Praktyka [vichara marga]
Atma-vichara [Self-enquiry]

„Ta niemająca formy zjawa, ego, powstaje, opanowując formę (ciało). Utrzymując tę formę, ego kontynuuje istnienie; zachowując zagarniętą formę i rozkoszując się obiektami zmysłowymi, ego bardzo się wzmacnia. Pozostawiając tę formę podczas śmierci, ego zagarnia jakąś nową formę. Jeśli poszukiwać prawdy o nim, to ono bez wątpienia rzuci się do ucieczki”.



Pewnego razu na przyjęciu weselnym zjawiał się nieproszony gość, całkowicie obcy nowożeńcom, udający jednak bliskiego przyjaciela pana młodego. Na początku gospodarze, rodzina panny młodej, wierzyli mu i traktowali z należnym szacunkiem. Jednak z czasem pojawiły się podejrzenia i wątpliwości, kim właściwie jest ten człowiek i jakim prawem zjawił się na przyjęciu. Obie strony spotkały się więc by ustalić wspólne stanowisko. Widząc to, oszust zorientował się, że wkrótce kłamstwo zostanie odkryte, a on będzie potraktowany odpowiednio do swego czynu, czym prędzej więc zniknął bez śladu.

W powyższej przypowieści ego jest oszustem. Nie jest ani Jaźnią, ani ciałem, lecz tak długo, jak długo pytania o jego prawdziwą naturę nie zostają zadane trwa uzurpując sobie status naszego prawdziwego ja i oddzielając nas od naszej prawdziwej istoty - pełni szczęścia [sat-ćit-ananda]. Kiedy jednak poszukuje się odpowiedzi na pytanie o naturę oszusta-ego wtedy, nie mając innego wyjścia, znika.

Najwyższym przeznaczeniem i najważniejszym zadaniem człowieka jest postawienie tych pytań, zbadanie natury ego i sprawienie, by jego iluzja się rozwiała.



„Tak jak człowiek nurkuje w jezioro, poszukując czegoś, co tam wpadło, tak należy zanurzyć się w siebie ze skupionym umysłem, odrzucając wszystkie myśli o świecie i badając: „Skąd wyłania się poczucie ego?” - by w ten sposób odsłonić prawdziwe Ja, Transcendentalny Byt”.



Wrodzona tęsknota za należną nam z natury pełnią szczęścia sprawia, że bez ustanku - świadomie lub nieświadomie - poszukujemy sposobów jego uzyskania. Jednak zwykle popełniamy przy tym błąd, za punkt wyjścia biorąc realność umysłu-ego na którym opieramy się w tych poszukiwaniach jako na naszej prawdziwej jaźni. Takie podejście sprawia, że z góry skazujemy się na porażkę. Wszystkie pytania o kwestie ostateczne podnoszone przez umysłu-ego są bezowocne, stawianie ich i trwonienie czasu na poszukiwanie odpowiedzi za pomocą umysłu jest zastawioną przez ego pułapką. Każda pojawiająca się w umyśle odpowiedź skażona jest ignorancją wynikłą z błędnego przyjmowania ego za coś, czym nie jest, a wydaję się być - za nasze prawdziwe ja.

Prawdy nie można dosięgnąć umysłem - zgodnie pouczają mędrcy.

W zamian, jak mówi mędrzec z Arunaczali, trzeba złapać sprawcę nieszczęścia - ego - a następnie pozbyć się go poprzez wnikanie w Jaźń, pod którą się podszywa. Człowiek powinien urzeczywistnić Jaźń, wówczas uzyska pełnię szczęścia i ostateczną odpowiedź na wszystkie nurtujące jego i całą ludzkość pytania - jednak nie wcześniej. Znalezienie odpowiedzi przy pomocy najbardziej nawet wyszukanych wysiłków umysłu jest niemożliwe.

Wszystkie pytania, jak naucza Ramana Maharishi, sprowadzają się do jednego: „Kim jest ‘ja’?”. To pytanie jest absolutnie fundamentalnym, pierwszym i w gruncie rzeczy jedynym jakie należy sobie postawić - jednak nie za pomocą umysłu, lecz praktyki samobadania [Atma-vichary] ofiarowanej światu przez Ramanę Maharishi.

Nie jest to w żadnym wypadku pytanie na które my jako osoby mielibyśmy czy moglibyśmy udzielić sobie odpowiedzi. Tak naprawdę znaczenie tego pytania jest następujące: kim/czym jest źródło naszego „ja” osobowego [ego] lub jakie jest jego pochodzenie. Ponieważ to „ja” osobowe [ego] zasłania sobą owo źródło, poznanie kim/czym jest źródło wyłaniania się tego „ja” jest możliwe dopiero wtedy, kiedy „ja” osobowe znika, co z kolei możliwe jest tylko wtedy, kiedy nieprzerwanie wnika się w jego naturę w sposób wskazany przez Śri Ramanę. Chodzi więc o poszukiwanie źródła "ja" osobowego, z którego wylania się ja-myśl, i przebywanie w tym źródle.

Takie wnikanie w naturę "ja" nazywa się Atma-vicharą [inne spotykane nazwy: Atma-vićara, vićara, Self-enquiry, Samobadanie, Samouważność, wnikanie w Jaźń, Samownikanie, badanie "Kim ja jestem?", "Who am I?", Atmawiczara] prowadzącą do odkrycia ułudy ego, a wraz z tym do odsłonięcia naszej prawdziwej Jaźni, której taką jaką naprawdę jest w swojej czystości i pełni doświadczamy dopiero wtedy, kiedy znika ego. Atma-vichara to bezpośrednia, praktyczna droga, jedyna wiodąca poza uwarunkowaniami i ograniczeniami umysłu-ego, prowadząca bezpośrednio do urzeczywistnienia prawdziwej natury człowieka, a wraz z tym odnalezienia pełni szczęścia.

Wybierając się w tę drogę poszukujący adept powinien najpierw dobrze pojąć nauczanie mędrców, zaczynając do wstępnej, introspektywnej analizy. "Nie jestem ciałem fizycznym, ponieważ gdy śpię, inne ciało przejmuje jego rolę. Nie jestem też umysłem, ponieważ gdy śpię snem głębokim, ciągle istnieję, chociaż umysł przestaje istnieć. Umysł i ciało wyłaniają się i zanikają, ja jednak istnieję nieprzerwanie, jestem więc rzeczywisty jako czyste ‘ja jestem’. Mogę odrzucić ciało i umysł jako ‘nie-ja’, gdyż są to zaledwie obiekty postrzegane przez mnie. Nie mogą jednak odrzucić ‘ja jestem’, ponieważ jest to punkt, z którego umysł i ciało są odrzucane. Dlatego ‘ja jestem’ jest prawdą o mnie; wszystko inne nie może być mną".

Taka analiza jest jednak jedynie wstępnym zrozumieniem teoretycznych podstaw potrzebnych do podjęcia sadhany - nie jest jeszcze właściwą praktyką.

Pierwszą, absolutnie zasadniczą i podstawową rzeczą konieczną na drodze samobadnia [Atma-vichary] jest oddzielenie i uchwycenie się obecnego w nas czystego poczucia 'ja jestem' [czystego tzn. od dodatków takich jak myśli, utożsamienia itd.].

Nasz osobowa jaźń [ego] nosi w sobie element Rzeczywistości, światło Czystej Świadomości przejawiające się jako poczucie ‘ja jestem’. To ‘ja jestem’ należy do Rzeczywistości, jest jedynym stałym i niepodlegającym zmianom elementem. Jeśli odrzucić nierzeczywistą cześć naszej osobowości uchwycić można to, co wówczas pozostanie, czyli czyste ‘ja jestem’. To ‘ja jestem’ jest kluczem do drzwi urzeczywistnienia; używając go - mówi Śri Ramana - z pewnością odkryjemy [urzeczywistnimy] Jaźń.

[Uwaga: wbrew temu, co głosi dziś wielu popularnych "objaśniaczy" nauk Śri Ramany czy Adwaity, nie chodzi tutaj bynajmniej o li tylko jednorazowe uchwycenie poczucia ‘ja jestem’.]

Pewnego razu Śri Ramana porównał poszukującego Jaźni do psa szukającego swojego pana, od którego ten został oddzielony. Pies ma coś, co nieomylnie prowadzi go tropem pana - jego zapach. Podążając za nim i odrzucając wszystko poza tym znajduje go ostatecznie. ‘Ja jestem’ w osobie jest tym samym, czym zapach pana dla szukającego go psa. To jedyny trop, jakim dysponuje poszukujący; jest to jednak trop niezawodny. Należy się go złapać i mocno trzymać, zakotwiczyć w nim umysł tak mocno, by wszystko inne zostało wyłączone. W ten sposób bez wątpienia umysł rozpuści się w Jaźni, źródle z którego ‘ja jestem’ wypływa.

„Choć poczucie 'ja jestem' nazywa się aham-writti, nie jest ono właściwie wcale podobne do innych writti (cech i właściwości należących do umysłu), gdyż te nie są ze sobą we wzajemnej łączności i stosunku, zaś poczucie 'ja jestem' jest zasadniczo związane z każdą inną cechą […]. Bez aham-witti nie może istanieć żadna inna cecha, ale ono może istnieć samodzielnie, od innych niezależnie, […] jest więc ono zasadniczo różne od wszystkich innych.
Badawcze szukanie pochodzenia źródła aham-writti jest nie tylko poszukiwaniem podstawy jednej z form naszego 'ja' (osobowości), a poszukiwaniem najistotniejszego rdzenia, z którego wypływa samo poczucie 'ja jestem'. Innymi słowy, dociekanie i docieranie do źródła osobowości i indywidualności w postaci aham-writti i utożsamienie się z tym źródłem sprowadza z konieczności przekroczenie osobowego ja i wzniesienie się ponad osobowość i indywidualność we wszystkich możliwych jej postaciach”



Opisując właściwą praktykę Atma-vichary (atma-vićara) Śri Ramana pisze:

"Kiedy podczas wyłaniania się „ja”- myśli, bada się:
«Skąd wyłania się „ja”?»,
To „ja” znika.
To jest właśnie Samobadanie.

W tym miejscu, gdzie zanika „ja”,
Samoistnie pojawia się Jedyne,
Jako „Ja-Ja” („Jam jest”, "Ja jestem Ja").
Ono samo z siebie jest Całością "

W innym miejscu mówi:

Powstrzymywanie umysłu od kierowania się na zewnątrz i utwierdzanie go nieustannie w Źródle, Jaźni, nazywanej także Sercem, w taki sposób, że pusta myśl-ja nie pojawia się ponownie, nazywa się Atma-vicharą .

W jednej z rozmów poucza:

"Jak woda w dzbanie odbija ogromne słońce w obrębie swego ciasnego kręgu, tak samo wasany, czyli utajone skłonności umysłu człowieka działając jako odbijające środowisko, chwytają wszechprzenikającą nieskończoną światłość Świadomości, powstającej w Sercu i przedstawiają w formie odbicia zjawisko zwane umysłem. Widząc tylko odbicie ajnani ulega ułudzie, iż sam stanowi ową skończoną istność, dżiwę, czyli duszę.
Gdy myśl kieruje się ku wewnątrz, dzięki badawczemu szukaniu źródła aham-writti, wasany powoli zanikają, a z braku odbijającego środowiska stanowiącego podłoże, zjawisko odbite, czyli umysł, znika również wchłonięte w światłość jedynej rzeczywistości — Jaźni.
To jest streszczeniem i zawartością wszystkiego, co szukający powinien wiedzieć. Żąda się od niego jednego, a mianowicie żarliwego i wytrwałego badania w poszukiwaniu źródła aham-writti."

W "Nan Yar?" pisze:

"Jedynym sposobem na uciszenie umysłu jest badanie „Kim ja jestem?”. [...]
Kiedy pojawiają się inne myśli, nie należy podążać za nimi, ale badać: „U kogo one powstały?”. Czy ma jakiekolwiek znaczenie ile myśli się pojawia?
Jeżeli w momencie wyłaniania się myśli bada się czujnie: „U kogo powstała ta myśl?”, pojawi się odpowiedź: „U mnie”. Jeżeli wówczas bada się: „Kim ja jestem?” umysł wycofa się do swego źródła, a powstająca myśl ucichnie. Przez powtarzanie tej praktyki zdolność umysłu do pozostawania w swoim źródle wzrasta".

Jeszcze gdzie indziej mówi:

"Summa iru" - tylko bądź lub bądź nieporuszony. Tymi słowy Śri Ramana Maharishi naucza praktyki czystego bycia [czystego istnienia pod nieobecność wszelkiej aktywności umysłu i bez poczucia sprawstwa] jako najwyższego i najpotężniejszego tapasu.

Na stawiany przez ludzi postronnych zarzut, że stan bycia nieporuszonym to stan indolencji, lenistwa i zwykłego nic nie robienia Śri Ramana z właściwym sobie poczuciem humoru odpowiada:
"Ten leniwy stan 'po prostu bycia' i jaśnienia jako 'ja jestem' jest stanem swarupy [naszą właściwą naturą lub istotą]. Ten wzniosły stan jest stanem, w którym jesteśmy Tym [Brahmanem lub Absolutną Rzeczywistością]. Do tych, którzy osiągnęli ten stan lenistwa, nieosiągalny inaczej niż poprzez bardzo potężny i rzadki tapas, odnoś się jako do największych spośród ludzi."

Gdzie indziej na zadane pytanie: „Czy jeżeli będę cięgle odrzucać myśli to wtedy będzie to vichara?” Śri Ramana odpowiedział: „To może być przejściowym etapem. Jednakże tak naprawdę vichara zaczyna się dopiero wtedy, kiedy zaczynasz trzymać się swojej Jaźni, a cały mentalny harmider [wszystkie fale myśli] został już porzucony.

Pytający: Zatem vichara nie jest procesem intelektualnym.

Śri Ramana: Nie, nie jest. To jest anthara vichara, wnikanie do wewnątrz.”

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Swami Annamalai, jeden z najbliższych uczniów Ramany Maharishi i znakomity praktyk samobadnia, tak opisuje istotę praktyki Atma-vichary:

"Ciągłe wdechy i wydechy są konieczne do utrzymania przy życiu ciała. Ciągła praktyka jest konieczna dla tych, którzy chcą przebywać w Jaźni.

[...] Nie dawaj ani odrobiny swojej uwagi koncepcji ja-jestem-tym-ciałem. „Muszę coś zjeść”, „muszę wziąć kąpiel”, „muszę się położyć” - te i wszystkie podobne myśli są myślami należącymi do ja-jestem-tym-ciałem. Naucz się je rozpoznawać w momencie pojawiania i naucz się je ignorować lub odrzucać. Mocno trzymaj się Jaźni i nie pozwól umysłowi identyfikować się z czymkolwiek, co robi ciało.

Pytanie: Jaka jest poprawna metoda praktykowania samobadania (self-enquiry)?

Odpowiedź: Bhagawan powiedział:

„Jeżeli pojawiają się inne myśli (różne od „ja jestem” - przp.tłum.), nie należy za nimi podążać, lecz badać: „U kogo one powstały?”. […] Sposób na odwrócenie uwagi od myśli i zwrócenie jej na powrót do Jaźni jest następujący: Jeżeli w momencie wyłaniania się myśli bada się czujnie „U kogo powstała ta myśl?”, pojawi się odpowiedź: „U mnie”. Jeżeli wówczas bada się „Kim ja jestem?” umysł wycofa się (z myśli) do swojego źródła (Jaźni), a powstająca myśl ucichnie. Poprzez powtarzanie tej praktyki, zdolność umysłu do pozostawania w swoim źródle (Jaźni) wzrasta.”

W taki sposób powinno być praktykowane badanie siebie (self-enquiry).

Kiedy Bhagawan mówił o badaniu siebie, często używał analogii okupowanej i oblężonej twierdzy. Jeżeli ktoś systematycznie zamyka ogniem wszystkie drzwi takiej twierdzy i strzela do jednego po drugim okupantów, jak tylko ci się pokażą, to prędzej czy później twierdza wpadnie w jego ręce. Bhagawan mówił, żebyśmy tę samą taktykę zastosowali w odniesieniu do umysłu.

Jak to robić? Pozamykaj wszystkie wejścia i wyjścia umysłu poprzez niereagowanie na pojawiające się myśli czy wrażenia zmysłowe. Nie pozwalaj żeby jakieś nowe koncepcje, oceny, chęci, niechęci itd. wchodziły do umysłu; nie pozwól rozkwitać pojawiającym się myślom i nie pozwól im wymykać się twojej uwadze.

Kiedy pozamykasz już w ten sposób umysł, a będą próbowały pojawiać się myśli, zakwestionuj każdą pojawiająca się myśl w momencie, kiedy ta się wyłania pytaniem: „Skąd wyłania się ta myśl?” lub „Komu pojawia się ta myśl?” Jeżeli będziesz to w stanie robić nieprzerwanie, z pełną uwagą, nowe myśli pojawią się tylko przez moment i zaraz znikną. Jeśli wystarczająco długo będziesz w stanie kontynuować tę walkę przyjdzie dzień, kiedy myśli już się więcej nie pojawią lub będą to tylko nader przelotne, niewywołujące zakłóceń obrazy na peryferiach świadomości. W takim wolnym od myśli stanie zaczniesz doświadczać siebie jako Świadomości, nie ciała ani umysłu.

Jednakże jeżeli stracisz czujność choćby na kilka sekund i pozwolisz nowym myślom umknąć twojej uwadze i rozwinąć się bez zakwestionowania ich, oblężenie zostanie przerwane, a umysł odzyska część lub całość swojej dawnej zwodniczej mocy."

W innym miejscu zapytany o postępy na drodze Atma-vichary opisał je w następujący sposób:

„Kiedy dopiero zaczynamy kierować się do wewnątrz doświadczamy pokoju i błogości Jaźni w bardzo rozcieńczonej formie. Im głębiej się jednak zanurzamy, tym intensywniejsze jest to doświadczenie; w końcu przychodzi czas, kiedy w ogóle nie chcemy z niego wychodzić. W zamian pojawia się ciągłe parcie do zanurzania się głębiej i głębiej w Jaźni.
[…] Jeżeli praktykujesz intensywnie i poprawnie odkryjesz, że doświadczanie tego pokoju jest uzależniające. Kiedy to się stanie stracisz zainteresowanie czymkolwiek poza Jaźnią. [...]

Kiedy pozostawisz wreszcie wszystkie pragnienia i przywiązania ukaże ci się czyste złoto Jaźni. W tym ostatecznym stanie nie doświadczasz już pokoju i błogości. W tym stanie jesteś pokojem i błogością. Jesteś równy Śiwie.”

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Wysiłek czy łaska?



Zapytany, co na tej drodze ma decydujące znaczenie - własny wysiłek czy łaska - Bhagawan Śri Ramana powiedział:

"Pragnienie poznania siebie pojawiło się w tobie na skutek Łaski. To pragnienie poznania siebie jest jasnym i czytelnym znakiem działania Łaski Jaźni. Tak więc jako źródło twoich wysiłków działa już aktywnie Łaska. Łaska nie jest jakimś zewnętrznym atrybutem Jaźni lecz esencją jej natury. Płynie w twoim Sercu, stamtąd pociągając cię w głąb. Jedynym twoim zadaniem jest skierowanie uwagi do wewnątrz i poszukiwanie źródła „ja”. To jest jedyny wymagany od nas osobisty wysiłek."

Innym razem powiedział również:

To nie ciało pragnie otrzymać łaskę, dlatego pewnym jest to świadomość jest tym, co jaśnieje w tobie jako „ty”. Ty, którego naturą jest świadomość, nie jesteś w głębokim śnie połączony z ciałem, zmysłami, praną ani umysłem. Utożsamiasz się z nimi po przebudzeniu, nawet bezwiednie. Takie jest twoje obecne doświadczenie. Jedynym, co należy w tym momencie zrobić, to przestać się z tymi rzeczami utożsamiać. W stanie jawy i śnienia próbuj pozostawać takim, jakim jesteś w głębokim śnie. Ponieważ z natury jesteś niczym niezwiązany, musisz przetransformować stan niewiedzy głębokiego snu w którym jesteś wolny od formy i niezwiązany, w świadomy głęboki sen. Jest to jedyny sposób, byś mógł trwać ugruntowany w swojej własnej naturze. Nigdy nie zapominaj, że to doświadczenie może się pojawić tylko i wyłącznie po długiej praktyce. To doświadczenie da ci pewność, że twoja prawdziwa natura nie jest różna od natury Boga.

Za puentę tego wątku nich posłużą słowa Bhagawana w których mówi:

Jeżeli ty wykonasz praktykę własnym wysiłkiem aż po kres swoich możliwości, Najwyższy wykona za ciebie to, co leży poza twoimi możliwościami. Jeżeli jednak nie zrobisz nawet tego co znajduje się w twoim zasięgu, nie przypisuj nawet najdrobniejszej winy Bogu czy brakowi jego łaski.

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Summa iru



Indagowany o wyjaśnienie znaczenie pouczenia "summa iru" - tylko bądź lub bądź nieporuszony, najprostszego i najwyższego z pouczeń na ścieżce Śri Ramany, jednak dla większości nieuchwytnego i nader często błędnie interpretowanego jako trywialne wezwanie do nic nie robienia – Śri Ramana mówi:

Pytający: Co zrobić by zgodnie z twoim zaleceniem być wolnym od myśli? Czy jedyną metodą jest samobadanie „Kim ja jestem?”?

Śri Ramana: Pozostawaj tylko nieporuszonym [summa iru]. Zrób to i sam zobaczysz.

Pytający: To niemożliwe.

Śri Ramana: Dokładnie. Z tego właśnie powodu zalecam samobadanie „Kim ja jestem?”.

Wszystkie znajdujące się w umyśle od niepamiętnych czasów wasany unoszą umysł na zewnątrz i kierują go w stronę zewnętrznych obiektów. Wszystkie takie myśli muszą zostać porzucone a umysł zwrócony do wewnątrz. Aby tego dokonać u zdecydowanej większości ludzi konieczny jest wysiłek.
Oczywiście wszyscy, wszystkie książki mówią "summa iru" - tylko bądź lub bądź nieporuszony. Ale to nie takie proste. Dlatego niezbędny jest wysiłek. Nawet jeśli znajdzie się ktoś, kto natychmiast osiągnął stan Mouny lub najwyższy stan wskazywany słowami "summa iru" bądź pewien, że w jego przypadku cały potrzeby wysiłek miał miejsce w poprzednich wcieleniach.

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Lady Mouna



"Promienny, miłosny uśmiech Lady Mouny, Pani Wyzwolenia, rozświetla ciemne mroki ignorancji i uwalnia od zniewolenia.

Dzięki jej życzliwemu, obdarzającemu łaską spojrzeniu znika ułuda bogactwa, własności i więzów rodzinnych.

Wiedz, że życie w błogich zaślubinach z Lady Mouną to najwznioślejsza brahmaczarja, a radosna adoracja tej zawsze młodej panny jest najwłaściwszą ze wszystkich dharm.

Jakąkolwiek pracę masz do wykonania rób to z nią, a swoje oddanie świetlistej Lady Mounie traktuj jak najczystsze złoto.

Bądź jak ona, ona będzie jak ty i stając się jednym złączcie się razem w Sercu. Odtąd żyj zawsze w objęciach tej słodkiej Pani, w harmonii i rozkoszy Serca.

Pozwól, niech twoje życie będzie oczarowane jej wdziękiem, przeżywaj je w błogiej z nią jedności i bądź wspaniałym przykładem dla innych.

Jeżeli naturalnie poddasz się jej prowadzeniu, ona złączy się z tobą w miłosnym urzeczywistnieniu stanu Śiwy.

Lecz nie przychodź do Lady Mouny jako „ja”. Jeśli przyniesiesz ze sobą choć odrobinę „ja”, ta dama nie pokaże ci nawet skrawka swojego oblicza.

W ekstazie umiłowania Boga można tańczyć i śpiewać, lecz tylko Mouna jest Panią Wyzwolenia.

Jeżeli będziesz wierny wiodącej do Wyzwolenia Mounie, nie będzie dla ciebie żadnego cierpienia.

Będąca Wyzwoleniem Najwyższa Rzeczywistość jest doświadczana tylko w zaślubieniu z doskonałą Mouną. Każda myśl jest temu przeciwna.

Aby osiągnąć Wyzwolenie, do którego w milczeniu prowadzi Lady Mouna, ego, pojawiające się jako odrębne „ja”, musi zostać całkowicie zniweczone".

"Tak jak poprzez ubijanie śmietany uzyskuje się masło lub jak przez pocieranie roznieca się ogień, tak też przez nieustającą czujną stałość w Jaźni, nieprzerwaną jak nieustający przepływ oliwy przez knot lampy, odkrywa się naturalny i niezmienny stan zwany sahaja nirvikalpa samadhi, który z łatwością i spontanicznie daje bozpośrednie, niezakłócone i uniwersalne postrzeganie Najwyższego, które jest jednocześnie Wiedzą i Doświadczeniem przekraczającym czas i przestrzeń.
To jest Urzeczywistnienie Jaźni.
Fałszywe zwodzenie ignorancji, przewrotne i odwieczne skłonności umysłu zostaja zniszczone, wszystkie wątpliwości rozproszone, a więzy karmy zerwane.
I to jest Wyzwoleniem".



Jeżeli praktykujący pozostaje na tej ścieżce wystarczająco długo to budzi się w nim wewnętrzna moc Jaźni przejmująca władanie umysłem. Można powiedzieć, że umysł zostaje sprowadzony do stanu Czystej Świadomości i zaczyna jaśnieć niezmiennie w swojej czystej formie, jako bezosobowe ‘ja’. Śri Ramana określa tę bezosobową świadomość mianem ‘Ja jestem Ja’ [lub Ja-Ja], by odróżnić ją od poczucia ego przybierającego formę ‘ja’ (świadomości 'ja jestem tym ciałem'). Pociąga to za sobą wygaśnięcie ego w jego obecnej formie - skończone ego zostaje wchłonięte przez nieskończoną Jaźń. Wraz z wygaśnięciem ego znika cała niedoskonałość i wszystkie ograniczenia nękające człowieka; ustają pożądania, lęki, występki i cierpienia. Prawdziwe ja nigdy nie było ich podmiotem, należały wyłącznie do ego i nie zdołały przetrwać jego unicestwienia. W stanie nieobecności ego Jaźń jaśnieje samoistnie w swojej własnej chwale jako sat-ćit-ananda [istnienie-świadomość-szczęśliwość].

„Życie codzienne nie jest czymś oddzielnym od Stanu Wiecznego. Jak długo wyobrażasz sobie, że życie codzienne jest różne od duchowego, tak długo kłopoty mają miejsce. Jeśli właściwie rozumie się życie duchowe, widzi się, że życie aktywne nie jest od niego różne”.



Większość ludzi sądzi, że duchowość jest całkowicie oderwana od życia codziennego i z trudem wyobraża sobie, aby mogło być inaczej, uznając najczęściej transopodobne stany i wizje pojawiające się niektórym świętym czy jogom za duchowość, sądząc, że to niedosiężne wyżyny ducha. Ramana Maharishi poucza, iż wszystkie wizje, nawet te boskie, manifestują się poniżej płaszczyzny urzeczywistnienia; w istocie powstają w umyśle, świadczą o jego niedostatecznym oczyszczeniu i jako takie są przeszkodą, a nie celem na duchowej ścieżce. Prawdziwa duchowość jest od nich całkowicie wolna - jest istnieniem w naszym naturalnym stanie, jako istnienie-świadomość-szczęśliwość (sat-ćit-ananda). Tego rodzaju transy i wizje mogą się pojawiać na początkowych etapach duchowej drogi i przez poważnych adeptów powinny zostać natychmiast odrzucone. Praktyka Atma-vichary zaczyna się powyżej ich poziomu i jest od nich całkowicie wolna.

Pewnego razu zapytano Śri Ramanę w jaki sposób pogodzić oddanie Jaźni z codziennymi obowiązkami? Bhagawan odpowiedział: „Dlaczego uważasz, że jesteś działającym? Spójrz na swój przyjazd tutaj. Opuściłeś dom, wsiadłeś w samochód by pojechać nim na dworzec kolejowy, kupiłeś bilet na pociąg, który przywiózł cię do tej stacji i znów wsiadłeś w samochód, by ostatecznie znaleźć się tu gdzie jesteś. Gdyby cię zapytano, powiedziałbyś, że ty przyjechałeś tutaj ze swojego domu. Czy to rzeczywiście prawda? Faktem jest, że przez cały czas pozostałeś nieporuszony, poruszały się jedynie środki lokomocji, z których korzystałeś. Te aktywności traktujesz jako twoje, choć w istocie rzeczy takie nie są; podobnie ma się sprawa ze wszystkimi pozostałymi działaniami. To nie są twoje działania, wszystko jest działaniem Boga”. Pytający zaprotestował, mówiąc, że taka postawa szybko doprowadziłaby do kompletnej pustki umysłowej i zastoju w pracy. Mędrzec odparł: „Wejdź w tę pustkę i wtedy mi o niej powiedz”.

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Czy praktyka samobadania [Atma-vichary] jest trudna?(1)



Wielu twierdzi, że praktyka samobadania wg Ramany Maharishi jest bardzo trudna. W jednej z rozmów Śri Ramana odniósł się do tego wątku, przy okazji pokazując, dlaczego czasami zalecał – lub wydawał się zalecać – pytającym ścieżkę inną niż Atma-vichara:

Jeden z odwiedzających gości powiedział kiedyś do Ramany: „Bhagawanie, samobadanie [Atma-vichara] jest bardzo trudne. Czy zamiast niego mogę praktykować taką to a taką jogę i medytację?”. Śri Ramana skinął głową na potwierdzenie. Kiedy gość odszedł, niektórzy z uczniów zaczęli się głośno zastanawiać, dlaczego Bhagawan dał najwyraźniej przyzwolenie na takie praktyki, Śri Ramana wyjaśnił więc:

„Stwierdził 'Samobadanie jest bardzo trudne', co znaczy, że wcale nie chciał go praktykować, co więc mogę zrobić? Nawet gdybym powiedział mu, żeby nie praktykował tej jogi i medytacji to i tak nie podjąłby się praktyki Atma-vichary. Za kilka miesięcy wróci i powie, że ta joga i medytacja są zbyt trudne pytając, czy może w zamian praktykować japę. Po pewnym czasie wykonywania japy zauważy, że jego umysł wciąż jest niespokojny, wróci tu więc i zapyta, czy może w zamian zająć się śpiewaniem religijnych pieśni. To wszystko oznacza, że nie jest zdatny do jakiejkolwiek praktyki. Jeżeli człowiek jest w stanie podjąć pewien wysiłek by śpiewać pieśni, wykonywać japę czy jakąkolwiek inna sadhanę, może on ten sam trud włożyć w praktykowanie samobadania [Atma-vichary].”

Innym razem ktoś powiedział do Bhagawana, że ma wrażenie, iż traci czas praktykując samobadanie, ponieważ chociaż wielokrotnie próbował je praktykować zawsze okazywało się, że tracił uważność, zapytał więc, czy nie byłoby lepiej, gdyby w zamian praktykował jakąś japę? Na co Bhagawan odrzekł: „Nie masz się czego bać. Jesteś jak człowiek, który boi się puścić gałęzi drzewa, chociaż obiema nogami stoi na ziemi. Sądzisz, że nawet jeśli ty puszczasz uchwyt, którym trzymałeś się Jaźni, to Jaźń kiedykolwiek może puścić uchwyt, którym trzyma ciebie?”

____________
(1) W Atma Vidya Kirtanam Śri Ramana nazywa praktykę Atma-vichary łatwą mówiąc: "Poznanie Jaźni jest tak bardzo łatwe! Oh, jakże łatwe!". Jest to niewątpliwie prawdą, gdy spojrzymy na Atma-vicharę z obiektywnego puntu widzenia, gdyż tak patrząc okazuje się ona łatwą a wręcz ze wszystkich ścieżek najłatwiejszą, ponieważ nie wymaga od nas podejmowania żadnych działań ze strony ciała, mowy czy umysłu, jakich wymagają wszystkie inne praktyki czy ścieżki. Samouważność polega na trzymaniu się czystego poczucia „ja jestem”, które jest dla nas tak naturalne i oczywiste, że nie może być nic prostszego i bardziej przystępnego ponad to.

Jeżeli jednak spojrzymy na nią okiem początkującego adepta, którego umysł jest jeszcze pełen różnorodnych nawyków i skłonności, którego poczucie „ja jestem” jest silnie zmieszane z dodatkami takimi jak „tym ciałem”, a on sam przedziera się dopiero przez wstępne etapy ścieżki Śri Ramany, to dla takiego adepta praktyka ta będzie trudna lub bardzo trudna. Jednakże w miarę jak taki adept wytrwale, niezłomnie i uporczywie podejmuje praktykę samouważności, jego umysł odwraca się od nawykowego kierowania się na obiekty i zwraca się w stronę Jaźni, poczucie „ja jestem” oczyszcza się z dodatków, a praktyka staje się coraz łatwiejsza. Na zaawansowanym szczeblu adept jest w stanie szybko i bez trudu uchwycić poczucie „ja jestem” i utrzymywać na nim uwagę – dla takiego adepta Atma-vichara jest łatwa.

Jednakże daje się dzisiaj zaobserwować zjawisko raźnego deklarowania łatwości Atma-vichary głoszonego ustami początkujących duchowych aspirantów. Chociaż nie przedarli się oni jeszcze przez wstępny, przygotowawczy etap tej ścieżki, twierdzą, że samobadanie nie sprawia im żadnych lub większych trudności i że są w stanie wykonywać je bez większych problemów w każdych okolicznościach [ba, zabierają się nawet za nauczanie tego innych].
Czy aby na pewno? Jeśli przyjrzeć się bliżej, wykonywana przez nich „Atma-vichara” okazuje z reguły być mentalną „vicharą”, polegającą zazwyczaj na zadaniu sobie co jakiś czas mentalnie pytania „kim jestem?” [lub podobnego], łączenia tego pytania z jakimiś przeciwstawnymi do Atma-vichary technikami, albo też „siedzenia” proforma chwilę lub dwie dziennie i zadawaniu sobie tego pytania.

Taka „vichara” jest bez wątpienia łatwa, z tym, że nie jest to właściwa praktyka Atma-vichary wg. Śri Ramany Maharishi.

Jeżeli w swojej praktyce adept nie doszedł do niezrównanego doświadczenia szczęśliwości-błogości-radości-czystości Jaźni, to jeszcze nie poznał smaku właściwej Atma-vichary. Taki uczeń mówiący że Atma-vichara jest łatwa przypomina niewypływającego nigdy w morze, stale mieszkającego na zacumowanym w porcie statku marynarza, który na podstawie tych doświadczeń wyrokuje o łatwości żeglugi oceanicznej.

Doświadczenie mniejszego lub większego uspokojenia umysłu zdarza się na wielu ścieżkach i nie jest wcale wyróżnikiem unikalnej, bezpośredniej ścieżki Atma-vichary.


----------------------------------------------------------------------------------------------------

Atma-vichara a tajemniczość.



Niektórzy stawiają Atma-vicharze następujący zarzut: jest tajemnicza.

Wiele lat temu odniósł się już do niego Śri Ramana Maharishi słowami: „Cała tajemnica tej ścieżki jest taka, że nie ma żadnej tajemnicy”.

Bhagawan Śri Ramana naucza swojej ścieżki w sposób całkowicie otwarty, prosty, w żadnym wypadku niczego nie okrywając tajemnicą. Podobne podejście czytelnik znajdzie też na naszej stronie: w umieszczanych tutaj tekstach unikamy wszelkich komplikacji i niejasności, wszystkie aspekty ścieżki Śri Ramany omawiane są w sposób skrajnie prosty, wręcz łopatologiczny, spotykając się nawet z zarzutem zbytniej otwartości. Jeśli niektóre z artykułów z uwagi na styl pisarski autora są trudniejsze w odbiorze, to zazwyczaj staramy się w przekładzie niwelować tę trudność jak to tylko możliwe.

Skąd więc ten zarzut o tajemniczość?

W 965-970 wersach Guru Vachaka Kovai Śri Ramana wykłada istotę boskiej łaski wyjaśniając, że po to, aby jivy nie miały najmniejszej trudności z poznaniem i osiągnięciem Boga, Najwyższy w swej nieprzebranej Łasce jaśnieje w każdej bez wyjątku jivie nie jako coś różnego od niej ale jako niezbywalne, zawsze obecne „ja jestem”. Mówi również, że w takiej sytuacji błędem jest oskarżanie Boga o brak łaski w stosunku do nas; wprost przeciwnie – ponieważ jivy nie kierują uwagi na Jaźń, istnienie-świadomość, które zawsze jaśnieje jako „ja jestem”, lecz nieustannie kierują swoją uwagę na obiekty drugiej i trzeciej osoby, o niełaskawość nie należy oskarżać Boga a jedynie jivy.

Ponieważ Atma-vichara nie jest niczym innym niż metodą uchwycenia i trzymania się poczucia „ja jestem”, dlatego stawiane jej oskarżenia o tajemniczość czy niedostępność można odeprzeć tą samą, użytą przez Bhagawana we wspomnianych wersach logiką, wskazując nas samych jako właściwych adresatów zarzutów o jakąkolwiek tajemniczość.

Atma-vichara nie jest tajemnicza, Atma-vichara jest subtelna. Wymaga uchwycenia i trzymania się samego tylko "ja jestem", o którym mówi się, że jest najsubtelniejszym z subtelnych.

Do praktykowania właściwej samouważności potrzebny jest zwrócony do wewnątrz czysty i subtelny umysł, wyposażony w beznamiętność, zdolność rozróżniania i potężne mumukszu [pragnienie Wyzwolenia]. Jeśli umysł jest ekstrawertyczny, rozbiegany czy ociężały [radżasowy czy tamasowy], zauroczony światem i nakierowany na zewnętrzne obiekty, praktyka samobadania się nie uda. Takiemu umysłowi Atma-vichara może się wydawać tajemnicza.

„Osiąga się to dzięki praktyce i beznamiętności i następuje to tylko stopniowo. Umysł, będący przez długi czas krową przyzwyczajoną do ukradkowego skubania trawy na cudzych włościach, nie daje się łatwo zamknąć w swojej zagrodzie. Choćby nie wiadomo jak bardzo pasterz kusił ją soczystą trawą i wspaniałą paszą, za pierwszym razem nie chce tego jeść; potem bierze odrobinę, ale przejawiają się jej wewnętrzne skłonności by się błąkać i umyka. Wytrwale kuszona przez właściciela przyzwyczaja się do obory i wreszczie nawet puszczona luzem - nie oddala się. Podobnie jest z umysłem. Kiedy raz znajdzie wewnętrzne szczęście, nie będzie błądził na zewnątrz”.



----------------------------------------------------------------------------------------------------

Wyjątkowość Atma-vichary.


Atma-vichara nauczana przez Bhagawana Śri Ramanę Maharishi różni się zasadniczo od wszystkich innych znanych dróg mających prowadzić do Wyzwolenia (Mukti, Moksza), będąc zarazem ich dopełnieniem i ukoronowaniem.

1. Na pozostałych ścieżkach praktykujący wciąż przyjmuje ego za siebie, za swoje prawdziwe ja, popełniając tym samym elementarny błąd zafałszowujący wszystkie efekty sadhany. Na ścieżce Atma-vichary błąd ten nie jest popełniany.

2. Atma-vichara jest praktyką bycia a nie działania.

3. W praktyce Atma-vichary uwaga jest skupiona na pierwszej osobie, podczas gdy na innych ścieżkach uwaga kieruje się na obiekty drugiej lub trzeciej osoby.

4. Atma-vichara jako jedyna jest praktyką bezpośrednio prowadzącą do Wyzwolenia, gdyż jej istota polaga na bezpośrednim skierowaniu uwagi na Jaźń. Gdyby jakakolwiek inna praktyka - bez względu na nazwę - prowadziła bezpośrednio do Wyzwolenia, byłaby to siłą rzeczy również samouważność, ponieważ do tego stanu nie ma innej drogi.

[Co prawda mówi się o dwóch ścieżkach - miłości i mądrości - to jednak na ostatnim etapie obie te drogi łączą się w jedną.]

5. Właściwa Atma-vichara zaczyna się tam, gdzie inne drogi w najlepszym razie się kończą.

6. Ścieżka Atma-vichary wiedzie poprzez "ja" i ma naturę Jaźni. Gdyby praktyka nie miała natury Jaźni, nie mogłyby doprowadzić do Jaźni. Jeżeli środek wiodący do celu nie jest tej samej natury co cel, nie doprowadzi do niego.

7. Praktyka Atma-vichary jest metodą niesiłową. Nie polega na konfrontacji z umysłem czy siłowym opanowywaniu i kontrolowaniu go, lecz na odżywotnieniu umysłu-ego, niepozwalaniu na jego pojawianie się i rozpuszczeniu/roztopieniu go w Jaźni.

Śri Ramana porównywał Atma-vicharę do kuszenia soczystą trawą krowy, która nam ucieka by podjadać na cudzych włościach, tak aby ta z czasem wróciła do swojej zagrody i nawet puszczona wolno nie uciekała.

W innym miejscu powiedział:

Nikt nie może zniszczyć natury [pojawiania i rozbiegania się poprzez zmysły] umysłu przez konfrontację z nim. Jedyną metodą zniszczenia umysłu jest ignorowanie go jako czegoś nieistniejącego [tzn. jako zwykłego fałszywego przejawienia]. Jeżeli poznajesz Jaźń i stale przebywasz w Jaźni, podstawie [dla pojawiania się i znikania] natury umysłu, wówczas szybkość umysłu [tzn. szybkość z jaką pojawia się i rozbiega poprzez zmysły] będzie stopniowo spadać aż do całkowitego zatrzymania.

Bhagawan zwraca uwagę na fakt, że cały proces następuje z reguły stopniowo i powoli, porównując go czasem do krowy kuszonej soczystą trawą, która z wolna zmienia swój nawyk uciekania na zewnątrz, a czasem do gęstego lasu, którego drzewa aby zapłonąć ogniem jnany [jnanagni] muszą zostać wysuszone. Drzewa w tym przepastnym, gęstym lesie to niezliczone wasany [ukryte skłonności], które aby mogły się zapalić i spłonąć na popiół muszą najpierw zostać wysuszone, co dokonuje się za pomocą vairagyi [beznamiętności] lub niekierowania na nie uwagi. Dopiero kiedy las wasan jest suchy, może spłonąć w ogniu prawdziwej wiedzy [jnanagni], kiedy to światło Czystej Świadomości jak potężna ściana gorejącego ognia dopada i natychmiastowo pożera cały rozległy, gęsty i suchy las, zmieniając go w popiół.

W Guru Vachaka Kovai mówi zaś:

Jeżeli człowiek codziennie praktykuje w ten sposób wówczas nieczystości są usuwane z jego umysłu, który staje się coraz czystszy i czystszy do tego stopnia, że praktyka staje się tak łatwa, iż umysł dosięga Serca kiedy tylko samobadanie się rozpocznie.

"Joga naucza: czitta writti nirodha (powściagnięcie zjawisk świadomościowych).
Ale ja mówię: Atma-vichara. To jest praktyczna droga.
Czitta writti nirodha ma miejsce w czasie snu głębokiego, omdlenia lub wygłodzenia. Jak tylko przyczyna znika, wracają myśli. Jaki więc jest z tego pożytek? W stanie stuporu (omdlenia) jest pokój i nie ma niedoli. Ale niedola zjawia się znowu, kiedy stupor zostanie usunięty. Tak więc nirodha jest bezużyteczna i nie przynosi trwałych korzyści".



----------------------------------------------------------------------------------------------------

Atma-vichara versus inne ścieżki.


Zadanie wszystkich ścieżek duchowych poza Atma-vicharą [samobadaniem, samouważnością] ogranicza się do oczyszczenia umysłu, ponieważ nie są one w stanie zniweczyć ego.

Odnosząc się do takich "innych" dróg w trzecim wersie Istoty Pouczenia Bhagawan powiedział: „[...] bezinteresowne działanie [niskamya karma] poświęcone Bogu, oczyszcza umysł i wskazuje Drogę do Wyzwolenia.”

Tą wiodącą przez anihilację ego „Drogą do Wyzwolenia” jest wyłącznie Atma-vichara, jednak tylko oczyszczony umysł jest w stanie to rozpoznać. Ten, kto jest zdolny to zobaczyć, nie ma potrzeby podążać jakąkolwiek inną ścieżką, ponieważ Atma-vichara nie tylko w ostatecznym rozrachunku zniszczy jego ego, lecz w międzyczasie oczyści umysł dużo sprawniej i skuteczniej niż jakakolwiek inna metoda.

Inne ścieżki przeznaczone są dla tych, którzy nie zdają sobie jeszcze sprawy, że celem jest pozbycie się "ja" osobowego [ego] i że droga do tego prowadzi wyłącznie poprzez samouważność. Takich ludzi nie można jeszcze nazywać dojrzałymi aspirantami duchowymi, ponieważ dojrzały aspirant to taki, u którego pojawiła się autentyczna miłość do rozpuszczenia osobowego „ja”.

Jedyną korzyścią jaką można odnieść z podążania takimi "innymi" ścieżkami jest oczyszczenie umysłu do tego stopnia, by rozpoznać znaczenie samouważności i stać się gotowym do jej podjęcia. Jak powiedział Śri Ramana korzyść z oczyszczonego umysłu jest taka, że wskazuje on drogę do Wyzwolenia, tj. oczyszczenie umożliwia umysłowi rozróżnienie, zrozumienie i zdobycie pełnego przekonania, że trzymanie się "ja jestem" jest jedyną ścieżką do Wyzwolenia i pozwala stawiać na niej pierwsze - i kolejne - kroki.

Atma-vichara wydaje się być „intelektualną analizą siebie” wyłącznie tym, którym brak dostatecznej czystości umysłów by pojąć, że możemy poznać siebie tylko przez samouważność i w konsekwencji brak również dostatecznego umiłowania samouważności, która jest poprawną metodą praktykowania Atma-vichary.

Samobadanie jest jedyną niezawodną, bezpośrednią metodą urzeczywistnienia nieuwarunkowanego Absolutnego Istnienia, którym naprawdę jesteśmy. Każda inna duchowa droga zakłada zachowanie umysłu jako instrumentu wykonującego sadhanę i nie może być praktykowana bez niego. Ego może na kolejnych stopniach tych ścieżek przyjmować różne, coraz subtelniejsze formy, jednak nigdy nie zostanie zniszczone.

Próby zniweczenia ego poprzez inne, pośrednie sadhany, przypomina złodzieja, który przebrał się za policjanta i łapie złodzieja, tj. samego siebie. Tylko samouważność może ukazać prawdę, że ani ego ani umysł tak naprawdę nie posiadają istnienia i umożliwić adeptowi urzeczywistnienie czystego, niezróżnicowanego Istnienia [Jaźni lub Absolutu].

Czyste bycie Jaźnią, którą w istocie jesteśmy, jest jedyną możliwością urzeczywistnienia pełni szczęśliwości [ananda] będącej naszą istotną naturą. Ponieważ Jaźń nie jest świadoma niczego innego poza samą sobą [ja jestem], „bycie Jaźnią” oznacza po prostu nie bycie świadomym niczego innego poza „ja”, co jest wszystkim, czego praktyka Atma-vichary wymaga. Śri Ramana powiedział w 26 wersie Istoty Pouczenia: „ […] Poznać siebie, znaczy być sobą, gdyż nie ma dwóch ja [...]”.

Każda inna sadhana wymaga wykonywania jakichś działań [karma] przez umysł, ciało czy mowę, podczas gdy Atma-vichara wymaga jedynie rozpuszczenia umysłu bez śladu najmniejszego nawet działania poprzez utrzymanie pełnej uwagi na jego źródle, „ja jestem”. Zatem wszystkie inne sadhany są praktykami „działania”, podczas gdy Atma-vichara jest praktyką „bycia kim naprawdę jesteśmy” w doskonale czystej samoświadomości. Ponieważ „bycie” jest znacznie łatwiejsze niż „działanie”, dlatego Bhagawan nazwał Atma-vicharę najłatwiejszą ze wszystkich ścieżek.

Kiedy Śri Ramana mówi, że tylko samouważność może ukazać prawdę o tym, że ego i umysł nie posiadają istnienia, nie jest w ten sposób - jak niektórym mogłoby się wydawać - bynajmniej stronniczy promując swoją ścieżkę i nie krytykuje pozostałych dróg. Komunikuje jedynie prawdę o tym, że pozostałe ścieżki mogą oczyścić umysł, ale nie mogą go zniweczyć [czasami nawet zalecał zadającym mu pytania pielgrzymom niektóre z tych poślednich ścieżek]. Nie należy jednakże mylić ścieżek służących oczyszczeniu umysłu ze ścieżką niweczącą umysł i prowadzącą do Wyzwolenia, która jest jedyną istotnie nauczaną przez Bhagawana Śri Ramanę Maharishi.

Bhagawan naucza, że Atma-vichara jest ścieżką bezpośrednią, ale to wcale nie znaczy, że namawia nas do ataku na umysł i bezpośredniej konfrontacji z nim, gdyż nie na tym polega jej bezpośredniość. Polega ona na bezpośrednim skierowaniu uwagi na Jaźń, „ja jestem”, by w ten sposób pozostawać w Jaźni ignorując umysł. Można zatem powiedzieć, że Atma-vichara jest "ukrywaniem" się przez umysłem i unikaniem go, a nie konfrontacją z nim twarzą w twarz.

Jest to ta sama taktyka za pomocą której Rama pokonał demona Vali. Vali miał taki dar, że przejmował połowę mocy tego, kto konfrontował się z nim twarzą w twarz, dlatego automatycznie stawał się potężniejszy od każdego przystępującego z nim do walki. Dlatego Rama nie mogąc go pokonać w ten sposób ukrył się za drzewem i strzelił do niego od tyłu.

Tak samo jak Vali przejmował połowę mocy swoich przeciwników, tak samo i my, próbując walczyć z umysłem [ego] w bezpośrednim boju oddajemy mu połowę naszych sił, gdyż nasza uważność jest tym co go odżywia i podtrzymuje; im więcej zatem poświęcamy mu uwagi [tj. im więcej generujemy myśli], tym więcej dajemy mu siły. Dlatego jedynym sposobem zniszczenia umysłu [ego] jest skierowanie i skupienie całej uwagi na „ja”, ignorując w ten sposób wszystkie inne myśli, które konstytuułują umysł.

Wszystkie inne sadhany będące pewnymi działaniami wykonywanymi przez „ja”, usiłują zniweczyć umysł używając umysłu jako służącego temu narzędzia, dlatego Bhagawan porównuje je do kogoś próbującego pokonać twarzą w twarz demona Vali lub do złodzieja przebranego za policjanta łapiącego samego siebie, czy też do kogoś, kto usiłuje złapać własny cień.

"Poszukiwanie sensu życia jest samo w sobie skutkiem dobrej karmy w poprzednich żywotach. Ci, którzy nie poszukują takiej wiedzy, po prostu marnują życie".


Ramana Maharishi nazwał pewnego dnia Atma-vicharę wielką jogą – MAHA JOGĄ - zwieńczeniem i ukoronowaniem wszystkich pozostałych dróg. Jednak najczęściej droga jakiej naucza Śri Ramana nazywana jest VICHARA-MARGĄ, ścieżką mądrości, ścieżką samowiedzy, samopoznania, samoświadomości, jnana-margą, atma-sadhaną lub po prostu ścieżką Śri Ramany.


"Zajmowanie się drugą i trzecią osobą zamiast zwrócenia i skierowania uwagi na pierwszą osobę, wynika wyłącznie z ignorancji.
Jeżeli zapytasz: „Czy zatem kierowanie uwagi na ja nie wynika również z ignoracji?”, posłuchaj:
Powód, dla którego ‘ja-ego’ umiera jeśli wnikać w nie badając: „Kim jest to ja?”, jest następujący:
Myśl ‘ja’ jest odbitym promieniem Jaźni, (i tylko ta myśl jest bezpośrednio połączona z Jaźnią, podczas gdy inne myśli nie są), tak więc kiedy uwaga posuwa się po owym promieniu ‘ja’ coraz głębiej i głębiej, staje się on coraz krótszy i krótszy, a kiedy całkowicie znika, wówczas to co jaśnieje jako 'ja' jest Jaźnią".



----------------------------------------------------------------------------------------------------

Zapewnienia Śri Ramany dla swoich uczniów.


Dla swoich uczniów podążających wskazaną przez siebie ścieżką Śri Ramana pozostawił następujące wskazówki i zapewnienia (wg zapisków Śri Muruganara):

„Moi uczniowie, tak jak królewskie dzieci, zasługują by obficie cieszyć się radością.

Zrezygnuj z dharmy tego świata i poszukuj Jaźni wewnątrz. Jeśli będziesz pozostawał wewnątrz, ja będę cię chronił zapewniając, że nie stanie ci się żadna krzywda.

Jeżeli będziesz wnikał w siebie i poznawał mnie, mieszkającego wewnątrz, w tym stanie nie będzie dla ciebie powodu do martwienia się światem.

Właściwym remedium na okrutną chorobę palącej samsary jest powierzenie całego swojego ciężaru mnie.

Aby sprawić, że twoje niepotrzebne troski dobiegną końca, upewnij się, że cały twój ciężar został złożony na mnie poprzez śmiały akt oparcia się całkowicie na łasce.

Jeżeli oddasz bez reszty wszystkie swoje sprawy mnie, ja przyjmę je za swoje i zajmę się nimi.

Jeśli dźwiganie całego ciężaru należy do mnie, dlaczego jeszcze się martwisz?

Ofiarowałeś swoje ciało, duszę i wszystko co posiadasz mnie na własność, więc dlaczego nadal odnosisz się do tych rzeczy jako do „ja” i „moje” i wiążesz się z nimi?

Poszukuj mojej łaski w Sercu. Ja rozpędzę twój mrok i ukażę ci światło.

To jest moja odpowiedzialność.”

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Najczęstsze błędy popełniane przy próbach podejmowania praktyki Atma-Vichary:



"Powtarzam Ci nieustannie: 'Jesteś Jaźnią. Wszystko jest Jaźnią'.
Jeżeli jednak nie jest to twoim bezpośrednim doświadczeniem, wówczas udawanie, że 'wszystko jest jednym' może Ci przysporzyć kłopotów. [...]
Adwaita [niedualność] może być ostatecznym doświadczeniem, jednak nie jest czymś, co mógłby praktykować umysł będący wciąż jeszcze umysłem różnicującym.
Prąd elektryczny jest użyteczną formą energii, lecz jest też potencjalnie niebezpieczny. Używaj go mądrze. Nie wkładaj palca do gniazdka myśląc: 'wszystko jest jednym'."


----------------------------------------------------------------------------------------------------

  • Mentalne powtarzanie pytania „Kim ja jestem?”.

    Jednym z zasadniczych powodów, dla których podstawowe pouczenie Śri Ramany – „badaj kim jest 'ja' lub wnikaj kim jest 'ja'” - zostało przez wielu ludzi niewłaściwie zrozumiane, tzn. jako zalecenie by powtarzać pytanie „Kim jest 'ja'?”, jest fakt, że używane przez Bhagawana słowo oznaczające „badanie” lub „wnikanie” było z reguły tłumaczone na inne języki jako „pytanie”.

    Termin Atma-vichara jest zwykle tłumaczony na angielski - z którego powstają kolejne przekłady - jako „self-enquiry”, co doprowadziło wielu do błędnego zrozumienia jego właściwego sensu jako zadawania sobie zwyczajnie pytania: „Kim ja jestem?”. Jednakże takie pytanie pozostaje aktywnością wyłącznie mentalną i z całą oczywistością nie jest właściwą praktyką Atma-vichary wg. Śri Ramany. Kiedy mówił on, że powinniśmy zbadać „Kim jest ja”, to nie miał na myśli mentalnego procesu zadawania sobie tego pytania, lecz gorliwe wnikanie w naszą podstawową świadomość „ja jestem” by poznać, czym naprawdę jest. Jeżeli zatem używamy angielskiego zwrotu „self-enquiry” to pamiętajmy, że nie oznacza ono samopytania się, lecz samobadanie bądź samownikanie.

    Kiedy Ramana mówił o istocie Atma-vichary czy „Who am I?” nie nauczał bynajmniej, że możemy urzeczywistnić naszą niedualną Jaźń zadając sobie po prostu raz za razem mentalne [czy tym bardziej werbalne] pytanie „Kim ja jestem?”. Takie mentalne powtarzanie/mantrowanie pytania „Kim ja jestem?” Ramana Maharishi porównał do postawy pijaka bełkoczącego do siebie „Kim jestem, kim jestem?”, jednoznacznie dając do zrozumienia, że nie jest to praktyka Atma-vichary, której on naucza.

    Jednak uwaga: nawet zadanie sobie myślą pytania „Kim ja jestem?” jest częścią prawidłowo wykonywanej początkowej [wstępnej] fazy praktyki Atma-vichary. Jeżeli tak zadane pytanie jest wymierzone w poczucie „ja” lub „ja jestem” i ma na celu oraz ostatecznie prowadzi do wyłuskania/wyizolowania tego pojęcia spośród myśli i uchwycenia go, wówczas jest jak najbardziej prawidłowym i w zasadzie niezbędnym w początkowej fazie praktyki vichary narzędziem.

    Reasumując: zadawanie sobie mentalnie na podobieństwo mantry pytania „Kim ja jestem?” nie jest praktyką Atma-vichary wg. Ramany Maharishi; zadawanie sobie co pewien czas mentalnie pytania „Kim ja jestem?”, które co prawda nie przybiera formy mantry ale nie prowadzi do wyciszenia umysłu i uchwycenia poczucia "ja jestem" również nie jest praktyką Atma-vichary wg. Ramany Maharishi; zadanie sobie myślą pytania „Kim ja jestem?”, które ukierunkowane jest na poczucie „ja” lub „ja jestem” i prowadzi do uciszenia umysłu i uchwycenia tego poczucia, jest prawidłową techniką początkowej [wstępnej] fazy praktyki Atma-vichary wg Ramany Maharishi - niemniej jest to wciąż aktywność mentalna niebędąca jeszcze właściwą praktyką. Jednakże jeżeli efektem tak zadanego pytania będzie skupienie na poczuciu „ja” lub „ja jestem” z wyłączeniem wszelkiej aktywności myślowej to stanie się ono wymaganym wstępnym elementem praktyki Atma-vichary dając początek właściwej praktyce [początek a nie koniec].

    Zatem pytanie "Kim ja jestem?" użyte prawidłowo jest kluczem otwierającym drzwi do przebywania w Jaźni, lecz to samo pytanie użyte niewłaściwie staje się zwyczajną mentalną aktywnością.


  • Wyzwolenie poprzez intuicyjny wgląd.

    Niepoprawnym, bardzo rozpowszechnianym sposobem wykonywania praktyki Atma-vichary jest zadawanie sobie mentalnie pytania "Kim ja jestem?" w oczekiwaniu na otrzymanie odpowiedzi w formie błysku intuicyjnego/duchowego wglądu, który według uczących tego nauczycieli przynosi ostateczne i pełne poznanie kończące dualność, praktykę i duchową drogę adepta dając Wyzwolenie.

    Nie jest to niestety poprawna interpretacja końca praktyki duchowej oraz Atma-vichary nauczanej przez Ramanę Maharishi, a duchowy wgląd - brany tutaj zz urzeczywistnienie Jaźni - jest zaledwie jednym z pośrednich stopni na duchowej ścieżce mądrości [wg. mędrca Vasisthy to drugi stopień na siedmiostopniowej ścieżce], od którego jeszcze bardzo daleko do Wyzwolenia i rzeczywistego doświadczania niedualności.

    Jednakże częstokroć mówi się adeptom, że taki wgląd to wszystko co można i należy osiągnąć [np. przekonując ich, że jest to niedualne poznanie i urzeczywistnienie Jaźni], że w duchowości nie ma nic ponad to, wszystko załatwia się w pięć minut błyskawicznym wglądem. Tak niestety nie jest.

  • Uznanie rozumowego/intelektualnego poznania nauk Adwaity za prawdziwą wiedzę.

    Jaźń nie może zostać poznana ani poprzez doskonałość intelektualną ani poprzez teoretyczną wiedzę zdobytą z książek, wykładów czy też przez logiczne wnioskowanie. Tak zdobyta wiedza jest jałowa lub w najlepszym razie mało przydatna. Wszystko objawia się samo tylko w najwyższym stanie Jnany – stanie prawdziwej, Czystej Wiedzy-Świadomości – przy wykorzenieniu ego i odsłonięciu Jaźni. Jeżeli poczucie ego nie zostało unicestwione, wówczas jakakolwiek posiadana wiedza jest tylko zwyczajną niewiedż lub ajnaną (nie-jnaną).

    W Guru Vachaka Kovai znajdujemy następujące słowa:

    "Dziewczynka, która nie osiągnęła jeszcze dojrzałości płciowej, rozmyślając o wspaniałej ceremonii swego ślubu sądzi, że to jest istota małżeńskiej jedności. Podobnie człowiek, który zrozumiał nauki o niedualności, lecz nie wniknął do wewnątrz i nie poznał Jaźni, czuje się bardzo dumny i szczęśliwy ze swojej werbalnej znajomości Wedanty sadząc, że jest to niedualna wiedza (Adwaita-Jnana).

    Ci, którzy poznali najwyższą Jaźń [atma-para-tattva] tylko słuchając lub czytając o niej i którzy skutkiem tego cenią się wysoko z uwagi na swoje intelektualne zdolności, lecz którzy nie ocenili [nie wniknęli w głąb] siebie, znawców pism, tracąc w ten sposób jednostkowość i roztapiając się w szczęśliwości, próbują [za pomocą swej teoretycznej wiedzy] oceniać Jnanich, którzy przebywają w Milczeniu. Powiedz mi, czy znasz większą głupotę od tej?"


    Cokolwiek człowiek wyznaje - czy to będąc dualitą czy non-dualistą - sama siła jego wiary i głębokie przekonanie do wyznawanych zasad żadną miarą nie mogą stanowić Jnany czy prawdziwej Wiedzy. Wiedza taka, pojęta tylko intelektualnie czy poznana teoretycznie nazywana jest "paroksa jnaną". Paroksa i Jnana to wzajemne przeciwieństwa.

    "Wiedza wolna od wiedzy i niewiedzy jako jedyna jest wiedzą prawdziwą" - tak definjuje prawdziwą wiedzę Śri Ramana w Istocie Pouczenia.

  • Skupienie/medytacja nad miejscem po prawej stronie klatki piersiowej.

    Ci, którzy poprawnie rozumieją nauczanie Śri Ramany wiedzą dobrze, że chociaż powiedział on w kontekście nauk Ajurwedy, że serce znajduje się po prawej stronie klatki piersiowej, nigdy nie radził nikomu medytować nad tym miejscem. Bardzo niefortunnie niektórzy z adeptów, nie zadawszy sobie trudu refleksji nad 22 wersem Dodatku do czterdziestu wersów o Rzeczywistości (Ulladu Narpadu Anubandham), który mówi „Serce jest zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz, wykracza ono jednak poza ograniczenia takie jak wewnątrz i zewnątrz”, medytują nad prawą stroną klatki piersiowej i jeszcze rekomendują taką błędną praktykę innym.

  • Pułapka „bycia i niedziałania”.

    Atma-vichara jest praktyką bycia, a nie działania - adepci mają się powstrzymać od wszelkiej aktywności mentalnej; inaczej mówiąc nie muszą nic robić, muszą jedynie Być.

    Użyte tutaj słowo „jedynie” implikuje to, iż żeby „być” w sposób zalecany przez Śri Ramanę należy porzucić myślenie o jakichkolwiek obiektach i skupić uwagę wyłącznie na "ja jestem" – tzn. jedynie być z wyłączeniem wszelkiej aktywności mentalnej. To oznacza całkowite wyciszenie umysłu. Jeżeli nasze myśli będą się kierować na jakiekolwiek obiekty drugiej i trzeciej osoby, będzie to oznaczać, że do naszego „być” została dołożona jakaś aktywność czyli jakieś „robić”, a nasz umysł nie jest w pełni wyciszony, nie będzie to więc stan „tylko bycia i niedziałania”, lecz będzie to stan „i bycia i działania (robienia)”.

    W pułapkę „bycia i niedziałania” wpadają ci, którzy sądzą, że pouczenia Mędrców mówiące o „byciu i nie robieniu niczego” oznaczają, że nie mają oni podejmować żadnych wysiłków na duchowej ścieżce i po prostu być w stanie w jakim są aktualnie, nie przejmując się przyszłością i przeszłością. Jest to nadmierne, wypaczające naukę uproszczenie, a wynikająca z niego postawa nie prowadzi bynajmniej do Mokszy. Żeby „tylko być i nie robić nic” trzeba najpierw wykonać ogromną pracę w celu odwrócenia istniejących w umyśle nawyków kierowania się na obiekty i zwrócenia go na podmiot, by następnie utrzymać ten stan, pozbywając się przy tym chęci i niechęci do działania i do spożywania jego owoców oraz sprawić, czy zniknęło wszelkie poczucia bycia działającym(2, 2A).

    W jednym z pouczeń Bhagawan odniósł się z ironią i humorem do podobnych błędnych interpretacji nauk i promowania zwykłego nicnierobienia mówiąc:

    "Jeżeli werdykt jest taki, że samo tylko niedziałanie jest Jnaną, to znaczyłoby również, że [...] nawet niedziałanie spowodowane trądem jest Jnaną!"

    ____________
    (2) Należy przy tym pamiętać, że stan bycia [istnienia] z wyłączeniem wszelkiej aktywności mentalnej jest najwyższym stopniem praktyki Atma-vichary. Jeżeli adept podejmuje rzetelne i gorliwe wysiłki w celu skierowania i utwierdzenia uwagi na "ja" lub "ja jestem" kierując się przy tym naukami Śri Ramany, jednak nie zdołał opanować jeszcze całkowitego wyłączenia aktywności mentalnych, to żadną miarą nie krytykujemy takiej postawy. Odnosimy się tutaj wyłącznie do postawy tych, którzy nie mając opanowanego umysłu nie podejmują żadnej praktyki sądząc, że to właśnie jest bycie o którym nauczają mędrcy.

    ____________
    (2A)Można tutaj również przywołać bliski nam kulturowo przykład chrześcijańskiego mistyka Jana od Krzyża, który opisując wąską drogę doskonałości - drogę do Boga - używa słów:

    „Nic, nic, nic, nic, nic i na górze też nic”

    formułując jednocześnie liczne i trudne warunki pod jakimi można na tę drogę wkroczyć.
    Zatem „nic” w ujęciu duchowym to nie to samo co „nierobienie nic” w popularnym rozumieniu tego terminu.


  • Różne definicje pojęcia „ego”.

    W Ulladu Narpadu Śri Ramana tak definiuje pojęcie "ego":

    To bezwładne ciało nie mówi „ja”. Istnienie-świadomość nie pojawia się. Jednakże między tymi dwoma pojawia się ograniczone do rozmiarów ciała „ja” - świadomość w formie „ja jestem tym ciałem [umysłem]” . Wiedz, że to jest węzeł pomiędzy świadomością a tym co bezwładne [cit-jada-granthi], zniewolenie, indywidualna dusza [jiva], ciało subtelne, ego [ahamkara], umysł i stan przyziemnej aktywności [samsara].

    W Nan Yar? mówi:

    Myśl "ja" jest pierwszą myślą umysłu; to właśnie jest ego.

    Taka i tylko taka definicja ego jest poprawna z punktu widzenia nauk Adwaity i Ramany Maharishi.

    Jeżeli zawęzimy znaczenie tego pojęcia do stosowanego w zachodniej psychologii lub też co gorsza do popularnego rozumienia tego terminu funkcjonującego w zachodnich społeczeństwach, nie będziemy w stanie właściwie pojąć nauk Śri Ramany ani podążać za jego pouczeniami.

    W systemie Adwaity i w nauce Śri Ramany tak zdefiniowane ego musi zostać na drodze praktyki samouważności zniweczone - jest to warunek absolutnie niezbędny do urzeczywistnienia Jaźni.

    Jednakże niektórzy – nierzadko w przekonaniu, że znaleźli złoty środek pomiędzy unicestwieniem ego a byciem przez nie kierowanym – twierdzą, że ego wcale nie trzeba niszczyć, wystarczy je „wychować”, „pokochać”, "oswoić", „zaprogramować” itp. tak, żeby zamiast przysparzać kłopotów stało się w życiu użytecznym narzędziem. Wskazuje to niestety istotne braki w zrozumieniu i rozróżnieniu podstawowych prawd Adwaity; mówienie, że możliwe jest urzeczywistnienie niedualnych prawd z ego jest jak mówienie, że możliwe jest latanie i jednoczesne stanie na ziemi.

  • Praktyka bycia świadkiem lub obserwatorem.

    Słowo „świadek” [sakshi] jest używane w pismach Wedanty w specjalnym znaczeniu i tak powinno być rozumiane. Pisma wyjaśniają, że Jaźń lub Brahman jest świadkiem w odniesieniu do wszystkich aktywności w taki sam sposób w jaki słońce jest świadkiem wszystkiego, co dzieje się na Ziemi, tzn. wszystkie aktywności mają miejsce w samej tylko obecności Jaźni i na skutek samej tylko jej obecności, podobnie jak wszystko co dzieje się na Ziemi ma miejsce w samej tylko obecności słońca i na skutek samej tylko jego obecności.
    Jednakże, podobnie jak słońce pozostaje nieporuszone i niezainteresowane czymkolwiek co wydarza się na Ziemi, podobnie Jaźń pozostaje nieporuszona i niezainteresowana jakimikolwiek aktywnościami [tzn. nie kieruje swojej uwagi na żadne z tych aktywności], które wydarzają się w jej obecności.

    Dlatego kiedy Ramana Maharishi i nauki Adwaity mówią, że powinniśmy po prostu być świadkiem wszystkich rzeczy, nie mówią bynajmniej, że powinnyśmy jako świadek czy obserwator kierować na te rzeczy uwagę. Ramana poucza po prostu, że powinniśmy pozostawać jak słońce, niezwiązani i niezainteresowani czymkolwiek, co wydarza się bądź nie wydarza się w naszej obecności. Z tego względu mówi również: „pozostań z daleka od wszystkich aktywności”, ponieważ ktoś, kto naprawdę trzyma się od czegoś z daleka, nie będzie tym czymś w najmniejszym nawet stopniu zainteresowany i nie poświęci temu ani krzty uwagi. Jeżeli człowiek kieruje na cokolwiek uwagę oznacza to, że jest tym czymś zainteresowany lub inaczej mówiąc, jest z tym czymś związany. Dlatego w „Nan Yar?” Śri Ramana w taki sposób definiuje nieprzywiązanie, stan pozostawania z daleka od wszystkiego co jest nie-Jaźnią: „Niezwracanie uwagi na to-co-jest-inne (anya, tzn. obiekty drugiej i trzeciej osoby) jest nieprzywiązaniem lub bezpragnieniowością”.

    Niestety w dzisiejszych czasach wielu piszących lub prowadzących wykłady na temat duchowości rekomenduje swoim adeptom, czytelnikom i słuchaczom by ci obserwowali wszystko co się wydarza lub przyjmowali wobec tego postawę świadka [tzn. żeby obserwując kierowali na to uwagę].

    W ten sposób w umysłach wielu aspirantów rodzi się błędne przekonanie, że bycie świadkiem czy obserwatorem obiektów drugiej i trzeciej osoby jest prawdziwą, prowadzącą do Wyzwolenia [mukti] praktyką Jnana-sadhany i że poprzez obserwowanie obiektów czy świadkowanie im człowiek może się od nich odseparować. Jednakże w istocie takie operowanie uwagą jest wyłącznie metodą dalszego wiązania się z obiektami, a nie odłączania się od nich. Dlatego Śri Ramana naucza, że tylko samo-badanie – które jest uwagą skierowaną wyłącznie na pierwszą osobę lub podmiot – jest jedyną metodą poznania Jaźni i tym samym jedyną metodą odłączenia się od wszystkiego, co jest nie-Jaźnią.

  • Psychologiczna interpretacja starożytnych nauk.

    Niektórzy psychologowie sięgając do starożytnych pouczeń takich jak "Poznaj samego siebie" i przekładając je na język współczesny redefinjują znaczenie użytych przez mędrców pojęć i zmieniają sens ich nauk. Wychodząc od starożytnej mądrości stwierdzają oni, że poznanie swoich myśli, emocji, cech charakteru, osobowości itp. jest "poznaniem prawdziwego ja", a taka wiedza jest "samowiedzą" lub "samopoznaniem". Interpretacje te rozpowszechniają na swoich wykładach, w książkach czy artykułach, nadając im nimb naukowości i popularyzując takie stanowisko.
    Jest to niestety całkowicie niezgodne z istotą nauczania starożytnej wiedzy oraz mędrców i wskazuje na brak elementarnego nawet zrozumienia tych nauk. Posłużenie się taką interpretacją jest w sposób oczywisty przeszkodą w postawieniu nawet pierwszego kroku na ścieżce Śri Ramany.

  • Jnana joga - jogą intelektu.

    Istnieje popularna definicja jnana jogi określająca ją jako „jogę intelektu”.

    Ponieważ ścieżka Śri Ramany prowadzi do prawdziwej wiedzy – Jnany – nazywana jest też czasem ścieżką jnany czy jnana jogą. Jednakże błędem jest kojarzenie ścieżki Śri Ramany z tą uproszczoną definicją i próbowanie podążać nią za pomocą intelektu. Ramana Maharishi jasno mówi, że intelekt nie jest „ja” i żadne intelektualne wysiłki nie doprowadzą do Jnany. W Guru Vachaka Kovai nazywa intelekt antahkaraną – jednym z narządów zdobywania wiedzy, który musi zostać opanowany, aby mógł nadejść świt prawdziwej wiedzy w stanie turiya.

  • Samorealizacja lub inaczej urzeczywistnienie Jaźni (oświecenie(3)) przez tzw. "satsang".

    Obecnie w modzie jest objaśnianie przeróżnych nauk duchowych na spotkaniach określanych mianem „satsangów”; niektórzy twierdzą, że udział w ich "satsangu" daje przebudzenie, oświecenie czy urzeczywistnienie.

    W tradycyjnym ujęciu Satsanga to potężne narzędzie, które usuwa przywiązanie do obiektów tego świata i prowadzi do urzeczywistnienia Jaźni. Jednak słowo „Satsanga” nie oznacza bynajmniej zwykłego spotkania ludzi, którzy uważają się za uduchowionych, czy też spotkania pierwszego lepszego nauczyciela z chętnymi do słuchania go uczniami, a użyte w takim kontekście jest niepoprawne i wprowadza w błąd. Termin „Satsanga” poprawnie użyty stosuje się albo na określenie przebywania w towarzystwie Jnanich [mędrców, którzy urzeczywistnili Jaźń, inaczej Jivanmuktów] albo na określenie wewnętrznego obcowania z Prawdą – Sat; żaden z tych dwóch warunków nie jest spełniony w przypadku popularnych „satsangów” oferowanych dziś przez rozmaitych nauczycieli.

    W chwili obecnej nie jest szerzej znany żaden żyjący w ciele człowiek, który byłby Jivanmuktą (3A) [urzeczywistnionym mędrcem] i udzielałby darśanów umożliwiających przebywanie w jego fizycznej obecności, słusznie nazywanych Satsangą. Z kolei wewnętrzne obcowanie z Sat dokonuje się poprzez praktykę Atma-vichary i wymaga ogromnej dojrzałości, wytrwałości oraz głębokiego zaangażowania w praktykę i na pewno nie jest realizowane poprzez werbalne komunikowanie intelektualnych czy nawet duchowych wglądów, dzielenie się książkową wiedzą, dyskusje czy psychologiczne sesje terapeutyczne z nakładką filozofii non-duality, do których nierzadko sprowadzają się dzisiejsze "satsangi".

    Co więcej, zdarza się, że na takich spotkaniach niepoprawnie interpretuje się nauki Śri Ramany Maharishi czy innych mędrców.

    Niektórzy nawet uczą swoich słuchaczy Atma-vichary mówiąc o niej jednak zazwyczaj nader powierzchownie, co w efekcie przypomina szkołę nauki pływania prowadzoną przez kogoś, kto sam pływać nie potrafi, a swoim uczniom każe dmuchać materace i kłaść się na nich na wodzie mówiąc: „no widzisz, pływasz, pływasz!”. Słuchanie takich interpretacji przez żywiących autentyczne pragnienie Wyzwolenia uczniów i próba kierowania się nimi we własnej praktyce jest w najlepszym razie stratą czasu.

    Samorealizacja istotnie następuje poprzez Satsangę - lecz tylko tę realizowaną jako wewnętrzne obcowanie z Prawdą-Sat w swoim wnętrzu, które dokonuje się powoli za pomocą poprawnie, rzetelnie, wytrwale, żarliwie i z oddaniem wykonywanej praktyki Atma-vichary.

    ____________
    (3) W tradycyjnej Adwaita Wedancie nie używa się terminu "oświecenie" czy "przebudzenie" na określenie najwyższego duchowego stanu - są to pojęcia zaczerpnięte z innych tradycji i niekoniecznie oznaczają to samo, co w Adwaicie określa się mianem "Mukti", "Moksza", "Wyzwolenie" czy "urzeczywistnienie Jaźni". Słów tych nie używał również Ramana Maharishi. Najczęściej, gdy mówił o czystej świadomości lub prawdziwej wiedzy, używał on tamilskiego słowa "arivu", które jest ekwiwalentem sanskryckiego słowa "jnana". Często stosował również sanskrycki termin "atma-jnana" na określenie urzeczywistnienia Jaźni oraz inne sanskryckie słowo "mukti" lub tamilskie "mutti" na duchowe Wyzwolenie.
    Jednak w dzisiejszych czasach terminy "przebudzenie" czy "oświecenie" są dość powszechnie używane w kontekście niedualnych nauk Adwaity, co naszym zdaniem przyczynia się do ogromnego pojęciowego chaosu i tym samym rozmydlenia tych nauk, jeśli uwzględnić jeszcze inne niedbale używane słowa. Niektórzy używają nawet słowa "oświecenie" do objaśniania nauk Ramany Maharishi argumentując, że czynią tak, bo jest to słowo z którym ludzie wkraczający na duchową ścieżę są obeznani, które pozytywnie kojarzą i wobec którego mają już na wstępie określone oczekiwania. Naszym zdaniem używanie nieadekwatnych pojęć jako swego rodzaju przynęty, zachęty czy ukłonu w stronę predefiniowanych mentalnych stereotypów jest oględnie mówiąc nienajlepszym pomysłem.
    Łatwo sobie wyobrazić do jakiego chaosu i pomieszania doprowadziłoby takie podejście, gdyby zaaplikować je w szkolnictwie wyższym i zamiast uczyć rozpoczynających naukę studentów nowych, właściwych danej dyscyplinie pojęć, pozostać przy znanych im pojęciach przyniesionych z innych dziedzin, no bo skoro je już znają i tak pozytywnie kojarzą, to po co im utrudniać i mącić w głowach...

    Więcej na temat nadużywania terminu "oświecenie" i wynikających z tego konsekwencji można znaleźć we wspołczesnej literaturze duchowej.

    (3A) Co oczywiste, nie znamy wszystkich prowadzących tzw. satsangi; nie można wykluczyć, że jednak żyje obecnie w ciele jakiś urzeczywistniony mędrzec i prowadzi autentyczne Satsangi. Jeśli się o takim dowiemy, niezwłocznie umieścimy taką informację na stronie.


  • Natychmiastowe "urzeczywistnienie".

    Zarówno śastry jak i Ramana Maharishi mówią, że urzeczywistnienie wydarza się w ułamku sekundy, czyli można powiedzieć: jest natychmiastowe.

    Niektórzy czytając takie pouczenie dochodzą do wniosku, że słowa te oznaczają, iż nie ma żadnej potrzeby wykonywania wymagającej wysiłku czy zabierającej czas praktyki, ponieważ urzeczywistnienie wydarza się w momencie, w którym oni pojęli znaczenie nauk np. przeczytawszy je.

    Czy aby na pewno?

    Śastry i Ramana mówią o akcie wieńczącym duchową drogę aspiranta, który wydarza się w ułamku sekundy, jednak poprzedzony jest długimi latami [wcieleniami] żmudnej, we wstępnej fazie wymagającej ogromnego wysiłku praktyki. Cały proces przypomina dojrzewanie jabłka: jego dojrzewanie od stadium pączka do w pełni dojrzałego owocu zajmuje wiele czasu, jednak samo odpadnięcie od gałęzi i opadnięcie na ziemię – będące tutaj analogią urzeczywistnienia – zajmuje sekundę(4).

    Natomiast ludzie, którzy upraszczają i błędnie interpretują tę naukę, za urzeczywistnienie biorą zrozumienie, uświadomienie sobie czy błysk intuicji, który podobnie jak urzeczywistnienie wydarza się natychmiast, nie jest jednak związany z zerwaniem przywiązań, utożsamienia z ciałem, zniweczeniem sasnsakar/wasan czy zerwaniem węzła ciało-świadomość, lecz jest zaledwie duchowym wglądem w sens nauk, będącym poślednim stopniem praktyki duchowej [wg Vasisthy drugim stopniem na siedmiostopniowej ścieżce mądrości].

    Trzymając się analogii jabłka duchowy wgląd można by porównać do aktu zapylenia kwiatu, który teraz może powoli rozkwitać, wzrastać, dojrzewać i przeobrażać się w owoc [o ile zapylenie się powiodło], jest to jednak stan jeszcze bardzo odległy od odpadnięcia od gałęzi w pełni dojrzałego owocu i wcale tego nie gwarantuje.

    Śiastry z rozmysłem nazwały stan po urzeczywistnieniu „czwartym stanem” - tym samym wyraźnie odróżniając go od trzech znanych nam względnych stanów [jawa, śnienie i sen głęboki] - dając nam do zrozumienia, że urzeczywistnienie jest nieodłącznie związane z przekroczeniem tych trzech stanów i zakończeniem funkcjonowania na względnym poziomie bytu po to, by aspiranci, którym przydarzył się duchowy wgląd, a którzy nadal niezmiennie funkcjonują uwikłani w realia świata przejawionego, nie brali go czasami za urzeczywistnienie Jaźni.

    ____________
    (4) Gwoli ścisłości należy dodać, że obok następującego stopniowo Wyzwolenia [krama mukti] znane jest również nagłe, natychmiastowe Wyzwolenie [akrama mukti], lecz jedynym znanym przykładem takiego nagłego procesu jest Śri Ramana Maharishi, który sam kiedyś powiedział: "Zanim przeszedłem jakikolwiek stopień z krama mukti zostałem porwany przez akrama mukti".
    Niektórzy twierdzą, że po darśanie Śri Ramany doznali takiego nagłego Wyzwolenia, jednakże nie ma na to potwierdzenia; co więcej, ich zachowania, książki które napisali czy nauki które głosili po tym wydarzeniu wskazują raczej, że miało ono chakarter przemijalnego doświadczenia aham-sphurany lub pośrednich stanów przebudzenia/oświecenia, a nie ostatecznego, trwałego i niezmiennego stanu Wyzwolenia.

    Dobrym przykładem jest tutaj przypadek Kunju Swamiego, który po przybyciu do Ramany Maharishi został przez Bhagawana podczas darśanu obdarzony spojrzeniem, które przyniosło ze sobą doświadczenie Jaźni ze wszystkimi tego konsekwencjami. Kunju Swami uznał, że jest to ostateczne urzeczywistnienie Jaźni stwierdził więc, że dłużej nie potrzebuje już przebywać w towarzystwie Śri Ramany, gdyż wszystko co było do wykonania zostało wykonane, wrócił zatem do domu ciesząc się tym stanem. Wkrótce okazało się jednak, że zaczął on powoli przemijać aż w końcu został niemal całkiem utracony. Kunju Swami wrócił wówczas do Śri Ramany zdając sobie sprawę, że pomylił przemilajne doświadczenie sphurany z permanentnym stanem swarupy i pozostał z Bhagawanem aż do końca jego życia w ciele, większość z tego czasu przeznaczając na próbę urzeczywistnienia tego drugiego.
    Wielu ludzi relacjonowało podobne doznania i doświadczenia w obecności Ramany Maharishi; prawdopodobnie cześć z nich – w odróżnieniu od Kunju Swamiego – z tego czy innego powodu nie zorientowała się, że stan którego doświadczyli nie był jeszcze ostatecznym stanem i uznała, że zakończyła już swoją duchową drogę.


  • Uświadomienie sobie Jaźni.

    W wielu angielskich tekstach/przekładach nauk Adwaity bądź Ramany Maharishi – które są następnie tłumaczone na polski – w kontekście najwyższego duchowego spełnienia używa się wieloznacznego słowa „realize”, które w tłumaczeniu na j. polski może oznaczać m.in.: „uświadomić sobie”, „zrealizować”, „zrozumieć”, „zdać sobie sprawę”, „uzmysłowić sobie”, „urzeczywistnić”, „wykonać”, „uprzytomnić” itp.

    Większość z tych słów obciążona jest w naszym języku silnymi pospolitymi, przyziemnymi konotacjami i z tego względu niezbyt nadaje się do wyrażania nader subtelnego duchowego momentu „osiągnięcia” stanu niedualnego, ponieważ niesie ze sobą duże ryzyko błędnego odczytu [zrozumienia] przez wielu z adeptów, którzy skłonni są podstawić pod przeczytane słowo takie znaczenie, które jest najbardziej ugruntowane w ich umysłach, co wiązać się może z dużym prawdopodobieństwem wypaczenia istoty pouczenia.

    Ponadto naszym zdaniem część z tych wyrażeń np. „uświadomić sobie”, które jest dość często używane w kontekście o jakim mowa, z definicji zakłada istnienie tego, który sobie coś uświadamia a wraz z nim całej triady [ten który sobie coś uświadamia; to, co jest uświadamianie; proces uświadamiania] i jako takie niezbyt dobrze nadaje się do opisu zjawiska niedualnego, w którym istnieje tylko Jednia bez dwójni, więc nie istnieje wspomniana triada.

    W potocznym rozumieniu znaczenie słowa „uświadomić” jest bardzo bliskie wyrażeniu „zdać sobie sprawę z czegoś” i jako takie wydaje się być bardziej stosowne do opisu zjawisk dualnych niż stanu niedualnego. Ktoś może sobie np. „uświadomić”, że się starzeje, że za dużo pracuje, że nie czuje się dobrze itp. ale niedualne zakończenie duchowej ścieżki nie jest aktem „uświadomienia” tej samej natury co powyższe przykłady. Używanie tego słowa może w umysłach aspirantów stworzyć jednak takie wrażenie i spowodować wyciąganie błędnych wniosków. Tacy uczniowie mogą sądzić, że zdawszy sobie w sferze mentalnej sprawę, że nie są ciałem lecz Jaźnią, właśnie zakończyli duchową ścieżkę adwaitawedantycznej praktyki, gdy tymczasem jeszcze nawet na nią nie wkroczyli.

  • Uważność a samouważność.

    Istnieją różne – znane od wieków lub uwspółcześnione - techniki wykorzystujące uważność/uwagę. Wszystkie one [poza Atma-vicharą] polegają na takim operowaniu uwagą, że kierowana jest ona na obiekty/przedmioty różne od nas samych [np. oddech, wrażenia powstające w ciele, myśli, itp.], podczas gdy Atma-vichara jest wyłącznym kierowaniem uwagi na siebie [ja, „ja jestem”, Jaźń] z wykluczeniem wszelkich obiektów, stąd jej inna nazwa: samo-uważność.

    Jeżeli kierujemy uwagę na cokolwiek co jest możliwe do oddzielenia od nas samych [tzn. możemy bez tego istnieć np. w głębokim śnie], będzie to kierowaniem uwagi na zewnątrz, na obiekty.

    Najprościej mówiąc:

    Atma-vichara = uważność + „ja jestem”.
    Inne techniki = uważność + obiekty.



    Adepci niezmierzający do Wyzwolenia mogą odnieść pewne względne korzyści ze stosowania metod kierujących ich uwagę na zewnętrzne obiekty, ponieważ ich umysł poprzez siłę koncentracji uwagi wzmocni się.
    Jednakże adepci dążący do Wyzwolenia korzyści nie odniosą – ich umysł choć się wzmocni to przy tym niepoprawnie się ukierunkuje, przez co oddalą się oni od celu jakim jest Moksza i będą musieli włożyć dodatkową pracę, żeby przekierować umysł na właściwe tory. Takiemu adeptowi może być trudniej skierować uwagę na podmiot, kiedy będzie podejmował praktykę Atma-vichary, niż gdyby nie stosował tych metod; de facto takie zjawisko było wielokrotnie obserwowane w otoczeniu Śri Ramany, kiedy to szczerzy i gorliwi uczniowie nie praktykujący wcześniej żadnych specjalnych technik czynili szybsze i większe postępy na drodze samouważności, niż ci, którzy przychodzili do niego z umysłami już uwarunkowanymi poprzez wcześniejsze stosowanie praktyk przeznaczonych dla mniej dojrzałych adeptów.

    Można to porównać do wydobywania z morza znajdującej się na jego dnie perły. Atma-vichara jest techniką nakierowania się na miejsce w którym znajduje się perła i nurkowania w głąb z kamieniem przywiązanym do pasa, podczas gdy inne „uważnościowe” metody są pływaniem po powierzchni morza w różne strony – co prawda adepci nauczą się w ten sposób dobrze pływać i wyrobią sobie potrzebną siłę mięśni, jednak oddalą się od miejsca w którym leży perła i będą mieć trudności z trafieniem w nie, nie nabędą też umiejętności nurkowania, skutkiem czego wydobycie jej może być dla nich znacząco trudniejsze.

    Dlatego wszystkim, którzy szczerze i gorliwie dążą do Wyzwolenia krocząc ścieżką Śri Ramany radzimy trzymać się z daleka od "praktyk uważnościowych" kierujących uwagę na cokolwiek poza „ja jestem”. Przy czym techniki uważnościowe będące próbą stowrzenia hybrydy uważności przedmiotowej z Atma-vicharą, na przykład nakazujące adeptowi skupienie uwagi na wrażeniach odbieranych przez zmysły i zadaniu wówczas sobie pytania "Kim ja jestem" też nie są Atma-vicharą, najczęściej będąc w niej raczej przeszkodą niż pomocą.

  • Czasowe a bezczasowe „tu i teraz".

    Wielce popularnym wśród ludzi zainteresowanych duchowością stało się w ostatnich latach pouczenie o konieczności życia w „tu i teraz” zachwalane jako panaceum na wszelkie bolączki życia. Pouczenie to, jak wiele obiegowo funkcjonujących duchowych nauk, ma swoje korzenie w naukach starożytnych bądź nowożytnych mędrców, jednak podobnie jak i inne pouczenia nie uniknęło reinterpretacji i zasadniczej zmiany sedna.

    Zdecydowana większość promujących dzisiaj „tu i teraz” mówi o życiu w „tu i teraz” jako o skupianiu się na aktualnie pojawiających się w czasie teraźniejszym wydarzeniach/wrażeniach i przeżywaniu ich w pełni, bez myślenia ani o tym co będzie później ani o tym co było wcześniej. Innymi słowy, zaleca się jak najpełniejsze życie czasem teraźniejszym bez trosk o przyszłość i przeszłość – nie są przy tym stawiane żadne dodatkowe warunki ani wymagania. To stanowi zasadniczy rdzeń popularnego współczesnego nauczania o „tu i teraz” i z reguły nauczanie to nie wychodzi jakkolwiek poza tak lub podobnie sformułowaną tezę. Mówi się więc o czasowym „tu i teraz”, przeżywanym przez osobę na względnym planie życia.

    Jest to diametralnie odmienna interpretacja sensu pouczenia o życiu „tu i teraz” od tego co - poprzez pozornie to samo pouczenie - zalecają mędrcy. Mędrcy nie nauczają bowiem o „tu i teraz” leżącym w czasie teraźniejszym lecz o bezczasowym „tu i teraz”, którym żyć można dopiero pod warunkiem nieobecności ja osobowego i czasu teraźniejszego.

    Najprościej mówiąc:

    Czasowe „tu i teraz” = życie ja osobowego w czasie teraźniejszym.
    Bezczasowe „tu i teraz"" = życie poza czasem bez pojawiania się ja osobowego.

    Przy czym bezczasowe „tu i teraz" zjawia się w wyniku wnikania w ja [pierwszą osobę/czas teraźniejszy] i odkrycia tym sposobem braku realnego istnienia pierwszej osoby/czasu teraźniejszego.

    Popularne czasowe „tu i teraz” może przynosić człowiekowi pewne dość ewidentne psychologiczne korzyści, wynikające ze skupienia na chwili obecnej i odcięcia tym samym wielu niepotrzebnych trosk i zmartwień z przeszłości czy przyszłości. Jednak ma to z reguły charakter krótkotrwały i związane jest z przyjęciem bardzo uproszczonego i mało realnego założenia, że potrafimy z marszu tak pokierować myślami, że przestaną one wybiegać w przód i w tył i cudownie znikną na komendę „tu i teraz”.

    Co prawda można powiedzieć, że tak sformułowana czasowa koncepcja jest kroczkiem we właściwym kierunku, ponieważ nakierowywuje na pierwszą osobę [czas teraźniejszy], jednak jeżeli wykonaniu tego kroczku nie będzie towarzyszyć wniknięcie w istotę tej pierwszej osoby [czasu teraźniejszego] z intencją poznania ostatecznej prawdy o niej [nim], wówczas takie czasowe "tu i teraz" nie przyniesie wielkich korzyści.

    Życie bezczasowym „tu i teraz” jest najwyższą formą duchowej praktyki i duchowego życia człowieka [i życia w ogóle], tym samym co Śri Ramana zalecał słowami "summa iru”- tylko bądź, i wymaga porzucenia ja osobowego wraz ze wszystkimi tego konsekwencjami, do czego droga wiedzie przez bardzo rzadki, wymagający i wzniosły tapas; nie jest to tym samym, co życie w czasowym „tu i teraz”.



  • Wyzwolenie warunkowe.

    Są tacy, którzy deklarują, że kierują się naukami Śri Ramany; zapewniają, że dziarsko kroczą jego ścieżką a ich jedynym celem jest Wyzwolenie, ale... - i tutaj następuje lista warunków, pod jakimi to Wyzwolenie mogłoby u nich ewentualnie nastąpić.

    Wydają się przy tym zapominać, że każdy taki warunek jest formułowany jest przez ich „ja” osobowe [ego], które tym sposobem modyfikuje ścieżkę duchową tak, by ta była dla niego bezpieczna, a tym samym nieskuteczna w drodze do Wyzwolenia. Każde takie obostrzenie jest wypadkową różnorodnych aktywnych wasan, podczas gdy do praktykowania Atma-vichary potrzebna jest dominacja i ostatecznie pozostanie tylko jednej wasany: sat-wasany, dyspozycji do trzymania się wyłącznie Jaźni.

    Ścieżka Śri Ramany polegająca na odżywotnieniu ego wychodzi poza jego dominium i prowadzi do jego anihilacji, siłą rzeczy nie pozstawia więc żadnego miejsca na stawianie przez ego jakichkolwiek warunków i spełnianie ich.



  • Podczas praktyki coś „wychodzi”.

    Na różnych pośrednich duchowych ścieżkach można się spotkać z tzw. „wychodzeniem” w czasie praktyki z umysłu różnych niewidocznych wcześniej problemów (np. emocji, lęków), z którymi trzeba się w ramach tych scieżek zmierzyć, skonfrontować bądź je przepracować.

    Podobne sytuacje nie zdarzają się na bezpośredniej ścieżce praktyki Atma-vichary. Jeżeli komuś coś takiego się przytrafia, jest to oznaką, że albo wykonuje praktykę nieprawidłowo, albo właśnie przestał ją wykonywać, albo podejmuje na niej dopiero bardzo wstępne kroki i de facto jeszcze właściwej praktyki nie rozpoczął.

    Praktyka Atma-vichary jest praktyką trzymania się Jaźni, a nie konfrontacji z umysłem. Na tej drodze będące źródłem problemów wasany/sanskary są niszczone na skutek samego tylko trzymania się Jaźni, a nie na skutek aktywnej z nimi walki czy jakiejś innej metody ich przepracowywania.

    Jeżeli u kogoś, kto praktykuje Atma-vicharę „wychodzą” w czasie praktyki jakieś rzeczy w umyśle oznacza to, że właśnie przestał utrzymywać uwagę na „ja jestem” i w tej samej chwili wyszedł z praktyki - zatem problemy pojawiły się nie w czasie praktyki, lecz w czasie wyjścia z niej spowodowanego brakiem samo-uważności.

    W przypadku silnych wasan, które znacząco utrudniają utrzymanie uwagi wewnątrz i powodują tarcia, Śri Sadhu Om zaleca wykonywanie naprzemiennie śrawany, manany i nididhyasany.
    Tak długo jak długo wasany [skłonności do kierowania się na zewnątrz] są silne, umysł będzie częstokroć pociągany na zewnątrz, tak że powtarzane wysiłki by kierować się do wewnątrz będą wytwarzać pewne tarcie i napięcie. Z uwagi na to Sadhu Om poleca nie forsować na siłę ciągłej nididhyasany [praktyki samobadania] lecz w zamian zaleca co pewien czas robić odpoczynek i w tym czasie wykonywać śrawanę [czytanie lub wysłuchiwanie nauk] lub mananę [rozważanie nauk].

  • Przyjmowanie niedualnej perspektywy w działaniach.

    W jednym z utworów przypisywanych Śri Śankarze znajduje się ważne ostrzeżenie, na które zwraca uwagę również Śri Ramana. „Poszukujący powinien nieustannie rozważać w swym wnętrzu prawdę o niedualności, jednak nie powinien próbować stosować jej w swych działaniach [...]”

    Na pierwszy rzut oka stwierdzenie to wydaje się nieuzasadnione. Niejeden wkrótce po zapoznaniu się z naukami o niedualności próbuje obierać je za punkt wyjścia do podejmowanych przez siebie działań, uznając to jak najbardziej za stosowne i właściwe - przecież chce ze zrozumianej właśnie przez siebie niedualnej perspektywy objąć wszystkich i wszystko niedualną jednią, cóż w tym może być złego?

    Przyjmujący taką postawę nie biorą jednak pod uwagę faktu, że tak długo jak długo żyje i działa nasze ego, niemożliwe jest autentyczne przyjęcie niedualnej perspektywy, a jedyne co możemy przyjąć to wyobrażona przez ego niedualna perspektywa, czyli fałszywa niedualna perspektywa. Rozważanie prawd Adwajty pomaga w rozpuszczeniu ego i umacnia w oddaniu prawdzie, jednak działania biorące za punkt wyjścia najwyższe nauki o niedualności mogą być zabójcze, ponieważ to przysłaniający nam prawdę wróg [ego] kierowałby nimi.

    Ta długo, jak długo na skutek aktywnego poczucia ego istnieje błędna, dualna wiedza, a dwoistość postrzegana jest jako rzeczywista, jakiekolwiek działania oparte prawdziwie na nauce o niedualności są niemożliwe. Jedynie urzeczywistniony mędrzec może prawdziwie stosować nauki o niedualności. Od wyobrażania sobie niedualności i prób stosowania takiej wyobrażeniowej niedualności w działaniu można co najwyżej pogrążyć się głębiej w odmętach pomieszania i dorobić opinii oszołoma.

  • Doświadczanie "pustki".

    Niektórzy adepci twierdzą, że praktykując Atma-vicharę doświadczają „pustki” lub też, że „pustka” jest w ich przekonaniu stanem ostatecznym wieńczącym duchową drogę człowieka. Również niektóre szkoły duchowe utrzymują, że ostatecznie nie pozostaje żadna Jaźń, jest tylko pustka [śunja].

    Ramana Maharishi w następujących wypowiedziach odniósł się do zjawiska tzw. „pustki”:

    „Poprzez zwrócenie się ku Jaźni niszczysz swoje urojenia - ten świat; to co wówczas pozostaje, „pustka”, jest przez ciebie - Jaźń - poznawane; aby więc zniszczyć i tę [pozorną] pustkę zanurz ją w oceanie Świadomości Jaźni.”

    „Patrząc z punktu widzenia samo-istniejącej wiecznej Przyczyny nawet trzy, siedem, czy dwadzieścia jeden światów będzie się jawić jako rzeczywiste. Jednak jeżeli ktoś dostrzega jako rzeczywiste jedynie nazwy i formy tego świata, wówczas nawet ich przyczyna, Brahman, będzie się wydawać czymś całkowicie nieistniejącym lub pustką [śunja].”

    „Z pewnością istnieje rzeczywistość [sąt-vastu], która jest Jnananandą; ten stan nie jest pustką [śunja], lecz doskonałą pełnią [purna].”

    „Stan całkowicie pozbawiony wiedzy i niewiedzy jest prawdziwą świadomością. Stan poznawania nie jest prawdziwą świadomością. Ponieważ Jaźń jaśnieje samoistnie, bez poznającego i poznawanego, jest prawdziwą świadomością; nie jest pustką. Wiedz to.”


    Śri Ramana stwierdza więc jednoznacznie, że coś takiego jak „pustka” na pewno nie jest ostatecznym stanem urzeczywistnienia Jaźni czy Wyzwolenia. Jako że mówi z punktu widzenia tego, kto ten stan „osiągnął”, mamy prawo zakładać, że wie o czym mówi.

    W powyższych pouczeniach wskazuje również kiedy niektórym adeptom może się wydawać, że mają do czynienia z "pustką" i co powinni wówczas zrobić oraz jaki punkt widzenia powoduje dostrzeganie "pustki" [śunja] nawet w Brahmanie, Jaźni, która jest pełnią [purna]. Podobnie żaden z ważniejszych uczniów Śri Ramany nie mówił nigdy o doświadczaniu „pustki” w praktyce Atma-vichary czy tym bardziej „pustce” jako ostatecznym, najwyższym duchowym stanie. Co prawda o coś podobnego we własnej praktyce medytacyjnej zapytał kiedyś Ramanę Swami Annamalai - było to wtedy, kiedy głównie pracował nad budową aśramy i nie zabrał się jeszcze dobrze za Atma-vicharę - co jednak spotkało się z dezaprobatą Bhagawana i komentarzem sugerującym występowanie podobnych zjawisk u początkujących adeptów. My również nigdy nie spotkaliśmy się z doświadczaniem „pustki” w Atma-vicharze i nie bardzo wiemy, o co mówiącym o niej chodzi.

    Najprostsza logika podpowiada, że jeżeli jest ktoś, kto doświadcza tzw. „pustki” a później to pamięta i o tym opowiada, to ta „pustka” siłą rzeczy nie może być ogarniającą wszystko rzeczywistą pustką, ponieważ człowiek ten musiał istnieć w tym wydarzeniu, żeby później być w stanie o nim opowiedzieć – zatem w całym tym doświadczeniu było coś co trudno nazwać pustką: jego istnienie.

    Niemniej jednak można wskazać kilka czynników, w których doszukiwanie się „pustki” może mieć swoje źródło.

    Po pierwsze „pustka” może być zakodowana w pewnych predefiniowanych kalkach umysłowych wyniesionych z innych tradycji duchowych czy religijnych z którymi adept przystępuje do praktyki Atma-vichary i które nakłada na nią - wydaje mu się więc, że doświadcza „pustki” , bo tak wcześniej zaprogramował się jego umysł. W takiej sytuacji najlepiej pozbyć się tych kalek. Już z obserwacji uczniów Ramany wynikało, że ludzie przychodzący do Bhagawana z czystym umysłem i gorącym pragnieniem Wyzwolenia, nieobciążeni żadnymi praktykowanymi wcześniej metodami i niezaimpregnowani żadnymi duchowymi czy religijnymi dogmatami czynili szybsze i większe postępy od tych, którzy przychodzili z biegle opanowanymi pośrednimi praktykami i głową pełną duchowej wiedzy, a którzy miewali spore problemy z odrzuceniem całego tego bagażu, żeby móc efektywnie praktykować Atma-vicharę.

    Po drugie, można napotkać pewien etap praktyki, w którym wydaje się, że sfera mentalna została już opanowana, jednak nie doszło jeszcze do uchwycenia poczucia „ja jestem” lub inaczej umysł nie został jeszcze zanurzony w Jaźni; dzieje się tak zwykle dlatego, że aktywne są jeszcze subtelniejsze mentalne poziomy – tak więc de facto nadal odbywa się ruch myśli - co przeszkadza w uchwyceniu „ja jestem”. W takiej sytuacji należy pogłębić praktykę i zgodnie z pouczeniem Śri Ramany zanurzyć umysł w Jaźni, wówczas to poślednie doświadczenie zniknie.

    Po trzecie, skłonność do mówienia o „pustce” jako ostatecznym doświadczeniu mają ci, którzy teoretycznie, intelektem próbują opisać stan niedualny, najczęściej zresztą przed tą "pustką" żywiąc obawę.

    W Padamalai znajdziemy do tego odniesienie mówiące:

    „Padam jest Jaźnią, czystą świadomością, bezkresnym przestworem, którego boją się ignoranci i który ich mentalnie odrzuca, gdyż myślą, że jest pustką.”

    Takich ludzi zachęcamy do własnej praktyki atma-sadhany, żeby sami mogli zweryfikować prawdziwość twierdzeń o „pustce”.

    Śri Ramana Maharishi nie pozostawia najmniejszych wątpliwości: stan urzeczywistnienia Jaźni czy Wyzwolenia [Mukti, Moksza] jest doskonałym doświadczaniem pełni istnienia, świadomości i szczęśliwości - nie jest pustką.

  • Najpierw urzeczywistnienie potem oczyszczenie.

    Bywają ludzie mówiący mniej więcej tak: „Przeżyłem doświadczenie urzeczywistnienia Jaźni [lub Nirwany, Mokszy itp.] po czym przyszedł trudny czas oczyszczania umysłu”.

    Niestety w pratyce taka kolejność nie występuje – po urzeczywistnieniu Jaźni nie może już być mowy o oczyszczaniu umysłu, ponieważ w akcie urzeczywistnienia umysł zostaje zniweczony lub rozpuszczony w Jaźni [mano-nasa] i nie może się odrodzić. Nie da się oczyszczać czegoś, czego nie ma.

    Zdarza się jednak - i wcale nie jest to niezwykłą rzadkością - że człowiek otrzymuje doświadczenie przebłysku swojej własnej prawdziwej natury, które choć nosi jej wyraźne znamiona nie jest jeszcze jednak urzeczywistnieniem – nie jest pełne, nie niweczy umysłu, ma krótkotrwały charakter i przemija. Nie jest to jednak jeszcze koniec drogi, lecz - jeśli doświadczenie to zostanie właściwie spożytkowane - dopiero jej początek.

    Jeśli ktoś doznał samoistnie takiego doświadczenia które przeminęło, po czym pojawiły się wynikłe z nieczystości umysłu problemy, to nie było to jeszcze urzeczywistnieniem Jaźni. Przestrzegamy przed hurra euforią i ogłaszaniem się nowym Buddą po takim doświadczeniu.



  • Czasowa rezygnacja z Atma-vichary na rzecz innych praktyk.

    Wobec trudności napotykanych z Atma-vicharą u wielu pojawia się chęć rezygnacji z tej bezpośredniej praktyki na rzecz innych, pośrednich i w ich odczuciu łatwiejszych.

    Odnosząc się do tego Swami Annamalai powiedział w jednej z rozmów:

    Rozmówca: Atma-vichara jest dla wielu ludzi bardzo trudna. Nawet większość z uczniów Bhagawana wydaje się podążać ścieżką bhakti. Jeżeli człowiek nie jest w stanie wykonywać skutecznie vichary to czy powinien najpierw oczyścić umysł np. poprzez mantrę?

    Swami Annamalai: Nie. Jeżeli masz jakiekolwiek pociąg do podążania ścieżką Atma-vichary powinieneś nią podążać nawet jeśli czujesz, że nie jesteś w tym za dobry. Jeżeli chcesz wykonywać Atma-vicharę poprawnie i skutecznie powinieneś się trzymać wyłącznie tej jednej metody. Inne metody mogą być na swój sposób dobre, ale nie jako przygotowanie do Atma-vichary.

    Jeśli chcesz na poważnie zostać dobrym skrzypkiem to bierzesz lekcje u dobrego nauczyciela i ćwiczysz ile tylko możesz. Jeżeli napotkasz jakieś trudności nie zmieniasz skrzypiec na klarnet na kilka miesięcy, lecz trzymasz się wybranego instrumentu i kontynuujesz ćwiczenia aż pokonasz przeszkodę.

    Najlepszym przygotowaniem do Atma-vichary jest Atma-vichara.”

    Jeżeli ktokolwiek, kto czuje w sobie pociąg do Atma-vichary, lecz napotyka w jej praktykowaniu trudności i wpada na pomysł, by w ramach przygotowań praktykować przez pewien czas jakąś inną metodę, to nie pokona tym sposobem stojącej przed nim przeszkody i w wyniku takiego zabiegu nie odniesie na ścieżce Atma-vichary żadnej korzyści; wręcz przeciwnie, może np. błędnie ukierunkować swój umysł przez tę pośrednią praktykę i kiedy zdecyduje się na powrót do samouważności będzie miał do pokonania zamiast jednej przeszkody dwie.

    Podkreślamy jednak, że zalecenie to dotyczy adeptów, których Atma-vichara pociąga i którzy są nią zainteresowani.

  • Wyjście z ciała.

    Bywają tacy, którym przydarza się coś, co popularnie nazywane jest „wyjściem z ciała”. Doświadczający tego zjawiska ludzie opisują je zazwyczaj jako poczucie oddzielenia się od swojego fizycznego ciała i przebywania obok, obserwowania tego ciała gdzieś z góry lub z boku. Niektórym może przyjść do głowy, że takie „wyjście z ciała” to to samo co zerwanie węzła ciało-świadomość o którym mówi się w kontekście Atma-vichary.

    Takim ludziom przypominamy nauki Adwaity, które mówią o kilku ciałach począwszy od fizycznego a skończywszy na przyczynowym; wszystko to są ciała i wszystkie formują węzeł ciało-świadomość. „Wyjście z ciała” polegające na odseparowaniu się od ciała fizycznego nie jest jakimś duchowym osiągnięciem [choć czasami zdarza się np. przy praktykowaniu określonych rodzajów jogi] w kontekście nauk Adwaity i jest w zasadzie tożsame z opuszczeniem ciała fizycznego w czasie snu i uchwyceniem się subtelnego, sennego ciała.

    Zdecydowanie nie o to chodzi.



  • Niemożność doświadczenia nieobecności ego podczas sadhany oraz teoria 180 stopni.

    Są komentatorzy nauk Śri Ramany którzy twierdzą stanowczo, że niemożliwym jest doświadczenie braku ego na etapie praktyki, gdyż już jedorazowa nieobecności ego związana jest z całkowitym jego zniweczeniem, ostateczną i nieodwracalną jego śmiercią, zerwaniem węzła ciało-świadomość, urzeczywistnieniem Jaźni i Wyzwoleniem; tak więc nieobecność ego jest końcem praktyki a nie jej częścią i wydarza się tylko raz jako zwieńczenie ścieżki. Należy próbować – mówią – lecz nigdy wcześniej niż w momencie urzeczywistnienia nie doświadczymy warunkowanego brakiem ego prawdziwego smaku Jaźni, będziemy tylko mniej lub bardziej blisko niego, doświadczając niepełnego i ograniczonego a więc wadliwego smaku Jaźni, wadliwej i niepełnej szczęśliwości.
    Podpierają to wywiedzioną z nauk Śri Sadhu Om teorią 180 stopni która mówi, że jednorazowe odwrócenie uwagi o 180 stopni z obiektów na „ja jestem” kończy drogę adepta oraz że w czasie sadhany wejście w taki stan i powrót z niego jest niemożliwy, zawsze jest to maksymalnie nie więcej niż 179 stopni. Jedyny tymczasowy stan nieobecności ego jaki ludzie ci dopuszczają przed urzeczywistnieniem Jaźni jest to stan głębokiego snu [lub pokrewne mu „nieświadome” stany np. omdlenia czy kevala nirvikalpa samadhi], który jednak jest stanem mano-laya nie dającym żadnych korzyści na duchowej ścieżce i nie liczy się.

    W innym miejscu ci sami komentatorzy głoszą, że poprawnie rozumiana ścieżka Śri Ramany jest drogą na której cel i ścieżka są tej samej natury - którą jest szczęśliwość [czyli Jaźń i brak ego] - ponieważ natura ścieżki nie może być różna od natury celu do którego prowadzi, bowiem ścieżka o naturze różnej od natury celu nie doprowadzi do niego, co jest skądinąd fundamentalną, słuszną i niepodważalną zasadą. Jednakże powołując się na tę zasadę warto zauważyć, że wprost zaprzecza ona poprzedniej tezie o niemożności doświadczenia braku ego podczas kroczenia ścieżką Atma-vichary, gdyż jeżeli nie ma doświadczenia Jaźni na ścieżce to ścieżka ta nie doprowadzi do Jaźni – natura drogi różni się od natury celu.

    Jak jest w istocie? Przy rozważaniu tej kwestii proponujemy zwrócić uwagę na kilka rzeczy.

    1. Po pierwsze gdy Bhagawan Śri Ramana opisuje właściwą praktykę Atma-vichary w 19 wersie Istoty Pouczeni mówi:

    „Kiedy podczas wyłaniania się „ja”- myśli, bada się:
    «Skąd wyłania się „ja”?»,
    To „ja” znika.
    To jest właśnie Samobadanie.”

    W przekładzie angielskim w trzecim wersie znajduje się jednoznaczny zwrot „the ‘I’ will die” znaczący dosłownie „ja umrze”, natomiast w oryginalnej tamilskiej wersji użyte są w tym miejscu słowa „talai-sayndidum” których literalny przekład brzmi „skłania swą głowę”, a które potocznie są stosowane na określenie zjawiska śmierci.
    Jednakże czy Bhagawan używając tego zwrotu nie odniósł się do szerszego kontekstu nieobecności „ja” niż jego ostateczna śmierć i czy polskie tłumaczenie „ja znika” nie jest właściwszym oddaniem sensu tej nauki niż definitywne angielskie „umrze”? Gdyby Bhagawan mówił tutaj wyłącznie o ostatecznej anihilacji ego i jego nieodwracalnej śmierci, w następnym wierszu użyłby prawdopodobnie znamionującego ostateczny stan terminu jak np. „Atma-jnana” czy „Wyzwolenie” [jak zrobił np. w jednej z rozmów zapisanych w Talks with...], a nie słowa „Samobadanie”. Mówiąc „samobadanie” w naszym przekonaniu dopuścił znikanie ego również na etapie praktyki samobadania.

    2. Po drugie, powołując się na nauki Sadhu OM warto zajrzeć do jego opus magnum czyli Ścieżki Śri Ramany, w której opisuje on w szczegółach praktykę Atma-vichary.

    W rozdziale zatytułowanym „Technika Atma-vichary” Sadhu Om mówi, że na etapie praktyki nie tracąc świadomości aspirant wchodzi w stan podobny do snu głębokiego, który pozbawiony jest wszelkich atrybutów czy dodatków do „ja jestem”, odczuwając jednak ogromną różnice pomiędzy tym stanem a snem głębokim, tym samym wskazując, że nie jest to stan mano-laya.

    Dalej pisze:
    „...w każdej chwili, kiedy aspirant podczas praktyki (sadhany) zostaje wyrwany z tego podobnego do snu stanu, wie z absolutną pewnością ‘Nie spałem, przez cały czas byłem w pełni świadom siebie’...” - dając do zrozumienia, że podczas praktyki w ten stan się „wchodzi” i z niego „wychodzi” nie tracąc przytomności.
    Chwilę później dodaje:
    „...Ci, którzy po wielokroć na skutek praktyki doświadczali usunięcia ego, są obeznani z doświadczeniem (własnego) czystego bytu-świadomości ‘ja jestem’ istniejącego nawet po usunięciu ego...” - co nie pozostawia najmniejszych wątpliwości, że wg. Sadhu Om adept wchodzi w stan nieobecności ego i doświadczania czystego „ja jestem” po wielokroć na etapie praktyki.
    Następnie mówi:
    „...W wyniku coraz głębszego zanurzania się i ugruntowania praktyki przebywania w stanie istnienia-świadomości, będzie się on pojawiał coraz częściej...”
    By po chwili dodać:
    „...Dlaczego zostało powiedziane (w dwu wcześniejszych strofach Sadhana Saram), że aspirant powinien wciąż na nowo podejmować wysiłek aby przebywać w tym stanie (istnienia-świadomości)? Ponieważ zanim wszystkie skłonności (wasany), odciągające go od tego nie wyczerpią się całkowicie, będzie się wydawać, że stan ten przychodzi i odchodzi...„
    oraz:
    „...Podczas sadhany aspirant będzie teraz zdolny, dzięki mocy praktyki, poznać czym faktycznie jest stan rozpuszczenia ego i czym dokładnie jest Samoświadomość [świadomość Jaźni], do której przez cały czas zmierzał. Chociaż będzie częstokroć doświadczał czystego Samoistnienia, pozbawionego świadomości ciała i innych atrybutów, to ciągle będzie to jeszcze stopień na ścieżce praktyki a nie stan ostateczny..."

    Tak więc Sadhu Om w sposób bezsporny i nie pozostawiający miejsca na wątpliwości czy polemikę stwierdza, że adept w czasie praktyki na jawie wielokrotnie „wchodzi [i wychodzi]” w stan podobny do głębokiego snu w którym trzyma się czystego „ja jestem” pozbawionego wszelkich atrybutów czy dodatków, który jest zniknięciem czy „zapadnięciem się” ego, który z pewnością nie jest stanem mano-laya, a który nie jest jeszcze stanem Jnany czy Wyzwolenia, gdyż to dokonuje się w chwili kiedy wszystkie wasany zostaną zniszczone. Z kolei wypalenie czy anihilacja wasan następuje właśnie w owym stanie „ja jestem”, który choć na etapie praktyki nie może być uznany jeszcze za stan Jnany to co do zasady ma tę samą naturę – naturę czystego istnienia, szczęśliwości i braku ego.

    3. Po trzecie dodatek „Sadhana and work” do Ścieżki Śri Ramany opatrzony jest komentarzem mówiącym, że jest to adaptacja listu jaki Sadhu Om wysłał do kogoś i trudno powiedzieć jak proces "adaptacji" wpłynał na wierność oryginałowi.
    Co więcej, nie jest rzadkością że po śmierci duchowego mistrza przejmujący jego spuściznę ludzie traktują z równą wagą wszystkie zapisane przez niego pouczenia, nie biorąc pod uwagę, że część z nich mogła zostać spisana we wcześniejszym okresie życia mistrza i niekoniecznie musi właściwie odzwierciedlać jego ostateczne wnioski, a czasami może wręcz być niepoprawna. W ten sposób można upublicznić jako istotne nauki mistrza to co on sam wyrzucił do kosza lub odłożył na bok jako zdeaktualizowane.

    Nie wiemy czy taka sytuacja miała miejsce w przypadku tego tekstu [choć my go nie tłumaczyliśmy znajdując tam tezy które w naszej ocenie nie są spójne z pouczeniami zawartymi w książce], wiemy natomiast, że Sadhu Om we właściwym tekście nie wspomniał nawet słowem o żadnych osiąganych tylko raz 180 stopniach - gdyby to było prawdziwą i istotną nauką musiałoby się w opisie techniki Atma-vichary znaleźć, ponieważ byłoby fundamentalną i zasadniczą kwestią w obrazie praktyki. Ponieważ tej teorii w książce [oraz innych znanych nam jego własnoręcznych objaśnieniach nauk Śri Ramany] nie ma przyjmujemy, że nie jest ona właściwą nauką Śri Sadhu Om.

    4. Po czwarte, jak wspomina Śri Muruganar w Padamalai, wyjątkowość i piękno ścieżki Śri Ramany polega m.in. na tym, że duchowy poszukiwacz nie musi już dłużej polegać li tylko na wierze że gdzieś tam na końcu drogi osiągnie spełnienie, ponieważ na tej ścieżce Bhagawan daje adeptom możliwość skosztowania tego samego smaku już na etapie nauczanej przez siebie bezpośredniej praktyki.

    5. Po piąte, zasada że droga do celu musi mieć tę sama naturę co cel żeby mogła do niego doprowadzić jest zasadą, od której nie ma wyjątków. Gdyby zatem Atma-vichara nie dawała doświadczenia braku ego na ścieżce nie mogłaby do braku ego żadną miarą doprowadzić

    Zasadę tę potwierdze Śri Ramana Maharishi gdy w 579 wersie Guru Vachaka Kovai mówi:

    "Ponieważ Jaźń jest wieczną, niedualną Rzeczą i ponieważ nie ma innego sposobu by ją osiągnąć niż samouważność, wiedz, że Jaźń sama w sobie jest ścieżką, Jaźń sama w sobie jest celem oraz że ścieżka i cel nie różnią się."

    Zauważmy, że Bhagawan nie mówi tutaj „przebywanie w okolicach Jaźni jest ścieżką” ani „1, 5 czy 10 stopni odchylenia od Jaźni jest ścieżką”, bo wtedy cel i ścieżka różniłyby się.

    6. Po szóste, na pewnym etapie praktyki Atma-vichary jest jasne, że to czego się przytomnie doświadcza jest stanem czystego „ja jestem”.



  • Powtarzanie "ja, ja" jako ekwiwalent samouważności.

    W Nan Yar? Śri Ramana pisze:

    „Nawet, jeśli ktoś nieustannie myśli „ja, ja”, doprowadzi go to do tego miejsca [źródła umysłu].”, co niektórych prowadzi do wniosku, że myślenie „ja, ja” jest dużo łatwiejszym ekwiwalentem praktyki samouważności za pomocą którego osiągną ten sam efekt.

    Niestety nie.

    Jak zauważył Sadhu Om komentując to pouczenie absolutnie zasadniczy problem dla rozpoczynających praktykę Atma-vichary stanowi rozpoznanie, że świadomość „ja” [świadomość „ja jestem”] jest czymś różnym od świadomości ciała, umysłu czy innych mentalnych obiektów oraz uchwycenie tej pierwszej, co daje początek właściwej praktyce samobadania.

    Aby dopomóc początkującym adeptom w wykonaniu tego milowego kroku doskonały duchowy nauczyciel Bhagawan Śri Ramana podał pomocne narzędzia, posługując się którymi zadanie to staje się wykonalne. Pierwszym z nich jest pytanie „Kim ja jestem?”, będące narzędziem służącym skierowaniu uwagi ku Jaźni, co omówione zostało wcześniej; drugim wspomniane w Nan Yar? myślenie „ja, ja”.

    Jednakże jak dalej wyjaśnia w swoim komentarzu Sadhu Om taka mantra „ja, ja” ma na celu jedynie doprowadzić początkującego aspirant do doświadczania przez moment samego tylko poczucia „ja” lub „ja jestem”. W momencie kiedy poczucie to zostanie doświadczone adept musi porzucić mantrę „ja, ja” i rozpocząć właściwą praktykę samouważności, która jest uchwyceniem i trzymaniem się samego tylko poczucia „ja jestem”.

    Tak więc funkcja mantry „ja, ja” jest bliźniaczo podobna do funkcji pytania „Kim ja jestem?” - oba te narzędzia mają na celu pomóc adeptom w rozróżnieniu, wyłuskaniu i uchwyceniu się poczucia „ja jestem”, co stanowić będzie początek zasadniczej praktyki Atma-vichary, po czym muszą zostać porzucone. Nie należy sądzić, że mantra „ja, ja” jest Atma-vicharą lub stanowi jej ekwiwalent, zamiennik lub też że jest jakąkolwiek opcją samouważności.



  • Mikro-vichara.

    Są też i tacy, którzy widząc, że zdecydowana większość ludzi sympatyzujących z Bhagawanem Śri Ramaną i jego nauczaniem robi to wyłącznie na poziomie teoretycznym mając olbrzymie trudności z przeniesieniem tego upodobania na grunt praktyczny - próbując to czynić spotkają się, jak mówią, ze stalową ścianą nie do sforsowania - proponują tym ludziom rozpoczęcie od wstępnego etapu nazywanego mikro-vicharą, który ma być pierwszym szczeblem drabiny Atma-vichary.

    Choć ludzie ci przyznają, że Bhagawan niemal zawsze używał słowa „vichara” z przedrostkiem „Atma”, wskazującym jednoznacznie co ma być poddane wnikaniu weń, to jednak oni rozmyślnie rezygnują z tego przedrostka używając na opis proponowanej przez siebie techniki słowa „vichara” lub „mikro-vichara”, nakazując przy tym kierowanie narzędzia vichary na określone stany mentalne np. cierpienia, przygnębienia, nieczystości umysłu itp. Twierdzą, że zadaniem takiej vichary jest wyciągnięcie wszystkiego tego – po kolei, od zewnętrznych do najgłębszych warstw - na światło nieoceniającej świadomości, które pozbawi te mentalne twory mocy. Utrzymują, że po odsłonięciu takim sposobem wszystkich warstw ukaże się nam efemeryczna natura tego czym byliśmy zainteresowani czyli naszego ego, co z kolei zdemaskuje fałszywe mniemanie jakie mieliśmy na temat tego kim jesteśmy i co robimy.

    Jak sami przyznają, Bhagawan Śri Ramana nie mówił nigdy o takiej praktyce w kontekście swojej ścieżki, ale zapewniają, że pełni ona funkcję początkowego na niej kroku i jest zgodna z duchem jego nauczania. Wszystko to głoszone jest pod szyldem stosowania nauk Ramany w praktyce oraz takiego ujęcia praktyki Bhagawana, aby była pomocna współczesnemu człowiekowi w jego codziennym życiu.

    Czy taka praktyka naprawdę może być pierwszym krokiem na ścieżce Atma-vichary i czy rzeczywiście jest wprowadzaniem nauk Ramany w życie?

    Na pewno trzeba się zgodzić z autorami tej koncepcji co do jednego: większość sympatyzujących ze Śri Ramaną i jego nauką czyni to wyłącznie teoretycznie, rozumiemy więc i popieramy intencję zachęcenia adeptów do praktyki czy chęć uczynienia jej bardziej przystępną.

    Jednak z gruntu nie zgadzamy się z przyjętą metodyką.

    Wyobraźmy sobie, że dysponujemy technologią wiercenia studni poprzez namierzanie podziemnych cieków wodnych i wykonywanie odwiertów na odpowiednią głębokość. Jeżeli jednak zmodyfikujemy tę technologię, dla ułatwienia rezygnując z namierzania podziemnych źródeł i odpowiednio głębokich odwiertów, w zamian proponując metrowe mikro-odwierty to tu to tam, to być może czegoś się dowiemy o strukturze gleby w badanym miejscu, ale wody na pewno nie znajdziemy. Cała tachnologia zostanie przewrócona do góry nogami i przestanie pełnić swoją funkcję.
    Podobnie, jeżeli z Atma-vichary wyrzucimy „Atma” i w konsekwencji zamiast kierować uwagę na podmiot zaczniemy ją kierować na różne mentalne obiekty, zmodyfikujemy tym sposobem sam rdzeń samobadania czyniąc z niego coś zupełnie innego. Cała tachnika zostanie odwrócona do góry nogami i przestanie pełnić swoją funkcję. Przestanie to też być praktyka bezpośrednia, gdyż zamiast bezpośrednio Źródłem będziemy zajmować się różnymi mentalnymi, pośrednimi stanami.

    W zasadzie dalsze omawianie takiej mikro-vichary jest stratą czasu, przytoczymy jeszcze tylko słowa Bhagawana, który w Nan Yar? tak odniósł się do podobnych pomysłów:
    „Tak jak bezowocne jest badanie śmieci przed wyrzuceniem, podobnie bezowocne, dla tego, kto ma poznać siebie, jest liczenie i badanie właściwości tattw [pierwiastków bytu tworzących świat, Boga, duszę], które przysłaniają ‘ja’, zamiast odrzucić je wszystkie.”

    Zatem Śri Ramana jednoznacznie stwierdził, że dla urzeczywistnienia Prawdy takie praktyki zajmujące się stanami psychicznymi/mentalnymi są bezowocne. Gdyby taka mikro-vichara była pomocna i potrzebna, doskonały nauczyciel duchowy jakim jest Śri Ramana na pewno nie omieszkałby wskazać jej swoim uczniom, tymczasem jak widzimy napiętnował ją jako bezskuteczną.

    My zatem zdecydowanie odradzamy tę mikro-vicharę adeptom pragnącym wkroczyć na ścieżkę Śri Ramany w poszukiwaniu Wyzwolenia, ponieważ absolutnie nie ma ona w sobie ducha bezpośredniej praktyki Atma-vichary wg. Śri Ramany, a on sam wprost ją odradza. Gdybyśmy taką praktykę chcieli nazwać pierwszym krokiem Atma-vichary, musielibyśmy tak samo nazwać większość metod psychoterapeutycznych i im podobnych.

    Co zatem pozostaje dla początkujących napotykających ową "ścianę"? Swami Annamalai powiedział, że najlepszym przygotowaniem do Atma-vichary jest Atma-vichara. Powiedzieć łatwo, ale jak to wykonać?

    Aby spróbować poszukać odpowiedzi na to pytanie przedstawiamy poniżej autentyczną historię adepta(5), będącą przykładem drogi o jakiej mówi Swami Annamalai. Jako, że osoba ta kontaktowała się z nami nie raz w sprawie nauczania Śri Ramany, mieliśmy całkiem dobry ogląd całego procesu jaki przechodziła.

    Osoba ta po raz pierwszy natknęła się na Śri Ramanę i jego naukę ponad dziesięć lat temu i wówczas jej zachowanie było typowe dla większości ludzi: „To prawda, ten nauczyciel jest bez wątpienia wspaniały a jego nauki najwyższych lotów, jednak dla mnie w dużej mierze niezrozumiałe, zbyt radykalne i daleko idące, poza tym ja chcę normalnie żyć – nam rodzinę, pracę, dzieci - a tutaj pachnie ascezą, porzuceniem życia i egzystencją w nędzy; tak więc podziwiam, ale z bezpiecznej odległości.”

    Adept ten podążał więc - jak zresztą już wiele lat wcześniej - swoimi pośrednimi ścieżkami z których jedna po drugiej, choć na początku wzbudzały nadzieję i entuzjazm, z czasem okazywały się bezskuteczne. Kiedy już wszystkie one włącznie z klasyczną psychoterapią przestały działać, znalazł się w sytuacji, gdy tzw. „ból istnienia” stał się tak dotkliwy, że z desperacją jako ostatniej deski ratunku chwycił się Ramany Maharishi mówiąc sobie: „Jeżeli nie to, to już nic innego nie zostaje”. Zrobił to jednak z pełną uczciwością wobec siebie, nie udając „oświeconego” bo przeczytał wszystkie książki i przeszedł wszystkie kursy rozwoju duchowego, ale z trzeźwą oceną zaczął od miejsca w którym realnie się znajdował – czyli od zera.

    Ponieważ adwaitawedanyczna ścieżka oferuje trzystopniowy proces pobierania nauk, rozpoczął od śrawany i manany – studiowania i rozważania nauk; a ponieważ czuł, że ma znacznie większy pociąg do bhakti niż samobadania, kładł duży nacisk na ten aspekt nie odcinając się jednak od Atma-vichary, czytając i rozważając nauki o niej, włączając też do swojego życia tyle uważności ile potrafił.
    Co ważne, cały ten proces nie był bynajmniej czytaniem/rozmyślaniem służącym dokarmianiu intelektu [to już miał za sobą], ale wynikającą z dogłębnego bólu próbą wniknięcia w najgłębszą istotę nauk i uchwycenia jej, z postawą charakterystyczną raczej dla tego kto walczy o życie, niż tego, kto szuka komfortu czy rozrywki.
    Przeczytał niemal cały nasz portal wzdłuż i w szerz. W przypadkach wielu tekstów zastosował metodę trzykrotnego czytania każdego zdania i rozdziału zalecaną przez Michaela Langforda, z której na początku nazbyt pochopnie się śmiał.

    Tak minęło dobrych kilkanaście miesięcy, aż pewnego dnia wystrzeliła w nim bhakti – jakby ktoś nagle zdjął tej osobie ciężar z pleców i jak sama mówiła „było mi tak lekko...”. Niestety, bhakti jak to bhakti, zapaliła się na chwilę jak meteor przelatujący atmosferę i zgasła. Teraz pojawiła się jeszcze większa rozpacz bo "już coś prawie było i nagle odeszło..."

    W międzyczasie okazało się, że różnorodne metody duchowe, które wcześniej pociągały tego adepta całkowicie straciły swój urok i czar. Co więcej, gdy pewnego dnia zabrał ze sobą w podróż uprzednio atrakcyjną książkę jednego ze współczesnych autorów i duchowych nauczycieli, która napisana była w duchu Adwaitawedanty i w zamyśle miała kierować adeptów na Jaźń a nawet nawiązywała tu i tam do nauk Ramany, lecz napisana była li tylko na bazie potężnego intelektu autora przy braku własnej praktyki samobadania, adept ten nie był w stanie jej czytać. Po kilku zdaniach odrzucił ją z rozczarowaniem mówiąc: „co za bzdury, nie da się tego czytać...”. Z drugiej strony nauki Śri Ramany, które kiedyś były dla niego niezrozumiałe i które omijał, nagle stały się jasne i oczywiste.
    Zwracamy na to uwagę, ponieważ jest to charakterystyczne u adeptów wchodzących na bezpośrednią ścieżkę zjawisko, o którym wspominał już Śri Śankara. Po wejściu na ścieżkę Śri Ramany wszelkie pośrednie praktyki, które wcześniej mogły być pomocne stają się kontrproduktywne i wyrządzają tylko szkodę, rozwija się więc wobec nich, cytując Śankarę, „niechęć jak ku truciźnie”. W parze z tym równolegle rozkwita rozróżnianie, które pozwala na uchwycenie głębszych, wcześniej niedostępnych poziomów nauk.

    Wracając jednak do historii naszego adepta. Nie widząc innego wyjścia w zaistniałej sytuacji zabrał się za praktykę Atma-vichary, jednak czuł, że zmaga się z pionową ścianą nie do przejścia, wysyłał więc w eter rozpaczliwe sygnały SOS. Widać nie w próżnię, bo Bhagawan postawił na jego drodze kogoś, kto pewnego dnia powiedział: „15 minut dziennie to możesz się gimnastykować dla zdrowia, ale jeśli to ma zadziałać, to musisz to robić tyle a tyle godzin każdego dnia i lepiej wyregulować celownik”.
    Brzmiało to niezbyt zachwycająco, lecz jako że osoba ta była w sytuacji o słabej pozycji negocjacyjnej, z wielkim trudem – ale z determinacją, zaangażowaniem i nieustępliwością - rozpoczęła praktykować codziennie przepisaną ilość godzin; i tak minęło kilka kolejnych miesięcy. Przez zdecydowaną większość czasu miała poczucie walenia głową w mur, w nieliczne dni coś jakby się przejaśniało, żeby za chwilę znów zniknąć. Nie zaniedbywała przy tym aspektu bhakti i prób uważności w codziennym życiu, ale efekty były mizerne, więc z bezsilnością znów wołała o pomoc.

    I Bhagawan po raz kolejny nie odmówił. Pewnego dnia na spacerze, w sytuacji zwyczajnej, luźnej rozmowy dotyczącej duchowej praktyki, ktoś tej osobie powiedział: „Tutaj robisz błąd. Skoryguj to, rób tak i tak. Zrób to teraz”. Zrobiła. W tym momencie na jej twarzy pojawił się uśmiech a cała postać zajaśniała i z malującym się na twarzy wyrazem niedowierzania pomieszanego z radością powiedziała: „Czekaj, czekaj, coś mam! To jest to? Jest, wow, mam to! ”.

    Od tej chwili zaistniała zmiana – udało się uchwycić sens Atma-vichary(5A) i spleść ją w jedno z bhakti, który to element też jednocześnie zaskoczył.

    Choć wszystkie zewnętrzne okoliczności - praca, rodzina, obowiązki – pozostały takie same, to jednak zamiast osnuwającej je ciemności pojawiło się światło. Nękające tego człowieka potworne strachy nagle całkowicie straciły swoją straszność, a na jego ustach zagościł uśmiech powodowany wewnętrzną, niezwiązaną z żadnym obiektem radością. Wcześniejszy ból istnienia zastąpiła łagodna, niewymuszona radość istnienia.
    Jedyną komplikacją stała się konieczność wyjaśniania kolegom i koleżankom z pracy, skąd ta nagła wesołość i z czego co rusz się śmieje. Człowiek ten bynajmniej nie uciekł też do jaskini i nie popadł w skrajną ascezę – wiedzie normalne życie, co więcej, nagle rozwinął skrzydła z werwą i energią realizując pasje z młodości odłożone uprzednio na zakurzoną półkę siłą prozy życia [opisujemy tutaj stan rzeczy na trzy miesiące po owym wydarzeniu, nie wiemy oczywiście, co przyniesie przyszłość].

    Niektórym mogło by się wydawać, że wszystko nastąpiło poprzez jedną małą, trafną uwagę, dlatego musimy stanowczo podkreślić, że podwaliny pod to, aby ta uwaga mogła zostać uchwycona i wprowadzona w życie, zbudowane zostały przez ciężką pracę, determinację, wytrwałość, niezłomność, uczciwość wobec siebie, zaufanie i wiarę, połączone z działaniem łaski. Bez tego wszystkiego uwaga ta najpewniej wleciałaby jednym uchem a wyleciała drugim, jak już wcześniej nieraz bywało.

    Zastrzegamy też, że jest to opis wkroczenia na ścieżkę Śri Ramany i będący w tym miejscu adept może jeszcze wiele razy koncertowo się wyłożyć, lecz raz złapawszy tę nić, zawsze będzie miał zapisaną w duchowym DNA ścieżkę, którą do tego stanu można wrócić.

    Ewentualnym naśladowcom polecamy zacząć od słów Nisargadatty Maharaja, który powiedział, że jeżeli to nie będzie w naszym życiu kwestią absolutnie zasadniczą, nie znajdziemy w sobie dość siły i determinacji i nie osiągniemy sukcesu. W opisanym przypadku to było sprawą "życia i śmierci", poparte zostało ww. cechami czy postawami i dało taki oto efekt [choć, zastrzegamy, opisana historia nie jest jakąś uniwersalną receptą i prosimy traktować ją li tylko jako przykład].

    Śri Ramana Maharishi powiedział, że jeżeli jego metodą będziemy poszukiwać Jaźni wewnątrz i śmiałym aktem oddamy mu wszystkie swoje sprawy opierając się całkowicie na łasce, wówczas on rozpędzi nasz mrok i ukaże nam światło – taka jest jego odpowiedzialność. My zaś jako jego uczniowie mamy obficie cieszyć się radością.

    Jak widać na powyższym przykładzie nie były to wcale puste słowa.

    ____________
    (5) Opisana historia została tutaj umieszczona za wiedzą i zgodą bohatera.

    (5A) To, co tutaj opisujemy, jest samodzielnym uchwyceniem istoty Atma-vichary przez ucznia, które różni się zarówno od tzw. wglądu jak i od krótotrwałego samoistnego pojawienia się stanu "ja jestem" czy też chwilowego przejęcia tego stanu od kogoś innego, w których to przypadkach adept nie wie jak do niego wrócić.








„Bądź cichy i nieporuszony, a wszystkie myśli znikną. Samobadanie i samooddanie są metodami, które przynoszą wewnętrzną ciszę i wolność od poruszeń.[...] Ostateczne pouczenie brzmi:
Bądź cichy i nieporuszony; ugruntuj i ustabilizuj ten stan, a Jaźń zostanie urzeczywistniona.
Jednak pouczenie "bądź cichy i nieporuszony" będzie najpewniej błędnie zrozumiane przez przeciętnego człowieka, dlatego udzielane jest tylko dojrzałym aspirantom.”



Praktykowanie samuważności czy inaczej Atma-vichary nauczanej przez Śri Ramanę nie może się odbywać przy braku bhakti (samooddania lub miłości); przeciwnie samouważność i samooddanie są ze sobą nierozłączne i w swoim najwyższym akordzie są jednym.
O istocie bhakti oraz jej różnych poziomach więcej w zakładce bhakti.