Żyjąc słowami Bhagawana
- rozmowy ze Swamim Annamalai



19.



P: Przez większość dni wykonuję praktykę „Kim ja jestem?”. Próbuję poczuć obecność „ja jestem” w sobie. Ale czasami mam wrażenie jakbym po prostu siedział w obecności Bhagawana. Czasem jak spoglądam na jego zdjęcie ono wypełnia się światłem. Kiedy widzę Bhagawana w ten sposób, zawsze czuję się bardzo spokojny i radosny. Nie proszę go o nic w takich sytuacjach. Mam po prostu ochotę tak siedzieć i wygrzewać się w jego obecności.

Innym razem mam potrzebę kochania i bycia kochanym. W takich chwilach czuję, że w samobadaniu jest jakaś oschłość i nieemocjonalność. Nawet jeśli, to i tak podążam ścieżką samobadania przez większość czasu, tylko czasami nachodzą mnie te fazy bhakti. Kiedy się kończą, zaczynam na powrót samobadanie robiąc to z większym wigorem i - wydaje się - uzyskując lepsze rezultaty. Z tego powodu raz po raz przerywam samobadanie i patrzę na zdjęcie Bhagawana. Sprawia mi wówczas wielką przyjemność wyobrażanie sobie, że siedzę naprzeciw prawdziwego Bhagawana. Co Swami myśli o takiej postawie i takiej praktyce?

SA: Człowiek musi utrzymywać uwagę na Jaźni, jeżeli chce osiągnąć postęp na duchowej ścieżce. Jednak ponieważ Bhagawan jest również Jaźnią, możesz osiągnąć postęp myśląc o nim. Dobrze jest przejawiać miłość i oddanie względem Bhagawana. Im więcej go kochamy, tym więcej miłości płynie z powrotem od niego do nas.

P: Chciałem to wiedzieć, ponieważ czasami mam wrażenie, jakbym patrzył na fizyczną formę Bhagawana. Czuję wtedy wielki pokój. Nie jestem pewien, czy powinienem wchodzić w te stany.

SA: Kiedy ja patrzyłem dawniej na zdjęcie Bhagawana, wydawał się mówić do mnie: „Wyszedłem poza to ciało i istnieję jako czysta świadomość. Teraz ty próbuj tego samego i zrób to”. Bhagawan jest Jaźnią. Jeżeli koncentrujesz się na jego zdjęciu, to cię do siebie przywoła. Będzie próbował pociągnąć cię w kierunku prawdziwej Jaźni.

P: Czasem czuję się jak dziecko, mam wrażenie, że Bhagawan trzyma mnie za rękę. Czuję także, że daje mi schronienie i ochronę. To jest dziwne dziecięce uczucie obawiania się wszystkiego i wszystkich oprócz Bhagawana.

SA: Kochać Bhagawana i kochać własną Jaźń to to samo. Jeżeli jest w nas oddanie i miłość do formy Bhagawana oraz poddanie się mu, on zabierze nas w stronę rzeczywistości.
Człowiek nie może zobaczyć Jaźni, świadomości, gdyż nie jest to obiekt, który mógłby być postrzegany. Jednak możemy utrzymywać pośrednio uwagę na Jaźni mając darśan z formą Bhagawana.

P: Czuję, że ścieżka bhakti jest bezwysiłkowa. Kiedy wnikam „Kim ja jestem?” czuję, że muszę wykonać olbrzymi wysiłek, żeby mój umysł się poddał. Ścieżka bhakti wydaje się bardziej przyjemna, bardziej radosna i bardziej bezwysiłkowa.

SA: Zawsze dobrym jest oddawać cześć postaci Guru, jednak podążanie za jego nauczaniem jest znacznie lepsze. Możesz iść ścieżką bhakti jeśli chcesz, ale powinieneś pamiętać, że prawie niemożliwym dla wyznawcy jest ocenić, czy dokonuje jakiegoś postępu czy nie. Nie powinieneś dochodzić do wniosku, że nie czynisz postępu w praktyce samobadania tylko dlatego, że jest dla ciebie trudna. I nie powinieneś myśleć, że dokonasz większego postępu jako bhakta tylko dlatego, że potrafisz tą drogą łatwo wzbudzić w sobie radosne stany umysłu.

Ta sama świadomość jest w tobie, w formie Bhagawana i we wszystkich innych formach. Musimy nauczyć się być w łączności z tą świadomością będąc jej świadomymi/przytomnymi przez cały czas.

P: Wiem, że Bhagawan jest obecny w każdej z form, ale czasami mam wrażenie, że łatwiej jest poczuć jego łaskę koncentrując się na jego zdjęciu. Samobadanie to bardzo ciężka praca. Człowiek rzadko czuje błogość czy pokój wykonując ją. Czasami mam ochotę zafundować sobie na pocieszenie trochę błogości patrząc przez chwilę na zdjęcie Bhagawana.

[Zwracamy w tym miejscu uwagę czytelnika na pewne skróty myślowe i dwuznaczne zwroty, które mogą być opacznie zrozumiane.

Po pierwsze pytający skarży się, że nie odczuwa pokoju i błogości w czasie praktyki Atma-vichary. Znaczy to, że jest on na tej drodze początkującym, ponieważ Atma-vichara w swej właściwej fazie daje przedsmak pokoju i błogości Jaźni, które dalece przewyższają wszelkie inne. Człowiek ten mówi zatem o wstępnej fazie, która ma wiele różnych odcieni i często są na niej popełniane błędy, czego i w jego przypadku nie można wykluczyć.

Po drugie, Swami Annamalai dostosowuje się do toku myślenia i poziomu tego adepta, sugerując w pierwszej części swej odpowiedzi, jakby w samobadaniu rzeczywiście nie był obecny pokój i szczęśliwość czy błogość, co nie jest zgodne z prawdą. W innym ze swoich pouczeń zamieszczonym na naszych stronach, adresowanym do bardziej dojrzałych uczniów, mówi jasno, że coraz głębsze praktykowanie Atma-vichary daje coraz intensywniejsze doświadczenie pokoju i błogości Jaźni do tego stopnia, że nie chce się wychodzić z tego stanu, a konkluduje to tak: „Jeżeli praktykujesz intensywnie i poprawnie odkryjesz, że doświadczanie tego pokoju jest uzależniające. Kiedy to się stanie stracisz zainteresowanie czymkolwiek poza Jaźnią”. Tak więc poprawne praktykowanie właściwej Atma-vichary zdecydowanie nie jest związane z brakiem pokoju i szczęśliwości-błogości-miłości, lecz z ich doświadczaniem do takiego stopnia, że w końcu człowiek nie chce niczego poza tym aż po urzeczywistnienie Jaźni, o czym Swami zresztą informuje tego aspirant w dalszej części swej wypowiedzi.

Po trzecie, adept ten mówi o pokoju i błogości płynących z patrzenia na zdjęcie Bhagawana. Jest to często obserwowane u wielu sympatyków Śri Ramany zjawisko, wyjaśniane zwykle tym, że moc urzeczywistnienia Jaźni jest tak potężna, że w przypadku Ramany Maharishi emanuje ona nawet z jego fotografii i można ją w jakimś stopniu poczuć. Jednakże jest to pokój i błogość w rozcieńczonej formie, będącej tylko odrobiną pokoju i błogości płynących i doświadczanych w Atma-vicharze bezpośrednio z Jaźni. Swami określa ją jako odbywającą się w umyśle i mentalną, przestrzegając przed przywiązaniem do niej. My podpisujemy się pod tym apelem. Znamy ludzi mających pociąg do Śri Ramany i jego nauki, którzy z uwagi na trudność jaką mają z Atma-vicharze nie podejmują tej praktyki, w zamian adorują postać Bhagawana na zdjęciach i zadowalają się płynącymi z tego uczuciami. Taki kontakt z Bhagawanem nie jest niczym złym, na pewno jest piękny i daje słodkie odczucia, nie powinno się jednak na tym poprzestawać i do tego się przywiązywać, ponieważ samo tylko to do celu nie doprowadzi. Tak więc aby osiągnąć cel do jakiego prowadzi swoich uczniów Śri Ramana Maharishi, a którym jest Jaźń, wieczna niezmącona pełnia istnienia-świadomości-szczęśliwości, należy porzucić wszystko inne, z trzymaniem się jego formy włącznie – przyp. red.]


SA: Nie ma nic złego w patrzeniu na zdjęcie Bhagawana. Nie powinieneś jednak zbaczać z kursu prowadzącego do twojego zasadniczego celu, jakim jest ugruntowanie się w świadomości. Nie przywiązuj się do takich stanów błogości nadając im priorytet wyższy niż poszukiwanie Jaźni. Jeżeli przywiążesz się do tych stanów błogości czy pokoju, możesz stracić zainteresowanie swoim podstawowym zadaniem. Dobrze jest poczuć się błogo i spokojnie, lecz nie oddawaj się tym stanom kosztem samobadania.
Jeżeli urzeczywistnisz wewnętrzną Jaźń, jeżeli zobaczysz, że nawet jeden atom nie jest od tej Jaźni oddzielony, wtedy doświadczysz prawdziwego pokoju i prawdziwej błogości Jaźni. Bardziej będziesz pokojem i błogością niż miałbyś ich doświadczać. Jeżeli doświadczasz tymczasowych stanów błogości i pokoju w umyśle, doświadczający tych stanów nie będzie chciał zanurzyć się w Jaźni i zniknąć.

Nie przywiązuj się do mentalnego pokoju i błogości. Wyjdź poza nie do prawdziwego pokoju i prawdziwej błogości, które płyną z Jaźni.

P: Myślę, że wprowadzam te przerywniki bhakti ponieważ mam ogromną potrzebę miłości. Być może daję miłość tylko dlatego, że chcę otrzymać zwrotnie jeszcze więcej miłości.

SA: Prawdziwa miłość jest zawsze obecna w stanie Jaźni. Jednak kiedy ta miłość jest ograniczana i kierowana w stronę jednej osoby staje się pożądaniem. Taki rodzaj miłości generuje cierpienie, nie szczęście. Jeżeli urzeczywistniasz Jaźń i kochasz wszystkich tak samo, to jest mądrość.

P: Czy jednak zasadnym jest kierowanie naszej miłości do osoby urzeczywistnionej?

SA: Tak. Jeżeli kochasz urzeczywistnioną istotę, ostatecznie odkryjesz, że jesteś w stanie kochać wszystkich ludzi jednako.

Podczas Festiwalu Dipam, który co roku przez dziesięć dni odbywa się w Tiruvannamalai, przyjeżdżają tutaj wyznawcy z całych Południowych Indii aby adorować bóstwo Arunaczali-Śiwy. Posag ten jest noszony ulicami w paradnym pochodzie. Ludzie, którzy biorą w tym udział, mają bardzo ograniczone pojęcie o Bogu. Bóg, który jest w świątyni, rydwan w którym jest obnoszony po ulicach i wszyscy ludzie oglądający te procesje – wszyscy oni są manifestacją Boga. Musisz kultywować wewnętrzne widzenie, którym wszystko postrzega się jako Jaźń. Czasami jest to ciężko wykonać, jeżeli ograniczysz Boga do jakiejś określonej formy.

Bhagawan powiedział raz, że uprzytamniał sobie upływ czasu tylko w ciągu trzech dni w roku: w ostatnim dniu Festiwalu Dipam, w dniu mahapudży (rocznica śmierci matki) oraz w jayanti [dzień urodzin Śri Ramany – przyp. tłum.]. Zazwyczaj wielu ludzi przychodziło w te trzy dni zobaczyć Bhagawana, to były trzy najbardziej zapracowane dni w roku w aśramie. W innych dniach nie było wielkich tłumów. Jnani jest w niewielkim stopniu świadomy upływu czasu, ponieważ koncepcja czasu należy do umysłu, nie do Jaźni.

P: Czasem siedząc tutaj czuję się jak dzieciak na wakacjach. Czuję się bardzo szczęśliwy, ponieważ w miejscach takich jak to świadomość Jaźni wydaje się łatwo dostępna. Zawsze jestem radosny będąc tutaj. Czy kiedy tu jestem powinienem podejmować jakiś rodzaj wysiłku, czy powinienem się tylko zrelaksować i cieszyć korzyściami płynącymi z satsangu?

SA: Jest taki tamilski wiersz mówiący:

„Duchowy poszukiwacz, który pragnie urzeczywistnić Prawdę, winien kroczyć ścieżką ukazaną przez śastry i podążać śladem mędrców. Dzięki podążaniu śladem mędrców Maja zwolni swój uścisk. Porzuć Maję poprzez nabycie rozróżnienia. Jeżeli porzucisz Maję, twoje narodziny i śmierci dobiegną końca”.

Dzięki satsangowi możemy w łatwością przekroczyć Maję. Teraz, słuchając tych pouczeń, twój umysł jest nastrojony na Jaźń. Z tego względu jesteś tak radosny. Kiedy twój umysł jest całkowicie dostrojony do Jaźni, nie ma możliwości pomyślenia o nie-Jaźni.

[„Dzięki satsangowi możemy w łatwością przekroczyć Maję” – zwracamy uwagę, że Swami mówi o prawdziwym Satsangu tzn. spotkaniu z SAT realizowanym albo poprzez przebywanie w obecności urzeczywistnionego mędrca, albo poprzez przebywanie w Jaźni w swoim wnętrzu w stanie Milczenia.
Nie dotyczy to oferowanych dzisiaj szeroko tzw. satsangów, które są w rzeczywistości spotkaniami jednych adeptów z drugimi i nie spełniają warunków prawdziwych satsangów – przyp. red.]


20.



P: (Pytanie od młodej pary z Australii) Czy brahmaczarja jest konieczna jeżeli poszukuje się urzeczywistnienia Jaźni?

SA: Pomagajcie jedno drugiemu na ścieżce jako przyjaciele. Jeżeli pojawi się w tym seksualne pożądanie, stracicie część duchowej energii. Nawet jeżeli popatrzysz na kogoś i poczujesz względem tej osoby jakieś pożądanie, stracisz troszeczkę duchowej energii. W rodzinnym układzie zawsze występują silne przywiązania. Mąż ofiarowuje wiele miłości swojej żonie i vice versa; oboje dają wiele miłości dzieciom. Jeżeli traktujesz poważnie sadhanę, pozostań nieżonaty/niezamężna i włóż całą swoją energię w samobadanie. Nie możesz trzymać się Jaźni jeżeli wciąż masz silne przywiązania względem innych ludzi.

P: Jakiś czas temu, gdy byliśmy razem, mieliśmy doświadczenie śmierci ego, które trwało przez jakiś czas. Potem ego znów powróciło. Dlaczego ono znów się pojawiło po tym, jak całkowicie zniknęło?

SA: Jeżeli ego na nowo się pojawiło, nie doświadczyliście śmierci ego. To było prawdopodobnie tylko tymczasowe zatopienie umysłu w Jaźni. Kiedy ego raz umarło, nie może się już więcej pojawić. Kiedy rzeka wpadnie do morza, już tam pozostaje, nie wpływa z powrotem do koryta rzeki.

P: Czytałem wiele o metodzie nauczania poprzez milczenie Śri Bhagawana. Musiałeś doświadczyć tego przy wielu okazjach. Możesz wyjaśnić jak to działa?

SA: Kiedy wejdziesz w ciemne miejsce z lampą w ręku, światło pada na każdego, kto jest w pobliżu ciebie. Nie musisz mówić ludziom: „Ludzie, mam światło”, ponieważ sami będą w stanie być świadomi jego obecności. W obecności jnaniego takiego jak Bhagawan duchowa ciemność wyznawców jest konfrontowana z promiennym światłem jnany. W przypadku Śri Ramany światło to czyściło i uciszało umysły wszystkich, którzy byli w jego pobliżu. Kiedy dojrzali wyznawcy pławili się w tym świetle, mieli czasami doświadczenie Jaźni. Promieniowanie tej duchowej mocy było mouna dikszą [inicjacją przez milczenie] Bhagawana. Emanował on tą mocą całkiem bezwysiłkowo. Nie było to wykonywane na skutek aktu woli, lecz było naturalną konsekwencją jego urzeczywistnienia. Bhagawan nie musiał mówić o Jaźni – on był Jaźnią i promieniował jej mocą przez cały czas. Ci, którzy byli receptywni względem tej mocy nie potrzebowali werbalnych wyjaśnień od Bhagawana. Słowne pouczenia były tylko dla tych, którzy nie byli w stanie dostroić się do milczącego promieniowania Śri Ramany.

P: Czasami mam wrażenie, że pragnienie osiągnięcia urzeczywistnienia Jaźni jest egoistyczne, ponieważ żeby je osiągnąć człowiek musi być całkowicie wyalienowany ze społeczeństwa i oddzielony od innych ludzkich istot [jest to opinia pytającego, która niekoniecznie musi mieć zastosowanie do innych ludzi - przyp. tłum.] . Wydaje się, że muszę podążać ścieżką sadhany samotnie i być obojętnym na wszelkie ludzkie cierpienie jakie widzę dookoła. Jeżeli zapytam tych cierpiących ludzi: „Czy wy rzeczywiście cierpicie, czy to jest tylko moja imaginacja?” powiedzą, że ich cierpienie jest rzeczywiste. Jak mogę z rozmysłem ignorować całe to cierpienie, które obserwuję dookoła siebie i nie czuć z tego powodu winy?

SA: Nie ma społeczeństwa, nie ma cierpienia i nie ma świata. Świat, społeczeństwo i cierpienie które postrzegasz, są wszystkie częściami twojego snu. Nie mają realności poza tą w twoim umyśle.

Jeżeli w swoim śnie widzisz głodnego człowieka, możesz ugotować mu senny posiłek i nakarmić sennym jedzeniem. To da mu jakąś czasową ulgę. Jeżeli zamiast tego obudzisz się, rozwiążesz problem raz na zawsze, ponieważ odkryjesz, że głodny człowiek istniał tylko w twoim wyobrażonym sennym świecie.

Świat jest jak odbicie w lustrze. Świat, który widzimy, jest po prostu odbiciem naszych gun, stanu naszego własnego umysłu. Widzimy odbicie, zapominamy lustra i wyobrażamy sobie, że patrzymy na rzeczywisty świat, który jest oddzielny od nas samych.

Nieustannie promieniujesz mentalną energią, która oddziałuje na wszystko i wszystkich dookoła ciebie. Jeżeli jesteś w radżasowym lub tamasowym stanie, automatycznie infekujesz świat swoim niezdrowym stanem umysłu. Jnani, który jest utwierdzony w rzeczywistości poza gunami, doświadcza nieustannie wyłącznie pokoju i szczęśliwości. Tylko on może pomóc innym ludziom dzięki opromieniowaniu ich tym pokojem i szczęśliwością. Jeżeli próbujesz pomóc temu światu podejmując jakieś fizyczne aktywności, dobro który czynisz może zostać więcej niż wymazane poprzez negatywne mentalne wibracje, które zapodajesz światu. Jeżeli czynisz swój umysł czystym, automatycznie pomagasz każdemu na świecie ponieważ każda osoba otrzymuje oczyszczające i uzdrawiające lekarstwo twojej własnej czystości.

Po ziemi wędruje mrówka, dźwigając na plecach kruszynę cukru. Nagle nadeptuje i zabija ją jakiś człowiek. Skutek: natychmiastowa śmierć. Jesteśmy w tej samej sytuacji jak ta mrówka, gdyż śmierć może nadejść w każdej chwili. Kiedy umrzesz nie możesz ze sobą nic zabrać nawet swojego umysłu. Dlaczego więc nie umrzeć dla tego świata już teraz?

Świat, do którego jesteś tak przywiązany, to nic więcej jak długi sen. W swoim śnie możesz czuć się głodnym i wskutek tego obudzić się i okaże się, że masz bóle z powodu niestrawności, bo zjadłeś za dużo przed snem. Jak wiele realności przypisałbyś w takiej sytuacji głodowi, który odczuwałeś we śnie?

Jeżeli wszędzie dookoła widzisz cierpienie, jest ono tylko odbiciem twojego własnego wewnętrznego cierpienia. Jeśli chcesz złagodzić cierpienie świata zabierz się za jego przyczynę, którą jest cierpienie w tobie. Zanurz się w Jaźni. Zakończ sen Maji i obudź się do rzeczywistego świata w jnanie. Wszystkie twoje koncepcje na temat świata są błędne, ponieważ wadliwie go postrzegasz. Twój umysł przetwarza to co widzi w taki sposób, że skłania cię to do myślenia, że poza tobą i oddzielnie od ciebie istnieje cierpiący świat. Jeżeli chcesz się pozbyć tego cierpiącego świata, musisz wyeliminować mentalne procesy, które wywołują tę błędną percepcję. Kiedy osiągniesz stan janany, nie będzie błędów poznawczych. Twoje widzenie będzie całkowicie klarowne. Będziesz świadomy, że nie ma ani cierpienia, ani świata. I będziesz świadomy, że tylko Jaźń istnieje.

21.



P: Sporo medytuję, lecz przez większość czasu to nie wydaje się przynosić żadnego rezultatu. Czy kiedy nie mogę uciszyć swojego umysłu to wszystkie moje wysiłki idą na marne, czy może przyniesie to skutki w późniejszym czasie?

SA: Umysły większości ludzi są mokre drewno – potrzebują długo schnąć, zanim będą w stanie się zapalić. Kiedy twój umysł jest zwrócony do Jaźni, jest wówczas osuszany; jeżeli jest ukierunkowany na świat, znów staje się mokry. Wysiłek jaki wkładasz w utrzymanie umysłu nakierowanego na Jaźń nigdy nie idzie na marne. Marnowany jest tylko wtedy, kiedy tracisz zainteresowanie i powracasz do swoich starych mentalnych nawyków.

Nie martw się, jeśli twoje wysiłki nie przynoszą natychmiastowych rezultatów. Prędzej czy później otrzymasz swoją nagrodę.

Ramakrishna Paramahamsa opowiedział raz pewną przypowieść. Dwóch sadhu, którzy byli przyjaciółmi, umówiło się na wykonywanie razem intensywnego tapasu, aby otrzymać darśan bogini Kali. Ustalili wcześniej, że jeżeli Kali im się nie ukaże, obaj się uśmiercą.

Ich tapas był tak intensywny, że pewnego dnia około pierwszej w nocy ukazała im się bogini Kali. Jeden z nich cieszył się szczęściem płynącym z darśanu bogini, ale drugi stracił świadomość i zapadł w śpiączkę. Sadhu, który zachował świadomość, był bardzo poruszony stanem swojego nieprzytomnego przyjaciela i zapytał Kali: „Obaj wykonywaliśmy tę samą sadhanę, jednak kiedy do nas przyszłaś ofiarując swój darśan mój przyjaciel stał się całkowicie nieprzytomny i zapadł w śpiączkę. Skąd taka różnica? To nie wydaje się być w porządku, ponieważ obaj wykonaliśmy tę samą dawkę tego samego tapasu”

Kali odpowiedziała: „Ty wykonywałeś ten tapas od kilku wcieleń. W przeszłości straciłeś przytomność tak jak ten człowiek. Dziś możesz pozostać świadomym dzięki swoim poprzednim praktykom i dlatego, że twoja karmą się zakończyła. Twój przyjaciel ma wciąż wiele karmy do przeżycia. Pewnego dnia, kiedy ona cała się wyczerpie, będzie miał takie samo świadome doświadczenie jak ty teraz”.

P: Kiedy po raz pierwszy zacząłem medytować, miałem intensywne pragnienie wyzwolenia. To trwało 3-4 lata. W przeciągu ostatnich dwunastu miesięcy mój entuzjazm słabnął. Teraz wydaje się, że jestem coraz bardziej i bardziej ukontentowany swoim życiem w świecie.

SA: Satysfakcja która płynie z zewnętrznego świata ma przejściowy charakter. W momencie śmierci wszystko to zostanie utracone. Jedynym celem, dla jakiego otrzymałeś to ludzkie życie jest urzeczywistnienie Jaźni. Jeżeli umrzesz bez urzeczywistnienia Jaźni, twoje życie będzie zmarnowane. Śmierć może przyjść w każdym momencie. Mówię ci to po to, żebyś był świadomy swojej śmierci. Jeżeli jesteś nieustannie świadomy tego, że w każdej chwili możesz umrzeć, twój entuzjazm wzrośnie. Próbuj utrzymywać tę świadomość i przekonaj się, czy to sprawi jakąś różnicę w twojej sadhanie.

P: Mówisz nieraz, że powinniśmy kochać jednakowo wszystkich ludzi, że powinniśmy dawać miłość całemu światu. Dla mnie miłość jest czymś, co po prostu się wydarza. Nie mogę jej wyprodukować i wyekspediować. Jeżeli czuję do kogoś miłość, ta miłość płynie do tego człowieka. Jeżeli nie czuję miłości, to ona nie płynie i nie mogę sprawić, żeby płynęła. Jak mam się nauczyć kochać ludzi, których ledwo znam? A jeżeli się tego nauczę, to jak mam się nauczyć kochać miliony obcych ludzi, których nigdy nie spotkałem i nigdy nie spotkam?

SA: Możesz zacząć od ludzi, których znasz. Bhagawan mówił na przykład, że powinniśmy w innych widzieć tylko dobro. Praktycznie wszyscy ludzie są mieszaniną dobra i zła; bardzo rzadko można znaleźć kogoś, kto jest całkowicie dobry lub całkowicie zły. Jeżeli musisz wchodzić w kontakt z wieloma ludźmi, próbuj zwracać uwagę na ich dobre strony i nie skupiać się na tych złych. Jeżeli widzisz dobro w ludziach, emanujesz harmonijną energią miłości, która podnosi tych, którzy są wokół ciebie. Jeżeli jesteś w stanie utrzymać ten zwyczaj, ta energia wkrótce przeistoczy się w stały strumień miłości.

Staraj się przez cały czas być świadomym, że wszystko co widzisz i postrzegasz jest Jaźnią. Jeżeli widzisz Jaźń w innych ludziach, twoja miłość automatycznie do nich płynie.

Nic nie zyskujesz myśleniem, że ktoś jest złą osobą. Jeżeli pojawiają się w tobie negatywne myśli za każdym razem, kiedy patrzysz na określoną osobę czy o niej myślisz, te myśli będą cię odciągać od Jaźni. Staraj się promieniować swoją miłością równo na wszystkich ludzi, a nie tylko na kilku. Staraj się czuć, że cały świat jest twoją Jaźnią, twoim Bogiem. Staraj się widzieć Jaźń we wszystkich ludziach. Rozsiewaj swoją miłość we wszystkich kierunkach jako akt czci i poddania, ponieważ wszystko na tym świecie jest manifestacją Boga.

P: Jasnym jest, że wasany nie ulegają zniszczeniu w czasie snu. Czy są one niszczone przez nirvikalpa samadhi, czy też ten stan nie ma na nie żadnego wpływu?

SA: Bhagawan nauczał, że naszym celem powinno być sahaja samadhi, nie nirvikalpa samadhi. Powiedział, że nie ma konieczności doświadczania nirvikalpa samadhi przed sahaja samadhi.

Jedną z form nirvikalpa samadhi jest podobny do głębokiego snu stan laya. Kiedy takie samadhi się utrzymuje panuje pokój, jednak gdy to doświadczenie dobiega końca wyłania się umysł i wasany działają tak samo jak wcześniej.

Laya (czasowe wstrzymanie wszystkich władz/funkcji umysłu w transopodobnym stanie) jest w zasadzie tym samym co głęboki sen. Doświadczanie takiego stanu nie będzie pomocne w twojej sadhanie. Laya to nie jest medytacja, to jest nieświadomość – to guna tamasu w bardzo silnej formie. Medytacja wymaga przytomnego, a nie nieświadomego umysłu. Głęboki sen i stan laya zwiększają utożsamienie z umysłem. Możesz odczuwać odrobinę pokoju w stanie laya, lecz kiedy z niego wyjdziesz, umysł staje się na powrót bardzo aktywny i cały pokój pryska.

W stanie pokoju Jaźni nie ma wasan. Jeżeli jesteś w stanie ugruntować się w Jaźni, wszystkie twoje wasany zostaną zniszczone. Obserwuj wasany kiedy te się wyłaniają, lecz nie utożsamiaj się z nimi i nie działaj w oparciu o nie. Jeżeli chcesz się pozbyć swoich wasan, musisz nauczyć się praktyki niezaangażowania.

Jeżeli czujesz, że identyfikujesz się z wasanami kiedy te zaczynają się wyłaniać, przypomnij sobie: „Ta wasana nie jest mną” i wycofaj się do Jaźni. Jeżeli nauczysz się ignorować swoje wasany w ten sposób, one w końcu przestaną się pojawiać.

P: Medytuję od wielu lat. Nieraz kiedy siedzę w medytacji czuję ogromną energię, która naprzemiennie prostuje i wygina moje ciało. Jestem bardzo świadomy tej siły. Przykuwa to moją uwagę do ciała i czyni bardzo trudnym bycie świadomym Jaźni.

SA: Umysł i ciało są nieczułe. Każda odczuwana energia i pokój mogą pochodzić tylko z Jaźni. Porzuć utożsamienie z ciałem. Te doświadczenia sprawiają, że jesteś zbyt świadomy ciała. Bądź świadomy tylko Jaźni i dawaj ciału tak mało uwagi jak to tylko możliwe. Jaźń jest czystą energią, czystą mocą. Tego się trzymaj.

P: Czy energia, którą człowiek otrzymuje z Jaźni jest stała, czy się zmienia? Czy ciało lub umysł gromadzą ją w jakiś sposób?

SA: W głębokim śnie ciało i umysł są odnawiane. W momencie przebudzenia jest odczucie energii i szczęśliwości, lecz niemal natychmiast organy zmysłowe podejmują pracę i pojawiają się pragnienia. Kiedy tak się dzieje, cała energia którą zgromadziłeś podczas snu zostaje roztrwoniona. Jeżeli potrafisz kontrolować umysł i zmysły tak, że żaden z nich nie ulega zewnętrznym bodźcom, wtedy możesz zgromadzić w ciele egerię i moc.

Bhagawan lubił opowiadać historie o kulawym królu małp, który utracił swoją władzę i pozycję. Udał się on samotnie do lasu aby odzyskać moc. Kiedy wrócił miał wystarczająco dużo zakumulowanej mocy i energii, żeby odzyskać władzę.

W samotności energia rośnie. Kiedy jesteś sam, wtedy jest mniejsze prawdopodobieństwo, że ucieknie ona przez pięć zmysłów [indriyas] i umysł. Arunagirinatha, zanany święty z Tiruvannamalai, śpiewał niegdyś pieśń, której słowa brzmią: „Zmysły to złodzieje, którzy kradną energię Jaźni”.

P: Czy z tej energii może zostać zrobiony jakiś użytek? Co można z nią zrobić?

SA: Śakti jest Jaźnią i Jaźń jest śakti. Kiedy wiesz, że nie jesteś ciałem ani umysłem, jak możesz cokolwiek robić? W tym stanie nie będzie „ja” podżegającego do jakiejkolwiek aktywności. W tym stanie wszystko wydarza się automatycznie.

Woda w jeziorze podtrzymuje wiele form życia: ryby i rośliny wodne, drzewa, rośliny i zwierzęta wzdłuż jego brzegów. Jeżeli jesteś wypełniony energią Jaźni, ta energia wypływa z ciebie i odżywia każdego w pobliżu ciebie. Ty nie musisz kierować tej mocy na zewnątrz. Jeżeli wykonałeś w życiu wystarczającą ilość tapasu, ta energia będzie sobie sama płynąć.

Śakti to shanti Jaźni. Jeżeli wykonujesz tapas i jeżeli nie trwonisz swojej energii poprzez pobłażanie zmysłom, będziesz czuć moc Jaźni gromadzącą się w twoim wnętrzu. Możesz również czuć jej promieniowanie w kierunku ludzi znajdujących się wokół ciebie. Nie tracisz tej mocy, kiedy wypromieniowujesz ją w ten sposób naturalnie, gdyż moc Jaźni jest niekończona. Tracisz ją tylko wtedy, kiedy odwracasz swoją uwagę od Jaźni i wdajesz się w bezcelowe mentalne i zmysłowe harce.

22.



P: Czy Swami wolałby, żebyśmy zachowywali ciszę?

SA: Jeżeli milczycie, to dobrze. Lecz jeżeli macie jakiekolwiek wątpliwości lepiej jest o nich porozmawiać i je wyjaśnić.

P: Myślę, że zaczynam już chwytać, czym „ja jestem” jest. Wydaje się, że jest czymś poza ciałem, poza umysłem i poza świadomością ciała. Myślę, że nie nawiązujemy automatycznie relacji z tym „ja jestem”, ponieważ brakuje nam świadomości z nim spokrewnionej. Jesteśmy przyzwyczajeni kierować uwagę raczej na zewnątrz niż do wewnątrz. Myślimy o ludziach i obiektach ponieważ jesteśmy do nich przywiązani, a nie z żadnego innego powodu. Zaczynam sobie właśnie zdawać sprawę jak ciężko jest porzucić ten nawyk.

SA: Pozwól umysłowi iść tam, gdzie chce. Nie musisz zwracać jakiejkolwiek uwagi na żadne jego wędrówki. Po prostu bądź Jaźnią i nie martw się aktywnościami umysłu. Jeżeli przyjmiesz taką postawę, tych wędrówek i aktywności umysłu będzie coraz mniej i mniej.

Umysł biega to tu to tam przez cały dzień bez ustanku tylko dlatego, że utożsamiasz się z nim i dajesz uwagę jego aktywnościom. Gdybyś był w stanie ugruntować się w stanie bycia samą tylko świadomością, myśli nie miałyby już dłużej mocy przeszkadzania ci. Kiedy nie masz żadnego zainteresowania myślami, znikają one jak tylko się pojawią. Zamiast splatać się z innymi myślami, które później nakręcają niekończącą się spiralę kolejnych myśli i koncepcji, pojawią się one tylko na sekundę lub dwie po czym znikną.
Nasze wasany sprawiają, że pojawiają się myśli. Kiedy raz się pojawiły, raz za razem będą się multiplikować w regularne łańcuchy i wzory. Jeżeli masz jakiekolwiek pragnienia lub przywiązania, myśli o nich będą się stale pojawiać w twoim umyśle. Nie możesz ich zwalczyć, ponieważ one rosną w siłę zasilane uwagą, którą im dajesz. Jeśli chcesz je stłumić, możesz to zrobić jedynie dając im uwagę – a to oznacza utożsamienie z umysłem. Ta metoda nigdy nie zadziała. Możesz zatrzymać przepływ myśli tylko odmawiając im jakiegokolwiek zainteresowania.

Jeżeli pozostajesz w źródle, Jaźni, możesz z łatwością wyłapać i wygasić każdą myśl, kiedy ta się wyłania. Jeżeli nie wyłapiesz myśli jak tylko te się wyłaniają, one zakiełkują, staną się roślinami, a jeżeli nadal będziesz je zaniedbywał, urosną w wielkie drzewa. Nieuważny sadhaka łapie zazwyczaj myśli dopiero na poziomie drzewa.

Jeżeli jesteś w stanie być nieustannie świadomym każdej myśli jak tylko ta się wyłania i jeżeli jesteś w stanie być obojętny wobec niej tak, że nie kiełkuje ona ani nie rozkwita, jesteś na dobrej drodze do wyrwania się z plątaniny umysłu.

P: W miarę łatwo jest to robić przez jakiś czas. Jednak wkrótce dochodzi do głosu nieuważności i drzewo zaczyna rosnąć.

SA: Stała uważność pojawi się tylko po długiej praktyce. Jeżeli naprawdę jesteś czujny, każda myśl rozpłynie się w momencie, gdy się pojawi. Jednak aby osiągnąć ten poziom rozróżnienia nie możesz mieć w ogóle żadnych przywiązań. Jeżeli masz najmniejsze choćby zainteresowanie jakąkolwiek szczególną myślą, ona umknie twojej uwadze, połączy się z inną myślą i przejmie władanie nad twoim umysłem na kilka sekund. Będzie się to tym łatwiej przydarzać jeżeli jesteś przyzwyczajony reagować emocjonalnie na pewne myśli. Jeżeli jakaś szczególna myśl wywołuje w tobie emocje takie jak gniew, złość, miłość, nienawiść czy zazdrość, te reakcje połączą się z wyłaniającą się myślą i uczynią ją silniejszą. Takie reakcje często powodują, że tracisz uważność na sekundę czy dwie. Ten rodzaj błędu daje myśli więcej niż potrzeba czasu na wzrost i rozkwit.

Musisz być całkowicie niewzruszony i nieprzywiązany kiedy tego typu myśli się wyłaniają. Twoje pragnienia i przywiązania są po prostu reakcjami na myśli, które pojawiają się w świadomości. Możesz te dwie trudności pokonać nie reagując na pojawiające się nowe myśli.

Możesz całkowicie transcendentować umysł nie zwracając żadnej uwagi na jego zawartość. A kiedy już znajdziesz się utwierdzony poza umysłem, nie będzie ci on już nigdy więcej sprawiał kłopotów.

Po swoim urzeczywistnieniu król Janaka powiedział: „Znalazłem złodzieja, który okradał mnie ze szczęścia. Już więcej mu na to nie pozwolę”. Złodziejem, który kradł jego szczęście, był umysł.

Jeżeli zawsze patrzysz czujnie z otwartymi oczami, złodzieje nie mogą wejść do twego domu. Mogą się włamać tylko wtedy, kiedy zaśniesz. Podobnie, kiedy jesteś nieustannie czujny, umysł nie może cię zwodzić. Może on dojść do głosu tylko wtedy, kiedy nie zdołasz utrzymać uwagi na wyłaniających się myślach.

P: Całkiem łatwo jest powstrzymać złodzieja przed włamaniem się do domu. Po prostu zamykasz drzwi. Ale w tym przypadku złodziej już jest w środku; najpierw trzeba go złapać i wyrzucić. Dopiero wtedy możemy bezpiecznie zamknąć drzwi.

SA: Wiara, że ten złodziej jest czymś rzeczywistym, czymś, z czym trzeba walczyć i pochwycić, jest jak wiara, że twój cień jest jakimś obcym intruzem, z którym należy walczyć i go przepędzić. Jeżeli podniesiesz rękę by uderzyć swój cień, twój cień też podniesie rękę by uderzyć ciebie. Nie możesz wygrać walki ze swoim umysłem, ponieważ wszystkie twoje z nim walki będą jak boksowanie się z cieniem. Nie możesz znokautować swojego cienia uderzając go, ponieważ nie istnieje nic, co mogłoby przyjąć twój cios. Cień będzie tańczył wkoło ciebie tak długo, jak długo ty będziesz kręcił się wokół próbując go trafić. W takiej walce nie ma zwycięzców tylko sami sfrustrowani przegrani. Jeżeli zaczniesz od założenia, że umysł jest rzeczywisty i że musisz z nim walczyć i kontrolować go manipulując jakoś swoimi myślami, umysł będzie się stawał silniejszy, nie słabszy. Jeżeli dana sadhana zakłada, że umysł jest rzeczywisty, praktykowanie jej będzie służyć zachowaniu umysłu, a nie jego eliminacji.

Ego jest jak duch. Nie ma swojej rzeczywistej formy. Jeżeli zobaczysz czym ego rzeczywiście jest wnikając „Kim ja jestem?”, ono się po prostu ulotni. Umysł nie posiada ani substancji, ani formy. Istnieje tylko w wyobraźni. Jeżeli chcesz się pozbyć czegoś, co jest wyobrażone, wszystkim co musisz zrobić jest zaprzestanie wyobrażania sobie tego. Ewentualnie, jeżeli jesteś w stanie być nieustannie świadomym, że umysł i wszystkie jego kreacje istnieją tylko w twojej wyobraźni, one przestaną cię zwodzić i nie będziesz już przez nie kłopotany. Dla przykładu: jeżeli magik wyczarowuje tygrysa nie musisz się go obawiać bo wiesz, że on tylko próbuje sztuczki mającej cię skłonić do wiary, że to prawdziwy i niebezpieczny tygrys. Jeżeli nie wierzysz, że tygrys jest rzeczywisty czy niebezpieczny, nie musisz się bać.

Kiedy zostało wynalezione kino, niektórzy ludzie z wiosek wpadali w popłoch widząc na ekranie np. ogień. Uciekali bo wierzyli, że ogień może się przenieść na widownię i spalić całe kino. Kiedy wiesz, że wszystko co się wydarza rozgrywa się tylko na ekranie świadomości i że ty sam jesteś ekranem, na którym to się pojawia, nic nie może cię dotknąć, zranić ani przestraszyć.

Ludzie, którzy wierzą w realność świata, nie są tak naprawdę lepsi od tych, którzy budują tamy by złapać wodę, którą widzą w fatamorganie.

P: Czasami wszystko jest tak jasne i jest tak wiele pokoju. Są momenty, kiedy łatwo jest obserwować pracę umysłu i widzieć, że to co Swami mówi jest prawdą. Innym razem żadną siłą nie można wpłynąć na chaotyczny umysł.

SA: Kiedy jesteś w stanie medytacyjnym, wszystko jest jasne. Aż pojawią się wasany, które uprzednio pozostawały ukryte w umyśle, i przysłonią tę jasność. Nie ma na to łatwych rozwiązań. Musisz nadal przez cały czas wykonywać badanie: „Komu się to przydarza?”. Jeżeli masz z tym kłopot przypomnij sobie: „To się wydarza tylko na powierzchni mojego umysłu. Ja nie jestem tym umysłem ani tymi rozbieganymi myślami”. I wróć do badania „Kim ja jestem?”. Robiąc tak przenikasz coraz to głębiej i głębiej i odłączasz się od umysłu. Lecz to się wydarzy dopiero po wielkim wysiłku.

Jeżeli masz już w sobie nieco czystości i pokoju kiedy wykonujesz badanie „Kim ja jestem?”, umysł zanurza się wówczas w Jaźni i rozpuszcza się w niej, pozostawiając jedynie świadomość Ja-Ja. Bhagawan wyjaśnił mi to bardzo drobiazgowo w czasie darśanów pomiędzy 1938 a 1942 rokiem.

P: To musi być cudownie mieć tak wspaniałego Guru, który cię prowadzi. Gdzie dzisiaj znaleźć takiego człowieka?

SA: Większości ludzi trudno znaleźć wykwalifikowanego Guru, ponieważ przeciętny człowiek nie jest w stanie powiedzieć, kto urzeczywistnił Jaźń. Bhagawan opowiedział mi pewnego dnia długą historię, która dobrze to obrazuje.

Wiele wieków temu w Srirangam, mieście niedaleko Trichy, żył jnani. Każdego dnia chodził on do rzeki Kaweri zażyć kąpieli. Kiedy schodził do rzeki wspierał się rękoma o ramiona dwóch ze swoich uczniów podpierając się. Nie chciał dotykać ich bezpośrednio, kładł więc na ich ramionach kawałki jedwabiu. Każdego dnia szedł w ten sposób przez jedną milę do rzeki, brał kąpiel, po czym wracał wspierając się w ten sam sposób na ramionach uczniów. Pewnego dnia jak zwykle zmierzał z nimi w stronę rzeki. Z daleka zobaczył sudrę (członka niższej kasty) idącego ze swą piękną żoną, zmierzających na festiwal, który odbywał się po drugiej stronie rzeki. Ponieważ mocno prażyło słońce, kobieta nie była w stanie iść po piasku. Mężczyzna pomagał jej rozkładając przed nią na piasku jedno ze swoich dhoti, po którym szła. Kiedy dochodziła do jego końca rozkładał kolejne dhoti i zabierał poprzednie. W ten sposób jego żona mogła iść po piasku bez poparzenia stóp.

Uczniowie patrzyli na to widowisko i tak je skomentowali swojemu Guru: „Zobacz jak wielkie przywiązanie ma ten mąż do swojej żony! Rozkłada dhoti pod jej stopami po to, żeby ta mogła iść po chłodnej ziemi”.

Po drodze do rzeki jnani i para małżonków spotkali się. Guru z wielką ciekawością zapytał mężczyznę: „Nigdy nie widziałem męża tak traktującego swą żonę. Czemu zachowujesz się w taki sposób?”. Ten odpowiedział: „Ona jest moim Bogiem. Samo spojrzenie w jej oczy czyni mnie bardzo szczęśliwym. Kiedy patrzę na jej policzki, twarz, czy jakąkolwiek inną część ciała, zawsze czuję się szczęśliwy. Nosi na sobie wiele złotych ozdób, co czyni ją jeszcze piękniejszą. Nawet na imię ma Ponni (po tamilsku 'złoto'). Kiedy spoglądam na jej piękno i całe to złoto czuję się niesamowicie szczęśliwy. Jest dla mnie jak bogini”.
Na to Guru rzekł do niego: „Zostałeś zwiedziony wyglądem jej ciała. Cóż takiego jest w tych oczach? Sama woda i skóra. Cóż jest w tym ciele? Zwyczajne mięso, krew i kości. Jesteś zwiedziony wyglądem jej ciała. Jeszcze nigdy nie spotkałem człowieka, który byłby tak zaćmiony Mają”.
Po chwili Guru kontynuował: „Tylko psy lubią mięso i kości. Tak jak zwykłe zwierzę masz wielką chrapkę na kawałek mięsa. Kiedy w przyszłości dotknie ją jakaś poważna choroba jej piękno ulotni się. Kiedy umrze, nie będzie ani piękna, ani ciała. Dlaczego więc masz tak wielkie przywiązanie do przemijalnego ciała? Nie taki jest cel ludzkiego życia. Zamiast marnować czas na adorowanie tego ciała spróbuj urzeczywistnić to co nieśmiertelne, Jaźń. Taki jest cel człowieczego życia”.

Mężczyzna ten miał umysł gotowy do przyjęcia nauki o Jaźni. Kiedy usłyszał słowa Guru zdecydował natychmiast wprowadzić je w życie. Powiedział do swojej żony: „Idź sobie. Od teraz będę z tym Guru”. Poszedł więc za Guru, kobieta zaś udała się z powrotem do domu, by żyć tam w samotności.

Mężczyzna poszedł za Guru do jego aśramy. Był to obszerny kompleks z wieloma budynkami. Guru potrzebował kogoś, kto mógłby przez noc pilnować budynków, nowy uczeń został więc nocnym stróżem. Na imię, tak a propos, miał Villi.

Szybko stał się bardzo dobrym uczniem. Cokolwiek Guru kazał mu zrobić, ten natychmiast robił z pokorą i miłością. Na skutek tej postawy Guru wkrótce bardzo go pokochał. Inni uczniowie, którzy byli braminami, zaczęli być o Villego zazdrośni.

„Ten człowiek pojawił się tutaj po nas” - mówili między sobą. „Jest sudrą, nie braminem, ale Guru ma dla niego tak wiele miłości”. Zazdrość tych uczniów rosła z dnia na dzień. Ostatecznie zdecydowali, że zaaranżują jakąś sytuację tak, żeby wydawało się, że Villi popełnił jakieś przestępstwo, wtedy Guru go przegoni. Guru wiedział co dzieje się w ich głowach, więc sam zdecydował się zagrać z nimi w ich grę. Pewnego dnia bramini ci wyprali swoje ubrania i powiesili je, by wyschły. Poszli spać, kiedy ubrania się suszyły. W tym czasie Guru zabrał je wszystkie i ukrył.

Kiedy uczniowie się obudzili i zobaczyli, że nie ma ubrań, poszli do Guru i powiedzieli: „Villi ukradł nasze ubrania. Powinieneś go wydalić z aśramy”. Guru wezwał Valliego i powiedział: „Ci wszyscy ludzie są przeciwko tobie. Co mogę zrobić? Wracaj do swego domu i tam medytuj nad Jaźnią. Jaźń nie ma granic. Jest wszędzie. Możesz wykonywać tę medytację w domu. Nie musisz tu być, by to robić”.

Villi wrócił do domu bez słowa skargi. Zastosował się do pouczenia Guru i spędzał czas medytując nad Jaźnią. Nie było w nim już przywiązania ani do świata, ani do żony. Przez większość dnia po prostu siedział w medytacji.

Pewnego dnia Villi szedł w stronę rzeki, kiedy akurat przyszedł tam i Guru zażyć zwyczajowej kąpieli. Guru nie mógł ukryć swojej miłości do tego ucznia. Podszedł do Villego, objął go i zapytał, jak się ma. Widząc to uczniowie-bramini stali się znów wielce zazdrośni. „Co to za Guru?” - mówili - „Działa tak stronniczo! Nie dotyka nawet naszych ciał kładąc kawałki tkaniny pomiędzy swoje dłonie a nasze ramiona. Ten mężczyzna jest sudrą, który prawdopodobnie je mięso. Mieszka w dodatku z żoną. Jak nasz Guru może traktować tego złego człowieka w ten sposób?”

Kiedy Guru do nich wrócił zapytali go, dlaczego tak się zachowuje. Poskarżyli się też na jego stronniczość. W odpowiedzi, aby pokazać czystość Valliego, zaproponował im pewien fortel. „Tej nocy idźcie do domu Villego i ukradnijcie wszystkie złote ozdoby, które nosi jego żona” - powiedział. Uczniowie początkowo nie chcieli o tym słyszeć: „Nie, nie! Nie możemy tego zrobić. Kradzież jest grzechem”. Na to Guru powiedział: „Ja tak nakazuję, musicie to wykonać”.

Uczniowie niechętnie zgodzili się wykonać polecenie. W środku nocy włamali się do domu Villego, który spał w jednym z pokoi, obok niego zaś na boku leżała żona. Uczniowie ostrożnie zdjęli jej ozdoby z jednego boku, kiedy jednak próbowali ją obrócić by to samo zrobić z drugiej strony, ta obudziła się i zaczęła krzyczeć: „Złodzieje! Złodzieje!”. Na to wszystko obudził się Villi i zobaczył, że jego żona płacze i krzyczy „Złodzieje! Złodzieje!”.

Jednak zamiast litować się nad nią powiedział: „Jesteś złą kobietą! Masz za dużo przywiązania do swojego złota. Od dzisiaj nie przyjmę z twoich rąk żadnego jedzenia. Jeżeli przyjmę jedzenie od takiej kobiety, która jest tak przywiązana do złota, moja medytacja na tym ucierpi. Jakie ma znaczenie to, że złodzieje ukradli twoje błyskotki? Nie powinnaś być do nich tak bardzo przywiązana. Od dzisiaj gotujesz swoje posiłki w jednym miejscu, a ja swoje w drugim. Od jutra żyjemy w separacji”.

Od tego dnia żyli w separacji, choć po jednym dachem. Naturalnie żona była bardzo niezadowolona ze sposobu, w jaki została potraktowana. Skarżyła się sąsiadom i kobiecie, która przychodziła po wodę do studni. Poszła nawet do Guru i poskarżyła się mu.

„Nie zrobiłam nic złego” - mówiła każdemu - „Nigdy nie popełniłam żadnego błędu. Po prostu krzyczałam 'Złodzieje! Złodzieje!', kiedy jacyś złodzieje włamali się i ukradli całe moje złoto. Mój mąż ukarał mnie za to. Teraz sam gotuje sobie posiłki i sam je zjada; nawet się do mnie nie odzywa. Nigdzie na świecie nie znajdziecie bardziej bezużytecznego męża niż on!”.

Guru poprosił uczniów by poszli do domu Villego i sprawdzili, co się dzieje. Ci udali się do wsi i zebrali plotki krążące na temat Villego i jego żony. Poszli z tym do Guru i przekazali mu, co mówi się we wsi. Guru powidział: „Villi najwyraźniej żyje w samsarze, lecz nie ma przywiązania ani do złota, ani do pieniędzy. Nie jest nawet przywiązany do swojej żony. Dlatego właśnie poczułem do niego tak wiele miłości, kiedy zobaczyłem go nad rzeką. Teraz, widząc jak on żyje, sami możecie to zrozumieć. Żyjecie jako bramini, jako brahmaczarjanie, ale nie osiągnęliście jeszcze tego stopnia nieprzywiązania. Villi żyje teraz w stanie sahaja (naturalnym stanie, stanie urzeczywistnienia Jaźni)”.

Po tym jak Villi osiągnął stan jnany zaczęło go odwiedzać coraz więcej ludzi. Żył prosto w zwykłej chacie i nauczał ścieżki jnany. Po pewnym czasie dookoła powstała niewielka wioska, gdzie gromadzili się uczniowie i goście. Otrzymała nazwę Villiputtur. Istnieje do dzisiaj. Villi stał się ostatecznie sławny jako Villiputtur Alvar i jest obecnie uznawany za jednego z największych świętych Wisznuizmu.

Któż więc może powiedzieć, kto jest jnanim a kto nie jest? Ci bramini i brahmaczarjanie spędzili lata medytując w obecności jnaniego, lecz nie byli w stanie rozpoznać wielkości Villego zanim Guru im o niej nie powiedział. Człowiek musi mieć czysty umysł i dobrą karmę, aby spotkać i rozpoznać Guru.

Raz Bhagawan opowiedział tę historię w starym holu. Po tym jak skończył, jeden z uczniów włączył radio, w którym właśnie podano komunikat: „Opowiemy teraz historię Villiputtara Alvara”, po czym spiker w radio opowiedział ją dokładnie tak, jak Bhagawan chwilę wcześniej. Kiedy narrator skończył, powiedział: 'Namaskaram wszystkim”. Bhagawan skomentował: „Jeżeli powiedział : 'Namaskaram wszystkim', jego samego też to dotyczy”.

Słyszałem jak Bhagawan opowiadał tę historię również innym razem. Właśnie miałem wyjść, kiedy Bhagawan zainterweniował i poprosił, żebym został. Wówczas opowiedział tę historię w całości. Z uwagi na tę jego interwencję miałem poczucie, że opowiadał ją dla mojego dobra. Myślę, że Bhagawan chciał, żebym miał jasność, że człowiek może uczynić postęp na duchowej ścieżce tylko wtedy, kiedy jest gotowy porzucić wszystkie swoje przywiązania.

23.



P: Wiele razy słyszałem jak Swami opowiada historie o swoim życiu u boku Śri Ramany. Kiedykolwiek ich słucham, zawsze jestem pod wrażeniem ogromu wiary, jaką Swami miał w Bhagawana. Słuchając tych historii ma się wrażenie, że to właśnie ta wiara pozwoliła Swamiemu na tak kompletne poddanie.

SA: Łaska Guru i bliskość z nim dały mi pewność i wiarę potrzebne do poddania.

P: Twoja wiara była tak silna, że nieraz płakałem słuchając tych opowieści. Byłem nimi tak poruszony.

SA: Kiedy teraz mówisz o poddaniu, przypomniało mi się nagle pewno wydarzenie z aśramy, które dostarczyło mi sposobności poddania się Bhagawanowi. Pewnego dnia wcześnie rano Bhagawan kroił kwiaty bananowca w kuchni. Kwiaty te, kiedy zostaną przekrojone, wydzielają z siebie czarną, podobną do gumy substancję, która lepi się do palców. Aby usunąć tę substancję Bhagawan wtarł trochę tamarynowca w dłonie. Wtedy z jakiegoś powodu postanowił pójść w okolice szlaku na Arunaczalę. Spotkałem go ok 7 rano w pobliżu tylnej bramy. Bhagawan zobaczył, że niosę kamandalu (dzbanek na wodę), poprosił mnie więc, żebym polał wodą jego dłonie, tak, żeby mógł zmyć resztki tamrynowca.

Myśląc, że jest to dobra okazja do powierzenia się Bhagawanowi powiedziałem do siebie polewając jego dłonie: „Poddaję swoje ciało, duszę i umysł Guru”. Bhagawan uśmiechnął się i pokazał gestem dłoni, że potrzebuje więcej wody. Polałem więc więcej wody powtarzając w myślach te same słowa: „Poddaję swoje ciało, duszę i umysł Guru”. Bhagawan był wciąż nieusatysfakcjonowany moją ofertą. „Więcej” - powiedział. Po raz trzeci polałem jego dłonie i powtórzyłem tę samą frazę. Po trzecim polaniu i trzecim powtórzeniu deklaracji poddania Bhagawan rzekł: „Wystarczy”. Poczułem, że moja oferta poddania została zaakceptowana.

Zostałem do takiego postępowania zainspirowany przeczytaną opowieścią. Avatar Vamana poprosił pewnego razu króla Mahabalego o poddanie się mu. Jako symbol tego poddania Mahabali miał polać trzy razy wodę. Guru króla Mahabalego, Sukhacharya, przestrzegł go: „Jeżeli poddasz się w ten sposób, Wisznu weźmie ci wszystko co masz. Zabierze twoje królestwo i wszystko, co posiadasz”. Jednak Mahabali, który był zdeterminowany żeby się poddać, nie słuchał go. Zaczął lać wodę ze swojego kamandalu. Sukhacharya, który posiadał liczne siddhi, przyjął postać ogromnej pszczoły, wleciał do wylewki kamandalu króla i zablokował swoim ciałem przepływ wody. Vamana wiedział, co ten chce zrobić, przepchał się wylewkę kamandalu patykiem. Patyk uderzył w głowę Sukhacharya w taki sposób, że ten oślepł na jedno oko.

Król Mahabali polał wodę trzy razy i poddał swój umysł, duszę, królestwo i wszystko co posiadał Vamanie.

Kiedy Bhagawan poprosił mnie, żeby polać jego dłonie wodą, przypomniała mi się ta historia. Bhagawan musiał być świadom moich myśli, ponieważ pomógł mi odtworzyć to wydarzenie prosząc mnie trzy razy o polanie wody.

W przypowieści król Mahabali poddał się tak całkowicie, że natychmiast osiągnął jnanę. Jak król Janaka był on gotowy i chętny do porzucenia wszystkiego w jednym akcie poddania. Jeżeli osiągasz ten stopień duchowej dojrzałości, możesz osiągnąć jnanę jednym aktem poddania.

P: Poddanie jest postawą mentalną. Kiedy siedzimy naprzeciw Guru jest to relatywnie łatwe, ponieważ jest stała świadomość jego formy. Jak jednak człowiek może się poddać, jeżeli jest daleko od Guru?

SA: Bhagawan nauczał, że jeżeli praktykujemy jego nauczenie i pamiętamy jego formę, możemy być z nim w kontakcie gdziekolwiek jesteśmy. Jeżeli człowiek otrzymał sposobność poddania się Guru, fizyczny dystans nie ma znaczenia. De facto, jeżeli twoja wiara jest silna i jeżeli twoja praktyka jest nieprzerwana, czasami łatwiej jest mieć lepszy kontakt na dystans.

P: Czy to należy do fizyczności? To poczucie, to połączenie między nami a Guru, czy my odczuwamy to tylko w Sercu, czy również w umyśle?

SA: Kontakt Sercem jest najlepszy. Ale jeśli twoja praktyka jest dobra, możesz to również czuć w umyśle.

P: Pytam o to, ponieważ na tę chwilę próbuję moim umysłem poczuć odrobię miłości i oddania temu „ja jestem”, które, jak czuję, jest prawdziwą formą Bhagawana. Ale to jest bardzo trudna rzecz. Nie znajduję w tym ukojenia. To jest ciągła walka. Czy robię coś nie tak?

SA: Jeżeli jesteś w stanie zogniskować umysł na samym tym „ja jestem” nie potrzebujesz nic więcej robić. Nie musisz kultywować jakiejś szczególnej postawy wobec tego. Jeżeli będziesz utrzymywał na tym „ja jestem” swoją uwagę, ono w końcu wyjawi ci wszystkie swoje sekrety.

Jeżeli skupisz swój umysł na tym „ja jestem”, tej immanentnej świadomości, i jeżeli będziesz w stanie utrzymać się w niej przez jakiś czas, zaczniesz odczuwać pokój. Kiedy procesy mentalne są nieobecne, nawet przez krótką chwilę, człowiek nabiera dużo duchowej energii. Kiedy przychodzi ta energia a wraz z nią odczucie pokoju, pojawia się większa ochota i większy entuzjazm. Jeżeli doświadczyłeś odrobinę pokoju i szczęśliwości Jaźni, zawsze czujesz impuls, by iść po więcej. Kiedy pojawia się ta determinacja i entuzjazm, poczucie bezskutecznych zmagań stopniowo mija.

P: Wiem, że ten pokój w końcu nadejdzie, ale na dzień dzisiejszy muszę wykonać olbrzymi wysiłek, żeby zakosztować choć odrobinkę jego smaku.

SA: Ramakrishna Paramahamsa opowiedział raz przypowieść o pewnym jnanim, który wykonał wiele tapasu w dżungli. Pewnego dnia wyszedł z niej i spotkał biednego człowieka niosącego wiązkę drewna opałowego. Człowiek ten dostrzegł, że jnani emanował pokojem i szczęśliwością.

„Swami” - powiedział - „wygląda na to, że jesteś bardzo szczęśliwy. Nie ma żadnych śladów trosk na twojej twarzy. Jesteś bez wątpienia wielkim człowiekiem. Proszę pokaż mi, jak mogę stać się bogatym. Jestem bardzo biedny. Z ledwością się utrzymują ścinając to drewno i sprzedając je w mieście. Muszę toczyć ciężką walkę o przeżycie, dlatego jestem sfrustrowany tym życiem”.
Jnani zapytał go: „Gdzie ścinasz drewno?”, na co mężczyzna odrzekł: „Zaraz na skraju lasu”. Jnani powiedział: „Jutro idź w jego głąb a zobaczysz, co tam znajdziesz”. Następnego dnia mężczyzna poszedł w las głębiej niż zazwyczaj i znalazł tam kilka drzew sandałowych. Ściął je, sprzedał w mieście i zarobił sporo pieniędzy. Nie był jednak nimi usatysfakcjonowany, poszedł więc z powrotem do jnaniego i zapytał go, jak może zarobić jeszcze więcej.
Jnani powtórzył swoje pierwotne zalecenie: „Idź głębiej w las”. Następnego dnia mężczyzna poszedł jeszcze głębiej w las i znalazł stos mosiężnych naczyń, które ktoś porzucił. Powiedział do siebie w myślach: „Im głębiej idę w las, tym więcej cennych rzeczy znajduję. Zostawię te naczynia i pójdę jeszcze trochę głębiej”. W środku lasu znalazł złoto i stał się bogaty.

Opowiadam ci tę historię żeby pokazać, że kiedy pragniemy pozbyć się wszystkich problemów wynikających z utożsamiania się z ciałem, możemy pójść w głąb, w stronę Jaźni. Zamiast trudzić się i cierpieć na płaszczyźnie umysłu, który jest zewnętrznym obrzeżem świadomości, powinniśmy skierować się w stronę Jaźni, centrum naszego istnienia.

Kiedy dopiero zaczynamy kierować się do wewnątrz doświadczamy pokoju i błogości Jaźni w bardzo rozcieńczonej formie. Im głębiej się zanurzamy, tym intensywniejsze jest to doświadczenie; w końcu przychodzi czas, kiedy w ogóle nie chcemy z niego wychodzić. W zamian pojawia się ciągłe parcie do zanurzania się głębiej i głębiej w Jaźni. Kiedy pozostawisz wreszcie wszystkie pragnienia i przywiązania ukaże ci się czyste złoto Jaźni. W tym ostatecznym stanie nie doświadczasz już pokoju i błogości. W tym stanie jesteś pokojem i błogością. Jesteś równy Śiwie.

Mówisz, że wiele wysiłku kosztuje cię doświadczenie choćby odrobiny pokoju. Nie martw się tym. Twoje wysiłki zaprocentują wcześniej czy później. Jeżeli wytrwasz, pokój i szczęśliwość przyjdą nieproszone. Jeżeli porzucisz przywiązania do wszystkich myśli poza myślą o Jaźni zobaczysz, że zostaniesz automatycznie wciągnięty w pokój Jaźni.

Jeżeli praktykujesz intensywnie i poprawnie odkryjesz, że doświadczanie tego pokoju jest uzależniające. Kiedy to się stanie stracisz zainteresowanie czymkolwiek poza Jaźnią.

24.



P: Czy relacja pomiędzy Guru a uczniem to związek w porządku rzeczywistości czy Maji? Jeżeli Maji, to jak miałby nam pomóc przekroczyć Maję?

SA: Objaśniając to Bhagawan zwykle dawał nam przykład historii słonia, który śnił, że jest atakowany przez lwa. Wstrząs zobaczenia lwa we śnie był wystarczającym bodźcem do przebudzenia się słonia. Zgodnie ze słowami Bhagawana Guru jest ryczącym lwem, który pojawia się we śnie Maji i wstrząsa nami tak bardzo, że budzimy się do jnany. Kiedy sen nadal trwa, lew jest dla nas bardzo rzeczywisty, jednak kiedy się obudzimy nie ma ani lwa, ani snu. W stanie jnany stajemy się świadomi, że nie było żadnego Guru ani żadnego ucznia – że jest tylko Jaźń.

Jednakże nie powinnyśmy przyjmować takiej postawy przed urzeczywistnieniem Kiedy jeszcze tkwimy w sidłach Maji musimy przyjąć relację Guru-uczeń za rzeczywistą, ponieważ ta relacja daje jedyną możliwość transcendencji wszystkich błędnych idei jakie mamy na swój temat. Chociaż intelektualnie możemy wiedzieć, że wszystko jest jednią, powinniśmy się odnosić do formy Guru z czcią, ponieważ nasza ignorancja może zostać rozwiana tylko poprzez jego łaskę. Powinniśmy zawsze szanować Guru i jego naukę. Nie będziemy w stanie tego robić jeżeli będziemy traktować go jako zwykłą osobę, która nie jest różna od każdego innego przejawiania Jaźni. Szacunek do Guru i wiara w jego nauki są niezbędne dla tych wszystkich, którzy chcą osiągnąć postęp.
Zewnętrzny Guru pojawia się, żeby powiedzieć nam o prawdziwej Jaźni, która jest wewnętrznym Guru. Z naszym wadliwym widzeniem nie możemy zobaczyć czy doświadczyć, że jest to prawdą. Wewnętrzny Guru przyciąga nas do Jaźni i ugruntowuje tam. Wewnętrzny Guru czeka przez cały czas aby spełnić to zadanie, nie może jednak zacząć, zanim nie skierujemy na niego swojej uwagi. To zewnętrzny Guru mówi nam: „Zwróć się do wewnątrz. Skieruj swoją uwagę na wewnętrznego Guru i daj mu się wciągnąć z powrotem do swojego źródła”.

Dodatkowo poza tą instrukcją zewnętrzny Guru transmituje do nas swoją łaskę, oczyszcza nasze umysły i popycha nas w kierunku wewnętrznego Guru, Jaźni.

Wszyscy Guru są Jaźnią. Wszyscy Guru są bezforemni. I wszyscy Guru są w ostatecznym rozrachunku jednym i tym samym. Zewnętrzne formy Guru mogą się jawić różnie różnym ludziom, ale jest tylko jeden Guru i tym Guru jest Jaźń. Kiedy osiągamy duchową dojrzałość Jaźń manifestuje się nam w formie Guru, aby pomóc nam dokonać dalszego postępu w naszej sadhanie.

Związek z zewnętrznym Guru trwa tak długo jak długo to konieczne. Trwa do momentu aż śiszja [uczeń] poznaje swoim własnym doświadczeniem, że istnieje tylko Jaźń. W moim przypadku przyszedł czas, kiedy nie było już dla mnie dłużej fizycznie możliwości przebywania z formą Guru. Bhagawan uciął naszą fizyczną relację ponieważ chciał, żebym był go świadom takim, jakim w rzeczywistości jest. Kiedy zdajesz egzaminy w szkole przechodzisz do następnej klasy. Ja przeszedłem z klasy uważania Bhagawana za formę do klasy uważania go za bezforemną Jaźń. Potem nigdy nie otrzymałem już szansy ponownego wejścia w fizyczną relację z Bhagawanem.

Inni uczniowie byli traktowani inaczej. Guru nie traktuje wszystkich w taki sam sposób. Patrzy on na dojrzałość i skłonności każdego z uczniów i daje każdemu właściwą dla niego sadhanę. Dla przykładu: Bhagawan zachęcał niektórych z wyznawców do śpiewania nabożnych pieśni, ponieważ dla nich była to odpowiednia ścieżka. W moim przypadku zachęcał mnie do bycia przez cały czas świadomym bezforemnej Jaźni.

Kiedy cielę jest bardzo młode, matka daje mu mleko kiedy tylko jest głodne. Jednak kiedy już nauczy się jeść trawę, matka daje mu kopniaka jeśli próbuje znów przyssać się do mleka. Kiedy tylko nauczyłem się wchodzić w kontakt z bezforemną Jaźnią, Bhagawan dawał mi kopniaka, kiedy nadal próbowałem podpijać łaskę z jego fizycznej formy. Chciał mnie odzwyczaić od swojej formy. Chciał, żebym całą swoją duchową strawę czerpał z bezforemnej Jaźni.

Człowiek nie powinien porzucać Guru myśląc, że już się wszystkiego od niego nauczył. To bardzo arogancka postawa. Uczeń powinien porzucić Guru tylko wtedy, kiedy ten mu to nakaże. Do tego momentu musimy pozostawać z Guru i pobierać od niego lekcje.

Każdy z nas spotyka inną formę Guru. Spotykana forma zależy od naszej dyspozycji i duchowej dojrzałości. Każdy Guru udziela innego nauczania, a często ten sam Guru daje różne nauki różnym uczniom. Jest to kwestia dojrzałości i temperamentu. Uczniowie w przedszkolu otrzymają lekcje dla przedszkolaków, a ci na studiach wyższych nauki z poziomu szkoły wyższej. W ramach każdej klasy na każdego ucznia czekać będzie inna lekcja. Niektórzy mogą dostać zalecenie podążania ścieżką bhakti, podczas gdy inni zostaną skierowani na drogę medytacji Jaźni.

Wszystkie różnorodne ścieżki których się naucza, służą w rzeczywistości tylko przygotowaniu do ścieżki Bhagawana Ramany. Ostatecznie każdy musi się nauczyć przebywać w Jaźni poprzez medytację Jaźni czy samobadanie lub też poprzez poddanie. Niestety, jest niewielu ludzi, którzy są duchowo wystarczająco dojrzali, by podążać za najwyższymi naukami Bhagawana. Większość adeptów zmuszona jest krążyć innymi ścieżkami zanim staną się gotowi do tej ostatecznej drogi.

Twoje pytanie brzmiało: „ Czy relacja pomiędzy Guru a uczniem jest rzeczywista?”. Z punktu widzenia Jaźni trzeba by powiedzieć, że to wszystko jest Mają, dodając jednak, że to najlepszy rodzaj Maji. Można użyć ciernia, aby wyciągnąć drugi cierń. Podobnie można użyć majopodobnej relacji Guru-uczeń aby wyplenić Maję ze wszystkimi jej przejawieniami. Maja jest w nas tak silnie wrośnięta, że tylko iluzoryczny Guru-lew w naszym śnie może wywołać u nas wystarczająco wielki szok, by nas przebudzić.