Michael James - artykuły



Samouważność - wysiłek i łaska

Wczoraj, w odniesieniu do artykułu „Atma-vichara a praktyka neti, neti”, a w szczególności do zdania: „Ponieważ myśli mogą się pojawiać tylko wtedy, gdy poświęcamy im uwagę, zatem ustaną one w naturalny sposób, jeśli naszą uwagę będziemy utrzymywać skupioną wyłącznie na naszym własnym samoświadomym istnieniu ‘ja jestem’”, pojawił się następujący komentarz:

„Próbuję utwierdzić swoją uwagę na poczuciu ‘ja jestem’, które jest obecne przez cały czas. Jednakże uwaga ta, nawet, kiedy utrzymywana jest przez znacząco długi okres czasu, nie przynosi rezultatu w postać roztopienia się świadomości ciała, w skutek czego pojawiają się od czasu do czasu inne myśli a postrzeganie zmysłowe jest cały czas aktywne. Czasami czuję, że ta praktyka jest daremna, gdyż zniknięcie świadomości cielesnej wydaje się być aktem łaski a nie czymś, czego mogę dokonać próbując najusilniej nawet skupić się na ‘ja jestem’. Uważność skupiona wyłącznie na ‘ja jestem’ nie wydaje się czymś, czego fałszywe ‘ja’ może dokonać, lecz czymś, co może lub nie może się wydarzyć w zależności czy akt łaski się dokona czy nie. Nie jestem pewien czy właściwie praktykuję. Jak długo mam utrzymywać uwagę na ‘ja jestem’ aby świadomość ciała osłabła? Jeżeli praktyka jest poprawna, to czy powinna ona zniknąć natychmiast, w kilka sekund, w kilka godzin? Proszę o pomoc.

Podczas praktykowania samouważności naszym jedynym celem powinno być doświadczenie doskonałej czystości nieskaźitelnej, niedualnej samoświadomości.
Wyłączenie wszystkich myśli, ustanie postrzegania zmysłowego i rozpłynięcie się świadomości ciała są tylko produktami ubocznymi, które oczywiście pojawiają się w miarę jak nasza czysta samoświadomość wzrasta, jednak powinniśmy być ostrożni i nie czynić tych produktów ubocznych celem naszej praktyki, ponieważ jeśli tak zrobimy, wtedy nasza uważność zostanie natychmiast odwrócona od naszego istotnego bytu w stronę świadomości ciała, wynikających z tego myśli oraz postrzegania zmysłowego, których to chcielibyśmy się pozbyć. Możemy się uwolnić od myśli, postrzegania zmysłowego i świadomości ciała tylko całkowicie je ignorując i kierując uwagę wyłącznie na naszą istotną Jaźń, ‘ja jestem’.

Rozpłynięcie się świadomości ciała jest z całą pewnością aktem łaski, jednak łaska nie jest różna od nas samych – naszego własnego istotnego bytu, ‘ja jestem’ – który powinien być wyłącznym obiektem naszej uwagi podczas praktyki atma-vichary. Jak powiedział Śri Ramana w 966 wierszu Guru Vachaka Kovai:

Ponieważ tylko istnienie jest boską łaską, która przejawia się jako [nasze] serce [lub ‘jestem’], błąd wzgardzenia [ignorowania lub lekceważenia] istnieniem jest właściwy [uznawany za wadę przypisywaną] tylko duszom, które nie rozmyślają [o tym nieprzerwanie], roztapiając się wewnętrznie [z miłości do tego]. W innym wypadku, jak błąd nieobdarzania słodką łaską mógłby być [uznawany za wadę przypisywaną] istnieniu?

Łaska jest początkiem, procesem i ostatecznym końcem wszystkich duchowych wysiłków. Nasze zainteresowanie samouważnością jest łaską, nasze wysiłki aby pozostawać samouważnym są łaską, i nasze bycie samouważnym jest łaską, tak więc nie powinnyśmy oczekiwać, że łaska będzie czymś co się wydarzy niezależnie od naszej samouważności.

Prawdą jest, że jako to fałszywe ‘ja’, nasz umysł lub ego, nie możemy być całkowicie samouważni bez pomocy łaski, jednak ta łaska, która nam pomaga (i która zawsze nam pomaga) nie jest różna od naszego własnego samoświadomego istnienia ‘ja jestem’. Nasza praktyka bycia samouważnymi nie może nigdy być daremna, ponieważ jest ona zarówno skutkiem łaski jak i otwarciem serc na wpływ łaski. Bez wytrwałej praktyki samouważności nie jesteśmy w stanie poddać się całkowicie działaniu łaski, aby w ten sposób pozwolić jej na całkowite pochłonięcie nas samych, jak Śri Ramana naucza w trzynastym wierszu „Kim ja jestem?”:

Ugruntowane trwanie w Jaźni (atma-nishtha) [trwanie w sobie], bez pozostawiania żadnego miejsca na pojawianie się jakichkolwiek myśli poza dotyczącymi Jaźni (atma-chintanai) [samo-kontemplacja], jest oddaniem siebie Bogu.

Pytający pisze: „Uważność skupiona wyłącznie na ‘ja jestem’ wydaje się czymś […] co może lub nie może się wydarzyć w zależności czy akt łaski się dokona czy nie”. Chociaż prawdą jest, że wyłączna uważność na ‘ja jestem’ wydarza się skutkiem działania łaski i dlatego całkowicie od niej zależy, jednak nie ma wątpliwości co do wydarzania się „aktu łaski”. Łaska jest naszym własnym istnieniem, wiecznym i zawsze obecnym, a jej jedynym „aktem” jest po prostu bycie, tak więc nigdy nie ma miejsca ani czasu, w którym ten „akt” łaski by się nie wydarzał.

Chociaż jedynym „aktem łaski” jest po prostu bycie, poprzez to bycie dokonuje się wszystko.
Zgodnie ze starym antycznym przysłowiem, które Śri Ramana zwykł cytować, „bez działania jego łaski nawet atom nie może się poruszyć”. Zwyczajna obecność łaski w naszych sercach jako ‘ja jestem’ jest najwyższą mocą, która działa w nas milcząco lecz nieprzerwanie, pociągając nasz umysł do wewnątrz aby pochłonąć go w nieskończonej czystości nieskazitelnego samoświadomego istnienia.

Łaska zawsze wykonuje swoją cześć pracy, tak więc wszystkim, co jest wymagane od nas, jest wykonanie naszej części zadania, którym jest zaprzestanie ignorowania jej wiecznej obecności jako naszej samoświadomości ‘ja jestem’, poprzez nieprzerwane kierowanie uwagi na jej obecność, by przez to roztopić się wewnętrznie w miłości do niej.

Piszący pyta na koniec: „Jak długo mam utrzymywać uwagę na ‘ja jestem’ aby świadomość ciała osłabła? Jeżeli praktyka jest poprawna, to czy powinna ona zniknąć natychmiast, w kilka sekund, w kilka godzin?”. Samouważność „wykonywana poprawnie” pochłonie nasz umysł i jego cielesną świadomość w mgnieniu oka, jednak aby osiągnąć ten stan doskonałej samouważności konieczna jest wytrwała praktyka.

Samouważność jest „wykonywana poprawnie” tylko wtedy, kiedy doświadczamy całkowitej czystości nieskażonej samoświadomości, a jeżeli nie doświadczamy jej natychmiast, to jest to skutkiem ciągłego posiadania vishaya-vasanas – pragnień doświadczania rzeczy innych od naszego niedualnego samoświadomego istnienia ‘ja jestem’ – które skłaniają nas do myślenia o rzeczach, których pożądamy, co tym samym przysłania naszą naturalną czystość samoświadomości. Jak naucza Śri Ramana w jedenastym wierszu „Kim ja jestem?”:

Tak długo jak długo w umyśle utrzymują się skłonności do obiektów sensorycznych (vishaya-vasanas), tak długo badanie „Kim ja jestem” jest konieczne. Kiedy pojawiają się myśli, powinny dzięki badaniu (gorliwej i czujnej samouważności) być niszczone w czasie i miejscu powstawania.

Aby zniszczyć wszystkie vishaya-vasanas – nasze pragnienia lub ukryte skłonności – niezbędna jest cierpliwa i wytrwała praktyka samouważności. Jeżeli wykonaliśmy w tym kierunku zaledwie niewielki wysiłek, nie powinniśmy się poddawać sądząc, że nasze wysiłki nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Każda chwila samouważności osłabia nasze vishaya-vasanas podważając ich podstawę, nasz umysł, tym samym zbliżając nas do ostatecznego celu. Jak zapewnia Śri Ramana w dziesiątym wierszu „Kim ja jestem?”:

Chociaż skłonności dotyczące obiektów sensorycznych (vishaya--vasanas) pojawiają się jak fale oceanu od niemającego początku czasu, jednak wszystkie one ustają, kiedy Samo-uważność (swarupa-dhyana) pogłębia się. Nie dopuszczając nawet wątpiącej myśli: „Czy jest możliwe, aby zniszczyć wszystkie ukryte skłonności (vasanas) i pozostać jako czysta Jaźń?” należy wytrwale trzymać się Samo-uważności. Nawet, jeśli ktoś jest wielkim grzesznikiem, nie powinien lamentować „Oh, jestem grzesznikiem, jak mogę osiągnąć zbawienie?” lecz, całkowicie porzucając nawet myśl, o tym, że jest grzesznikiem, powinien utwierdzić się w Samo-uważności, a z pewnością zostanie ocalony.

W oryginalym znaczeniu słowa przetłumaczone tutaj jako: "należy wytrwale trzymać się Samo-uważności", podkreślają pilną potrzebę nieustępliwej, ekstremalnej wytrwałości. Jeżeli jesteśmy naprawdę gorliwi i nieustępliwi w praktyce samouważności, wówczas z całą pewnością osiągniemy swój cel (manonasa lub vasanaksaya) – całkowitą anihilację umysłu wraz z wszystkimi jego wasanami i pragnieniami.

Dlatego nie są od nas wymagane żadne wysiłki ponad pełną miłości wytrwałość, szczerość, powagę i nieustępliwość w samouważności lub pamiętaniu o Jaźni. To jest prawda, której Śri Ramana naucza w jedenastym rozdziale „Kim ja jestem?” mówiąc:

Jeżeli ktoś, zanim urzeczywistni Jaźń, nieprzerwanie ucieka się do niezapominania o Jaźni (swarupa-smaranai, tzn. pamiętania o lub kierowania uwagi na poczucie ‘ja’), to jedno wystarczy.

Piszący wyraża również swą wątpliwość słowami „Nie jestem pewien czy właściwie praktykuję”, jednak tak długo jak długo rozumiemy, że poprawna praktyka atma-vichary lub samouważności jest jedynie całościowym i wyłącznym skupieniem się na naszym istotnym bycie ‘ja jestem’, wówczas naprawdę nie sposób praktykować ją niepoprawnie.

Doprawdy nie ma nic tajemniczego ani trudnego w praktyce atma-vichary. Dla każdego z nas nasze ‘ja jestem’ jest oczywistsze niż jakakolwiek inna rzecz, więc nie może być nic łatwiejszego i prostszego niż pamiętanie o ‘ja jestem’ – tzn. po prostu trzymania się naszej podstawowej świadomości istnienia.



Tekst źródłowy:
Self-attentiveness, effort and grace