Żyjąc słowami Bhagawana
- rozmowy ze Swamim Annamalai



13.



P: Czy Jnani emituje jakiś rodzaj mocy, która przyciąga wyznawców, czy może to, że wyznawcy go odnajdują i stają się jego uczniami jest po prostu częścią jego przeznaczenia?

SA: Magnes posiada moc przyciągania żelaza. Wzgórze Arunaczali przyciąga do siebie aspirantów duchowych tak, jak magnes opiłki żelaza, po czym sprawia, że obchodzą je dookoła. Nie mówi: „Przyjdź i zrób pradakshinę”. Nie potrzebuje tego mówić. Jego moc automatycznie przyciąga ludzi, którzy chcą robić pradakshinę.

Ten, kto jest urzeczywistniony, kto jest ugruntowany w Jaźni, staje się jak magnes: przyciąga do siebie aspirantów.

Święty Tayumanuvar wyjaśniał w jednej ze swoich pieśni, że kiedy rozkwita kwiat, wydziela woń, która sprawia, że zlatują się pszczoły i zbierają nektar na miód. Jednak dodał, że jeżeli kwiat nie rozkwitnie, nie będzie ani zapachu, ani nektaru, ani pszczół.

Bhagawan tak mówił o tej mocy w Arunachala Aksharamanamalai: „Jak magnes przyciąga żelazo, tak Ty przyciągnęłaś mnie i uczyniłaś jednym z Tobą, o Arunaczalo!”.

(Do nowo przybyłych) Czytaliście książki Bhagawana? Czy macie jakieś wątpliwości odnośnie jego nauczania?

P: Czytaliśmy kilka książek o Bhagawanie, które zostały przełożone na francuski. Nie mamy wątpliwości co do przesłania jakie zawierają.

SA: Kiedy człowiek zostaje silnie utwierdzony w Jaźni i osiąga ostateczne urzeczywistnienie, wszystkie wątpliwości ulatniają się, lecz nie wcześniej. Do tego momentu wątpliwości będą się pojawiać raz za razem.

Kiedy fałszywe „ja”, tzn. koncepcja „ja jestem tym ciałem”, w ogóle się w nas nie pojawia, możemy przyjąć, że urzeczywistniliśmy Jaźń.

[Zwracamy w tym miejscu uwagę skrót myślowy: podobna sytuacja ma również miejsce w głębokim śnie czy stanie laya, a nie jest to urzeczywistnienie Jaźni – przyp. red.].

P: Czy dla zwyczajnych ludzi takich jak my, możliwe jest urzeczywistnienie tego, które jest ponad wszystkim?

SA: W taki stopniu, w jakim oczyszczony jest umysł, człowiek urzeczywistnia to, co jest poza nim. Kiedy człowiek jest kompletnie ograniczony, utożsamiony z ideą ja-jestem-tym-ciałem, urzeczywistnienie Jaźni jest dla niego rzeczą bardzo odległą.

P: Jaka relacja zachodzi pomiędzy umysłem, który ma być oczyszczony, a tą świadomością, w której on się ostatecznie rozpuszcza?

SA: Można powiedzieć, że umysł jest jak jeden atom tego, co nieskończone. Kiedy utożsamiamy się z ciałem i umysłem sądzimy, że posiadamy granice. To utożsamienie z umysłem przysłania i zakrywa Jaźń. Jeżeli porzucamy to utożsamienie i pozostajemy jako czysta świadomość, umysł roztapia się w świadomości. Wtedy poznajesz, że umysł nie jest żadną odrębną istnością. Pojawia się w świadomości, która jest Jaźnią, i z powrotem roztapia się w świadomości bez stawiania się kiedykolwiek od niej odrębnym czy oddalonym.

Tayumanuvar powiedział:
„Umysł jest jak atom. Nikt nie dorówna temu, kto osiągnął stan, w którym umysł rozpuścił się w swoim źródle, gdyż w tym stanie nie ma żadnych innych”.

Nie ma nic tajemniczego w Jaźni, ponieważ nikt nie może zaprzeczyć swojemu własnemu istnieniu. Czysta świadomość jest zawsze obecna i zawsze doświadczana. Nikt nie może zaprzeczyć istnieniu „ja jestem” czy jego ciągłości we wszystkich stanach. Wydarza się stan jawy, sen przychodzi i odchodzi, może nadejść śmierć tego ciała. Wszystkie te rzeczy mogą przyjść i odejść, lecz „ja jestem” pozostaje przez cały czas to samo. Wszystkie te alternujące stany – narodziny, śmierć, jawa, śnienie i sen głęboki – wydarzają się w obrębie świadomości. Kiedy te zmiany mają miejsce, czysta świadomość zawsze pozostaje niezmieniona i niezmienialna. Więc trzymaj się jej i tylko jej.

„Ja jestem, który jestem” - Bhagawan często przytaczał te słowa z Biblii i mówił, że są one podsumowaniem całej Wedanty. Jeżeli zapytasz: „Czym jest Bóg?”, można całkiem poprawnie odpowiedzieć: „Doświadczenie 'ja jestem' jest Bogiem”. Każdy z nas posiada to „ja jestem”, to podstawowe poczucie istnienia. Świadomość jest ostateczną i jedyną rzeczywistością.

P: Istnieje inny biblijny cytat, który jest bardzo popularny wśród chrześcijan: „Nikt nie przychodzi do ojca inaczej, jak tylko przeze mnie”. Jak Swami rozumie te słowa Jezusa?

SA: Kiedy Jezus mówił: „... nie inaczej, jak tylko przeze mnie...”, mówił o Jaźni, nie o ciele, ale ludzie błędnie to zrozumieli.

Innym razem Jezus powiedział: „Królestwo Boże jest w was”. Nie mówił przez to, że to królestwo jest w ciele. To „was” o którym mówi Jezus to Jaźń, bezkresna świadomość.

Chociaż ugruntowany w Jaźni mędrzec może użyć słowa „mnie”, nie powinniśmy popełniać błędu sądząc, że jest on ciałem. Kiedykolwiek jnani, który jest jednym z bezkresną, czystą świadomością, mówi „mnie”, nie mówi on o ciele, formie, lecz o jednej świadomości.

Gdzie w absolutnej, pojedynczej, bezformenej, immanentnej świadomości jest Jezus czy jakikolwiek inny jnani? Wszystko jest jedną świadomością. W tym stanie różnicowanie pomiędzy ludźmi jest niemożliwe.

Ten, kto urzeczywistnia ten stan ponad umysłem, wyraża to na swój własny sposób. Ci, którzy poszukują poznania tej prawdy, zawsze próbują ją pojąć przy pomocy wprowadzającego w błąd medium jakim jest słowo. Interpretują oni błędnie swoim umysłem i niepoprawnie rozumieją to, co nauczyciel naprawdę próbuje powiedzieć.

Większość chrześcijan przyjmuje słowa: „Nikt nie przychodzi do ojca inaczej, jak tylko przeze mnie” jako oznaczające, że do ojca można dojść tylko przez formę [osobę] Jezusa. W związku z taką interpretacją potępiają oni wszystkie inne koncepcje Boga i wszystkie inne religie.

W swojej esencji wszystkie religie są jednym. Bhagawan powiedział raz: „Jeżeli ego zostaje zniszczone przez właściwą Atma-vicharę i jeżeli urzeczywistniona zostaje niedualna świadomość, to jedynie jest prawdą. Gdzie wówczas w tej niedualnej świadomości są te wszystkie różne religie? Gdzie są wszyscy ci różnie mistrzowie różnych religii? W tym stanie wszystko jest jednym”.

P: Czy Swami uważa Jezusa Chrystusa za jnaniego takiego jak wielu innych jnanich, czy był on kimś więcej?

SA: Jeżeli ego zostaje zniweczone pozostaje tylko niedualna świadomość. Nie ma lepszych czy gorszych w tym stanie.

Nie możesz powiedzieć, że jeden jnani jest w innym stanie niż drugi. Nie możesz powiedzieć, że Jezus Chrystus jest lepszy od Bhagawana czy vice versa. Nie ma wyższego stanu niż ten, w którym jest jnani i nie ma żadnego jnaniego, który jest nadrzędny w stosunku do innych jnanich.

Jednakże chociaż wewnętrzny stan i doświadczenie wszystkich jnanich jest takie samo, to ich zewnętrzna aktywność jest różna, ponieważ każdy z nich ma do zrealizowania inne przeznaczenie. Jedni zostają nauczycielami, a inni nie.

Jeżeli w szklance znajduje się woda, zaspokoi ona pragnienie jednego człowieka; jeżeli woda znajduje się w garnku, może ugasić pragnienie trzydziestu ludzi; jeżeli woda znajduje się w studni, jest w stanie zaspokoić pragnienie całej wsi czy miasta. Niektórzy duchowi aspiranci wykonują tapas tylko dla własnego urzeczywistnienia. Po urzeczywistnieniu mogą oni być w stanie pomóc kilku osobom. Jednak niektórzy jnani wykonywali wydłużony tapas nie tylko dla własnego urzeczywistnienia, lecz również po to, by pomagać wyzwolić innych. Jnani, którzy wykonywali ten rodzaj tapasu, stają się znanymi na całym świecie mistrzami i mają wielu uczniów i zwolenników.

14.



SA: Dzięki łasce Bhagawana nie mam zbyt wiele kontaktu z doczesnymi ludźmi. Kiedy ludzie przychodzą mnie odwiedzić siadają tutaj i słuchają tego, co ja muszę powiedzieć. Zdarza się, że jeżeli są zainteresowani Bhagawanem i jego nauką, zostają tutaj przez chwilę; jeśli nie są, odchodzą. Zjawia się tu niewielu ludzi. Kilku regularnych bywalców i być może jedna lub dwie nowe osoby tygodniowo. Kiedy przychodzą, rozmawiamy o Bhagawanie i jego naukach, a nie o tym, co dzieje się na świecie. Przez ponad czterdzieści lat nie zawracałem sobie głowy tym, co dzieje się na świecie. Nie wiem nawet, co się dzieje w Tiruvannamalai.

P: Czy kiedykolwiek opuściłeś Palakottu w tym czasie?

SA: Kiedy żył jeszcze Bhagawan chodziłem na szczyt Arunaczali i często odwiedzałem Skanda aśram. W latach trzydziestych dość często wybierałem się na guru pradakshinę, lecz wracałem przez Pachaiamman Koil i Skanda aśram, aby uniknąć przechodzenia przez miasto. Nie byłem nawet nigdy w wielkiej świątyni Śiwy. Przez pierwsze kilka lat ograniczałem się do pobytu w Palakottu i okazjonalnych spacerów po stokach góry.

Przyjechałem do Tiruvannamalai w 1928 roku. Przez wszystkie lata, które minęły od tego dnia, upuściłem Tiruvannamalai tylko dwa razy: raz, kiedy uciekłem do Polur w pierwszym miesiącu od przybycia tutaj, i drugi raz, kiedy pojechałem do innego miasta zamówić wapno, potrzebne do budowy jadalni. To było ponad 50 lat temu. Nie opuściłem Tiruvannamalai w ogóle, nawet na jeden dzień, przez ponad pięćdziesiąt lat.

P: Jesteś szczęściarzem. Mogłeś wykonywać swoją sadhanę w spokojnym miejscu ze wspaniałym Guru. Moja prarabdha nie jest taka; muszę żyć i pracować w wielkim zachodnim mieście. Czy możliwym jest wykonywanie właściwej sadhany w mieście?

SA: Nigdy nie wykonywałem sadhany w mieście ani nawet nie odwiedziłem żadnego miasta, nie mogę więc służyć opinią eksperta w tym względzie. Ludzie opowiadają mi, że powietrze w miastach jest bardzo zanieczyszczone, że jest dużo hałasu i że duchowe wibracje są tam bardzo złe. Jeżeli masz wybór, lepiej jest wykonywać sadhanę blisko Guru lub w jakimś uświęconym miejscu, gdzie te wibracje są dobre. Jeżeli to jest niemożliwe, wtedy miejsce na wsi będzie lepsze niż w mieście.

Gdziekolwiek mieszkasz, staraj się unikać towarzystwa światowych, doczesnych ludzi, tzn. ludzi, którzy nie wykonują sadhany. Spróbuj znaleźć kogoś, kto jest w stanie przebywania w Jaźni i spędzaj czas w jego lub jej towarzystwie. Jeżeli nie jesteś w stanie doświadczać satsangi z bezforemną Jaźnią, jest to drugi najlepszy wybór. Jeżeli będziesz w tym szczery, Bhagawan zaaranżuje wszystkie okoliczności twojego życia w korzystny dla ciebie sposób. Sprawi, że trafisz w miejsce, w którym będziesz mógł dokonać postępu.

P: Swami, wkrótce muszę wracać do Europy i ta perspektywa mnie martwi. Nie sądzę, żebym był w stanie utrzymać świadomość Jaźni w środku miasta. Tutaj jest to względnie łatwe. Poza tym miejscem jest to bardzo, bardzo trudne.

SA: Przy odrobinie praktyki możesz zasnąć w tłumie ludzi, nawet, jeśli ten tłum czyni wielki hałas. Kiedy zaśniesz, ich pogaduszki czy plotki nie dosięgną cię. Jeżeli przychodzi ci żyć w hałaśliwym czy przeszkadzającym środowisku, musisz nauczyć się sztuki jednoczesnego snu i bycia przebudzonym. Musisz nauczyć się pozostawać przez cały czas świadomym, a jednocześnie w tym samym czasie musisz być wyłączony na hałas wokół ciebie czy potencjalne przeszkody. Bhagawan czasami nazywał doświadczenie Jaźni „przytomnym snem”. Jeżeli nauczysz się tej techniki, nic więcej nie stanie cię się przeszkodą.

P: Tutaj możemy mieć satsangę; to bardzo miłe i słodkie. Jak możemy mieć podobną satsangę, kiedy stąd wyjedziemy?

SA: Jeżeli nie jest twoim przeznaczeniem żyć w towarzystwie jnaniego, możesz zawsze próbować nawiązać kontakt z bezforemną Jaźnią. To jest prawdziwa satsanga. Twierdzisz, że twoja prarabdha zmusza cię do życia w wielkim mieście. Prarabdha odnosi się tylko do aktywności ciała. Żadna prarabdha nie uniemożliwi ci zwrócenia się do wewnątrz i skupienia uwagi na Jaźni. To jest wolność, którą każdy człowiek posiada niezależnie od jego prarabdha karmy. Jeżeli twoja prarabdha nie daje cię możliwości satsangi z jnanim, udaj się bezpośrednio do Źródła i miej satsangę z nieprzejawioną Jaźnią. Taką satsangę jest znacznie trudniej osiągnąć i utrzymać, jeżeli jednak nie masz innej alternatywy, musisz próbować tego.

Małe dzieci żyją w miastach nie poddając się wypływom ludzi czy panującej tam atmosfery. Jeżeli prowadzisz czyste życie i czynisz należyty wysiłek, również możesz osiągnąć stan, w którym świat nie będzie na ciebie wpływał.

P: To będzie bardzo trudne. Co rusz będę potrzebował pomocy.

SA: Jeżeli masz pragnienie, by zawsze być w satsandze lub też pragnienie, by zawsze być w medytacji Jaźni, te pragnienia się spełnią. Jeżeli twoje pragnienie jest wystarczająco silne, moc Jaźni wszystko dla ciebie odpowiednio ułoży. Ześle ci Guru lub satsangę, lub cokolwiek jeszcze będziesz potrzebować. Jeżeli szczerze i rzetelnie praktykujesz medytację Jaźni, wszystko czego potrzebujesz pojawi się automatycznie.

P: W czasie pobytu w Indiach czułem, że robię jakiś postęp. Powoli wodzę, że moja wewnętrzna postawa wobec świata zaczyna się zmieniać. Myślę, że zaczyna się tworzyć pewien dystans pomiędzy mną a światem.

SA: Twoja postawa powinna być następująca: „Nie ma wnętrza i nie ma zewnętrza. Wszystko jest Jaźnią”. W Jaźni nie ma w ogóle żadnych różnic.

Bhagawan powiedział pewnego razu: „Jeżeli możesz porzucić wszelkie koncepcje zróżnicowania, to jedno wystarczy”.

P: Powinniśmy zatem żyć w świecie nie pozwalając mu wpływać na nas w żaden sposób. Nie powinniśmy odnosić się do innych ludzi jako różnych od nas i nie powinniśmy uważać ich za dobrych czy złych.

SA: Tak jest. Jeżeli statek pływa po powierzchni oceanu oznacza to, że woda morska nie penetruje wnętrza kadłuba, z wyjątkiem dopuszczalnych bardzo małych ilości. Jeżeli do środka przedostanie się dużo wody, statek w końcu utonie. Jeżeli twoim przeznaczeniem jest przebywać pośród wielu ludzi w tym świecie, próbuj pływać pomiędzy nimi i nie pozwól ich światowym myślom przesączać się do ciebie. Przechodząc przez życie możesz uniknąć pochodzącego z zajmowania się światem zanieczyszczenia dzięki utrzymywaniu uważności na Jaźni. Kiedy utożsamiasz się z umysłem, wszystko w tym świecie jest potencjalnym źródłem skażenia. Kiedy jednak utożsamiasz się z Jaźnią, wszystko staje się czyste ponieważ jesteś tego świadom tylko jako przejawiania na Jaźni.

P: Czasami mówisz, że powinniśmy unikać niewłaściwego towarzystwa. To nie zawsze jest możliwe. Kiedy człowiek pracuje, musi mieć kontakt z całą gamą różnych ludzi. Nie zawsze mogę ich uniknąć.

SA: W takiej sytuacji adept powinien przyjąć postawę kogoś, kto występuje w sztuce. Na zewnątrz powinien wykonywać wszelkie konieczne działania, lecz wewnętrznie powinien być zawsze świadomy centrum, świadomości, która daje się nam poznawać jako poczucie „ja jestem”.

Mówię unikaj „niewłaściwego towarzystwa”, lecz ostatecznie „niewłaściwe towarzystwo” to tylko część naszego umysłu. Nie ma niewłaściwego towarzystwa w Jaźni. Jeżeli ciągle jeszcze próbujesz wyplątać się z umysłu, pomocnym będzie unikanie niewłaściwego towarzystwa. Kiedy jest to niemożliwe, uczyń dodatkowy wysiłek wycofania się do Jaźni. Jeżeli jesteś w stanie się tam utrzymać, strumień myśli innych ludzi nie wpłynie na ciebie. Jeżeli musisz się stykać z nieuduchowionymi ludźmi, nie oceniaj ich w żaden sposób. Nie myśl: „to jest zły człowiek” albo „nie lubię tej osoby”. Im mniej się utożsamiasz z umysłem będąc blisko takich ludzi, tym lepiej.

P: Jestem pewny, że ulegnę Maji jak tylko znajdę się w domu. Nie widzę swej duchowej przyszłości zbyt optymistycznie.

SA: Jeżeli nie ma umysłu nie ma świata, nie ma Maji ani niczego różnego od ciebie. Maja to ego, ego jest umysłem, a umysł jest wszystkim, co możesz pomyśleć lub postrzegać. Aby uciec od tego umysłu – tego ego, tej Maji – musisz przestać dawać się wikłać w myśli. Bądź jak oś koła. Pozwól, niech koło obraca się wokół ciebie, lecz nie obracaj się razem z nim. Oś koła pozostaje nieporuszona nawet jeśli koło obraca się z wielką prędkością. Jeżeli ugruntujesz się w całkowitym nieporuszeniu Jaźni zaczniesz rozumieć, czym jest ruch mentalny tworzący Maję. Kiedy pozostajesz jako Jaźń, w totalnym nieporuszeniu, Maja nie jest kreowana.

Inny przykład: bądź jak wielkie drzewo. Kiedy przychodzi wiatr, targa jego gałęziami i liśćmi, lecz pień pozostaje nieporuszony. Jeżeli żyjesz na poziomie umysłu, jesteś zawsze szarpany jak gałązki drzewa na silnym wietrze. Im mniej identyfikujesz się z umysłem, tym słabsze są te poruszenia. Kiedy zawsze trzymasz się siebie jako świadomości, bez najmniejszego śladu umysłu, nie ma w ogóle żadnych poruszeń, wyłącznie niezmącony pokój i absolutna nieporuszoność.

P: Swami, często zalecasz, byśmy unikali złych uczynków . Co dokładnie znaczą „złe uczynki'?

SA: W sensie ogólnym wszystko, co czyni krzywdę innej istocie, jest złym uczynkiem. Jednak należy również dodać, że każda czynność, która odsuwa twoją uwagę od Jaźni, jest złym uczynkiem. Utożsamienie z ciałem jest prymarnym złym uczynkiem, gdyż jest to źródło wszystkich innych złych czynów.

15.



P: Bhagawan powiedział raz: „Bądź świadom obecności Jaźni”. Czy ta obecność to poczucie „ja jestem”, które u mnie jest w tej chwili zmieszane z moim osobowym „ja”, czy może jest to prawdziwe „ja”?

SA: Bhagawan mówi o tym „ja jestem” jako czymś obecnym tu i teraz. To nie ma nic wspólnego z osobowym „ja”. W tym „ja jestem” nie ma ani przyszłości ani przeszłości. W Kaivalya Navanitam powiedziane jest:

„Jivanmukta, który jest ugruntowany w „ja jestem”, nie niepokoi się przeszłością, która już przeminęła ani nie niepokoi się przyszłością, która jest niepewna. Cieszy się po prostu tym, co przynosi mu teraźniejszość, cokolwiek to jest. Nawet jeśli słońce zamieni się w księżyc lub martwe ciało leżące na stosie ciałopalnym powróci do życia, nie będzie on postrzegał tych zjawisk jako cudów”.

Osobowe „ja” wartościuje na dobre i złe, właściwe i niewłaściwe. Jest nieustannie wplątane w dualność. Jivanmukta, który jest zawsze świadomy siebie jako samego tylko „ja jestem”, przekroczył dualność. Nie widzi on nic właściwego ani niewłaściwego. Pozostaje świadkiem wszystkich wydarzeń bez oceniania ich i bez utożsamiania się z nimi w jakikolwiek sposób.

P: Czy kiedy staram się utrzymać umysł na tym poczuciu „ja jestem”, to muszę być zrelaksowany i spokojny? Czy powinienem patrzeć na to, co się wydarza bez żadnej ingerencji, czy może mam obserwować, badać, porównywać itd. ?

SA: Wystarczy, jeżeli po prostu spoczniesz w tym „ja jestem”. Cokolwiek się wydarzy w tym „ja jestem", tej świadomości, bądź wobec tego niewzruszony. Ty jesteś świadomością samą w sobie, nie myślami czy koncepcjami, które się w niej pojawiają. W tym świecie wydarza się wiele spraw, zarówno dobrych jak i złych. Większość z nich nas nie niepokoi, ponieważ myślimy: „Te sprawy przydarzają się komuś innemu, nie mnie”. W ten sam sposób bądź świadomością „ja jestem” i pozostawaj niewzruszony wobec różnych spraw, które wchodzą i wychodzą z i do twojego umysłu. Jeżeli utożsamiasz się z myślami, oceniasz je, porównujesz, martwisz się o nie, próbujesz je stłumić lub w jakikolwiek inny sposób dajesz im się wciągnąć, będą przysparzać ci problemów. Zamiast tego bądź wobec nich całkowicie obojętny. Jeżeli nie dasz im swojej uwagi, one nigdy nie będą mogły na ciebie niekorzystnie wpłynąć.

P: Wiele razy słyszałem ciebie Swami mówiącego, że guna sattwa jest jednym z Jaźnią. Jednak pisma święte i wielu świętych mówią, że kiedy adept ugruntuje się w sattwie, wówczas i to powinno zostać porzucone, ponieważ to nie jest jeszcze ostateczny stan.

SA: Jedna ze strof Kaivalya Navanitam mówi: „Czysta sattwa jest rzeczywistością. Jeżeli przestaniesz się utożsamiać z gunami tamasu i radżasu, zarówno świat jak i umysł znikną”.

Można powiedzieć, że jnani jest suddha sattwa [czystą sattwą]. To po prostu inna nazwa Jaźni.

P: Jeżeli jnani jest ugruntowany w sattwa gunie, a guna sattwa jest Jaźnią, to jakie jest znaczenie terminu gunatita [ponad gunami]?

SA: Tak naprawdę nic nie jest od ciebie oddzielone. Nawet rzeczy, które Guru nakazuje ci porzucić – takie jak trzy guny i Maja – są w sensie ostatecznym częścią ciebie. To wszystko kwestia przyjętej perspektywy. Jeżeli nie jesteś w stanie trzymać się z dala od trzech gun i obserwować ich wzajemnych interakcji z bezpiecznej odległości, one pochwycą cię i przysporzą ci kłopotów. Jeżeli zanurzysz się głęboko w Jaźń i ugruntujesz tam, one nie będą miały na ciebie wpływu. Fale na powierzchni oceanu nie mają wpływu na jego głębię, niezależnie jak wielkie by nie były. Woda w falach oceanu jest tą samą wodą, która jest w jego głębinach, jeżeli jednak pozostaniesz na powierzchni, będziesz stale miotany tymi falami.

Fale są tylko maleńką częścią oceanu – są jego zewnętrzną formą. Podobnie formy i guny są tylko maleńkimi zmarszczkami na powierzchni przepastnego, bezgranicznego i wolnego od form oceanu świadomości. Są one manifestacjami świadomości i nie są od niej różne. Jeżeli chcesz się wydostać z objęć powierzchniowych turbulencji, powinieneś zanurzyć się głęboko w bezforemną świadomość i tam przebywać. Jeżeli nauczysz się tam przebywać, możesz być przytomny nazw, form i gun z wielkiego dystansu, wtedy one nie będą cię dotykać ani sprawiać ci kłopotów. Z głębin Jaźni nie będziesz widział nazw i form jako oddzielnych rzeczy, lecz będziesz ich świadomy jako części swojej własnej Jaźni. Uznasz je za maleńkie zmarszczki na peryferiach własnego istnienia.

Jeżeli potrafisz zakotwiczyć się w nieporuszonych głębinach bezforemnej Jaźni jesteś gunatita, ponad trzema gunami, nawet jeśli guny są nieoddzielną częścią świadomości, która jest twoją prawdziwą naturą.

Świadomość jest bez zarówno z formą jak i bez formy. To samo można powiedzieć o Bogu i jnanim. Świadomość mieści w sobie wszystkie nazwy, formy i guny, jednakże jnani, który odkrył, że jego prawdziwą naturą jest sama tylko świadomość, transcendentował je wszystkie.

P: Jnani pojawia się nam jako posiadający formę. Czy guny oddziaływają na funkcjonowanie tej formy?

SA: Jnani nie widzi siebie jako posiadającego formę, widzi siebie tylko jako Jaźń. Jeżeli ograniczamy Bhagawana do formy, jest to nasz błąd, nie jego. Forma, którą błędnie uważamy za Bhagawana, może wydawać się być rządzona przez aktywność gun, lecz z punktu widzenia Bhagawana nie ma w ogóle żadnej formy, jest tylko Jaźń. Zatem tak długo jak długo utożsamiamy siebie i Bhagawana z określonymi formami, nie możemy być go świadomymi takim, jakim naprawdę jest.

Bhagawan powiedział mi raz: „Wszystkie formy są Bogiem i wszystkie działania są jego”. To nie oznacza, że każda odrębna forma jest manifestacją Boga, ponieważ w Jaźni nie ma czegoś takiego jak odrębność. Wszyscy ludzie, wszystkie rzeczy i wszystkie guny, które sprawiają, że wydają się pojawiać pomiędzy nimi interakcje, są tylko nierozłącznymi przejawieniami na niepodzielnej i nieprzejawionej Jaźni.

P: Swami, czy post jest dobrą rzeczą?

SA: Pewnego razu zapytałem Bhagawana, jakie pożywienie powinien przyjmować sadhaka. Ten odparł: „Jeżeli włożysz w swój żołądek zbyt dużo, twoja energia i zdolność do pozostawania w samouważności spadną. Jeżeli jednak ilość jedzenia w żołądku jest mniejsza, twoja uważność będzie właściwa.”.

Nie ma potrzeby, by żołądek był całkowicie pusty. Niewielkie ilości sattwicznego pożywienia są najlepsze jeżeli chcesz poprawnie medytować.

W rdzeniu kręgowym znajduje się cieniutki kanalik, węższy od nici. Tym kanalikiem światło przechodzi się w górę i w dół poprzez szuszumnę (kanał w ciele subtelnym). Jeżeli masz za dużo pokarmu w żołądku, światło to zostaje zakryte.

P: Ty Swami utrzymywałeś mounę [milczenie] w latach czterdziestych przynajmniej przez rok. Wtedy musiało tutaj być bardzo spokojnie i cicho. Teraz miejsce to wypełnia hałas płynący z głośników, od samochodów, autobusów, radia itd. Czuję, że też chciałbym zachowywać mounę przez pewien czas. Czy jednak jest jakikolwiek sens utrzymywać milczenie, jeżeli dookoła panuje tak wielki gwar?

SA: Mouna oznacza wewnętrzne, nie zewnętrzne milczenie. Jeżeli na zewnątrz jest tak wiele hałasu i zakłóceń, powinieneś traktować je jako manifestacje Boga. Jeżeli przyjmiemy stanowisko, że to są przeszkody, stawiamy się z nimi w konfrontacyjnej pozycji. To tylko wywoła w nas niepokój. Jeżeli wszystko postrzegamy jako manifestację boskości, nic nam nigdy nie przeszkodzi.

Nie powinieneś oceniać świata. Myślisz: „Spokojne miejsce jest dobre, hałaśliwe złe”. Jeżeli masz tego typu myśli, zostaniesz nieuchronnie złapany w tryby umysłu. Nie ma nic złego w świecie, czy w środowisku, w którym żyjesz. Jedynie niedoskonałości są w umyśle, który ogląda świat. Jeżeli zmienisz perspektywę w umyśle, świat automatycznie się zmieni. Ewentualnie możesz powierzyć cały świat Bogu.

Święty Jnanasambandhar powiedział: „Jest sposób, by żyć szczęśliwie w tym nieszczęsnym świecie. Tym sposobem jest powierzenie całego umysłu Bogu”.

Bhagawan powiedział: „Poddaj swój umysł Bogu i zobacz wszystkie formy jako Boga. Miej taką samą miłość wobec wszystkich istnień. Tylko ten, kto tak żyje, może być szczęśliwy”.

16.



P: Czy to prawda, że aby urzeczywistnić Jaźń powinienem stale trzymać się tego, który poszukuje? Tzn. czy zawsze winienem być świadom tej osoby, która poszukuje Jaźni?

SA: Nie potrzebujesz trzymać się osoby, która poszukuje. Jeżeli widzisz, że ten, który poszukuje jest tym samym, którego umysł jest pobudzony, jeżeli widzisz, że obaj są fałszem, już jesteś przebudzony. Kiedy zapalasz lampę, ciemność nie może się ostać. Kiedy stajesz się świadomy siebie jako Jaźni, ciemność „różnego od Jaźni” nie może się ostać.

P: Tak trudno uniknąć zaplątania w umysł. Trzymanie się z daleka od myśli jest jak próba powstrzymania przypływu. Fale nowych myśli zmywają zdystansowanego obserwatora co kilka sekund.

SA: Atma-vichara musi być wykonywana na okrągło i stale. Rozwibrowany umysł powoli traci swoją energię kiedy jest poddawany ciągłemu badaniu. Umysł czerpie całą swoją energię z uwagi, jaką dajesz myślom i emocjom. Jeżeli odmówisz dawania im uwagi i w zamian zakwestionujesz każdą myśl jak ta tylko się pojawi, twoja uwaga wcześniej czy później przestanie uciekać na zewnątrz za zbłąkanymi myślami. Kiedy czar przemijających myśli spadnie do punktu, w którym już dłużej nie czujesz się zobligowany chwytać się ich kiedy się pojawiają, będziesz w stanie spocząć w milczeniu w doświadczeniu swojej własnej natury bez bycia rozpraszanym.

P: Jesteśmy przyzwyczajeni oglądać świat złożony z wielu odrębnych obiektów. Jak możemy zmienić nasze widzenie tak, żebyśmy widzieli wszędzie tylko Jaźń?

SA: Jeżeli raz za razem będziesz przekierowywać swoją uwagę na wszechprzenikającą świadomość wewnątrz ciebie, nawyk widzenia wielości będzie się stopniowo osłabiał. Widzisz wielość tylko dlatego, że dajesz temu nawykowi uwagę. Zamiast tego wycofaj teraz swoją energię z tego nawyku i skieruj ją gdzie indziej, w kierunku twojej prawdziwej Jaźni. Poprzez ciągłe przebywanie w Jaźni akumulujesz energię potrzebną do odparcia iluzji wielości. W miarę jak kontynuujesz zanurzanie się w czystej świadomości nawyk widzenia jednego jako wielości będzie się osłabiał, aż powoli zaniknie.

P: Zniknięcie odrębności wydarza się w tym samym momencie, kiedy zniknięcie ego. Czy tak?

SA: Tak.

P: Zauważyłem, że kiedy ktoś ma silne ego, ludzie wokół niego również wydają się mieć silne ego. Kiedy zaczynamy się odcinać od przywiązania do ciała i umysłu, nie daje się raczej zaobserwować podobnego zjawiska u innych ludzi.

SA: Ten, u którego ego zostało zniweczone, widzi innych jako części siebie, w podobny sposób jak nogi, ręce, stopy itd. są częściami ciała. Wszystko jest jednym. Manikkavachagar śpiewał: „Jesteś jednym i nie ma nikogo poza tobą”.

Jnani nie widzi innych ludzi, on widzi tylko Jaźń. Duchowa moc, która jest obecna w tych ludziach i wokół nich pomaga innym porzucić ich niedoskonałe widzenie. Dlatego satsang jest tak ważny i tak pożyteczny.

Bhagawan powiedział pewnego dnia: „Jnani to jedyni czyści ludzie. Inni są zanieczyszczeni swoim ego. Połączenie z jnanim jest bardzo ważne dla tych, którzy chcą dokonać duchowego postępu”.

P: Czy satsang oznacza „towarzystwo jnanich”, czy może też oznaczać „towarzystwo dobrych ludzi”?

SA: Prawdziwe sat, które jest istnieniem, jest w tobie. Masz z nim połączenie i satsang za każdym razem, kiedy zwracasz w jego stronę uwagę. Do takiego satsangu nie potrzebujesz jnaniego. Możesz mieć go wszędzie. Z drugiej strony nastawieni na świat ludzie żyjący obok jnanich bardzo często nie doświadczają satsangu, ponieważ nie są dostrojeni do sat jnaniego.

Pewni ludzie żyjący obok świętych są po prostu jak małe insekty bytujące na wymionach krów nazywane „unni”. Piją one tam krew zamiast mleka. Niektórzy ludzie przebywający w towarzystwie Bhagawana ignorowali jego nauczanie i nie zdołali wejść w kontakt z łaską, którą emanował. Jedli i pracowali w aśramie, ale nie odnieśli z pobytu w nim prawie żadnej korzyści. Tacy ludzie nie mieli z Bhagawanem satsangu, to były zwyczajnie ludzkie unni.

[…]

P: Nawet jeżeli tacy ludzie nie rozumieli nauczania Bhagawana i nie próbowali za nim podążać, to czy nie odnosili jakichś drobnych choćby korzyści po prostu z samego bycia obok niego? Być może ich fizyczny kontakt z Bhagawanem przyniesie owoc w przyszłym życiu?

SA: Tak, to prawda. W Joga Vasisthy powiedziane jest, że ten, kto ma związek z jnanim osiągnie mukti w zaledwie cztery, pięć wcieleń. Ci ludzie byli w fizycznym towarzystwie Bhagawana i byli przytomni jego nauczania, nawet jeśli nie wierzyli w nie i nie praktykowali go. Te nauki są jak nasiona, które zaczną rosnąć, kiedy czas i okoliczności będą ku temu stosowne.

P: Mówi się, że święci tacy jak Guru Nanak, Kabir i inni silnie sprzeciwiali się oddawaniu czci bóstwom. Bhagawan wyjaśniał, że takie oddawanie czci jest użyteczne dla niektórych ludzi na pewnym stopniu ich sadhany. Czytałem, że prawdziwy jnani nigdy niczego nie krytykuje. Czy to znaczy, że ci święci to nie byli jnani? Lub może ich zwolennicy nie zrozumieli poprawnie ich nauk?

SA: Guru Nanak i Kabir to byli bez wątpienia jnani. Jeżeli mumukszu (człowiek pragnący urzeczywistnienia Jaźni) dążący usilnie do Wyzwolenia uchwyci się jakiejś formy Boga, zdarza się wówczas często, że jego postęp na drodze do prawdy zostanie całkowicie zatrzymany. Dlatego też święci ci, z powodu współczucia dla takich istot, krytykowali oddawanie czci bóstwom.

Ludzi urzeczywistnieni nie oceniają krytycznie niczego. Jeżeli zewnętrznie wydaje się, że coś krytykują, dzieje się tak wyłącznie dla dobra innych. Ich własne wewnętrzne doświadczenie jest takie, że nie ma „dobra” ani „zła”.

Jeżeli człowiek utożsamia się z ciałem, nie ma nic złego w oddawaniu czci bóstwom. Ludzie, którzy są scentrowani w ciele, którzy uważają ciało za „ja”, są wypełnieni myślami o Bogu, gdy zewnętrznie oddają mu część. Stają się świadomi jakiejś mocy, która jest potężniejsza od ich małych, ograniczonych jaźni. Człowiek nie powinien krytykować żadnych działań, które zwracają umysły przeciętnych ludzi w stronę świadomości Boga.

Ten sam Bhagawan, który przyznał, że oddawanie czci bóstwom jest dobre dla niektórych ludzi, oznajmił mi pewnego dnia: „Nie potrzebujesz żadnego zewnętrznego oddawania czci”. Wiele lat później powiedział mi, że nie powinienem widywać się nawet z nim. Nie podał powodu, lecz przypuszczam, że chciał, abym porzucił przywiązanie do jego zewnętrznej formy.

Powiedział mi: „Trzymaj się Jaźni. Jeżeli jesteś w stanie to robić, nie potrzebujesz żadnych innych praktyk. To jest najwyższa i ostateczna sadhana”.

W jednej ze strof Ulladu Narpadu Bhagawan napisał: „Jeżeli ty posiadasz formę, Bóg też ją posiada; jeżeli ty nie masz formy, Bóg też jej nie ma”. Jeżeli jesteś w stanie widzieć wszystkie formy jako manifestację Boga, to jak możesz powiedzieć, że Bóg nie ma formy? Ribhu Gita mówi: „Wszystkie formy są Brahmanem”.

P: Spotkałem gdzieś takie stwierdzenie: Wszystkie formy są jego formami, chociaż on nie posiada formy”.

SA: Tak. Ocean ma na powierzchni wiele fal, nadających mu zewnętrzną formę, lecz woda jako taka jest bezforemna. Manikkavachagar śpiewał: „Bóg jest zarówno światłem jak i ciemnością; jest zarówno żeński jak i męski, jest zarówno rzeczywisty jak i nierzeczywisty; jest wszystkim”.

17.



P: Ostatnio otrzymałem list od przyjaciela. Kiedy go czytałem, czułem się bardzo szczęśliwy. Mój umysł był podekscytowany. Później poczułem: „Jest we mnie przywiązanie do tej osoby. Moja miłość nie jest jednaka dla każdego”.

SA: Kochanie czy szczególne lubienie jednej określonej osoby nie jest dobre. Miej miłość do każdego. To jest beznamiętność.

P: Mam dobrego przyjaciela, który od dziesięciu lat przebywa w więzieniu. Jest bardzo zrozpaczony. Czy jest coś, co mogę zrobić, by mu pomóc?

SA: Bóg zarządza całym wszechświatem. Powinieneś złożyć cały ciężar u jego stóp. Zajmowanie się światem pozostaw Bogu. Bóg zdecydował, jakie działania będą wykonywać w tym świecie nasze ciała. To, że ciało twojego przyjaciela znajduje się w więzieniu, jest wolą Boga. Jednak Bóg nie więzi ludzkich umysłów, one zawsze mogą zwrócić się w jego kierunku. Zawsze mogą skierować się na Jaźń i odciąć od aktywności ciała.

Jeżeli chcesz pomóc swojemu przyjacielowi, wyślij mu którąś z książek Bhagawana. W ten sposób będzie on miał możliwość poczytać o swojej własnej Jaźni. Jeżeli to zrozumie, będzie mógł spróbować osiągnąć wewnętrzną wolność nawet jeśli jego ciało będzie uwięzione. Prawdopodobnie cierpi dlatego, że jego ciało zostało posadzone w więzieniu. Jeżeli będzie w stanie zrozumieć troszeczkę z nauk o swojej własnej naturze czytając książki Bhagawana, być może zrozumie też, że tylko jego ciało jest zamknięte w tym więzieniu. Nikt nie może zamknąć w więzieniu Jaźni. Jeżeli nauczy się on utożsamienia ze swoją prawdziwą Jaźnią, będzie bardziej wolny niż jego strażnicy.

Jeżeli jesteśmy ignorantami w stosunku do Jaźni, skutkiem tego jest wyłącznie nieszczęście i cierpienie. Twój przyjaciel prawdopodobnie czuje się nieszczęśliwy ponieważ myśli, że został zamknięty w więzieniu. Ci, którzy znajdują się poza tym więzieniem, są w większości tak samo nieszczęśliwi, ponieważ ograniczają się utożsamiając się z ciałem. Ludzie ci sami zamykają się w więzieniu swoich ciał błędnie się z nimi identyfikując. Ludzie, którzy są ignorantami w stosunku do Jaźni, wiodą nieszczęśliwe życie, bez różnicy czy ich ciała znajdują się w więzieniu czy poza nim.

Aurobindo wykonywał sporo sadhany w więzieniu, to samo robił Gandhi. Jeżeli twoje podejście jest właściwe, więzienie może być całkiem dobrym miejscem do wykonywania medytacji.

P: Ustabilizowanie się w stanie Jaźni kosztuje wiele wysiłku. Nie jestem pewien, czy mój przyjaciel jest w stanie go wykonać.

SA: Tak, potrzebny jest wielki wysiłek. Kiedy drzewo jest mokre, nie złapie od razu ognia. Musi najpierw wyschnąć na słońcu. Kiedy nasze umysły zostaną wysuszone poprzez nieprzerwaną medytację, zapali je jedna iskra z Jaźni.

Niektórzy ludzie przechodzą wiele cierpień na skutek swojej przeszłej, grzesznej karmy. To cierpienie oczyszcza ich umysły do pewnego stopnia w taki sam sposób, w jaki słońce wysusza mokre drewno. Kiedy umysły zostaną do pewnego stopnia oczyszczone, stają się bardziej gotowe na jnanę.

Bóg często daje nam w życiu wiele trudności jedynie dlatego, by odwrócić naszą uwagę od świata i zwrócić ją na niego.

Kiedy czujemy ból i frustrację zaczynamy prosić: „Co możemy zrobić, by to pomogło nam pozbyć się tego cierpienia?”. Często o pomoc zwracamy się do Boga. Cierpienia doświadczane w tym świecie są często darem od Boga. To brama nieszczęść i cierpień prowadzi do królestwa bożego.

[Czytelnik może w tym miejscu zauważyć sprzeczność powyższych słów z naukami Bhagawana, które mówią, że to Milczenie jest jedyną bramą do Wyzwolenia. Jednak ta sprzeczność jest tylko pozorna. Swami mówi tutaj o wcześniejszym etapie przechodzenia przez nieszczęścia i cierpienia, dopiero po przejściu którego adept zwraca się w kierunku Jaźni. Etap właściwej Atma-vichary w żadnym wypadku nie jest związany z cierpieniem. Swami poucza zatem o wcześniejszym etapie, Bhagawan o późniejszym; tak więc pouczenia te uzupełniają się i nie są sprzeczne - przyp. red.]

Cierpienie tylko wydaje się istnieć, ponieważ utożsamiamy się z ciałem i umysłem. W rzeczywistości nie ma nieszczęścia i nie ma cierpienia. Bhagawan powiedział: „Nie ma nic złego w tym, co stworzył Bóg. Nieszczęście i cierpienie istnieją tylko w umyśle”.

Jeżeli cierpimy z powodu błędnych koncepcji jakie mamy na swój własny temat, możemy nauczyć się przekraczać cierpienie poprzez porzucenie tych koncepcji lub zwrócenie się do Boga. Cierpienie daje nam impuls do wyrwania się z samooganiczajacej ignorancji. Gdyby Bóg nie przysłał nam tych darów cierpień i nieszczęść, wielu ludzi z zadowoleniem przeżywałoby swoje całe życia w oddaleniu od Boga i w ignorancji swej własnej natury.

P: Czy łaska Guru wypala karmę? Czy Guru może nam odjąć część naszej przeszłej złej karmy?

SA: Służyłem Bhagawanowi przez wiele lat. Dzięki pracy całym swym sercem i całym swoim umysłem dla Bhagawana, karma moich przeszłych żywotów została z łatwością zatarta. Wszystko to dzięki jego łasce. Kiedy ten okres się zakończył Bhagawan powiedział mi: „Twoja karma się skończyła”. Nie oczekiwałem, że Bhagawan da mi tak wspaniałe błogosławieństwo.

Znalezienie wielkiego Guru takiego jak Bhagawan zależy od własnej karmy człowieka. Człowiek nie może mieć nadziei na znalezienie takiego Guru, jeżeli nie wykonywał tapasu w poprzednich wcieleniach.

Ścieżka jnany jest dla tych, którym pozostało już bardzo niewiele karmy. Ci, którzy wciąż mają dużo karmy do przerobienia, nie mogą podążać skutecznie ścieżką jnany, ponieważ nie mają oni zdolności do bycia cichym i nieporuszonym. Tylko ci, którzy nauczyli się jak być nieporuszonym, mogą przebywać w Jaźni.

Jeżeli człowiek ma wielkie szczęście trafić na Guru takiego jak Bhagawan, powinien z nim zostać i służyć mu z całego serca. Wielu ludzi przychodziło do Bhagawana, wykonywało savę [posługę] i mówiło, że chcą urzeczywistnienia Jaźni. Po pewnym czasie wielu z nich zapominało, po co przyszło do Bhagawana. Zaczynali babrać się polityką aśramy i szybko tracili zainteresowanie urzeczywistnieniem Jaźni. Inni mieli kilka wartościowych doświadczeń po czym odchodzili myśląc, że nic więcej nie uzyskają.

Jeżeli masz sposobność bycia z Guru, nie powinieneś marnować swojego dobrego losu zostawiając go i angażując się światowe sprawy gdzieś obok.

[…]

P: Swami regularnie powtarza, że nie powinniśmy utożsamiać się z ciałem. Jeżeli odrzucę koncepcję, że to jest moje ciało, jakiego innego instrumentu mam użyć, aby urzeczywistnić Jaźń? Czy nie potrzebuję w jakiś sposób identyfikować się z ciałem, żeby użyć go do wykonywania sadhany?

SA: Nosisz koszulę -czy to znaczy, że musisz uważać tę koszulę za siebie samego? Nosisz ją, żeby cię ogrzewała, ale nie mówisz: „Jestem koszulą”. Możesz użyć tego ciała jako instrumentu do urzeczywistnienia Jaźni bez myślenia: „Jestem tym ciałem”. Odnoś się po prostu do ciała jak do użytecznego narzędzia.

P: Zastanawiam się trochę nad niektórymi aspektami tego nauczania. Nie ma wątpliwości, że Bhagawan był urzeczywistnionym mędrcem, jednak w tym stanie był on wciąż świadom swego ciała. Kiedy był chory nie mówił: „Boli mnie”, lecz mówił: „To ciało odczuwa ból”. Ponieważ miał świadomość bólu w ciele, musiał być ciągle troszeczkę z nim utożsamiony.

SA: Nawet jeśli to ciało doświadczało bólu, Bhagawan był ponad tym. Nie był dotykany niczym, co przydarzało się ciału.

P: Był ponad w tym sensie, że nie obchodziło go to ani nie troskało, ale wciąż był świadom, że to ciało doświadcza bólu.

SA: Była obecna świadomość bólu, lecz nie było poczucia: „To jest moje ciało; czuję ból”. Możesz być świadomy ptaków wzlatujących na drzewo i z niego zlatujących bez myślenia: „Jestem tym drzewem, te ptaki są moje”. Podobnie Bhagawan mógł być świadomy wrażeń w ciele bez myślenia: „Ja jestem tym ciałem; boli mnie”. Bhagawan nosił ciało w ten sam sposób, w jaki inni ludzie noszą dhoti.

Przywiązujesz zbyt dużą wagę do ciał, swojego i Bhagawana. Możliwym jest istnienie bez bycia świadomym ciała w jakikolwiek sposób. Twoje doświadczenie głębokiego snu powinno ci powiedzieć, że to jest możliwe. Twoje wszystkie pytania i wątpliwości wyłaniają się z poziomu ciało-umysł, z idei, że jesteś ciałem i osobą. Możesz się dowiedzieć, jaki jest związek pomiędzy ciałem i Jaźnią poprzez doświadczanie Jaźni taką, jaka naprawdę jest. Jednak aby uzyskać to doświadczenie musisz najpierw porzucić koncepcję, że jesteś ciałem i osobą. Nigdy nie uzyskasz tego doświadczenia gdy nadal trzymasz się błędnych koncepcji dotyczących ciała. Nie rozwiejesz swoich wątpliwości dotyczących ciała dyskutując o nich, rozwiejesz je jedynie porzucając je.

P: Jakie jest stosunek prawdziwego „ja” do fałszywego „ja”? Jakie jest pomiędzy nimi połączenie?

SA: Jak może być jakiekolwiek stosunek pomiędzy tym, co jako jedyne istnieje i tym, co nigdy, w żadnym czasie nie posiadało żadnego istnienia poza twoim umysłem? Tylko Jaźń istnieje. Nie ma ona żadnego stosunku ani połączenia z czymkolwiek, ponieważ nie ma nic oddzielnego od niej, z czym mogłaby mieć powiązanie. Fałszywe „ja” nie jest rzeczywiste; to po prostu błędne wierzenie. Kiedy ostatecznie przestajesz wierzyć, że jesteś osobą zamieszkującą ciało, stajesz się świadomy, czym naprawdę jesteś.

Jeżeli ktoś, kto ma zeza, spojrzy na grzbiet Arunaczali, zobaczy dwa szczyty zamiast jednego. Jeżeli taka osoba nie byłaby świadoma wady swego wzroku mogłaby zapytać: „Jaki jest stosunek jednego szczytu do drugiego? Jak można między nimi zbudować most?”.

Jest tylko jedna poprawna odpowiedź jakiej można udzielić takiemu człowiekowi. „Twoje widzenie jest wadliwe. Jeżeli skorygujesz wadę wzroku zobaczysz, że jest tylko jeden szczyt. Przekonasz się, że ten drugi szczyt nigdy nie istniał nigdzie poza twoim umysłem”.

Twoje duchowe widzenie jest wadliwe. Sprawia, że widzisz wiele obiektów zamiast jednej Jaźni. Możesz uleczyć tę wadę poprzez osadzenie się w Jaźni. Nishtha nie jest świadomy wielości, jest świadomy tylko jednej Jaźni.

18.



P: Obserwuję jak nauczanie pracuje wewnątrz mnie. Kiedy dziś rano się obudziłem, moją pierwszą myślą było: „Schronię się u stóp Bhagawana”, ale wtedy natychmiast pojawiała się nowa myśl: „Kto chroni się u stóp Bhagawana?”. Myślę, że ta nowa postawa jest konsekwencją wysłuchiwania nauk Swamiego.

SA: Twoje pytanie jest poprawne.

P: Czuję, że w środku jest jakaś czujność.

SA: Jeżeli wnikasz w źródło myśli jak te tylko się pojawią, twoja uwaga jest przekierowywana na Jaźń. Jaźń jest zawsze czujna. To jest jej natura.

P: Jestem bardzo przyzwyczajony do chwytania się czegoś takiego jak forma Bhagawana. To jest część mojego poszukiwania bezpieczeństwa. Teraz mogę zobaczyć, że to pragnienie zabezpieczania się opuszcza mnie.

SA: Możesz się silnie uchwycić prawdziwego Bhagawana tylko wtedy, gdy porzucisz wszelkie podpory. Porzucając swoje podpory nie porzucasz bezpieczeństwa, stajesz się bardziej bezpieczny w objęciach prawdziwego Bhagawana.

Nawet wizerunek, forma Bhagawana jest Mają. On mieszka w nas jako Jaźń. To jest prawdziwy Bhagawan. Święty Manikkavachagar po otrzymaniu błogosławieństwa od Śiwy śpiewał pieśń, w której nazywał go mayavadinem (tym, który wysuwa doktrynę Maji). Musimy poznać prawdę o Maji od Guru i wówczas skorzystać z jego łaski by ją przekroczyć.

Chinnaswami próbował mnie pewnego dnia nastraszyć mówiąc: „Nie wierz w to, co mówi ci Bhagawan, on jest mayavadinem. Będzie się zwodził i oszukiwał”. Odpowiedziałem mu: „Może oszukać to ciało i umysł, lecz czyniąc to, ukaże mi Jaźń”.

Pewnego dnia, w jednym pierwszych lat pobytu tutaj, poszedłem na górę zobaczyć jaskinię Mango Tree, w której mieszkał kiedyś Bhagawan. Nieopodal jaskini siedział w padmasanie sadhu z długimi, zmierzwionymi włosami. Myślałem, że to fałszywy sadhu, zignorowałem go więc i wszedłem do wnętrza jaskini.

Kiedy wyszedłem i przechodziłem obok niego, ten ze złością i oburzeniem rzucił do mnie: „Przeszedłeś przede mną nie wykonując namaskaram! Rzucę za to na ciebie klątwę! Zostaniesz zniszczony!”. Zaśmiałem się i powiedziałem: „Przyszedłem do Arunaczali, ponieważ chcę być zniszczony. Twoja klątwa może się okazać prawdziwa, bo chcę, aby moje ego zostało zniszczone!”. Sadhu był bardzo niezadowolony widząc, że w ogóle się go nie wystraszyłem.

P: Pewnego dnia Swami mówiłeś, że ktoś może mieszkać tutaj u stóp Arunaczali, lecz jeżeli jego umysł jest nie tutaj, nie odniesie on żadnej korzyści z pobytu w tym miejscu. Arunacala Puranam i Bhagawan mówią, że sama tylko myśl o Arunaczali może zaprowadzić do Mokszy. Jak mamy rozumieć te słowa w świetle tego, co ty Swami powiedziałeś?

SA: „Ci, którzy myślą o Arunaczali, osiągną mukti” - tak mówią pisma święte. Jednak nawet jeśli ktoś mieszka na Arunaczali, może on nie odczuwać żadnej nabożności względem niej. Może wcale nie uważać jej za Boga. Mieszka tutaj wielu ludzi, którzy nie poświęcają tej górze więcej niż kilka przelotnych myśli. Jak można mówić, że ludzie ci mieszkają pod Arunaczalą? Tak naprawdę człowiek jest tam, gdzie jest jego umysł.

Jeżeli ktoś mieszka tutaj, lecz jego cały umysł myśli o innym miejscu, tak naprawdę jest on w tym innym miejscu. Ramakrishna Paramahamsa zwykł był opowiadać taką historię:

Dwóch przyjaciół wybrało się wysłuchać prelekcji na temat Bhagavatam. Kiedy obaj tak szli, jeden z nich pomyślał: „Cóż takiego jest w tym Bhagavatam? Wolę zamiast tego odwiedzić prostytutkę, która da mi trochę szczęścia.”.

Poszedł więc do domu uciech, podczas gdy jego towarzysz udał się na miejsce wykładu. Kiedy ten pierwszy leżał w łóżku z prostytutką poczuł się winny z powodu tego, co zrobił. Pomyślał sobie: „Jak dobrze byłoby wykorzystać to ludzkie życie do wysłuchiwania opowieści o Bogu i medytacji nad nim”. Zaczął tęskno rozmyślać o niektórych historiach z Bhagavatam, które słyszał wcześniej. Na skutek tego jego umysł był z Bhagavatam, choć jego ciało było z prostytutką.

Drugi z przyjaciół, który poszedł słuchać Bhagavatam, wciąż rozmyślał o tym, co jego druh może robić z prostytutką. Mówił sobie w myślach: „Mój przyjaciel na pewno ma dużo więcej radości niż ja”. Jego ciało było obecne w czasie prelekcji, lecz jego umysł nie był z Bhagavatam – jego umysł był z prostytutką. Człowiek, który był z prostytutką zarobił punję dzięki słuchaniu Bhagavatam, podczas gdy ten drugi, nawet jeśli fizycznie był obecny podczas wykładu, zarobił grzech bycia z prostytutką.

P: Zatem kiedy Bhagawan powiedział, że „Myśl o Arunaczali daje mukti”, nie chodziło mu o pojedynczą zabłąkaną myśl, lecz o to, że powinno się trzymać umysł nieustannie skupiony na Arunaczali?

SA: Jedna ze strof Aksharamanamalai mówi: „O Arunaczalo! Gdy pomyślałem o Tobie i zostałem schwytany w sieć twej łaski, ty, jak pająk, trzymałaś mnie mocno i konsumowałaś”.

Jeśli pomyślisz o Arunaczali tylko raz, ona odpowie próbując przyciągać cię do siebie. Robi to sprawiając, że myślisz o niej coraz więcej i więcej. Kiedy te myśli są silne i nieprzerwane sprawia, że całkowicie się poddajesz. Wówczas, tak jak pająk, łapie cię w sieć i ostatecznie niszczy. Tak więc w przypadku dojrzałych wyznawców można powiedzieć, że pojedyncza myśl o Arunaczali może prowadzić krok po kroku do Wyzwolenia.

P: Czy połączenie z Arunaczalą jest w umyśle, czy tylko w Sercu?

SA: Pierwsza strofa Aksharamanamalai ma dwa znaczenia:

a)  O Arunaczalo! Ty wykorzeniasz ego tych, którzy myślą o Tobie w sercu.
b)  O Arunaczalo! Ty wykorzeniasz ego tych, którzy myślą "Arunaczala to Ja".

Tak więc człowiek może mieć połączenie zarówno w Sercu jak i umyśle. Oczywiście połączenie w Sercu jest nadrzędne ponieważ to jest prawdziwa Arunaczala.

P: Niektórzy ludzie nie czują duchowej więzi z Arunaczalą. Mieszkają tutaj po prostu i pracują. Czy moc, która emanuje z tej góry, czyni w nich coś dobrego?

SA: Możesz nabrać tak dużo wody z oceanu jak wiele jesteś w stanie unieść, ale jeśli nie chce ci się podejść na jego brzeg z garnkiem, nic nie dostaniesz. Arunaczala daje swoją łaskę tym, którzy mają jakiś rodzaj naczynia, by ją do niego wlać. Jeżeli umysł myśli o Arunaczali z miłością, tworzy w sobie automatycznie przestrzeń, w którą można wlać trochę łaski tej góry.

Wielu ludzi wykonuje pradakshinę dookoła Arunaczali. Ludzie ci mają dużo pragnień - chcą osiągnąć wiele rzeczy. We właściwym czasie pragnienia te mogą się ziścić. Lecz jeżeli wykonujesz giri pradakshinę jako sadhanę ku otrzymaniu poznania Jaźni to je dostaniesz.

Większość ludzi ma liczne pragnienia, które chcą spełnić. Jednak niektórzy wyjątkowi i rzadcy ludzie mówią Bogu: „Nie chcę niczego. Uczyń mnie wolnym od pragnień, to jest moje jedyne pragnienie”. Taki człowiek jest właściwym naczyniem do otrzymania łaski.

Jedna ze strof Kaivalya Navanitam mówi:

„Jeżeli pójdziesz pod drzewo, ochłodzi cię jego cień; jeżeli zbliżysz się do ognia, ogrzeje cię jego ciepło; jeżeli pójdziesz nad rzekę i napijesz się, woda ugasi twoje pragnienie; jeżeli zbliżysz się do Boga, otrzymasz jego łaskę. Jeżeli nie zbliżasz się do Boga i nie otrzymujesz jego łaski, to czy jest to winą Boga?”.

Tym, kto otrzymuje najwięcej łaski jest ten, który jest całkowicie beznamiętny. Taki ktoś nie będzie pragnął nawet mokszy.

P: Jak skuteczna jest pradakshina dookoła Arunaczali? Czy jest tak samo skuteczna jak medytacja Jaźni?

SA: Arunaczala emanuje łaską Jaźni. Jeżeli idziesz dookoła niej w nabożnym skupieniu, utrzymując swój umysł uciszony lub myśląc o Jaźni, masz satsang z Jaźnią. Z Arunaczali emanuje wielka duchowa moc. Możesz ją poczuć, jeżeli podejdziesz do niej z pokorą, z nabożnym szacunkiem i uciszonym umysłem. Jeżeli ktoś wykonuje pradakshinę dookoła Arunaczali z właściwą postawą, oczyszcza się zarówno jego umysł jak i ciało. Jeżeli czujesz pociąg do pradakshiny to idź na nią. Medytują podczas wykonywania jej. Jeżeli jednak innym razem czujesz ochotę by medytować, rób to. Obie metody są tym samym, jeżeli wykonywane są poprawnie i uważnie. Przez cały czas, cokolwiek nie robiłoby ciało, człowiek powinien utrzymywać stałą uważność Jaźni. Głównym punktem, zarówno pradakshiny jak i medytacji, jest porzucenie utożsamienia z ciałem, porzucenie koncepcji ja-jestem-tym-ciałem.

P: Mam poczucie, że Arunaczala jest jak matka, która pójdzie za mną wszędzie, nawet jeśli będę w innym kraju.

SA: Arunaczala nigdzie nie chodzi. Arunaczala jest Jaźnią, a Jaźń ani nie przychodzi, ani nie odchodzi. Sanskryckie słowo „aczala” oznacza „nieporuszoność”.

P: Jedna ze strof Arunaczala Mahatmyam mówi, że wszyscy, którzy żyją w promieniu trzydziestu mil od Arunaczali, osiągną Wyzwolenie bez żadnych wysiłków czy inicjacji. Co Swami myśli o tych słowach?

SA: Aby osiągnąć Wyzwolenie człowiek musi nieustanne pamiętać o Arunaczali. Musi on mieć także wiarę w Arunaczalę i musi się jej poddać. Arunaczala jest czystą świadomością, to nie jest bezwładna kupa kamieni. Jeżeli masz wiarę, że Arunaczala jest Guru, który będzie cię prowadził, ona odpowie na to stosownym prowadzeniem. Lecz aby otrzymać to prowadzenie człowiek musi poddać się tej górze i mieć w nią silną wiarę.

Arunaczala jest jak ogień; jeżeli podejdziesz do niej blisko odczujesz ciepło czy nawet sam ogień. Jednakże jeżeli nosisz na sobie izolator, to nawet jeżeli jesteś fizycznie blisko, możesz wcale nie poczuć ognia.

P: Czuję silne przywiązanie do Arunaczali. Czuję również potrzebę samotności i wyciszenia. Nie wiem nawet, jak zdołam kiedykolwiek żyć z dala od tego miejsca, znów na zewnątrz w świecie.

SA: Co do zasady przywiązania i pragnienia tworzą więzy. Jednak pragnienie aby pozostawać tutaj pod Arunaczalą to dobre pragnienie i można do niego zachęcać. Bardzo dobrze jest być przywiązanym do Arunaczali ponieważ Arunaczala jest Jaźnią. Kiedy myślisz o Arunaczali zwracasz swój umysł w kierunku Jaźni.