zrozumianej przez siebie niedualnej perspektywy objąć wszystkich i wszystko niedualną jednią, cóż w tym może być złego?

    Przyjmujący taką postawę nie biorą jednak pod uwagę faktu, że tak długo jak długo żyje i działa nasze ego, niemożliwe jest autentyczne przyjęcie niedualnej perspektywy, a jedyne co możemy przyjąć to wyobrażona przez ego niedualna perspektywa, czyli fałszywa niedualna perspektywa. Rozważanie prawd Adwajty pomaga w rozpuszczeniu ego i umacnia w oddaniu prawdzie, jednak działania biorące za punkt wyjścia najwyższe nauki o niedualności mogą być zabójcze, ponieważ to przysłaniający nam prawdę wróg [ego] kierowałby nimi.

    Ta długo, jak długo na skutek aktywnego poczucia ego istnieje błędna, dualna wiedza, a dwoistość postrzegana jest jako rzeczywista, jakiekolwiek działania oparte prawdziwie na nauce o niedualności są niemożliwe. Jedynie urzeczywistniony mędrzec może prawdziwie stosować nauki o niedualności. Od wyobrażania sobie niedualności i prób stosowania takiej wyobrażeniowej niedualności w działaniu można co najwyżej pogrążyć się głębiej w odmętach pomieszania i dorobić się opinii oszołoma.

  • Doświadczanie "pustki".

    Niektórzy adepci twierdzą, że praktykując Atma-vicharę doświadczają „pustki” lub też, że „pustka” jest w ich przekonaniu stanem ostatecznym wieńczącym duchową drogę człowieka. Również niektóre szkoły duchowe utrzymują, że ostatecznie nie pozostaje żadna Jaźń, jest tylko pustka [śunja].

    Ramana Maharishi w następujących wypowiedziach odniósł się do zjawiska tzw. „pustki”:

    „Poprzez zwrócenie się ku Jaźni niszczysz swoje urojenia - ten świat; to co wówczas pozostaje, „pustka”, jest przez ciebie - Jaźń - poznawane; aby więc zniszczyć i tę pustkę zanurz ją w oceanie Świadomości Jaźni.”

    „Patrząc z punktu widzenia samo-istniejącej wiecznej Przyczyny nawet trzy, siedem, czy dwadzieścia jeden światów będzie się jawić jako rzeczywiste. Jednak jeżeli ktoś dostrzega jako rzeczywiste jedynie nazwy i formy tego świata, wówczas nawet ich przyczyna, Brahman, będzie się wydawać czymś całkowicie nieistniejącym lub pustką [śunja].”

    „Z pewnością istnieje rzeczywistość [sąt-vastu], która jest Jnananandą; ten stan nie jest pustką [śunja], lecz doskonałą pełnią [purna].”

    „Stan całkowicie pozbawiony wiedzy i niewiedzy jest prawdziwą świadomością. Stan poznawania nie jest prawdziwą świadomością. Ponieważ Jaźń jaśnieje samoistnie, bez poznającego i poznawanego, jest prawdziwą świadomością; nie jest pustką. Wiedz to.”


    Śri Ramana stwierdza więc jednoznacznie, że coś takiego jak „pustka” na pewno nie jest ostatecznym stanem urzeczywistnienia Jaźni czy Wyzwolenia. Jako że mówi z punktu widzenia tego, kto ten stan „osiągnął”, mamy prawo zakładać, że wie o czym mówi.

    W powyższych pouczeniach wskazuje również kiedy niektórym adeptom może się wydawać, że mają do czynienia z "pustką" i co powinni wówczas zrobić oraz jaki punkt widzenia powoduje dostrzeganie "pustki" [śunja] nawet w Brahmanie, Jaźni, która jest pełnią [purna]. Podobnie żaden z ważniejszych uczniów Śri Ramany nie mówił nigdy o doświadczaniu „pustki” w praktyce Atma-vichary czy tym bardziej „pustce” jako ostatecznym, najwyższym duchowym stanie. Co prawda o coś podobnego we własnej praktyce medytacyjnej zapytał kiedyś Ramanę Swami Annamalai - było to wtedy, kiedy głównie pracował nad budową aśramy i nie wziął się jeszcze dobrze za Atma-vicharę - co jednak spotkało się z dezaprobatą Bhagavana i komentarzem sugerującym występowanie podobnych zjawisk u początkujących adeptów. My również nigdy nie spotkaliśmy się z doświadczaniem „pustki” w Atma-vicharze i nie bardzo wiemy, o co mówiącym o niej chodzi.

    Najprostsza logika wskazuje, że jeżeli jest ktoś, kto doświadcza tzw. „pustki” a później to pamięta i o tym opowiada, to ta „pustka” siłą rzeczy nie może być ogarniającą wszystko rzeczywistą pustką, ponieważ człowiek ten musiał istnieć w tym wydarzeniu, żeby później być w stanie o nim opowiedzieć – zatem w całym tym doświadczeniu było coś co trudno nazwać pustką: jego istnienie. Oczywiście można w tym miejscu zaprząc do pracy intelekt i przy pomocy bardziej złożonej logiki stworzyć teorie broniące pustki istnienia, jednak takie podejście nie wróży wielu skucesów na bezpośredniej ścieżce do Wyzwolenia czy urzeczywistnienia Jaźni.

    Niemniej jednak można wskazać kilka czynników, w których doszukiwanie się „pustki” może mieć swoje źródło.

    Po pierwsze „pustka” może być zakodowana w pewnych predefiniowanych kalkach umysłowych wyniesionych z innych tradycji duchowych czy religijnych z którymi adept przystępuje do praktyki Atma-vichary i które nakłada na nią - wydaje mu się więc, że doświadcza „pustki” , bo tak wcześniej zaprogramował się jego umysł. W takiej sytuacji najlepiej pozbyć się tych kalek. Już z obserwacji uczniów Ramany wynikało, że ludzie przychodzący do Bhagavana z czystym umysłem i gorącym pragnieniem Wyzwolenia, nieobciążeni żadnymi praktykowanymi wcześniej metodami i niezaimpregnowani żadnymi duchowymi czy religijnymi dogmatami czynili szybsze i większe postępy od tych, którzy przychodzili z biegle opanowanymi pośrednimi praktykami i głową pełną duchowej wiedzy, a którzy miewali spore problemy z odrzuceniem całego tego bagażu, żeby móc efektywnie praktykować Atma-vicharę.

    Po drugie, można napotkać pewien etap praktyki, w którym wydaje się, że sfera mentalna została już opanowana, jednak nie doszło jeszcze do uchwycenia poczucia „ja jestem” lub inaczej umysł nie został jeszcze zanurzony w Jaźni; dzieje się tak zwykle dlatego, że aktywne są jeszcze subtelniejsze mentalne poziomy – tak więc de facto nadal odbywa się ruch myśli - co przeszkadza w uchwyceniu „ja jestem”. W takiej sytuacji należy pogłębić praktykę i zgodnie z pouczeniem Śri Ramany zanurzyć umysł w Jaźni, wówczas to poślednie doświadczenie zniknie.

    Po trzecie, tezy o „pustce” jako ostatecznym doświadczeniu pojawiają się w ustach teoretyków, którzy Jaźń poznali tylko intelektualnie, usłyszeli o niej lub przeczytali w książkach i na tej podstawie próbują intelektem opisać stan niedualny. Takich ludzi zachęcamy do własnej rzetelnej praktyki atma-sadhany, żeby sami mogli zweryfikować prawdziwość twierdzeń o „pustce”.

    Śri Ramana Maharishi nie pozostawia najmniejszych wątpliwości: stan urzeczywistnienia Jaźni czy Wyzwolenia [Mukti, Moksza] jest doskonałym doświadczaniem pełni istnienia, świadomości i szczęśliwości - nie jest pustką.

  • Najpierw urzeczywistnienie potem oczyszczenie.

    Bywają ludzie mówiący mniej więcej tak: „Przeżyłem doświadczenie urzeczywistnienia Jaźni [lub Nirwany, Mokszy itp.] po czym przyszedł trudny czas oczyszczania umysłu”.

    Niestety w pratyce taka kolejność nie występuje – po urzeczywistnieniu Jaźni nie może już być mowy o oczyszczaniu umysłu, ponieważ w akcie urzeczywistnienia umysł zostaje zniweczony lub rozpuszczony w Jaźni [mano-nasa] i nie może się odrodzić. Nie da się oczyszczać czegoś, czego nie ma.

    Zdarza się jednak - i wcale nie jest to niezwykłą rzadkością - że człowiek otrzymuje doświadczenie przebłysku swojej własnej prawdziwej natury lub inaczej przedsmaku urzeczywistnienia Jaźni, które nosząc jej znamiona nie jest jeszcze jednak urzeczywistnieniem – nie jest pełne, nie niweczy umysłu, ma krótkotrwały charakter i przemija.

    Jest to wszakże doświadczenie formatu diametralnie różnego od wszystkich powszechnie i mniej powszechnie występujących doświadczeń - odbywa się bez pośrednictwa zmysłów, intuicji czy buddhi, nie jest żadnym przeczuciem, zrozumieniem ani wglądem, nie jest żadnym objawieniem, channelingiem, wizją ani jasnowidzeniem, nie jest przeniesieniem do innego świata, wymiaru ani żadnym siddhi. W pewnym przybliżeniu można powiedzieć, że jest przenikającym wszystkie poziomy doznawania doświadczaniem jedni, szczęśliwości i miłości Jaźni. Ma przemijalny, czasowy charakter - po jego ustąpieniu człowiek w zasadzie wraca do poprzedniego stanu, choć ze względu na kaliber zjawiska nierzadko powrót ten może mieć dość specyficzny charakter.

    Takie wydarzenie potrafi mniej lub bardziej zmienić życie człowieka: w niektórych przypadkach staje się kamieniem milowym otwierającym w nim nowy rozdział, często odciska swój niezatarty ślad i jest traktowane jak cenny skarb, zwykle na zawsze pozostaje w pamięci. Większość pragnie później do przeżywanego wówczas stanu w taki czy inny sposób wrócić.

    Doświadczenie to może mieć różną głębię, intensywność i wywoływać różne skutki.

    Z duchowego punktu widzenia jest zjawiskiem bardzo cennym. Ludziom, którzy je przeżyli, nie tak łatwo już wmówić, że „coś takiego nie istnieje”, że „to mit i nieistniejący stan”, że „to można dostać tylko po śmierci w innym świecie".

    Takie doznanie może nastąpić w kilku różnych okolicznościach:

    1. Samoistnie, kiedy to na skutek działania łaski bez żadnych starań ani wysiłków człowiek nagle zostaje takim darem obdarowany.
    2. Poprzez „przejęcie”, kiedy to na skutek kontaktu z Jnanim bez wysiłków ze strony adepta zostają usunięte jego przesłony. Niewykluczone jest również podobne „przejęcie” w kontakcie z zaawansowanym praktykiem.
    3. Poprzez własną praktykę, kiedy to zaawansowany adept za pomocą bezpośredniej praktyki sam usuwa przesłony.

    Choć nie znamy żadnych badań nad tym zjawiskiem to wydaje się, że najczęściej dochodzi do niego samoistnie. Jednakże w samoistnym wystąpieniu tego wydarzenia tkwi pewna istotna niedogodność – człowiek nie ma pojęcia jak do niego doszło a tym samym nie wie, jak do niego wrócić. Zdarza się, że ta niemożność staje się źródłem frustracji - doświadczenie to może być tak wspaniałe, że późniejsze życie może się wydawać jałowe i puste. Rodzi się wówczas ogromna tęsknota za tym stanem a ponieważ nie wiadomo jak do niego wrócić, zdarzają się różne trudne stany psychiczne: od wielkiej tęsknoty, rozpaczy i bezsilności do popadania w depresje i jeszcze gorsze rzeczy. Nie jest to jednak wcale reguła, część osób wraca płynnie i sprawnie do „normalnego” życia nosząc w sobie pamięć otrzymanego daru.

    W naszej opinii całe to wydarzenie czyli manifestująca się samorzutnie możliwość posmakowania szczęśliwości Jaźni jest nie tylko wyrazem łaski Najwyższego, lecz zarazem wezwaniem do podjęcia aktywnego poszukiwania pełni stanu, którego otrzymało się próbkę.

    Jeżeli natomiast zjawisko to pojawi się na skutek "przejęcia", to doświadczająca go osoba znajduje się niewątpliwie w korzystniejszym położeniu – Jnani, który usunął w niej przesłony potrafi ją dalej poprowadzić krok po kroku do urzeczywistnienia pełni tego stanu. Takie zjawisko nie przytrafia się jednak wszystkim mającym kontakt z Jnanim, jest to raczej wąska grupa osób, znacznie więcej z nich odczuwa w jego obecności po prostu wyciszenie umysłu i poczucie obcowania ze świętą osobą, choć równie wielu nie odczuwa nic specjalnego.

    W najlepszej zaś sytuacji są ci, którzy dochodzą do tego stanu własną praktyką prowadzeni przez wewnętrznego Guru-Jaźń, gdyż w zasadzie mają już w ręku narzędzie, którym „zmieniają metal w złoto”.

    Tak więc wracając do puntu wyjścia – jeśli ktoś doznał samoistnie takiego doświadczenia które przeminęło, po czym pojawiły się wynikłe z nieczystości umysłu problemy, to nie było to jeszcze urzeczywistnieniem Jaźni. Należy w takiej sytuacji zachować zdrowy rozsądek i umiar: ani nie bagatelizować tego cennego duchowego daru, ani nie popadać w egzaltację i nie ogłaszać Nirwany, Mokszy czy Kaiwalji, tym bardziej nie wpadać w pułapkę bycia guru ani nie obwoływać się nowym mesjaszem. W tym wypadku najlepszym wyjściem jest stopniowe oczyszczanie umysłu by następnie z pomocą służącej do tego praktyki samemu dojść do nieograniczonej czasem pełni stanu, którego dzięki łasce Najwyższego otrzymało się przedsmak.



„Bądź cichy i nieporuszony, a wszystkie myśli znikną. Samobadanie i samooddanie są metodami, które przynoszą wewnętrzną ciszę i wolność od poruszeń.[...] Ostateczne pouczenie brzmi:
Bądź cichy i nieporuszony; ugruntuj i ustabilizuj ten stan, a Jaźń zostanie urzeczywistniona.
Jednak pouczenie "bądź cichy i nieporuszony" będzie najpewniej błędnie zrozumiane przez przeciętnego człowieka, dlatego udzielane jest tylko dojrzałym aspirantom.”



Praktykowanie samuważności czy inaczej Atma-vichary nauczanej przez Śri Ramanę nie może się odbywać przy braku bhakti (samooddania lub miłości); przeciwnie samouważność i samooddanie są ze sobą nierozłączne i w swoim najwyższym akordzie są jednym.
O istocie bhakti oraz jej różnych poziomach więcej w zakładce bhakti.