Śri Sadhu Om - Ścieżka Śri Ramany



Ścieżka Śri Ramany

Technika Atma-vichary

Pewnego dnia Ramana Maharshi - będąc szesnastoletnim młodzieńcem, nieświadomym faktu, iż „Samobadanie jest sadhaną prowadzącą do bezpośredniego poznania Brahmana” - wszedł (bez podjęcia wcześniej takiego zamiaru) na ścieżkę tej wyjątkowej sadhany!

Tego dnia ogarnął go potężny lęk przed śmiercią, tak jakby właśnie miał umrzeć, a wraz z nim pojawił się spontaniczny impuls dogłębnego zbadania zjawiska śmierci. Zbliżająca się śmierć nie wywołała w nim ani trwogi ani potrzeby podzielenia się swoim doświadczeniem z bliskimi. Postanowił sam zmierzyć się z tym problemem i spokojnie przywitać śmierć; położył się więc wyciągając ręce wzdłuż ciała jakby już był martwy i rozpoczął praktycznie, twarzą w twarz, wnikać w zjawisko śmierci. Przedstawiamy opis tego wydarzenia - bezcenny dla właściwego poznania techniki Samobadania - w słowach w jakich Bhagavan sam je relacjonował.

'Oto przyszła śmierć, ale cóż znaczy «śmierć»? Co ma umrzeć? To ciało umiera; niech więc umiera!’ Przeżywając ten fakt położyłem się wyciągając sztywniejące członki, zatrzymałem oddech, zacisnąłem usta i zagłębiałem się wewnątrz uświadamiając sobie: ‘Ciało to już umarło; zabiorą je i spalą na proch. Ale czyż ze śmiercią tego ciała umarłem i ja? Czy to ciało to ja? Wszak jest ono bezwładne i nieme, jednak Ja niewątpliwie wciąż istnieję, niedotknięty przez śmierć. Moje istnienie jest wyraźne i nieprzerwane. A więc nie mogę być tym ulegającym rozkładowi ciałem, muszę zatem być nieśmiertelnym Ja (Jaźnią). Spośród wszystkiego tylko Ja jestem rzeczywistością! To ciało podlega śmierci, lecz Ja przekraczam ciało i jestem wiecznie żywy. Nawet śmierć zabierająca ciało nie była w stanie mnie dotknąć!’. Wszystko to były błyskawice świadomości, żywej bezpośrednio przeżywanej prawdy; wraz z nimi zniknął cały lęk przed śmiercią, aby już nigdy nie wrócić. Nie był to zwykły proces myślowy, lecz trwające ułamki sekundy doświadczenie bezpośredniego poznania prawdy (pratyaksham). Od tej chwili cała świadomość (cit) własnego istnienia (sat) związana dotąd z ciałem na zawsze je opuściła ”. – tak opisywał to przeżycie Śri Ramana Maharshi.

Opowiadał tę historię wiele razy, zawsze podkreślając niezwykle istotny fakt: „Wszystko to miało charakter trwającego ułamek sekundy bezpośredniego przeżycia, dokonującego się poza umysłem i poza słowami”.

Lęk przed śmiercią spowodował, że cała siła koncentracji Śri Ramany została skupiona i głęboko zanurzona w Samouważności z zadanim znalezienia odpowiedzi na pytanie: „Co jest moim prawdziwym istnieniem? Czym jest to, co umiera?”. Znajduje w tym potwierdzenie fakt - o którym wielokrotnie przypominaliśmy na kartach tej książki - że tylko takie potężne zogniskowanie uważności na Jaźni jest właściwym Samobadaniem (Atma-Vicharą). Bhagavan potwierdza to w „Nan Yar?” mówiąc: „Samobadanie (atma-vichara) jest nieustannym utrzymywaniem umysłu (uważności) w Jaźni (poczuciu ‘ja’)” […] „Pozostawanie utwierdzonym w Jaźni, bez pozostawiania żadnego miejsca na pojawianie się jakichkolwiek myśli poza dotyczącymi Jaźni (tzn. nie poświęcając nawet odrobiny uwagi drugiej lub trzeciej osobie), jest oddaniem siebie Bogu (tym, co nazywane jest parabhakti – najwyższym oddaniem (1) )”.

Śri Ramana pytany: "W jaki sposób utrzymywanić stale uwagę na świadomości ‘ja’" objawił i wyjaśnił w swoich dziełach ścieżkę Samobadania, tę, którą sam w młodości przebył, a którą bardziej szczegółowo opisywał w następujący sposób:

„Jaźń (Atman) jest tym, co istnieje jako samoświadome ‘jam jest, którym jest’. Nie należy wyobrażać sobie bycia tym czy tamtym (światłem lub dźwiękiem), gdyż takie myślenie czy wyobrażanie tworzy więzy. Jaźń jest świadomością, która nie jest ani światłem ani ciemnością, nie wyobrażajmy jej więc sobie jako jakiegoś rodzaju światła, gdyż sama ta myśl stanowiłaby więzy. Jedynym wyzwoleniem (mukti) jest zniweczenie ego (prymarnej myśli). Wszystkie trzy ciała, składające się z pięciu powłok, zawierają się w poczuciu ‘ja jestem tym ciałem’; jeżeli zatem, poprzez wnikanie „Kim jest to 'ja'?” (tzn. poprzez Samouważność), identyfikacja (przywiązanie) z ciałem fizycznym zostanie usunięta, wraz z nią automatycznie zniknie identyfikacja z dwoma pozostałymi ciałami. Utożsamienie z ciałem subtelnym i przyczynowym trwa wyłącznie za sprawą identyfikacji z ciałem fizycznym, dlatego nie ma potrzeby ich oddzielnego usuwania”.

„W jaki sposób badać? Czy ciało, które jest nieczułe jak kłoda drewna, może funkcjonować i jaśnieć jako ‘ja’? Nie, nie może”. „To ciało nie może powiedzieć ‘ja’” - Ulladhu Narpadhu wers 23

„Porzucenie ciała jakby już było martwe, nie wypowiadając nawet słowa ‘ja’, lecz poszukując z umysłem zwróconym do wewnątrz „Skąd to 'ja' się wyłania” - jest ścieżką mądrości (jnana-marga)” - Ulladhu Narpadhu wers 29
I jeżeli wówczas pilnie wnikamy, czym jest poczucie przejawiające się wówczas jako ‘ja’, to otrzymamy czyste doświadczenie sphurany (2) - ‘Ja jestem Ja’ w Sercu.

„Kiedy umysł poprzez wnikanie „Kim ja jestem?” dociera do Serca, wtedy umysł, ‘ja’ (ego) zostaje zniweczony i spontanicznie pojawia się Jedyne (Rzeczywistość) jako ‘Ja jestem Ja’ (Jam jest, którym jest)”. - Ulladhu Narpadhu wers 30

„Kiedy bada się „Skąd wyłania się ‘ja’”,
wtedy ‘ja’ (ego) znika.
To właśnie jest Samobadanie”. - Upadesa Undhiyar wers 19

„W tym miejscu, gdzie zanika ‘ja’,
samoistnie pojawia się Jedyne, jako ‘Ja-Ja’.
Ono samo z siebie jest Całością (purna)” - Upadesa Undhiyar wers 20

„Jeżeli pozostajemy w stanie czystego bytu, wówczas sphurana całkowicie niweczy poczucie indywidualności – wtenczas ego, poczucie ‘ja jestem tym ciałem’, znika ostatecznie podobnie jak kamfora znika w płomieniach. Jedynie ten stan jest określany przez Mędrców i pisma święte Wyzwoleniem”.

„Chociaż skłonności dotyczące obiektów sensorycznych (vishaya--vasanas) pojawiają się jak fale oceanu od niemającego początku czasu, jednak wszystkie one odejdą, kiedy Samouważność (swarupa-dhyana) pogłębi się. Nie dopuszczając nawet wątpiącej myśli: „Czy jest możliwe, aby zniszczyć wszystkie te skłonności (vasanas) i pozostać jako czysta Jaźń?” należy wytrwale trzymać się Samouważności. Nawet, jeśli ktoś jest wielkim grzesznikiem, nie powinien lamentować „Oh, jestem grzesznikiem, jak mogę osiągnąć zbawienie?” lecz całkowicie porzucając nawet myśl o tym, że jest grzesznikiem, powinien utwierdzić się w Samouważności a z pewnością zostanie ocalony […] zatem każdy z nas, gdy wyposaży się w nieprzywiązanie (vairagya) i zanurzy w siebie, może wyłowić perłę Jaźni”.

„Tak długo jak długo w umyśle utrzymują się skłonności do obiektów sensorycznych (vishaya-vasanas), tak długo badanie „Kim ja jestem” jest konieczne. Kiedy pojawiają się myśli, powinny dzięki badaniu być niszczone w czasie i miejscu powstawania”.

Co to znaczy, że myśli powinny być niszczone? Kiedy pojawiają się inne myśli zakłócając Samouważność, nie należy podążać za nimi, lecz badać: „U kogo one powstały?”. Pojawi się odpowiedź: „U mnie”; jeżeli w tym samym momencie uchwycimy „Kim jest to ja, które myśli?”, umysł (moc uważności, która do tej pory kierowała się na drugą bądź trzecią osobę) wycofa się do swojego źródła (Jaźni), a powstające myśli ucichną (ponieważ nie będzie nikogo, kto by za nimi podążał). Poprzez powtarzanie tej praktyki, zdolność umysłu do pozostawania w swoim źródle wzrasta. Kiedy umysł pozostaje w sercu, prymarna myśl ‘ja’ (‘ja jestem tym ciałem’, pojawiające się ‘ja’), która jest źródłem wszystkich myśli, odejdzie, a Jaźń (Ja, istota bytu), która zawsze istnieje, będzie jaśnieć. Miejsce (lub stan) w którym nie istnieje nawet najmniejszy ślad myśli ‘ja’ (ja jestem ciałem, Brahmanem, tym czy tamtym), jest Jaźnią (swarupam). Tylko to nazywa się „Milczeniem’ (mouna)”.

„Wszystkie pisma święte (śastry) mówią, że aby osiągnąć wyzwolenie (mukti) należy opanować umysł; zatem wiedząc, że ostatecznym zaleceniem (nakazem) pism jest zniweczenie umysłu, bezustanne czytanie pism jest bezowocne. Aby opanować umysł, należy badać kim ja jestem, lecz jak w zamian (zamiast badać wewnątrz) badać to (i poznać kim ja jestem) w pismach? Czy Rama potrzebuje lustra, aby dowiedzieć się, że jest Ramą? (tzn. czy pisma są potrzebne by dowiedzieć się, że ‘ja jestem’?). ‘Ja’ znajduje się wewnątrz pięciu powłok, podczas gdy pisma znajdują się poza nimi. Dlatego błędem jest poszukiwanie w pismach tego, co należy badać zrzucając nawet pięć powłok – należy to porzucić i podjąć Samobadanie”
- tak mówi Bhagavan Śri Ramana (3) .

Posłużmy się przykładem dokładnie obrazującym metodę (sadhanę) utrzymywania uwagi wyłącznie na Jaźni, którą opisują powyższe słowa Śri Bhagavana. Zastrzegamy jednak od samego początku, że z uwagi na fakt, iż natura Jaźni pozostaje poza wszelkimi porównaniami, nie może być w pełni i precyzyjnie objaśniona przez nikogo, za pomocą żadnych opisów. Większość z nich na przestrzeni dziejów była przekazywana w zgodzie z intelektualnymi możliwościami i warunkami panującymi w danej epoce, jednak te siłą rzeczy martwe (jada) opisy nie są w stanie oddać i opisać Jaźni, Świadomości (cit). Przytaczana często przez Bhagavana analogia projektora kinowego oraz przedstawiany poniżej przykład odbijających się od powierzchni lustra promieni słonecznych, są najczęściej używane do rozwiewania wątpliwości poszukujących i ułatwiania im zrozumienia. Unikajmy jednak błędu przykładania nadmiernej wagi do tych przykładów, abyśmy nie byli jak ślepiec (4) , który doszedł do wniosku, że „moje dziecko połknęło łabędzia” kiedy dowiedział się, że „mleko jest białe”.

Na powierzchni ziemi, na otwartej przestrzeni i w pełnym słońcu leży kawałek szkła z rozbitego lustra. Padające na niego słońce odbija się pod pewnym kątem a odbite światło wnika do wewnątrz znajdującego się nieopodal ciemnego pokoju i pada na jedną ze ścian. Promień biegnący od kawałka lustra do tej wewnętrznej ściany pomieszczenia jest odbitym promieniem słońca. Dzięki niemu człowiek znajdujący się wewnątrz ciemnego pokoju jest w stanie dostrzegać umieszczone w nim obiekty. Światło odbijające się na ścianie przybiera te same kształty co kawałek lustra, od którego się odbija (kwadrat, trójkąt, okrąg itd.). Jednak bezpośrednie światło słoneczne (oryginalne światło słoneczne, będące źródłem odbitego promienia) na otwartej przestrzeni świeci niepodzielnie, jest wszystko przenikającą i nieograniczoną przez żadną przestrzeń ani formę istnością. Jaźń, nasze istnienie-świadomość, podobna jest światłu słońca na otwartej przestrzeni. Poczucie ego czy świadomość umysłu - poczucie ‘ja jestem tym ciałem’ – podobne jest odbitemu promieniowi biegnącemu od kawałka lustra do przeciwległej ściany ciemnego pokoju. Jaźń-świadomość nie jest niczym ograniczona jak potężne, wszystko przenikające światło słoneczne, nie ma więc formy – atrybutu (rupa-upadhi). Poczucie ego, podobnie jak odbity promień światła odbija kształt lustra, przyjmuje i doświadcza ograniczenia formą cielesną jako posiadające atrybuty ‘ja’. Podobnie jak obiekty w ciemnym pokoju są postrzegane dzięki odbitemu promieniowi światła, podobnie ciało i świat postrzegane są wyłącznie dzięki świadomości umysłu.

„Chociaż świat i umysł pojawiają się i znikają razem, ale to umysł jest tym, co powołuje do życia świat” - Ulladhu Narpadhu wers 7

Wyobraźmy sobie sytuację, w której człowiek znajdujący się w tym ciemnym pokoju zechce zaniechać obserwowania obiektów widocznych dzięki odbitemu światłu, lecz w zamian ogarnia go tęsknota za poznaniem źródła owego światła, pyta więc: „Skąd to światło wypływa?”. Aby znaleść odpowiedź na to pytanie, człowiek ten powinien zlokalizować punkt na ścianie na który pada odbite światło, udać się tam, odwrócić się tyłem do ściany i spojrzeć wstecz wzdłuż padającego promienia. Co wówczas zobaczy? Słońce! Lecz będzie to tylko odbicie a nie prawdziwe słońce. Co więcej, człowiek ten odniesie wrażenie, jakoby to słońce znajdowało się w pewnym określonym punkcie leżącym na ziemi poza obrębem pokoju! Miejsce to można wyznaczyć współrzędnymi określającymi w jakiej odległości od pokoju ono leży (co podobne jest określeniu: „Serce znajduje się dwa palce na prawo od środka klatki piersiowej"). Jednak czy słońce naprawdę znajduje się w jakimś punkcie leżącym na ziemi? Oczywiście, że nie, to jest tylko punkt skąd początek bierze promień odbitego światła! Co więc ten człowiek ma uczynić, by zobaczyć prawdziwe słońce? Musi posuwać się wzdłuż odbitego promienia który widzi, zwracając oczy w kierunku z którego promień światła wypływa i nie odwracając ich ani w jedną ani w drugą stronę.

Człowiek zamknięty w ciemnym pokoju, który decyduje się poznać źródło wpadającego tam światła, porzuca wszelkie zainteresowanie przedmiotami postrzeganymi dzięki odbitemu światłu – nie jest zainteresowany ani korzystaniem z nich ani zgłębianiem ich natury. Podobnie człowiek, który chce poznać prawdziwe Światło (Jaźń) musi zaniechać wszystkich wysiłków zmierzających czy to do poznawania czy to do korzystania z różnych światów, które to światy przejawiają się tylko poprzez pięć zmysłów dzięki światłu umysłu, gdyż w przeciwnym razie niemożliwym będzie poznanie Jaźni - ani wówczas, kiedy będzie on mamiony poprzez poznawanie i pożądanie zewnętrznych obiektów (jak człowiek światowy) ani kiedy będzie zaangażowany w badanie ich (jak naukowiec). To porzucenie zainteresowania zewnętrznymi obiektami sensorycznymi nazywane jest bezpragnieniowością, beznamiętnością (vairagya) lub duchowym wyrzeczeniem. Gorliwość zobaczenia skąd pochodzi odbity promień światła wpadający do pokoju odpowiada gorliwości zobaczenia skąd powstaje ego, ‘ja’, światło umysłu. Ta gorliwość jest miłością Jaźni (swatma-bhakti). Zwrócenie oczu w kierunku z którego promień światła wypływa i nie odwracanie ich w żadną stronę odpowiada skoncentrowanej uważności utrzymywanej bez żadnych odchyleń na świadomości ‘ja’. Czy człowiek z naszej opowieści nie posuwa się teraz wzdłuż promienia światła w kierunku odłamka lustra leżącego na zewnątrz? Ruch ten odpowiada wewnętrznemu zagłębianiu się w Serce.

„Tak jak człowiek nurkuje w jezioro, poszukując czegoś, co tam wpadło, tak ze skupionym umysłem (zwróconym do wewnątrz) należy zanurzyć się wewnątrz, powściągając mowę i oddech, by w ten sposób odkryć miejsce z którego wyłania się ego” - Ulladhu Narpadhu wers 28.

Niektórzy jednak pojmują z tej nauki tylko słowa „powściągając mowę i oddech” i koncentrują się na praktyce kontroli oddechu (pranayama). I choć prawdą jest, iż oddech zatrzymuje się w rezultacie Samobadania, to jednak nie ma potrzeby aby powstrzymywać go okrężną drogą jaką jest pranayama. Kiedy umysł, napędzany przemożnym pragnieniem odnalezienia źródła z którego czerpie życie, zanurza się wewnątrz, oddech zatrzymuje się automatycznie (5).

Jeżeli w momencie wydechu umysł badającego porzuca zewnętrzne obiekty sensoryczne (vishayas) zanurzając się w swojej pierwotnej formie światła, Jaźni, wówczas oddech zostaje automatycznie zawieszony na zewnątrz i ponowny wdech nie następuje. I analogicznie, jeśli nastąpi to na wdechu, oddech pozostanie automatycznie wewnątrz i nie nastąpi ponowny wydech. Są to stany odpowiednio zewnętrznego (bahya kumbhaka) i wewnętrznego (antara kumbhaka) zatrzymania oddechu. Dopóki nie pojawią się myśli, powstające na skutek braku czujności (pramada) w Samouważności, takie zatrzymanie oddechu (kumbhaka) będzie u badającego utrzymywane bezwysiłkowo.
Czy pochyliwszy się nieco nad tą kwestią nie zauważymy, że nawet w naszym codziennym życiu – gdy usłyszymy jakąś zdumiewającą wiadomość lub gdy próbujemy w stanie najwyższej koncentracji przypomnieć sobie zapomnianą rzecz – oddech sam się zatrzymuje na skutek mającego wówczas miejsce intensywnego zaangażowania umysłu (intensywnej koncentracji)? Podobnie oddech zatrzyma się automatycznie, gdy tylko umysł, przemożnie pragnący poznać swoją pierwotną formę światła, skupiony na jednym z pełnym zaangażowaniem zwraca się do wewnątrz i tam pozostaje. W takim stanie zatrzymania oddechu (kumbhaka) człowiek nie odczuwa niedoboru powietrza, tzn. ciało nie ma potrzeby wykonania ani wdechu ani wydechu, bez względu jak długo stan ten trwa. Jednak podczas wykonywania pranajamy, kiedy okresy powstrzymania oddechu wydłużają się, człowiek odczuwa niedobór powietrza. Jeśli uwaga badającego jest tak intensywnie skupiona na Jaźni, że nie obchodzi go nawet to, czy oddech zatrzyma się czy nie, wówczas oddech zatrzymuje się bezwiednie, nie napotykając przy tym żadnego odporu.
Jednakże niektórzy z aspirantów pragną dowiedzieć się czy ich oddech się zatrzymał – to błędne podejście, gdyż powoduje zwrócenie uwagi na oddech, w wyniku czego porzucana jest Samouważność co pociąga za sobą pojawienie się różnych myśli i strumień praktyki (sadhana) zostaje przerwany. Z tego względu Śri Bhagavan powiedział: „ze skupionym (zwróconym do wewnątrz) umysłem należy zanurzyć się wewnątrz, powściągając mowę i oddech”. Aby w pełni zrozumieć znaczenie tego wersu należałoby dodać zwrot „ze skupionym umysłem” do każdego z członów tego zdania: „ze skupionym umysłem zanurzyć się wewnątrz, ze skupionym umysłem powściągając mowę i oddech, ze skupionym umysłem odkryć miejsce, z którego wyłania się ego”.

Czy człowiek, poruszający się wzdłuż odbitego strumienia światła, ze wzrokiem utkwionym na tym strumieniu, nie skraca swoim ruchem jego długości? W ten sam sposób, w jaki długość promienia skraca się w miarę przemieszczania się w kierunku jego źródła, tak i skłonności umysłu do rozszerzania się obumierają coraz bardziej w miarę jak aspirant coraz mocniej zagłębia się w żarliwym poszukiwaniu jego źródła.

„…kiedy uwaga posuwa się po owym (odbitym) promieniu ‘ja’ coraz głębiej i głębiej, staje się on coraz krótszy i krótszy, a kiedy całkowicie znika, to co wówczas jaśnieje jako „Ja” jest Jaźnią (Jnaną)” - Atma Vichara Patikam, wers 9

Kiedy człowiek wreszcie dochodzi do leżącego na ziemi kawałka lustra, można powiedzieć, że doszedł do źródła, z którego odbity promień bierze początek. Podobnie aspirant, który zagłębił się wewnątrz osiąga źródło (Serce), z którego się wyłania. Czy człowiek ten nie doszedł właśnie do stanu, w którym odbity promień światła został zredukowany do zera, stanu w którym żadne dalsze odbicie nie jest już możliwe, gdyż znalazł się zbyt blisko lustra? Podobnie aspirant, który w wyniku zanurzania się w siebie coraz głębiej i głębiej w praktyce intensywnej Samouważności, dochodzi tak blisko źródła, że nie może już pojawić się nawet odrobina ego, pozostaje wówczas w (wielkim) stanie rozpłynięcia poczucia ‘ja jestem tym ciałem’(dehatmabuddhi), które do tej pory było przedmiotem jego uwagi. Owo rozpłynięcie jest tym, do czego odnosi się Śri Bhagavan mówiąc w 19 wierszu Upadesa Undhiyar o tym, że „ja znika”.

Czy człowiek poszukujący źródła odbitego światła, nie stoi teraz na otwartej przestrzeni w stanie pustki wytworzonym przez nieistnienie tego odbitego promienia? Taki jest też stan aspiranta pozostającego w przestrzeni Serca (hridayakasa) w pojawiającym się wskutek Samouważności stanie wielkiej pustki (maha sunya), nieistnienia ja-ego. Ten, kto opuścił ciemny pokój i znalazł się na otwartej przestrzeni, jest oszołomiony i mówi: „Oh! Prowadzące mnie do tej pory słońce (odbity promień słońca) zniknął!” Na co stojący obok przyjaciel pociesza go wyjaśniając: „Gdzie byłeś przez ten cały czas? Byłeś w ciemnym pokoju. Gdzie jesteś teraz? Jesteś na otwartej przestrzeni! Kiedy byłeś wewnątrz pokoju, tym co cię z niego wyprowadziło był jeden cieniutki promień światła, lecz tutaj (na tej szeroko otwartej przestrzeni) są niezliczone promienie słońca złączone w jedną wchechograniającą jasność. Tym co widziałeś wcześniej nie był nawet bezpośredni promień słońca, lecz zaledwie jego odbicie! Jednak teraz doświadczasz bezpośredniego (saksha) światła słonecznego. Jeżeli miejsce, w którym się obecnie znajdujesz, jest nieograniczoną przestrzenią światła, to czy może w nim pojawić się ciemność na skutek pustki wywołanej brakiem jednego odbitego promienia światła? Czy jego brak może być stratą? Wiedz, że jego zniknięcie jest samo w sobie prawdziwym światłem a nie ciemnością”.

Podobnie doświadczenie wielkiej pustki (maha sunya) powstałe na skutek zniweczenia ego sprawia, że aspirant staje przed pytaniem: „Niestety! Nawet poczucie ja (ego), którego trzymałem się do tej pory w trakcie mojej sadhany jako światła prowadzącego mnie na drodze zostało utracone! Czy zatem taka rzecz jak Jaźń (Atman) w ogóle nie istnieje?”. W tym momencie zawsze obecny w jego Sercu Sadguru ukazuje mu istotę rzeczy: „Czy utrata ego, będącego tylko maleńkim refleksem świadomości, może być prawdziwą stratą? Czy nie jesteś w pełni świadom nie tylko swojej wcześniejszej egzystencji, lecz także pustki, która pojawiła się, gdy ona zniknęła? Zatem wiedz, że ty, który jesteś świadom nawet tej pustki wiedząć, że „to jest pustka”, sam jesteś prawdziwą świadomością; nie jesteś pustką (6) !” – to wszystko aspirant uświadamia sobie w momencie bezpośredniego doświadczenia bycia (własnym) istnieniem-świadomością poprzez dotarcie (jaśnienie jako sphurana) do Serca (jako Serce).

Aspirant, który rozpoczął poszukiwania od badania „Kim ja jestem?” lub „Skąd ja jestem?” osiąga teraz niedualną Samoświadomość, prawdziwą, wolną od ograniczeń czasem i przestrzenią wiedzę Jam jest, którym jest”.

Zatem niezłomne trzymanie się poczucia ‘ja’ i ugruntowywanie w ten sposób coraz bardziej koncentracji na tym poczuciu, jest zanurzaniem się głęboko w swoje wnętrze. Jednak zamiast tak postępować wielu, sądząc, że praktykują Samobadanie, siedzi godzinami powtarzając słownie lub w myślach pytania: „Kim ja jestem?” lub „Skąd ja jestem?” Jeszcze inni dla odmiany siadają i mierząc się z pojawiającymi się wciąż myślami bez końca powtarzają mentalnie nauczanie Śri Bhagavana: „U kogo pojawiają się te myśli? U mnie. Kim ja jestem?”; czasami nawet wyczekują pojawienia się kolejnych myśli aby móc się z nimi skonfrontować. Oba te podejścia są błędne. Czy wywoływanie jednej myśli po drugiej może być praktyką Samobadania? Czy to jest sadhana zagłębiania się w siebie? Dlatego nie powinnyśmy przyjmować postawy obserwatora (świadka) wypatrującego: „jaka będzie kolejna myśl”, gdyż takie działanie nie jest Samouważnością.

W odniesieniu do tych, którzy surfują po na mentalnych falach chwytając się umysłem tych pytań zamiast zanurzyć się wewnątrz trzymając się ze skupionym umysłem świadomości własnego istnienia, tym samym kontrolując umysł, oddech i wszystkie inne aktywności ciała i zmysłów, Śri Bhagavan powiedział:

„Tego, kto zadaje sobie pytanie „Kim ja jestem?” lub „W jakim miejscu się pojawiam?” chociaż przez cały czas istnieje jako Jaźń, porównać można do pijaka bełkoczącego „Kim ja jestem?”, „Skąd ja jestem”” - Ekatma Panchakam, wers 2

W innym miejscu mówi:

„W jaki sposób osiągnąć stan nieobecności ego, w którym nie pojawia się poczucie ‘ja’, jeżeli nie będziemy poszukiwać źródła, z którego ‘ja’ się wyłania? I jak, jeśli ego nie będzie całkowicie wygaszone, pozostawać w stanie Jaźni, w którym jesteśmy TYM?” - Ulladhu Narpadhu, wers 27.

Zatem tym, co należy praktykować jest pozostawanie w spokoju (summa iruppadu) ze świadomością poczucia ‘ja’ i wyłączeniem wszystkiego poza tym. Myśli pojawiają się dopiero kiedy czujność w Samouważności zostanie przerywana i wskazują na jej niedostatek. Innymi słowy, jeżeli pojawiają się myśli, oznacza to, iż Samouważność została utracona. I tylko jako na narzędzie służące do odwrócenia się od myśli i przywrócenia Samouważności wskazał Śri Bhagavan mówiąc: „U kogo te myśli się pojawiają?” Odpowiedz: „U mnie” jest formą celownika słowa ‘ja’, która z łatwością przypomina nam o mianowniku, poczuciu ‘ja’. Jeżeli zapytamy „Kto myśli te myśli ?” jako odpowiedź otrzymamy formę mianownika, poczucie ‘ja’ - czyż wówczas nieuptrzytomniona utrata Samouważności nie będzie od razu przywrócona? To przywrócenie Samouważności jest w istocie byciem Jaźnią (tzn., pozostawaniem Jaźnią lub przebywaniem w Jaźni)! I tylko takie ‘bycie’ jest właściwą sadhaną (7) ; sadhana nie jest działaniem, lecz byciem!

Niektórzy wnoszą następujące zastrzeżenie: „Jeżeli samo pojawienie się ego wyłaniającego się ze snu jest tak bardzo ukradkowe, że wymyka się możliwości uchwycenia go, to jak możemy dostrzec skąd ono się wyłania. To zdaje się być niemożliwe!” Tak, to prawda, gdyż zdolność koncentracji uwagi umysłu jest w czasie snu nieobecna, ponieważ w stanie tym nie ma umysłu! Dla zwykłych ludzi, nieobeznanych ze świadomością ‘bycia’ a jedynie z poczuciem ‘działania’ (tzn. ze świadomością podejmowania wysiłków), niemożliwym jest uchwycenie ego wyłaniającego się ze snu. Wysiłek, który uważają oni za konieczny jest we śnie niemożliwy, nie dziwi więc, że nie są w stanie zapoczątkować badania we tym stanie! Jednakże, ze względu na fakt, iż w istocie stan jawy jest tylko radosną igraszką ego i ponieważ umysł w tym stanie jest doświadczany przez każdego, to przynajmniej w tym stanie człowiek może zwrócić się do ‘ja’ i trzymać się pseudo-ja przejawiającego się w formie 'ja jestem tym i tamtym',‘ja jestem taki to a taki’.

„Zwracając się do wewnątrz, nieustannie spoglądaj w siebie introwertycznym wzrokiem, a to (Rzeczywistość) zostanie poznane” – to twoje słowa, o Arunaczalo! - Sri Arunachala Aksharamanamalai, wers 44

Badanie rozpoczyna się w stanie jawy w czasie, który człowiek poświęca na praktykę. Jakaś rzecz pojawia się w naszej pamięci, gdy pomyślimy jej nazwę, podobnie świadomość pierwszej osoby pojawia się w pamięci każdego, gdy tylko pomyśli jej nazwę, zaimek ‘ja’. Jest bez znaczenia, że to poczucie ‘ja’ jest ego, pseudoświadomością ‘ja’. Jeżeli wycofujemy naszą uważność z drugiej i trzeciej osoby trzymając się pierwszej osoby – tylko to będzie właściwą sadhaną. Kiedy uwaga zostaje zwrócona na pierwszą osobę, wówczas znikają nie tylko inne myśli, lecz także prymarna myśl, pojawiająca się i znikająca pseudoświadomość ‘ja’, zaczyna znikać!

„Kiedy umysł, ego, który kieruje się na zewnątrz poznając wyłącznie inne obiekty (drugą i trzecią osobę), zwraca się do swojej własnej natury, wszystkie inne obiekty znikną i - w wyniku uświadomienia swojej własnej natury (Jaźni) - umiera również to pseudo ‘ja’” - Guru Vachaka Kovai, wers 193.

„…Jeżeli niestały umysł skierować na pierwszą osobę, pierwsza osoba (ego) przestanie istnieć, a To co naprawdę istnieje, będzie jaśnieć…” - Atma Vichara Patikam, wers 6.

„…przylgnięcie do pierwszej osoby jest równoznaczne z samounicestwieniem…” - Atma Vichara Patikam, wers 7.

Takie jest wielkie objawienie Bhagavana Śri Ramany, ofiarowany światu duchowych adeptów bezcenny dar, pozwalający z łatwością praktycznie urzeczywistnić ideały Wedanty.

Tak jak tocząca się w dół kula nabiera coraz większego pędu, podobnie im bardziej intensywna jest koncentracja na pierwszej osobie, tym szybciej następuje jej (ego) obumieranie, aż ostatecznie pogrąża się ona w swoim źródle. Tym co zostaje w ten sposób wchłonięte jest tylko dodatek (upadhi), poczucie ‘taki-to-a-taki’, które, pojawiając się w momencie przebudzenia, miesza się z czystym istnieniem-świadomością - w czasie snu obecnym jako czyste ‘ja jestem’ – tworząc byt zwany ego; ‘ja jestem taki to a taki’, ‘ja jestem tym’, ‘ja jestem tamtym’. To oznacza, iż to, co się pojawiało, teraz odchodzi. Jedynym, czego aspirant może doświadczyć na początku swojej praktyki jest tylko to odejście (ucichnięcie) ego. Aspirant rozpoczyna śledzenie ego w stanie jawy, w którym działa ono w pełni, dlatego na początku możliwe jest jedynie rozpoznanie jego odchodzenia. Rozpoznanie wyłaniania się ego (w jaki sposób się zjawia i chwyta poczucia ‘ja jestem’) ze stanu snu będzie dla niego na początkowym etapie praktyki znacznie trudniejsze.

Kiedy praktyka rozpoczyna się w stanie poczucia ‘ja jestem taki-to-a-taki’, jedynym co zostaje utracone jest ów przyrostek ‘taki-to-a-taki’ (ponieważ jest nieposiadającą istnienia, nierealną rzeczą; gdy to co nierzeczywiste umiera pozostaje tylko Rzeczywistość), lecz aspirant nawet wtedy, (kiedy przyrostek ‘taki-to-a-taki’ zniknął) nie odczuwa utraty świadomości ‘ja jestem’, którą odczuwa w stanie jawy. W tym momencie osiąga stan podobny do doświadczanego każdego dnia, pozbawionego wszystkiego (ponieważ to „Ego jest zaiste wszystkim – sarvam (8) ”, gdyż cały wszechświat, składający się w istocie z myśli, jest tylko rozprzestrzenianiem się ego) stanu snu głębokiego. Jednak aspirant dostrzega ogromną różnicę pomiędzy stanem snu głębokiego, który bez jego wiedzy i zgody przychodził codziennie na skutek całkowitego wyczerpania ciała i umysłu a tym „snem”, który został sprowadzony dobrowolnie i jest przeżywany na jawie w stanie pełnej świadomości. Jak to możliwe?

Ponieważ jest to świadomy stan, nie jest to sen, i ponieważ nie ma w nim myśli, nie jest to stan jawy, jest więc to stan istnienia-świadomości (sat-cit), niczym niezmącona natura Siwy (akhanda siva-swarupam). Nie porzucając tego stanu przebywaj w nim z wielką miłością” - Sadhanai Saram (9)

W każdej chwili, kiedy aspirant podczas praktyki (sadhany) zostaje wyrwany z tego podobnego do snu stanu, wie z absolutną pewnością ‘Nie spałem, przez cały czas byłem w pełni świadom siebie’. Z drugiej jednak strony, choć jego rzeczywisty aspekt (byt-świadomość) jest zawsze, nawet w śnie głębokim, świadom swojego istnienia jako ‘ja jestem’, to kiedy aspirant zostanie wyrwany ze zwykłego snu, wówczas on (ego, umysł) nie posiada doświadczenia ciągłości 'ja' odczuwanego w stanie jawy, może jedynie powiedzieć: ‘Spałem i wtedy nie doświadczałem siebie’.

Wyjaśnienie tej kwestii jest następujące: podobny do snu stan Samoistnienia, pozbawiony wszelkich atrybutów (dodatków) ‘taki-to-a-taki’,'tym czy tamtym' itd., jest dobrowolnie osiągany i utrzymywany w pełnej świadomości (prajna) stanu jawy, zatem uświadomienie faktu, że ten czysty stan istnienia-świadomości poznaje siebie jako ‘ja jestem’, jest oczywiste. Dlatego aspirant mówi: ‘Przez cały czas istniałem, nie spałem!’. Jednakże wcześniej, przed rozpoczęciem sadhany, utożsamiał on swoje ja w stanie czuwania z umysłem, który jest formą dodatku ‘taki-to-a-taki’, tak więc budząc się każdego dnia ze stanu zwykłego snu, w którym nie ma umysłu, ten umysł (ten człowiek) mówił: ‘Nie istniałem w czasie snu’. I to wszystko!

Ci, którzy po wielokroć na skutek praktyki doświadczali usunięcia ego, są obeznani z doświadczeniem (własnego) czystego bytu-świadomości ‘ja jestem’ istniejącego nawet po usunięciu ego, są więc w stanie dokładnie rozpoznać, nawet w krótkim momencie budzenia się ze snu, kiedy atrubut ‘taki-to-a-taki’ powstaje i miesza się z poczuciem ja.
Natomiast ci, u których siła praktyki jest wciąż niewystarczająca, nie potrafią rozpoznać czasu i miejsca wyłaniania się ego. Jedynym co mogą rozpoznać w wyniku praktyki rozpoczętej w stanie czuwania jest miejsce znikania ego (które jest też miejscem jego powstawania). W obu przypadkach ostateczny efekt jest ten sam.

Kiedy uwaga ogniskuje się coraz głębiej i głębiej na poczuciu ‘ja jestem’ i kiedy ego kurczy się w ten sposób coraz bardziej i bardziej aż do ostatecznej anihilacji, siła uważności staje się subtelniejsza niż najsubtelniejszy atom, nabierając ostrości i przejrzystości. W ten sposób pojawia się zdolność przebywania (nishtha-bala) w równowadze pomiędzy dwoma stanami, tzn. w stanie po zakończeniu snu i przez rozpoczęciem stanu czuwania, lub innymi słowy, przed pochwyceniem przez pierwszą, prymarną myśl. Dzięki temu rodzi się umiejętność uchwycenia pojawiającego się atrybutu ‘taki-to-a-taki’ i zidentyfikowania go jako drugiej osoby (tzn. chociaż do tej pory pojawiał się on tak jakby był pierwszą osobą, w tym stanie zostaje ponad wszelką wątpliwość rozpoznany jako zwykły cień rzeczy, nie-Jaźń, prymarna powłoka, rzecz w stosunku do aspiranta obca).
Takie jest przesłanie płynące ze słów Mędrca - Króla Dżanaki - mówiącego: „Znalazłem złodzieja (miejsce i czas pojawiania się ego), który okradał mnie przez cały czas; wymierzę mu teraz stosowną karę”.

Kiedy ego, które do tej pory działało tak jakby było pierwszą osobą, zostaje zidentyfikowane jako druga, obca nam osoba, wówczas stosowną karą jest zniszczenie go w miejscu jego wyłaniania (tak jak odbity promień jest niszczony w miejscu, w którym powstaje), poprzez niezłomne trzymanie się prawdziwej pierwszej osoby (tego co jest prawdziwym znaczeniem słowa ‘ja’), istnienia-świadomości, z użyciem metody przywracania Samouważności nauczanej przez Bhagavana Śri Ramanę (U kogo? U mnie. Kim ja jestem?).

„W miarę jak coraz intensywniej praktykujesz przebywanie w stanie istnienia-świadomości (tj. pozostawania w stanie pomiędzy snem a jawą), zwykły sen, który wcześniej przejmował nad tobą kontrolę, przestanie się pojawiać a pełen zmysłowych doznań (vishayas) stan jawy nie powróci. Dlatego stale i bez znużenia przebywaj w tym stanie” - Sadhanai Saram

W wyniku coraz głębszego zanurzania się i urwalania praktyki przebywania w stanie istnienia-świadomości, będzie się on pojawiał coraz częściej biorąc nas w posiadanie samoistnie, gdy tylko będziemy wolni od codziennych obowiązków. Jednakże w gruncie rzeczy, wiedząc, iż ów stan istnienia-świadomości nie jest w istocie niczym różnym od nas samych, błędem jest myśleć, że stan ten przychodzi i przejmuje nad nami kontrolę. W czasie pracy nasza uwaga kieruje się na różne zewnętrzne obiekty świadomościowe; po jej zakończeniu a przed skierowaniem się na jakąś inną drugą lub trzecią osobę, pozostajemy w sposób naturalny w naszym prawdziwym stanie istnienia-świadomości. I choć zdarza się to codziennie każdemu, to jednak tylko ci, którzy uzyskali doświadczenie świadomości Jaźni poprzez opisaną wcześniej praktykę przebywania w Jaźni, będą w stanie jasno rozpoznać stan pomiędzy porzuceniem jednego obiektu (drugiej osoby) a przylgnięciem do kolejnego (tj. stan pomiędzy dwom myślami).

„Dlaczego zostało powiedziane (w dwu wcześniejszych strofach Sadhana Saram), że aspirant powinien wciąż na nowo podejmować wysiłek aby przebywać w tym stanie (istnienia-świadomości)? Ponieważ zanim wszystkie skłonności (vasanas), odciągające go od tego nie wyczerpią się całkowicie, będzie się wydawać, że stan ten przychodzi i odchodzi (10) . Stąd potrzeba stałego wysiłku i umiłowania przebywania w Jaźni”.

„Gdy poprzez tę praktykę będziemy zawsze doświadczać niezaprzeczalnej naturalności stanu naszego istnienia-świadomości, wówczas nie będziemy odnosić żadnej szkody nawet kiedy stany jawy, śnienia i snu będą przychodzić i odchodzić”.

„Dla mocno ugruntowanych w stanie świadomości Jaźni, przenikającym i przewyższającym wszystkie trzy tak zwane stany (jawa, śnienie i sen głęboki), istnieje tylko jeden stan, Całość, Wszystkość, i tylko to jest rzeczywiste! Ten stan, w którym nie pojawia się nawet poczucie ‘ja podejmuję wysiłek’ jest naszym naturalnym stanem bycia! Zatem bądź!” - Sadhanai Saram

Tak jak człowiek poruszający się po odbitym promieniu trzymając się go wychodzi w końcu na otwartą przestrzeń, podobnie badający dochodzi do otwartej przestrzeni Serca, wydostając się z więzienia – przywiązania do ciała poprzez układ nerwowy (nadis) – dzięki niezłomnemu trzymaniu się poczucia ‘ja jestem’. Zobaczmy teraz, jak proces ten przebiega w u zaawansowanego praktyka.

W chwili zakończenia stanu snu głębokiego świadomość ‘ja’ wystrzela niczym płomień z Serca do umysłu, z umysłu zaś rozprzestrzenia się na całe ciało poprzez nerwy (nadis). Świadomość ‘ja’ jest jak energia elektryczna; rolę impulsu lub napięcia elektrycznego pełni tutaj siła przywiązań (abhimana-vega) powodująca utożsamienie ciała z ‘ja’. Świadomość ta, która z tak niesamowitą mocą i szybkością rozchodzi się po ciele jako ‘ja’, pozostaje czystą, wolną od wszelkich atrybutów (upadhi) do momentu zanim z Serca dotrze do umysłu. Jednakże siła przywiązań jest tak wielka, iż czas ten jest ekstremalnie krótki – wszystko zajmuje może milionową cześć sekundy – zbyt krótki dla przeciętnego człowieka, aby był w stanie rozpoznać tę świadomość w stanie czystym, pozbawioną atrybutów. Ów czysty stan świadomości ‘ja’, jest tym, na co wskazywał Śri Ramana mówiąc: „Pomiędzy dwoma stanami czy dwoma myślami, doświadczane jest czyste ‘ja’ (czystość lub prawdziwa natura ‘ja’)” (Maharshi’s Gospel, cz. 1, rozdział 5).

Nerwy (nadis), pełnią rolę linii transmisyjnych (podobnie jak przewody elektryczne) świadomości ‘ja’ rozprzestrzeniającej się z ogromną prędkością z umysłu na całe ciało. Kiedy ta czysta świadomość ‘ja jestem’ dosięga umysłu, następuje zmieszanie jej z atrybutem ‘ja jestem tym i tamtym, ja jestem taki to a taki, ja jestem ciałem’ co nazywane jest więzami (bandham) lub węzłem (granthi). Węzeł ten przyjmuje dwie formy jako węzeł układu nerwowego (nadi-bandha-granthi) i węzeł przywiązań (abhimana--granthi). Powiązanie świadomości ‘ja’ z systemem nerwowym organizmu człowieka nazywane jest ‘węzłem układu nerwowego’ (nadi-bandha-granthi) a powiązanie jej (dehabhimana) z ciałem przyczynowym, przyjmującym formę ukrytych skłonności, nazywane jest ‘węzłem przywiązań’ (abhimana--granthi). Węzeł układu nerwowego odnosi się do oddechu życiowego (prany) a węzeł przywiązań do umysłu.

„Umysł i oddech życiowy (prana),
Wyrażające się w myśli i działaniu,
Chociaż się rozwidlają jak dwie gałęzie,
Lecz wyrastają z jednego korzenia.” – Upadesa Undhiyar wers 12

Ponieważ źródło umysłu i prany jest jedno (Serce), dlatego też kiedy węzeł przywiązań (abhimana--granthi) jest zrywany na skutek zniweczenia umysłu poprzez praktykę Samobadania, węzeł układu nerwowego (nadi-bandha-granthi) zostaje również zerwany. Jeżeli w praktyce raja jogi usunięty zostanie, za pomocą praktyk kontroli oddechu, węzeł układu nerwowego, i jeżeli aspirant nie zatrzyma sie na tym, lecz kontrolowany tą metodą umysł zostanie w tym momencie sprowadzony z mózgu (sahasrara) do Serca, wtedy osiągna on swoje źródło, a wówczas także węzeł przywiązań zostaje zerwany.

„Kiedy umysł jest ujarzmiony przez powstrzymywanie oddychania,
Jego forma umrze,
Jeśli tylko skierować go
Na Drogę poznania Ja (11) .” – Upadesa Undhiyar wers 12

Węzeł przywiązań pełni kluczową rolę, stąd też zanim i dopóki poprzez samopoznanie nie dokona się zniszczenie przywiązań (abhimana), wtedy - nawet jeżeli węzeł układu nerwowego jest czasowy usuwany czy to w głębokim śnie, omdleniu, narkozie, czy podczas umierania, - to węzeł przywiązań trwa nienaruszony przyjmując formę ukrytych skłonności (vasanas) tworzących ciało przyczynowe i dlatego ponowne odrodzenie jest nieuniknione. Z tego powodu Śri Bhagavan zwracał uwagę, by adept praktykujący raja-jogę osiągając stan kashta-nirvikalpa-samadhi (12) nie zatrzymywał się na tym (gdyż jest to tylko mano-laya, stan czasowego uciszenia umysłu), lecz by ujarzmiony w ten sposób umysł sprowadził do Serca by osiągnąć stan sahaja-nirvikalpa-samildhi, który jest całkowitym zniweczeniem umysłu (mano-nasa), zniszczeniem przywiązania do ciała (dehabhimana-nasa). W ciele takiego urzeczywistniającego Jaźń człowieka (sahaja jnani), u którego zerwany zostaje węzeł przywiązań, rozchodzenie się świadomości ‘ja’ wzdłuż nerwów jest jak woda spływająca po liściach lotosu lub jak zwęglony sznur i dlatego nie może spowodować zniewolenia. Dlatego też zniszczenie węzła przywiązań jest warunkiem koniecznym dla osiągnięcia naturalnego stanu (Sahaja Sthiti), stanu w którym ukryte skłonności (vasanakshaya) są unicestwione.

Nerwy (nadis) mają charekter materialny, jednak natura przepływającej przez nie świadomości (chaitanya-sakti) jest subtelna. Połączenie świadomości ‘ja’ z nerwami podobne jest do związku pomiędzy przewodami elektrycznymi a przepływającym przez nie napięciem, tzn. połączenie to jest tak nietrwałe, iż może być włączone i wyłączone w ułamku sekundy. Czyż każdy z nas nie doświadcza codziennego zrywania tej więźi w głębokim śnie i przywracania jej na jawie? Kiedy działa, pojawia się świadomość ciała, znikająca, gdy połączenie zostanie zerwane. Nie należy w tym miejscu zapominać o tym co już wcześniej powiedzieliśmy: że świadomość ciała i świadomość świata są jednym i tym samym.

Zatem węzeł ten jest w stosunku do nas obcym elementem, podobnym ubraniom czy ozdobom, które nosimy i codziennie zdejmujemy kładąc się spać; przejściową i fałszywą pętającą nas rzeczą. Śri Bhagavan powiedział: „Możemy się odłączyć od wszystkiego, czym nie jesteśmy!”. Rozplątanie tego węzła w taki sposób, że już nigdy nie może zostać przywrócony, nazywane jest‘przecięciem węzła’ (granthi-bheda), ‘zerwaniem więzów’, ‘zniweczeniem umysłu’ (mano-nasa) itp.. Określenie „W taki sposób, że już nigdy nie może zostać przywrócony” oznacza: trzymanie się tego węzła (ego) poprzez badanie „Czy on naprawdę teraz istnieje?” zmierzające do poznania, czy kiedykolwiek naprawdę zaistniał. Taka postawa przynosi prawdziwą wiedzę (jnana), prawdziwy stan czuwania, w którym w sposób oczywisty i niebudzący wątpliwości uzyskuje się poznanie, że taki węzeł nigdy naprawdę nie powstał do życia, że żadne ego nigdy się nie pojawiło, a jedynym co zawsze istnieje jest ‘to co istnieje’, że to co istniało jako ‘ja jestem’ istnieje dalej nieprzerwanie jako ‘ja jestem’! Osiągnięcie tej wiedzy (Samopoznanie lub atma-jnana), poznanie, że ten węzeł czy więzy nigdy nie posiadały prawdziwego istnienia i nigdy się nie pojawiły, jest ostatecznym zerwaniem więzów. Wyjaśnimy to na przykładzie.

„Ach! Jestem uwięziony! Zostałem zamknięty w trójkątnej celi! Jak mogę się stąd wydostać?” – płacze i lamentuje człowiek, stojący u zbiegu dwóch ścian. Żłobiąc paznokciami tynk boleje: „Nie ma tu żadnych drzwi, nawet maleńkiego okienka, żeby się przez nie przecisnąć. Jak mam się wyzwolić?” Jego przyjaciel, stojący w pewnej odległości na otwartej przestrzeni słyszy głos towarzysza, spoglada w jego stronę i szybko rozeznaje jego położenie. Na otwartej przestrzeni wzniesione są dwie ściany, zakrywając tylko dwa kierunki i łącząc się w miejscu gdzie stoi mężczyzna. Przyjaciel szybko się orientuje, że błędnie sądzi on, iż z tyłu znajduje się trzecia ściana, zamykająca mu wyjście z ‘trójkątnej celi’, pyta więc: „Czemu lamentujesz drapiąc te ściany?”. „Szukam wyjścia, próbuję się uwolnić z tej trójkątnej celi, ale nie daję rady” – odpowiada ‘uwięziony’ mężczyzna. „Cóż, może spróbuj poszukać drzwi na trzeciej ścianie, która jest za tobą” – radzi przyjaciel. Mężczyzna odwraca się z okrzykiem: „Oh, tu nie ma zadnej ściany! Uciekam stąd (i mówiąc to zaczyna biec)!”. „Stój!” – zatrzymuje go przyjaciel – „Po co uciekasz? Czy to konieczne? Czy jeżeli nie uciekniesz, to będziesz w więzieniu?” Mężczyzna zatrzymuje się mówiąc: „Oh tak! Przecież nigdy nie byłem uwięziony! Jak mógłbym być uwięziony, jeśli za mną nigdy nie było ściany! To było zwykłe złudzenie, które kazało mi wierzyć, że jestem zniewolony; nigdy nie byłem uwięziony ani teraz nie zostałem uwolniony! Nie ma więc nawet potrzeby uciekać z miejsca gdzie teraz jestem! Mój błąd niespoglądania za siebie spowodował moje tak zwane uwięzienie, a skierowanie uwagi do tyłu stało się moją prawdziwą sadhaną prowadzącą do tak zwanego wyzwolenia. W rzeczywistości pozostaję zawsze jako ‘ja jestem’, bez żadnego zniewolenia ani wyzwolenia!”

Poznawszy w ten sposób prawdę posiadł pokój.

Dwie ściany w przytoczonej historii symbolizują drugą i trzecią osobę. Trzecia ściana, znajdująca się za mężczyzną, jest synonimem pierwszej osoby. Żadna droga do wyzwolenia nie prowadzi przez kierowanie uwagi ani na drugą ani na trzecią osobę. Jedyną drogą do uzyskania prawdziwej wiedzy jest skierowanie uwagi na pierwszą osobę dociekając „Kim ja jestem?”; w ten sposób pojawi się wiedza o tym, że ego, pierwsza osoba, nigdy nie istniała; i tylko wtedy, gdy dochodzi tą drogą do zniweczenia pierwszej osoby ma miejsce urzeczywistnie prawdy o tym, że zarówno więzy jak i wyzwolenie nie istnieją.

„Tak długo jak długo niczym szaleniec myślisz ‘jestem zniewolony’ tak długo myśli o więzach i wyzwoleniu będą trwać. Lecz jeżeli spojrzysz wgłąb siebie pytając: ‘Kim jest ten, który jest zniewolony’ zawsze wolna, jaśniejąca nieprzerwanie Jaźń objawi się (zostanie odkryta). Kiedy myśli o zniewoleniu znikną, jak mogłyby przetrwać myśli o wyzwoleniu?” - Ulladhu Narpadhu, wers 39

Użyliśmy metafory trzech ścian aby opisać trzy miejsca (13) (osoby: pierwszą, drugą i trzecią); możemy również zastosować tę samą metaforę do opisu trzech czasów: teraźniejszego, przeszłego i przyszłego. Skierowanie uwagi na teraźniejszość – unikając wszelkich myśli o przeszłości i przyszłości – z zamiarem poznania prawdy o teraźniejszości, doprowadza do wygaszenia wszystkich myśli a ‘teraźniejszość’ sama w sobie znika. Jak to możliwe? To, co wydarza się moment przed chwilą obecną nazywamy przeszłością a to co wydarza się moment po chwili obecnej przyszłością. Zatem, jeżeli będziemy, nie zwracając uwagi na czas ani przed ani po chwili obecnej, próbowali poznać dokładnie ten moment, który teraz istnieje, wtedy okaże się, że każda, nawet jedna milionowa część tak zwanego teraz będzie już przeszłością lub przyszłością. Jeżeli nawet te najsubtelniejsze drobiny czasu przeszłego i przyszłego będą ignorowane i wytrwale będziemy próbować odnaleźć to, co znajduje się pomiędzy nimi, okaże się, że nie jesteśmy w stanie znaleźć niczego, co jest teraźniejszością. W ten sposób koncepcja czasu teraźniejszego (nieposiadającego istnienia) zniknie i pozostanie jedynie przekraczające czas i przestrzeń Samoistnienie.

„Przeszłość i przyszłość istnieją jedynie w odniesieniu do doświadczanej codziennie teraźniejszości; oba te czasy, kiedy się wydarzają, też są teraźniejszością. Zatem (spośród wszystkich trzech czasów) tylko teraźniejszość wydaje się istnieć. Próba poznania przeszłości i przyszłości bez poznania prawdy o teraźniejszości (tzn. jej nieistnienia) podobna jest próbie liczenia bez używania liczby jeden!” - Ulladhu Narpadhu, wers 16

„Kiedy zbadamy sprawę, okazuje się, że tylko my – zawsze świadomy istniejący Byt – jesteśmy; gdzie są więc czas i przestrzeń? Jeżeli jesteśmy ciałem (błędnie uważając się za ciało), podlegamy czasowi i przestrzeni; ale czy jesteśmy ciałem? Jesteśmy Jednością teraz, wtedy i potem, Jednością tutaj, tam i wszędzie, dlatego tylko my – przekraczająca czas i przestrzeń Jaźń – jesteśmy” - Ulladhu Narpadhu, wers 18

Zatem skierowanie uwagi na pierwszą osobę spośród wszystkich trzech osób lub na czas teraźniejszy spośród wszystkich trzech czasów jest jedyną drogą wiodącą do wyzwolenia. Ścieżka Śri Ramany prowadzi wyłącznie do nieustannego przebywania w stanie wiecznego, czystego szczęścia, poprzez porzucenie nawet myśli o wyzwoleniu przychodzące przez prawdziwe poznanie faktu, że nigdy nie byliśmy zniewoleni.

„Zaleca się zajmowanie się tylko pierwszą osobą lub czasem teraźniejszym. Jeśli gorliwie to wykonujesz, będziesz się cieszyć szczęśliwością Jaźni, zakończywszy wszelkie jogi i osiągnąwszy najwyższe spełnienie. Ciesz się Wiedząc to!” - Sadhanai Saram

Wróćmy teraz do punktu wyjścia. Kiedy uwaga zostanie zwrócona w kierunku drugiej lub trzeciej osoby, świadomość 'ja', za sprawą mocy rozprzestrzeniania, rozchodzi się za pomocą nerwów (nadis) z mózgu po całym ciele. Jeżeli jednak uwaga zostanie skierowana na pierwszą osobę, to znaczy w przeciwnym kierunku, wówczas świadomość ‘ja’ nie poddaje się mocy rozprzestrzeniania lecz przyjmuje w zamian formę Samouważności (tzn. siła „działania” jest transformowana w siłę „bycia”). Proces ten nosi miano „oczyszczania nadis” (nadi-mathana). W jego wyniku świadomość ‘ja’ rozproszona poprzez nadis po całym ciele wycofuje się zbierając się w mózgu, miejscu, z którego rozpoczęło się jej rozprzestrzenianie, i z tego miejsca dociera do Serca, roztapia się w Sercu i utwierdza się w Sercu, czystej świadomości, źródle swego powstawania.

W raja-jodze świadomość ‘ja’ przenikająca wszystkie nadis zostaje siłą, przy pomocy praktyki powstrzymywania oddechu (prana-kumbhaka), zawrócona do punktu wyjścia. Jest to jednak metoda siłowa. Śri Bhagavan często powtarzał: „Siłowe wycofanie świadomości ‘ja’ poprzez powstrzymywanie oddechu, które ma miejsce w raja-jodze, odbywa się z użyciem przemocy. Podobne jest ściganiu krowy, która uciekła z obory, łapaniu jej, biciu, wleczeniu siłą do zagrody by w końcu ją tam zamknąć. Z drugiej strony, zawrócenie świadomości ‘ja’ do jej źródła poprzez Samobadanie jest delikatną i pokojową metodą, podobną kuszeniu krowy do powrotu garścią soczystej trawy, zachęcaniu i poklepywaniu jej, aby w końcu z własnej woli poszła z nami i dała się zamknąć w zagrodzie”. To jest bezpieczna i łagodna ścieżka. Aby podołać metodzie powstrzymywania oddechu raja-jogi ciało musi być silne i młode. Jeżeli proces ten będzie wywołany w osłabionym lub starym ciele, nie będzie ono miało dość siły by to udźwignąć, w wyniku czego pojawić się mogą liczne, poważne problemy: zaburzenia nerwowe, choroby psychiczne, szaleństwo itd. Jednak jeżeli oczyszczanie nadis odbywa się przy pomocy Samobadania wtedy te i podobne problemy nie występują.

„Stwierdzenie: ‘Ten człowiek oszalał w skutek utrzymywania uwagi na Jaźni, świadomości, praktykując przebywanie w niej’ byłoby podobne stwierdzeniu ‘Ten człowiek umarł, pijąc nektar nieśmiertelności’” - Guru Vachaka Kovai, wers 746

Wycofanie świadomości z nadis na ścieżce badania odbywa się bez żadnego napięcia, spokojnie jak zapadnanie w sen. Zatem zasada podana w niektórych śastrach, mówiąca, że cel powinien być osiągnięty przed trzydziestym rokiem życia, znajduje zastosowanie tylko do raja-jogi a nie drogi Samobadania nauczanej przez Śri Ramanę.

Kanał, którym świadomość ‘ja’ wyłania się z Serca, rozprzestrzenia po całym ciele i wycofuje z powrotem, nazywany jest suszumną. Pomijając nogi i ręce jako kończyny pomocnicze, suszumna, kanał którym świadomość ‘ja’ jest doświadczana w ciele, biegnie od podstawy kręgosłupa (muladhara) do czubka głowy (sahasrara).

Kiedy świadomość ja wycofuje się suszumną, aspirant może doświadczyć jej przechodzenia przez kolejne ośrodki jogiczne (czakry), lub też bez tych doświadczeń może ona dotrzeć od razu bezpośrednio do Serca. Podróżując do Delhi nie ma konieczności wysiadania na każdej stacji i oglądania jej. Czyż nie można dojechać do celu śpiąc błogim snem, nie zważając na znajdujące się po drodze stacje? Jednakże na skutek przeszłych skłonności do ograniczonych czasem i przestrzenią imion i form Boga, niektórzy aspiranci mogą doświadczać sześciu jogicznych ośrodków, boskich wizji, dźwięków itp. Ci jednak, którzy nie przejawiają takich skłonności, będą odbywać swą podróż w spokoju, bez spektakularnych doznań (visesha). Doświadczenia te są wynikiem braku czujności (pramada) w Samouważności, gdyż nie są niczym innym niż dopuszczeniem uważności drugiej osoby. Są zatem znakiem wskazującym, że uważność Jaźni została utracona! Jednak u najgorliwszych aspirantów, którzy nie dopuszczają do jakichkolwiek przerw w Samouważności, zjawiska te nie będą się w ogóle pojawiać. W tym kontekście warto wspomnieć o odpowiedzi udzielonej przez Ramakrishnę swojemu uczniowi Vivekanandzie, który pewnego dnia powiedział: „Wszyscy twierdzą, że mają jakieś wizje, ale ja nie miałem żadnej”. Guru odparł: „To dobrze”. Innego dnia Swami Vivekananda oznajmił, że w wyniku praktyki pojawiły się u niego pewne nadprzyrodzone moce (siddhis) takie jak jasnowidzenie, na co Ramakrishna powiedział: „Przestań praktykowa zanim moce te nie odejdą”. Jasne jest więc, iż takie doświadczenia spotykają tylko tych, których brak czujności spowalnia i powstrzymuje na drodze pełnej Samouważności.

Chociaż wycofująca się świadomość ‘ja’ wędruje wyłącznie kanałem suszumny, jednak potęga jej jasności oświetla znajdujące się obok pięć organów sensorycznych (jnanendriyas) co wywołuje owe spektakularne zjawiska. Kiedy przepływająca suszumną świadomość ‘ja’ rozświetla organ wzroku (oczy), pojawiają się wizje Boga i różnych niebiańskich światów; kiedy rozświetla organ słuchu(uszy), wówczas słyszane są niebiańskie dźwięki (deva dundubhi) np. dźwięki boskich instrumentów, dzwonienie boskich dzwonków, Omkara itd. Kiedy rozświetlany jest organ powonienia, aspirant będzie czuł wspaniałe boskie aromaty; kiedy światło padnie na organ odpowiedzialny za odczuwanie smaków, pojawi się rozkoszyny smak niebiańskiej ambrozjii; a kiedy rozświetli się organ dotyku, całe ciało wypełni odczucie ogromnej rozkoszy, podobne do zanurzenia w ocenie rozkoszy. Wszystkie te odczucia są znacznie czystsze i bardziej intensywne niż te odbierane w stanie jawy, co nie dziwi, gdy pamiętamy, że w stanie jawy odczuwamy za pomocą materialnych organów sensorycznych, ożywianych przez zanieczyszczoną świadomość ‘ja’ rozprzestrzenioną po całym ciele, podczas gdy te niebiańskie doświadczenia przychodzą poprzez pięć subtelnych zmysłów, ożywianych czystą, skoncentrowaną świadomością ‘ja’. Jednak wszystko to są uwarunkowane doświadczenia mentalne (visesha-manaanubhavas) – nie jest to nieuwarunkowane doświadczanie Jaźni (nirvisesha-ekatma-anubhava).

Umysł jest teraz bardzo subtelny i promienny, gdyż wycofany został z nadis do suszumny; na skutek uwolnienia od światowych pragnień staje się niemiernie czysty, jest zatem w stanie projektować poprzez subtelne zmysły wyłącznie pomyślne skłonności (purva subha vasanas), takie, jak opisaliśmy wyżej. Jednakże, oglądając te wizje i doświadczając podobnych zjawisk, aspirant nie powinien sądzić, iż umysł został przetransformowany w Jaźń (Atmana). Nawet w tym stanie nie doszło jeszcze do zniweczenie umysłu (mono-nasa). Umysł jest wciąż żywy w postaci korzystnych skłonności, tworzy więc i postrzega bardziej świetliste i subtelne obiekty drugiej i trzeciej osoby, znajdując w nich upodobanie. Nie jest to więc nieuwarunkowane doświadczenie czystej świadomości (nirvisesha-jnana-anubhava), które oznacza zniszczenie wszystkich skłonności (vasanakshaya). Cokolwiek się pojawia i jest doświadczane, może być wyłącznie poznaniem drugiej osoby, oznaczającym, że sadhana, uważność pierwszej osoby, została w tym momencie przerwana!

Wielu bierze te uwarunkowane zjawiska (visesha-anubhavas) wizji, smaków czy dźwięków za ostateczne osiągnięcie stanu Samoświadomości (brahma-jnana), myśląc, iż jeśli mieli takie doświadczenia to osiągnęli wyzwolenie, w ten sposób coraz bardziej wikłając się w drugą i trzecią osobę, tracąc tym samym punkt oparcia potrzebny do utrzymywania Samouważności. Aspirantów takich określa się jako ‘upadłymi z jogi’ (yoga-bhrashtas). Podobni są człowiekowi jadącemu do Delhi, który wysiadł na jednej z pomniejszych stacji i zachwycony jej urokiem myśli zwiedziony „Tak, to zaiste jest Delhi!”. Nawet siddhis, cudowne moce mogące się pojawić na drodze sadhany są tylko iluzją, hamującą nasze postępy w drodze do wyzwolenia i wiodącą w jakieś nieznane miejsce.

Co należy zrobić, by uniknąć wpadania w te niebezpieczne pułapki? Nawet w tak trudnej sytuacji Śri Bhagavan przepisuje stosowane lekarstwo mówiąc, iż każdy, kto zostanie pochwycony przez te warunkowe doświadczenia może użyć niezawodnej broni Ramany (Ramanastram) pytając: ‘U kogo pojawiają się te zjawiska?’. Jako odpowiedź pojawi się poczucie ‘U mnie’. Z tego miejsca, poprzez badanie ‘Kim ja jestem?’, aspirant może natychmiast pochwycić ponownie nić Samouważności. Kiedy Samouważność powróci, wszystkie te zjawiska znikną samoistnie, gdyż nie będzie nikogo kto by na nie zwracał uwagę.

Kiedy umysł, porzuciwszy w ten sposób warunkowe zewnętrzne obiekty sensoryczne, zwraca się na powrót do swej własnej formy światła (14) (świadomości), zanurza się w swoim źródle, Sercu, tracąc na zawsze swą formę.

Zatem wyłącznie badanie ‘Kim ja jestem?’ jest najwłaściwszą sadhaną (nawet dla aspirantów kroczących drogą raja-jogi), która chroni nas i prowadzi do samego końca przynosząc wybawienie. Jest to niezwyciężona, najpotężniejsza broń (brahmastram), którą zostaliśmy obdarowani dzięki łasce Sadguru Śri Ramany! To światło latarni chroniące przed zboczeniem ze ścieżki prowadzącej do wiecznej szczęśliwości, która jest nadrzędnym celem dążeń wszystkich istot. Jedynie ścieżka Śri Ramany pozwala urzeczywistnić Jaźń: ‘Jam jest, którym jest’.

Podczas sadhany aspirant będzie teraz zdolny, dzięki mocy praktyki, poznać czym faktycznie jest stan rozpuszczenia ego i czym dokładnie jest Samoświadomość, do której przez cały czas zmierzał. Chociaż będzie częstokroć doświadczał czystego Samoistnienia, pozbawionego świadomości ciała i innych atrybutów, to ciągle będzie to jeszcze stopień na ścieżce praktyki a nie stan ostateczny. Stan ten nazywany jest ‘nieostatecznym’ ponieważ zawiera w sobie dwa zmieniające się odczucia – czasami odczucie bycia na zewnątrz, czasami wewnątrz – oraz poczucie podejmowania wysiłków pozwalających na zwrócenie się do wewnątrz i tracenia tego stanu, tzn. ponownego zwracania się do zewnątrz, kiedy wysiłki zostają przerwane. W tym kontekście Śri Ramana poucza: „Jeżeli umysł (uważność) zostanie w ten sposób trwale ugruntowany w sadhanie (uważności Jaźni), wówczas samoistnie pojawia się wewnętrzna moc boskiej Łaski, która opanowuje umysł zabierając go do Serca”. Czym jest owa moc boskiej Łaski? Nie jest niczym innym jak doskonałą czystością naszego istnienia jako Najwyższej Jaźni (paramatman), jaśniejącej niezmiennie w naszych Sercach jako ‘Ja jestem Ja’.

Jeśli położymy zardzewiałą igłę w obrębie działania pola magnetycznego, będzie ona przez nie przyciągana dopiero po usunięciu rdzy. Nie oznacza to jednak, że pole magnetyczne pojawia się dopiero gdy usuniemy rdzę – w sposób naturalny istnieje ono w tym miejscu zawsze. I chociaż igła od zawsze leży w pobliżu magnesu, jednak jest do niego przyciągana w takim stopniu, w jakim oczyszcza się z rdzy. To, co próbujemy uzyskać porzucając drugą i trzecią osobę poprzez trzymanie się Samouważności, podobne jest do usuwania rdzy z igły. Efektem naszych wysiłków jest uczynienie nas samych podatnymi na wpływ pola magnetycznego czystej świadomości Serca, która niezmiennie jaśnienie obejmując wszystko (tzn. redukując cały wszechświat do stanu nieistnienia) blaskiem światłości Jaźni (15).

Dojrzali aspiranci chętnie i bez oporów poddają się działaniu Łaski 'pola magnetycznego' światłości Jaźni. Inni jednak, w obawie przed tą mocą kierują się do zewnątrz (tzn. skierują swoją uwagę na zewnątrz). Dlatego warunkiem wstępnym stawianym aspirantom jest stosowane przysposobienie się do poznania Jaźni poprzez głęboką miłość (bhakthi) i nieprzepartą bezpragnieniowość (vairagya), które pozwalają wyzbyć się żądzy lgnięcia do jakiejkolwiek obiektu drugiej lub trzeciej osoby. Wówczas istota naszej indywidualności (jako aspirantów) zostaje wchłonięta przez tę moc, tak, że nawet tzw. 'nasze wysiłki' obrócą się w niwecz.

Zatem kiedy świadomość ‘ja’, która rozprzestrzeniała się wcześniej na całe ciało zostaje zanurzona w Sercu, pojawia się prawdziwy stan czuwania, światło pradziwej wiedzy (jnana). To wszystko dzieje się w ułamku sekundy!

„Śmierć jest kwestią ułamka sekundy! Porzucenie snu jest kwestią ułamka sekundy! Podobnie usunięcie iluzji ‘ja jestem indywidualną duszą (jiva)’ także jest kwestią ułamka sekundy! Światło prawdziwej wiedzy nie jest tym, co pozwala nam przelotnie dojrzeć coś a potem to utracić. Jeśli aspirant czuje, że pojawia się ono i znika oznacza to, że jest to jeszcze etap praktyki (sadhany); nie można powiedzieć, by osiągnął prawdziwą wiedzę (jnana). Światło doskonałego poznania przychodzi w ułamku sekundy, to nie jest stopniowy proces. Wszystkie zalecane od wieków praktyki, mają doprowadzić wyłącznie do osiągnięcia pełnej dojrzałości. Przygotowanie miejsca pod święty ogień w świątyni zajmuje wiele czasu, jednak jego rozpalenie odbywa się w jednej chwili. Podobnie, kiedy poprzez wieki słuchania i czytania nauk (sravana), rozważania ich (manana), praktykowania (nidi-dhyasana) i wylewania łez w modlitwach (gdy nie udaje się wprowadzić w życie tego, co się usłyszało), umysł zostaje doskonale oczyszczony, wówczas i tylko wówczas światło prawdziwej Samowiedzy ‘Jam jest, którym jest’ rozbłyska. Ponieważ w tym momencie, poprzez jasne poznanie naturalnej, wiecznej, niemającej początku ni końca Rzeczywistości odkrywa się Samoświadomość, ustają nawet wysiłki utrzymywania uważności Jaźni. Przebywanie w tej Samoświadomości, nie mając już nic więcej do wykonania ani osiągnięcia, jest rzeczywistym i najwyższym stanem. - Sadhanai Saram

To, czego obecnie doświadczamy jako stanu czuwania, nie jest prawdziwym czuwaniem; to również jest sen! Nie ma żadnej różnicy pomiędzy takim czuwaniem a śnieniem. W obu tych stanach poczucie ‘ja jestem’ chwyta się ciała jako ‘ja jestem tym’ i postrzegając zewnętrzne obiekty angażuje się w działanie. Aby przebudzić się z tego snu na jawie potrzebne jest, jak powiedzieliśmy wcześniej, światło prawdziwego poznania, nasz naturalny stan lub inaczej stan prawdziwego czuwania.

Niektórzy podnoszą w tym miejscu wątpliwość: „Jeżeli powiedziane jest, że budząc się z jednego snu przechodzimy do kolejnego, nazywanego obecnie jawą, to dlaczego, po przebudzeniu się ze stanu jawy, nie miałby się pojawić następny sen? W jaki sposób możemy stwierdzić: ‘Kolejne przebudzenie jest już niepotrzebne, to jest prawdziwy stan czuwania’?”

Jakikolwiek stan, który uważamy za stan czuwania nie jest nim tak długo, jak długo doświadczamy w nim istnienia drugiej i trzeciej osoby – to nie jest prawdziwy stan czuwania, to tylko sen. Stanem prawdziwego czuwania (naszym prawdziwym stanem) jest ten, w którym samoistnie jaśnieje wyłącznie nasz czysty byt (niezwiązany z żadnym z ciał), bez postrzegania czegokolwiek różnego od ‘my’. Właściwe czuwanie definiujemy jako stan doskonałej Samoświadomości i nieskażonego żadnymi dodatkami Samoistnienia, pozbawiony wiedzy o istnieniu czegokolwiek różnego od Jaźni. To są wyznaczniki prawdziwego czuwania.

Jest to ten stan czuwania do którego Śri Bhagavan odnosi się mówiąc:
„Zapomnienie Jaźni, błędne uznanie jej za ciało, nieskończony łańcuch narodzin i ostatecznie poznanie Jaźni i bycie Nią jest jak przebudzenie ze snu, w którym wędrowaliśmy przez wszystkie światy” - Ekatma Panchakam, wers 1

Tak jak jedno duże pomieszczenie jest dzielone na trzy mniejsze kiedy postawić w nim dwie ściany, podobnie nasz wieczny, niedualny, naturalny i pozbawiony atrybutów stan istnienia-świadomości, wydaje się być trzema stanami – jawy, snu i snu głębokiego – kiedy w jego środku, z powodu ukrytych skłonności (vasanas), wyrastają nagle wyimaginowane ściany jawy i snu, wznoszące się na fundamencie lgnięcia do dwóch ciał (ciała fizycznego w stanie czuwania i sennego ciała w podczas śnienia). Gdyby nie wzniesiono tych dwóch wyimaginowanych ścian - czuwania i śnienia - tym co pozostałoby, byłby wyłącznie stan Samoświadomości.

Jedynie przez wzgląd na niedojrzałych aspirantów - przeświadczonych, iż te trzy stany są rzeczywiste – śastry nazywają ‘czwartym stanem’ (turiya avastha) nasz naturalny, prawdziwy stan, stan jnany-czuwania. Jednak z uwagi na fakt, że pozostałe trzy stany są w istocie nierzeczywiste, stan ten (czwarty stan) jest faktycznie jedynym istniejącym, nie ma więc potrzeby nazywać go ‘czwartym stanem’ (turiya); nawet powiedzieć ‘stan’ (avastha) to już za dużo. Jest on ‘tym, co przewyższa wszystkie stany’ (avasthatita), mówi się także, że jest ‘tym, co przewyższa czwarty stan’ (turiyatita). Jednak także turiyatita nie powinien być liczony jako piaty stan, czemu jasno dał wyraz Śri Ramana mówiąc:

„Jedynie dla tych, którzy doświadczają stanów jawy, śnienia i snu głębokiego powiedziano, że stan czujnego snu nazywa się turiya, stanem poza tamtymi trzema. Ponieważ jednak tylko turiya naprawdę istnieje i ponieważ te trzy zjawiskowe stany nie istnieją, turiya jest sam w sobie turiyatita”. - UIladhu Narpadhu – Anubandha, wers 32

„Jedynie dla tych, którzy nie potrafią zanurzyć się i przebywać nieprzerwanie w stanie turiya (Jaźni), którego świetlistość promieniście przebija się przez ignorancję snu, śastry wprowadzają rozróżnienie pomiędzy tymi trzema gęstymi stanami a czwartym i piątym stanem”. - Guru Vachaka Kovai, wers 567

Kiedy w wyniku opisanej wcześniej praktyki Samouważności utwierdzamy się coraz mocniej i mocniej w naszym istnieniu-swiadomości, nasze ukryte skłonności (vasanas) zostaną zniszczone, gdyż nie pozostanie nikt, kto byłby z nimi związany. Zatem stany jawy i śnienie, które zostały pozornie stworzone przez te skłonności, zostają również zniszczone. Stan który wówczas pozostaje nie powinien już być nazywany ‘snem’.

„Kiedy niemające początku, nieczyste skłonności, odpowiedzialne za pojawienie się stanów jawy i śnienia, zostają zniszczone, wówczas sen, który dotąd przynosił (uznawało się, że przynosi) niekorzystne skutki (tzn. tamas) i który uważało się za pustkę i piętnowało jako niewiedzę, okazuje się być sam w sobie stanem turiyatita! „ - Guru Vaehaka Kovai, wers 460.

To, co jest doświadczane przez zwykłych ludzi jako sen głęboki przerywany stanami śnienia i jawy, wydawało się być trywialnym, przejściowym stanem. Dlatego wcześniej powiedzieliśmy, że sen głęboki jest w pewnym rozumieniu wadliwym stanem dodając, że prawdziwa natura snu zostanie wyjaśniona później.

Zatem nasz naturalny stan, stan prawdziwego czuwania, jako jedyny jest najwyższą Rzeczywistością.

Prawdziwe czuwanie nie jest doświadczane jako nowy stan, dlatego dla Wyzwolonego (jivanmukta) stan wyzwolenia nie jest myślą. Jeśli więzy są nierzeczywiste, to jak mogą się pojawić myśli o wyzwoleniu? Myśli o więzach i wyzwoleniu mogą powstać tylko u ignoranta (ajnani), który myśli, że jest zniewolony. Dlatego pozostawanie w (tym stanie) Jaźni, osiągnąwszy szczyt najwyższej szczęśliwości (wiecznej szczęśliwości, która, jak pisaliśmy wcześniej, jest prawdziwym celem wszystkich istot żywych), pozbawiony więzów i wyzwolenia, jest prawdziwym służeniem Bogu w sposób zalecany przez Bhagavana Śri Ramanę. To jest nasza jedyna powinność.

To jest ścieżka Śri Ramany.


„Przebywanie w stanie najwyższej szczęśliwości, pozbawionym więzów i wyzwolenia,
Jest niezłomnym służeniem Bogu” - Upadesa Undhiyar, wers 29

PRZYPISY:
(1) Badanie „Kim ja jestem?” (ścieżka mądrości lub jnana marga) i samooddanie (ścieżka miłości lub bhakti marga) to dwie potężne, niezrównane ścieżki pokazane i nauczane przez Bhagavana Śri Ramanę dla zbawienia ludzkości. W tej książce „The Path of Sri Ramana – Part One” zajmujemy się ścieżką czystej, niedualnej wiedzy, badania „Kim ja jestem?” podczas gdy w drugiej części „The Path of Sri Ramana – Part Two” znajduje się pełne objaśnienie istoty najwyższego oddania (parabhakti).
(2) Sphurana – doświadczenie czystej świadomości własnego istnienia.
(3) Zobacz pierwszy rozdział „Vicharasangraham” i całe „Nan Yar?” z których zaczerpnięto parafrazując kilka powyższych fragmentów.
(4) Historia ślepca: Pewnego dnia ślepy od urodzenia człowiek dostał wiadomość, że urodził mu się syn. Następny dzień, kiedy wciąż jeszcze cieszył się z zostania ojcem, przyniósł szokującą nowinę: jego dziecko zmarło. Zrozpaczony zapytał:
- Jak to się stało, jak umarł mój syn?
- Pijąc mleko.
- Jakie jest mleko?
- Mleko jest białe.
- Jak wygląda białe?
- Jest jak łabędź.
- Jaki jest łabędź?
Zniecierpliwiony rozmówca wygiął rękę na kształt łabędziej szyi i poprosił ślepca, by ten jej dotknął mówiąc: „Łabędź jest jak ta ręka”. Ślepiec natychmiast wpadł w rozpacz lamentując: „Oh nie! Nic dziwnego, że mój syn umarł połykając taką wielką rzecz!”
(5) „Dlatego, poprzez praktykę utrzymywania umysłu (uważności) w Sercu, czystej świadomości, zarówno zniszczenie ukrytych skłonności jak i powstrzymanie oddechu wydarzają się automatycznie” - Ulladhu Narpadhu – Anubandham wers 24
(6) „…Wiedz, że Ja(Jaźń) jest prawdziwą świadomością; to nie jest pustka!” - Ulladhu Narpadhu wers 12
(7) „Tym, co nasz Pan Ramana stanowczo zalecał do podjęcia jako najwyższy i najpotężniejszy tapas jest „Pozostawanie w spokoju” (summa iru) a nie żadne inne zadania (joga, medytacja itd.) do wykonania dla umysłu” - Guru Vachaka Kovai wers 773
(8) Zobacz Ulladlhu Narpadhu, wers 26
(9) Sadhanai Saram jest tamilskim dziełem zawierającym wierszowane odpowiedzi udzielane przez autora pytającym. W języku angielskim wydana jako „A light on the Teaching of Bhagavan Sri Ramana Maharshi
(10) Tak jak poruszające się po niebie chmury stwarzają złudne poczucie wstecznego ruchu księżyca, tak i pojawiające się i znikające wasany (ukryte skłonności) stwarzają złudzenie, jakoby nasz naturalny stan istnienia-świadomości często samoistnie pojawiał się biorąc nas w posiadanie by następnie odejść.
(11)W języku tamilskim w tym miejscu użyte zostało wyrażenie „or vazhi”, które oznacza zarówno „jedyną ścieżkę” jak i „ścieżkę mądrości”. To, że ową „jedyną drogą” o której tutaj mowa jest Samobadanie a nie jakaś ze ścieżek medytacji, staje się jasne po przeczytaniu Guru Vachaka Kovai gdzie w wersie 392 Śri Ramana wymownie stwierdza: „Kiedy, dzięki powstrzymaniu oddech osiąga się mentalne ucieszenie (mano-laya)… aspirant powinien pilnie badać i poznać to istnienie-swiadomość (sat-cit), które nie jest ciałem”.
(12) Podobny do snu stan, w którym ciało pozostaje bezwładne.
(13) W zasadach gramatyki większości języków, w tym Sanskrytu, osoby :pierwsza (ja), druga (ty) i trzecia (on, ona, ono) są określane właśnie jako osoby (purusha). Jednak według gramatyki języka tamilskiego są one odpowiednikami pierwszego, drugiego i trzeciego miejsca. Takie ich sklasyfikowanie jest dużą pomocą dla aspiranta. Czyż jedynym celem rzetelnych adeptów kroczących ścieżką prowadzącą do Rzeczywistości nie jest przekroczenie Mayi i osiągnięcie Brahmana, Najwyższego? Jak w takim razie porzucić lub przekroczyć Mayę?
Czas i przestrzeń to dwie fundamentalne koncepcje Mayi. Niemożliwym jest powstanie najmniejszej myśli związanej Mayą z pominięciem tych dwóch koncepcji: czasu i przestrzeni. Każda myśl musi w sobie zawierać czas przeszły i przyszły (gdyż każda myśl jest sformułowana w pewnym punkcie czasu, a każdy taki punkt jest zmianą czasu przeszłego na przyszły) oraz skierowanie uwagi na drugą lub trzecią osobę. Innymi słowy, kiedy człowiek próbuje sformułować myśl na temat pierwszej osoby lub czasu teraźniejszego (tzn. jeśli kieruje na nie uwagę) wówczas wszystkie myśli ucichną - teraźniejszość i pierwsza osoba są fundamentem (korzeniami) czasu i przestrzeni, a cechą charakterystyczną tych dwóch fundamentalnych koncepcji jest to, iż znikają, przestają istnieć, jeśli są poszukiwane przez przylgnięcie do nich. Zatem, kiedy prymarny czas (teraźniejszość) i prymarne miejsce (pierwsza osoba) przestają istnieć, znika również Maya (która oznacza ‘to co nie istnieje’) - ich źródło – gdyż sama w sobie nigdy nie posiadała istnienia. To jest stan wyjścia poza Mayę, gdzie jaśnieje zawsze istniejąca, nieograniczona Jaźń, jedność, całość i pełnia.
(14) Kiedy umysł, porzuciwszy zewnętrzne obiekty, Poznaje tylko swoją własną formę Światła (Siebie, Ja, Atmana), To właśnie jest prawdziwą Wiedzą. - Upadesa Undhiyar, wers 16
(15) Zobacz Sri Arunachala Pancharatnam wers 1