Żyjąc słowami Bhagawana
- rozmowy ze Swamim Annamalai



7.



P: Wczoraj poszedłem do Skanda aśramy, usiadłem tam i nagle bez żadnego powodu łzy zaczęły mi płynąć po policzkach. Płakałem i płakałem. Jestem tym trochę zaintrygowany. Dlaczego coś takiego się zdarza?

SA: Mnie raz też wydarzyła się podobna rzecz. Kiedy byłem bardzo młody wybrałem się do miasta do świątyni, w której Śiwa pierwszy raz ukazał się Manikkavachagarowi. Kiedy usiadłem w świątyni, łzy zaczęły płynąć mi twarzy. Takie łzy są często oznaką łaski. Kiedy wylewasz zły dla Boga a nie dla światowych spraw, twój umył i serce są oczyszczane. Kiedy pragniesz Boga tak bardzo, że płaczesz, kiedy się do niego zwracasz, on na pewno do ciebie przyjdzie. Kiedy dziecko płacze, matka przychodzi je nakarmić. Kiedy wyznawca płacze ponieważ głodny jest jego łaski, on zsyła mu łaskę by go nakarmić.

P: Powtarzam Om Namo Bhagavate Sri Ramanaya [Om. Pokłony dla Bhagawana Śri Ramany]. Wykonuję też medytację Zen. Czy mam kontynuować obie te praktyki?

SA: Bez Guru bhakti nie może być Jnany. Lepiej jest praktykować nauki Bhagawana niż zwyczajnie powtarzać jego imię. Najlepszym tapasem jest podążanie ścieżką, która została wskazana przez Guru. Jeżeli rozumiesz nauczanie Bhagawana i praktykujesz je poprzez nieustanne przebywanie w Jaźni, stajesz się jednym z Bhagawanem. To jest prawdziwa Guru bhakti.

W Wiweka Czudamani napisane jest: „Ze wszystkich środków prowadzących do Wyzwolenia bhakti jest najpierwsze”. Śankara idzie jednak dalej i definiuje bhakti mówiąc: „Nieustanna kontemplacja swojej prawdziwej natury [nieustanne przebywanie w Jaźni] określana jest mianem bhakti”.

P: Wielu ludzi ma potrzebę oddawania czci czemuś, co jest od nich oddzielone. Jaźń nie jest dla nich zbyt atrakcyjna. Zamiast tego chcą oddawać cześć będącemu na zewnątrz Guru lub Bogu.

SA: Oddawanie czci bóstwom czy zewnętrznemu Guru jest użyteczną formą pomocy tak długo, jak długo człowiek nie jest wystarczająco duchowo dojrzały by poznawać niemającą formy rzeczywistość. Te formy są tylko pewnymi znakami wskazującymi na rzeczywistość nieprzejawioną.

Jeżeli chcesz pokazać komuś jakąś jakąś gwiazdę, możesz powiedzieć: „Widzisz liść na czubku tego drzewa? Ta gwiazda jest po lewej stronie tuż obok niego.”.

Liść jest tylko pewnym znakiem, który pomaga zwrócić uwagę w kierunku, gdzie naprawdę należy patrzeć. Forma Guru jest podobnym drogowskazem. Przejawia się on przyjmując formę jako nieustanne przypomnienie, że nasza uwaga powinna być stale skierowana na bezforemną rzeczywistość.

P: Kroczę ścieżkę oddawania czci i poddania. Lubię wykonywać pudże i inne rytuały ponieważ pomagają mi one utrzymać skupienie na Bogu. Czy dobrym jest zawężanie naszego konceptu Boga do określonej formy?

SA: Pudże i oddawanie czci różnym aspektom Boga są dla tych, którzy pragną światowych rzeczy. Jako że Bóg jest obecny we wszystkich formach, najlepszą pudżą jest oddawanie mu czci we wszystkich tych formach. Cały wszechświat jest manifestacją Boga. Jeżeli jesteś w stanie kochać jednakowo wszystkie istnienia w tym wszechświecie, wtedy wykonujesz najwznioślejszą i największą pudże.

P: Próbuję poddać siebie Bogu. Jak mogę stwierdzić, czy robię to skutecznie? Bardzo łatwo powiedzieć „poddałem się Bogu”, lecz to tylko werbalne stwierdzenie – nie znaczy to wcale, że prawdziwe poddanie miało miejsce. Myślę, że osiągnąłem pewien sukces w swej praktyce, lecz jak uzyskać pewność?

SA: Jeżeli naprawdę poddałeś się Bogu, będziesz widział Boga we wszystkich formach. Gdziekolwiek pójdziesz, będziesz widział tylko Boga. Jeżeli twój umysł nie jest w tym stały znaczy to, że twoje poddanie nie jest pełne. Twój Guru może przybrać różne formy. Jeżeli twoim przeznaczeniem jest podróżowanie w różne miejsca, Guru może przyjmować formy różnych świętych. Lecz nawet jeśli tak się stanie, to nadal jest tylko jeden Guru, ponieważ to niemająca formy Jaźń jest Guru. Musisz się nauczyć widzieć Guru we wszystkich rzeczach; musisz się nauczyć widzieć Guru wszędzie.

Kunju Swami odwiedził pewnego dnia Quilon Math. Kiedy wrócił, powiedział Bhagawanowi, że oddał pokłon [namaskaram] Guru tego mathu. Bhagawan powiedział mu: „Dlaczego ograniczasz Bhagawana do tej formy? Jest jeden Guru.”.

Seshadri Swami wykonywał raz namaskaram przed osłem. Kiedy go pytano dlaczego, odpowiedział: „To nie jest osioł, to Brahman”. Innym razem ktoś zapytał go, dlaczego wpatrywał się w bawoła, na co odparł: „Nie widzę żadnego bawoła, widzę tylko Brahmana”.

P: Czasami Bóg pojawia się swoim wyznawcom przybierając fizyczną formę. Czy ta forma Boga jest rzeczywista, czy to tylko wyobrażenia?

SA: Jeżeli widzisz nazwy [imiona] i formy [postacie], patrzysz na swoje wyobrażenie. Jeżeli widzisz tylko Jaźń, patrzysz na rzeczywistość.

Namdev i Tukaram cechowali się wielkim oddaniem względem Krishny. Myśleli o nim tak dużo, że ten nieraz pojawiał się przed nimi i prowadził z nimi rozmowy. Zapytałem kiedyś Bhagawana: „W jaki sposób ci święci widzieli Krishnę? Czy forma jaką widzieli była rzeczywista?”. Bhagawan odpowiedział: „Jak go widzieli? W ten sam sposób, w jaki ty widzisz siebie i mnie. Widzieli jego fizyczną postać tak, jak zwykli ludzie widzą zwykłe formy.”.

Te słowa wywarły na mnie tak piorunujące wrażenia, że natychmiast znalazłem się w stanie błogości, a wszystkie włosy stanęły mi dęba.

Kiedy wyznawcy wspominali Bhagawanowi, że mieli wizje Ramy lub Krishny, pytał ich: „Och, naprawdę? I gdzie teraz jest Rama?”. Kiedy ci przyznawali, że już go nie widzą, Bhagawan mówił: „Wizje przychodzą i odchodzą, nie są trwałe. Dowiedz się, kim jest ten, kto ma te wizje.”.

Pozbawiona formy Jaźń jest jedyną rzeczywistością. To jest prawdziwa natura Boga. Bóg w swojej prawdziwej formie nigdy się nie pojawia i nigdy nie znika – jest zawsze obecny. Jeżeli zwrócisz swoją uwagę w kierunku Jaźni i utrzymasz ją tam, doświadczysz Boga takim, jakim naprawdę jest.

P: Swami, czasami czuję nieopisaną łaskę i mam cudowne poczucie dobrostanu. To poczucie utrzymuje się przez kilka dni i znika. Dlaczego tak jest?

SA: Jeżeli świadomość łaski nie jest trwała oznacza to, że twoje poddanie jest tylko częściowe. Nie wiąż się ze swoimi problemami i nie martw się o nie. Pozwól im odejść i złóż je w ręce Bhagawana. Kultywuj postawę: „To jest problem Boga, nie mój”.

Jeżeli poddałeś się Bhagawanowi, nie powinieneś się martwić o żaden swój problem ani potrzebę. Powinieneś mieć wiarę, że Bhagawan wszystkim się zajmie. Jeżeli okaże się, że nadal się o cokolwiek martwisz, znaczy, że nie poddałeś się w pełni.

Taymanuvar poprosił raz Śiwę aby ten dał mu pewien skarb mówiąc:

„Ty, który dźwigasz wszystkie problemy tego świata, weź proszę też i moje problemy. Zabierz mi wszelkie poczucie bycia sprawcą. Tylko ty działasz; Ty czynisz wszystko przeze mnie.”.

Poddaj się całkowicie i przyjmij, że wszystko co przydarza się tobie i całemu światu jest wolą Boga.

P: Jak rozróżnić pomiędzy działaniami, które zdarzają się z woli Boga i tymi, za którymi stoi ego?

SA: To bardzo proste. Jeżeli poddanie jest całkowite, wszystko jest Bogiem. Wszystko co się wydarza jest jego działaniem. W tym stanie jest pokój, harmonia i nieobecność myśli. Zanim osiągnie się ten stan, wszystkie działania są działaniami ego.

P: Mówisz dużo o wysiłku, lecz mało o łasce. Nie przydajesz za dużo znaczenia łasce.

SA: Łaska jest ważna; faktycznie ma znaczenie fundamentalne. Jest ważniejsza niż wysiłki. Urzeczywistnienie Jaźni przychodzi zarówno poprzez wysiłek jak i łaskę. Kiedy podejmujesz stały wysiłek, by nieustannie przebywać w Jaźni, otrzymujesz bogactwo łaski Guru. Łaska nie przychodzi tylko poprzez formę Guru danego ucznia. Kiedy szczerze i gorliwie praktykujesz, każdy jivanmukta z przeszłości i teraźniejszości odpowiada na twój wysiłek przesyłając ci błogosławieństwo.

P: Czy człowiek powinien posiadać silne pragnienie urzeczywistnienia Jaźni? Czy takie pragnienie jest konieczne, kiedy chcemy wykonywać żarliwą sadhanę? Czy może powinnyśmy poddać nawet to pragnienie i trzymać się tylko naszej praktyki?

SA: Pewnego dnia, kiedy Narada udawał się do Wajkunthy, spotkał dwóch sadhu wykonujących tapas. Ci zapytali go, gdzie idzie, na co ten odparł: „Do Wajkunthy”. Ponieważ obaj chcieli widzieć, jakie postępy czynią w swoim tapasie, poprosili Naradę, aby ten zapytał Wisznu, kiedy osiągną Wyzwolenie. Narada poszedł do Wajkunthy i wrócił z odpowiedzią.

Do pierwszego z sadhu powiedział: „Jesteś bardzo blisko. Jeszcze cztery, pięć wcieleń i osiągniesz Wyzwolenie”. Sadhu był raczej zirytowany tym co usłyszał gdyż czuł, że już prawie to osiągnął, powiedział więc: „Wykonuję tapas od dziecka i wiem, że wykonywałem go w poprzednim życiu. Dlaczego mam czekać jeszcze cztery czy pięć wcieleń? Twoja przepowiednia nie może być poprawna.”.

Do drugiego z sadhu Narada powiedział: „Wykonywałeś tapas pod drzewem tamarynowca. Ty również ostatecznie osiągniesz Wyzwolenie, lecz wcześniej musisz inkarnować jeszcze tyle razy, ile jest liści na tym drzewie.”. Drugi sadhu bardzo się ucieszył słysząc słowa Narady: „Hura! Mam pewną Mokszę!” - krzyknął - „Pewnego dnia ona będzie! Sam Wisznu to zagwarantował!”. W tym momencie przyszedł potężny podmuch wiatru, który strącił wszystkie liście z drzewa pod którym stał; kiedy ostatni liść dotknął ziemi sadhu urzeczywistnił Jaźń.

Drugi sadhu, który był cierpliwy i zadowolony wykazał, że naprawdę osiągnął poddanie. Pierwszy natomiast pokazał swoją niedojrzałość poprzez frustrację i niecierpliwość. Jeżeli naprawdę się poddałeś, nie oczekujesz urzeczywistnienia od Boga. Jesteś zadowolony z tego, co on ci daje.

P: Wygląda na to, że do urzeczywistnienia potrzeba tak wiele czasu; de facto wiele, wiele wcieleń. Mnie urzeczywistnienie Jaźni wydaje się wydarzeniem z bardzo odległej przyszłości.

SA: Nie potrzebujesz setek wcieleń aby urzeczywistnić Jaźń. Faktycznie nie potrzebujesz w ogóle czasu. Twoja koncepcja czasu jest jedną z rzeczy, które trzymają cię w więzach. Czas jest jednym z atrybutów umysłu. Wyzwolenie nie przychodzi po jakimś tam czasie, ponieważ w Jaźni nie ma czasu. Wyzwolenie przychodzi, kiedy w pełni poznajesz i doświadczasz, że nie ma nikogo, kto potrzebuje Wyzwolenia. To poznanie i doświadczenie pojawiają się tylko wtedy, kiedy umysł i jego inherentne koncepcje czasu przestają działać. Jeżeli myślisz o czasie i zaczynasz się martwić, jak długo jeszcze do tego, kiedy urzeczywistnisz Jaźń, twoja uwaga będzie skupiona na czasie, nie na Jaźni. Postęp możesz uczynić tylko wtedy, kiedy umysł jest w Jaźni.

P: Często mówisz, że ważny jest satsang. Czy mogę mieć satsang z Bhagawanem teraz, kiedy on nie żyje? Pytam o to, ponieważ raz, kiedy byłem w Szwajcarii, miałem potężne doświadczenie jego obecności. Wtedy Bhagawan nie żył już od wielu lat.

SA: Bhagawan jest w każdym czasie i w każdym miejscu. Ponieważ jest on Jaźnią a nie żadną określoną fizyczną formą, niewielkie znaczenie ma to, że ciało, które braliśmy za Bhagawana, jest dziś martwe. Fale radiowe mogą być odbierane wszędzie. Jeżeli nastawisz się na długość fal Bhagawana, co oznacza przebywanie w Jaźni, możesz być świadomy Bhagawana transmitującego swoją łaskę gdziekolwiek jesteś.

Nigdy nie ma żadnego oddzielenia od Bhagawana. Każdy atom we wszechświecie jest Bhagawanem. Każdy czyn, którzy wydarza się w świecie, jest wykonywany wyłącznie przez Bhagawana. Każde istnienie, każda forma jest formą Bhagawana. Kiedy jesteś dobrze dostrojony do Bhagawana, będziesz doświadczał czystości i pokoju; gdziekolwiek będziesz, otrzymasz prowadzenie.

8.



P: Jestem przekonany, że "ja jestem", lecz nie jestem przekonany, czym jestem. Intelektualnie wiem, że jestem Jaźnią, ale nie doświadczam tego. Przede mną chyba jeszcze wiele pracy.

SA: Aby doświadczyć Jaźni musisz zanurzyć się głęboko w świadomość „ja jestem”.

P: To znaczy mam utrzymywać tam umysł?

SA: Tak. Jeśli widzisz sznur jako sznur, nie ma węża. Wiesz również, że nigdy go nie było.

Kiedy przestajesz sobie wyobrażać, że jesteś ciałem i umysłem, rzeczywistość jaśnieje samoistnie. Jeżeli ustabilizujesz się w tym stanie będziesz mógł dostrzec, że umysł nigdzie nie odszedł; będziesz wiedział, że tak naprawdę on nigdy nie istniał. Słowa: „Utrzymuj umysł w jego źródle” to tylko inny sposób na powiedzenie: „Poznaj, że umysł nigdy nie istniał”.

P: Ale jak człowiek może pozbyć się świadomości ciała? Żeby świadomość mogła się zamanifestować, człowiek musi posiadać ciało.

SA: Jeżeli praktykuje się nieprzerwaną medytację nad świadomością będącą naszą własną rzeczywistością, w której wszystkie przejawienia pojawiają się i znikają, to taka medytacja jest aktywnością sattwicznego umysłu. To jest aktywność, która wymazuje i rozpuszcza tamas i radżas, które zakrywają rzeczywistość.

Ciało człowieka jest jedynym bardzo dogodnym pojazdem do urzeczywistnienia nieprzejawionej Jaźni. Z umysłem i ciałem możemy badać i odkryć rzeczywistość, która pozostaje niedotknięta przez ciało i umysł. Dobrym samochodem możemy jechać szybko i dotrzeć do celu. Wiemy, że samochód nie jest osobą – to osoba jest w samochodzie. Powinniśmy się odnosić do ciała w ten sam sposób, w jaki odnosimy się do takiego samochodu. Nie powinniśmy myśleć: „Jestem tym ciałem”, powinniśmy myśleć: „To ciało jest przydatnym pojazdem. Jeżeli będę je utrzymywał sprawne i napełniał dobrym paliwem, ono może dowieźć mnie do mojego celu”.

P: Bez względu jak bardzo bym się nie wyciszył czy nie unieruchomił umysłu, nigdy nie widzę świata jako niepodzielnej całości. Nawet jeżeli umysł jest całkowicie nieruchomy, to kiedy otworzę oczy, widzę świat złożony z oddzielnych obiektów.

SA: Kiedy ten, który widzi, znika, ten świat wielości znika wraz z nim. Kiedy osoba, która widzi, znika, nie widzisz jedności i niepodzielności – ty jesteś jednością i niepodzielnością. Nigdy nie możesz zobaczyć Jaźni czy Brahmana, możesz tylko nią/nim być.

Na naszyjniku nanizane jest wiele pereł, ale biegnie przez nie tylko jedna łącząca je nić. Podobnie jest tylko jedna świadomość, która przejawia się we wszystkich formach, we wszystkich ciałach. Ale my tak tego nie widzimy. Myślimy: „Jestem jedną perłą. Zatem wszystkie inne perły są różne ode mnie”. Myśląc w ten sposób rozmyślnie ignorujemy wspólną nić łączącą nas wszystkich. Jeżeli przyjrzymy się każdej perle z osobna, możemy znaleźć między nimi wiele różnic, lecz znajdująca się w ich wnętrzu nić jest jedna. Nicią, która łączy i wiąże cały wszechświat w jedną istotę jest nasza własna Jaźń. Ciała przejawiają się jako różne na zewnątrz, lecz świadomość, która je wszystkie ożywia, jest jedna i ta sama we wszystkich ciałach.

To nie jest precyzyjna analogia, ponieważ z punktu widzenia Jaźni nie ma różnicy pomiędzy perłą a nicią. Wszystkie one są jedną rzeczywistością. Ciało, umysł i świat są manifestacją jednej rzeczywistości.

My wszyscy popełniamy ogromny błąd: bierzemy ciało i umysł za Jaźń i zapominamy nieskończoną, immanentną świadomość, która jest prawdą naszego istnienia. Jnani ma wiedzę-świadomość, że wszystkie ciała, umysły i cały ten świat istnieje w jego własnej Jaźni. Jednak ten, kto nie urzeczywistnił prawdy swojej Jaźni widzi siebie i innych jako różne istoty. Taka osoba żyje różnicami i pomiędzy różnicami.

P: Jesteśmy tak bardzo przyzwyczajeni do postrzegania różnic. Niemożliwym jest zatrzymanie tego.

SA: Ten nawyk kreowania czy widzenia różnic może zostać porzucony tylko wtedy, kiedy urzeczywistniamy Jaźń. Tak długo jak długo pozostajemy na poziomie ciało-umysł nie jest możliwe porzucenie go. Tak więc idź do źródła tych przejawień. Tam nie ma różnic.

Porzucanie utożsamienia z ciałem i umysłem to jest tapas, samadhi, dhyana i nishtha [przebywanie w Jaźni].

Duchowi poszukiwacze mają jeden dziwy zwyczaj: zawsze szukają sposobu na dotarcie do Jaźni, osiągnięcie, odkrycie, doświadczenie czy urzeczywistnienie jej. Próbują tak wielu różnych rzeczy, ponieważ nie mogą załapać, że już są Jaźnią. Przypomina to bieganie w kółko w wypatrywaniu swoich własnych oczu swoimi własnymi oczami.

Po co sobie wyobrażać, że jest jakieś nowe doświadczenie do znalezienia czy odkrycia? Teraz jesteś Jaźnią i teraz jesteś tego świadomy. Czy potrzebujesz jakiegoś nowego doświadczenia, żeby udowodnić, że istniejesz? Poczucie „ja istnieję” jest Jaźnią. Udajesz, że tego nie doświadczasz i ukrywasz to pod wieloma rożnymi fałszywymi koncepcjami, a potem biegasz za tym tak, jakby było czymś zewnętrznym do osiągnięcia czy znalezienia.

Istnieje pewna przypowieść opisująca takie zachowanie.

Pewien król wyobrażał sobie, że jest dotkniętym biedą wieśniakiem. Myślał sobie: „Jeżeli pójdę do króla, może on będzie chciał mi pomóc i da mi trochę pieniędzy” Szukał więc wszędzie króla, lecz nigdzie nie mógł go znaleźć. Na koniec był tym bardzo przygnębiony, ponieważ jego poszukiwania nie dawały żadnych rezultatów. Pewnego dnia spotkał na drodze człowieka, który zapytał go, dlaczego jest taki przybity. „Szukam króla. Myślę, że może on rozwiązać wszystkie moje problemy i uczynić mnie szczęśliwym, ale nigdzie nie mogę go znaleźć.” - odpowiedział. Człowiek ten, którzy już zdążył go rozpoznać, krzyknął zdumiony: „Ale przecież to ty jesteś królem!”. Słysząc to król się opamiętał i przypomniał sobie, kim jest. Wszystkie jego problemy przestały istnieć w momencie, kiedy przypomniał sobie swoją prawdziwą tożsamość.

Możesz sobie myśleć, że ten król był dobrze stuknięty, ale miał przynajmniej tyle rozumu, że rozpoznał prawdę, kiedy mu ją zakomunikowano.

Guru może mówić uczniom tysiące razy: „Jesteś Jaźnią. Nie jesteś tym, czym sobie wyobrażasz, że jesteś”, lecz żaden z nich nigdy mu nie wierzy. Wszyscy proszą go o wskazanie metod i dróg dotarcia do miejsca, w którym już są.

P: Dlaczego nie porzucamy fałszywych idei, kiedy usłyszymy, że są fałszywe?

SA: Utożsamialiśmy się ze swoimi fałszywymi ideami przez wiele wcieleń. Ten nawyk jest bardzo silny. Nie jest jednak tak silny, by nie mógł zostać rozpuszczony poprzez nieprzerwaną medytację Jaźni.

P: Sadhaka [duchowy poszukiwacz] żywi wiele idei: „jestem jivą”, „jestem zniewolony”, „muszę wykonywać sadhanę”, „muszę osiągnąć urzeczywistnienie”. Czy mamy zapomnieć wszystkie te idee? Czy one są wszystkie przeszkodami w prawdziwym poznaniu?

SA: Właśnie tak, wszystkie je zapomnij. Trzymaj się świadomości: „Ja jestem Jaźnią. Ja jestem wszystkim”. Wszystkie inne ścieżki są okrężnymi drogami.

P: Przecież Bhagavan mówił, że powtarzanie: „Ja jestem Jaźnią” czy „ja nie jestem tym ciałem” jest pomocą w samobadaniu, ale samo w sobie nie stanowi samobadania.

SA: Medytacja: „Ja nie jestem tym ciałem ani umysłem, ja jestem immanentną Jaźnią” jest ogromnie pomocna tak długo, jak długo adept nie jest w stanie wykonywać poprawnie i nieprzerwanie samobadania.

Bhagavan powiedział: „Utrzymywanie umysłu w Sercu jest Atma-vicharą”. Jeżeli nie możesz tego wykonać posługując się pytaniem „Kim ja jestem?” lub wciągając ja-myśl z powrotem do jej źródła, wtedy medytacja świadomości: „Ja jestem wszechprzenikająca Jaźnią” jest wielką pomocą.

Bhagawan mówił nieraz, że powinniśmy regularnie czytać i rozważać Ribhu Gitę.

W Ribhu Gicie powiedziane jest: „Ta bhawana [mentalna postawa] 'Ja nie jestem ciałem, ja nie jestem umysłem, ja jestem Brahmanem, ja jestem wszystkim' powinna być powtarzana raz za razem, zanim nie stanie się naszym naturalnym stanem”.

Bhagawan przysiadał do nas codziennie, kiedy recytowaliśmy fragmenty z Ribhu Gity, które afirmują rzeczywistość Jaźni. Prawdą jest, iż powiedział, że takie powtarzanie to zaledwie pomoc w Atma-vicharze, ale to bardzo znacząca pomoc.

Praktykując w ten sposób sprawimy, że umysł będzie się stawał coraz lepiej i lepiej dostrojony do rzeczywistości. Kiedy umysł zostanie oczyszczony poprzez taką praktykę, łatwiej jest sprowadzić go z powrotem do jego źródła i utrzymać w nim. Kiedy adept jest w stanie bezpośrednio wejść w stan przebywania w Jaźni, nie potrzebuje pomocy takich jak te. Jeżeli jednak jest to dla niego niemożliwe, takie praktyki zdecydowanie mu pomogą.

9.



P: Mam siostrę, która wierzy, że świat zmierza do zagłady w wyniku nuklearnego holokaustu. Wielu innych ludzi myśli podobnie. Czy Swami ma jakąś opinię na ten temat?

SA: Nie sądzę, żeby w najbliższej przyszłości świat został zniszczony. Jednak nawet jeśli tak miałoby się stać, nie jest to coś, o czym powinieneś myśleć lub o co się martwić. Utrzymuj uwagę w teraz - utrzymuj ją na Jaźni. Jeżeli ugruntujesz się w Jaźni, nie potrzebujesz się martwić przyszłością świata. Jeżeli urzeczywistniasz Jaźń nic nie może cię dotknąć. Możesz zniszczyć ciało Jnaniego, możesz zniszczyć świat, w którym on żyje, lecz to w żaden sposób nie może dotknąć czy zmienić jego Jaźni-świadomości.

Zniknięcie całego wszechświata nie wpłynie w żaden sposób na Jnaniego, ponieważ on jest niezniszczalny. Świadomość, substrat wszechświata, nie może być w żaden sposób zmieniona. Kiedy świat przejawia się w świadomości, sama świadomość nie przechodzi żadnej modyfikacji; kiedy zatem wszechświat znika, świadomość nie jest tym dotknięta.

Wszystko co się pojawia, będzie musiało pewnego dnia zniknąć. Nie ma nic stałego w świecie form. Jednak niepodlegająca zmianom świadomość, w której wszystkie formy się przejawiają, nie może być w żaden sposób pomniejszona, zniszczona ani przemieniona. Jeżeli nauczysz się być tą świadomością będziesz wiedział, że nic nie może cię dotknąć ani zniszczyć. Jeżeli jednak zamiast tego będziesz się utożsamiał z jakąś przejściową formą, zawsze będziesz się martwić o możliwą zagładę tej formy.

Niewiedza powoduje, że troszczymy się o możliwe zniszczenie ciała. Jeżeli swój dobrostan oprzesz o dobrostan tego ciała, zawsze będziesz się martwił i cierpiał. Kiedy z bezpośredniego doświadczenia wiesz, że jesteś Jaźnią, wiesz również, że nie ma ani narodzin ani śmierci; wiesz, że jesteś nieśmiertelny i nie podlegasz śmierci. Urzeczywistnienie Jaźni jest czasem nazywane stanem nieśmiertelności ponieważ nigdy się nie kończy, nigdy nie ulega zniszczeniu ani nawet żadnej modyfikacji. Jeżeli utrzymujesz swoją uwagę w Jaźni, możesz osiągnąć tę nieśmiertelność. Jeżeli ją osiągniesz, wówczas dowiesz się, że w tym najwyższym stanie istnienia nie ma narodzin, nie ma śmierci, nie ma pragnień, nie ma lęków, nie ma zmartwień, nie ma umysłu i nie ma świata.

P: Człowiek, aby utrzymywać umysł w Jaźni, musi nie mieć żadnych pragnień czegokolwiek poza Jaźnią. To niezwykle trudny do osiągnięcia stan. Pragnienie poszukiwania przyjemności w zewnętrznym świecie wydaje się zawsze silniejsze niż szukanie szczęścia w Jaźni. Dlaczego tak jest?

SA: W sensie ostatecznym wszelkie szczęście pochodzi z Jaźni; nie z umysłu, nie z ciała i nie z zewnętrznych obiektów. Jeżeli masz wielkie pragnienie zjedzenia mango i jeżeli ostatecznie je zjadasz, pojawia się uczucie wielkiej przyjemności. Kiedy takie pragnienie jest spełniane, umysł zanurza się odrobinę w Jaźni i cieszy odrobiną szczęścia, które tam zawsze jest. Po czym na powrót się wyłania pamiętając doświadczenie szczęścia i pragnąc je powtórzyć jedząc więcej mango lub zaspokajając inne pragnienia.

Większość ludzi jest całkowicie nieświadoma tego, że przyjemność i szczęście pochodzą z Jaźni, a nie z umysłu, z ciała czy z obiektów. Ponieważ większość ludzi doświadczyła pokoju Jaźni tylko wtedy, kiedy ich wielkie pragnienie zostało spełnione, dochodzą więc oni do wniosku, że dążenie do spełniania pragnień jest jedyną drogą prowadzącą do doświadczania szczęścia czy pokoju.
Jeżeli próbujesz podążać tą utartą drogą do szczęścia, spotyka cię zawód i cierpienia. Raz na jakiś czas możesz doświadczyć krótkich momentów przyjemności, lecz przez resztę czasu będziesz doświadczał bólu z niespełnionych pragnień lub pragnień, które nie przynoszą żadnej przyjemności, nawet kiedy są spełniane.

Jeżeli będziesz powtarzał daną przyjemność raz za razem urok nowości szybko przestanie działać. Mango, którego zjedzenia pragnąłeś przez wiele dni może dać kilka sekund szczęścia kiedy je zjadasz, ale szczęście to nie zostanie przedłożone, jeśli zjeść kolejnych pięć czy sześć mango; przedłużanie pobłażania zmysłom częściej przynosi ból niż przyjemność.

Większość ludzi spędza całe swoje życie folgując sobie i dążąc do celów, które, jak sądzą, przyniosą im szczęście. Większość z nich nigdy się nie zatrzymuje by dokonać właściwego obrachunku swoich mentalnych kont. Gdyby to zrobili, uświadomiliby sobie, że każde dziesięć sekund szczęścia przeplatane jest godzinami czy dniami, w których w ogóle brak odczucia szczęścia. Niektórzy uświadamiają to sobie, lecz zamiast porzucić taki sposób życia brną w niego jeszcze bardziej. Sądzą, że przy odrobinie większym wysiłku i odrobinie większym mentalnym, zmysłowym czy emocjonalnym zaangażowaniu mogą wydłużyć krótkie chwile szczęścia i ograniczyć przecinające je dłuższe okresy czasu, kiedy szczęście nie jest odczuwane.

Takie podejście nigdy nie przyniesie sukcesu. Jeżeli w umyśle jest wiele silnych pragnień, taki umysł nie może zanurzyć się całkowicie w Jaźni i doświadczyć pełni pokoju i błogości, które tam są. Umysł może doświadczyć odrobinę pokoju, kiedy wielkie pragnienie zostanie nagle spełnione, lecz będzie to tylko krótkie, tymczasowe doświadczenie. Umysł nie może przebywać w Jaźni, jeżeli jest aktywny i pełen pragnień. Pobudzi się ponownie po kilku sekundach i zabierze się za realizację kolejnych zewnętrznych celów.

Wypełniony pragnieniami umysł doświadcza błogości/szczęśliwości Jaźni tylko w bardzo rozcieńczonej formie. Jeżeli chcesz pełni szczęśliwości Jaźni i jeżeli chcesz doświadczać jej permanentnie, musisz porzucić swoje wszystkie pragnienia i przywiązania. Nie ma innej drogi. Umysł nie może spocząć w milczeniu w głębinach Jaźni zanim nie nauczy się ignorować wszystkich impulsów, które próbują skłonić go do poszukiwania przyjemności i satysfakcji w zewnętrznym świecie.

Pragnienia, nawet te duchowe, mogą przysporzyć ci kłopotów. Czasami nawet pragnienie medytowania może być przeszkodą. Kiedy raz chciałem rozpocząć medytację w odosobnieniu w jednej z grot Arunaczali, Bhagawan widząc, że nie jest to część mojej prarabdhy, zalecił mi, żebym porzucił to pragnienie. Powiedział, że to jest sankalpa [pragnienie, pożądanie] która, jeżeli zostanie spełniona, spowoduje konieczność kolejnych narodzin.

„Medytuj w Palakottu” - powiedział. „Bądź nieporuszony właśnie tam i nie udawaj się w żadne inne miejsce”. Wcześniej, zanim pierwszy raz odwiedziłem Palakottu, powiedziałem Bhagawanowi, że moim jedynym życzeniem jest mieszkać i medytować tutaj w odosobnieniu, gotując i jedząc ryż kanji. Bhagawan odpowiedział: „Po co nawet te pragnienia? To, co ma się wydarzyć, zostało już zdeterminowane. Bądź nieporuszony, bądź bez żadnych pragnień i pozwól, niech będzie co ma być”.

P: Motywem przewodnim nauczania Bhagawana i Swamiego wydaje się być: „Ja nie jestem ani ciałem ani umysłem. Ja jestem Jaźnią”. Wygląda na to, że wszelkie pragnienia pojawiają się ponieważ utożsamiamy się z ciałem i umysłem. Płynie z tego logiczny wniosek, że jeżeli człowiek jest w stanie porzucić ten nawyk utożsamiania znajdzie się on automatycznie w stanie bezpragnieniowości. Czy to prawda?

SA: Tak, to prawda. Jeżeli człowiek porzuca koncepcję, że jest ciałem i umysłem, żyje on już na wyższym planie.

P: Intryguje mnie ta kwestia wyższych planów. Czytałem gdzieś, że Bhagawan powiedział, że bardzo ciężko jest urzeczywistnić Jaźń w tym życiu. Podobno powiedział również, że jeżeli człowiek próbował i nie powiodło mu się, otrzymuje kolejne wcielenie w innej formie na wyższym planie. Chciałbym potwierdzić, czy jest to prawdą, a jeżeli jest, tak jak to działa? Jeżeli są takie plany istnienia, to czy wszyscy tam są na tym samym poziomie? Czy oni wszyscy osiągają Wyzwolenie po upływie tego samego czasu? Niezwykle trudno jest być wolnym od pragnień na Ziemi, ponieważ istnieje tutaj tak wiele rzeczy rozpraszających uwagę. Czy życie na wyższych planach jest tak samo trudne, czy może łatwiejsze? Czy mieszkańcy tych wyższych planów są zmuszeni ponownie rodzić się w ciałach ludzi?

SA: Niektóre dojrzałe dusze, którym nie udało się urzeczywistnić Jaźni, mogą odrodzić się na wyższym planie. Człowiek musi być bardzo czysty, aby zdołał narodzić się na takim planie. Nie może mieć żadnych światowych pragnień. Tylko ci, którzy dedykowali całe swoje życie dążeniu do Jnany mogą mieć nadzieję na takie wcielenie. Tacy ludzie przyjmują czasami swoje ostatnie wcielenie na wyższym planie i tam osiąganą urzeczywistnienie.

Wyznawcy, którzy nie wygasili wszystkich pragnień poza pragnieniem Jnany, odrodzą się na Ziemi. Ziemia jest poligonem dla osiągnięcia vairagyi [nieprzywiązania, beznamiętności, bezpragnieniowości]. To dlatego życie tutaj jest takie podstępne i zwodnicze. Człowiek musi nauczyć się beznamiętności tutaj na Ziemi zanim będzie mógł pomyśleć o uzyskaniu Jnany czy odrodzeniu się na wyższym planie.

10.



Przez cały czas próbuję być nieustannie świadom „ja-ja”. Czuję, że to „ja” jest centrum z którego spoglądam na swoją osobowość i umysł. Czuję, że umysł wyłonił się z tego centrum. Czasami czuję, że nawet to centrum powinno zniknąć. Czy to poprawne?

SA: Kiedy człowiek znajduje się w tym centrum, w „ja jestem”, nie ma pojawiania się i znikania. To jest takim, jakim jest. Jeżeli nie znasz tego takim, jakim to jest, wówczas może się wydawać, że rzeczy wyłaniają się lub znikają w tym centrum. Jeżeli masz poprawne poznanie [świadomość, doświadczanie] tego centrum, Serca, wiesz, że nie ma ani pojawiania się ani znikania, nie ma zmiany, nie ma ruchu.

P: Czy lepiej jest medytować przez dłuższe czy krótsze odcinki czasu?

SA: Wysiłek medytacyjny powinien być kontynuowany zawsze z wyjątkiem głębokiego snu. Tak jak rzeka płynie bez ustanku w stronę morza, tak i twoja uważność powinna płynąć w kierunku Jaźni bez żadnych przerw. Nie należy trzymać się koncepcji, że medytuje się w określonym czasie. Medytacja Jaźni powinna być kontynuowana podczas pracy, posiłków, poruszania się, itd. Powinna naturalnie płynąć w każdym czasie i każdym miejscu.

P: Jaka jest różnica pomiędzy dharaną a dhyaną?

SA: Nieprzerwana dhyana [medytacja] nazywana jest dharaną.

W Kaivalya Navanitam znajdziemy fragment, gdzie uczeń pyta: „Jak zniszczyć ciało przyczynowe, w którym w formie nasienia przechowywane są wasany?”. Guru odpowiada: „Ja jestem absolutną, doskonałą świadomością. W tej doskonałej świadomości wszystkie wszechświaty istnieją jedynie jako przejawienia”. Jeżeli taka dhyana płynie w twoim umyśle, jak może się pojawiać ignorancja?

P: S. S. Cohen mówi w jednej ze swoich książek, że kiedy uzyskujemy doświadczenie sphurany, Serce jest gotowe do tego, żeby się zamanifestować. Czy ta sphurana występuje przed czy po dharanie?

SA: Sphurana pojawia się po dharanie. Sphurana jest doświadczeniem Serca [Jaźni], kiedy to zaczyna być poznawane przez zaawansowanego ucznia. Jest to chwilowe doświadczenie Jaźni, do którego dochodzi, kiedy umysł zaczyna być pochłaniany przez Serce.

P: Czy adepci podążający ścieżką samobadania dochodzą ostatecznie do doświadczenia sphurany?

[Pytający postawił tutaj pytanie z tezą zestawiając słowa „ostatecznie” i „sphurana”. W istocie rzeczy adepci na tej ścieżce nie tylko dochodzą do doświadczenia aham-sphurany, ale również dalej tzn. do urzeczywistnienia Jaźni - przyp. tłum.]

SA: Jeżeli są w stanie unieruchomić umysł w Sercu, będą mieć to doświadczenie. [...]

Sphurana jest światłem lub blaskiem „ja jestem”. Kiedy jesteś blisko stopienia się z „prawdziwym ja” czujesz jego emanację. To „prawdziwe ja” jest prawdziwym imieniem i formą Boga. Pierwszym i najistotniejszym imieniem Boga jest „JA”. Świadomość „ja jestem” jest prymarną i pierwotną mantrą.

P: Zatem ja-mantra stoi nawet przed pranavą, dźwiękiem OM?

SA: Tak, tak powiedział Bhagawan przy kilku okazjach.

Ta świadomość, „ja jestem” istnieje i jaśnieje zawsze, jednak twoje jej doświadczanie jest blokowane przez ego, dokładnie w takim sam sposób w jaki cień przykrywa księżyc w czasie zaćmienia. Cień księżyca jest widoczny tylko dzięki światłu księżycowemu za nim. Bez tego światła cień zaćmienia nie mógłby być widoczny. Podobnie my, jesteśmy świadomi ciał, umysłu i świata - nawet jeżeli przysłaniają one nasze czyste widzenie – tylko dzięki światłu Jaźni. Wszystko to jest widziane poprzez światło Jaźni.

P: W jaki sposób pojedyncze, niepodzielne „ja” stało się tak wieloma rzeczami i ludźmi, których widzimy na świecie?

SA: Nie stało się. Ono zawsze pozostaje pojedyncze i niepodzielne. Twoja wadliwa wizja i błędna percepcja dają wrażenie, że jedno stało się wielością. Jaźń nigdy nie przeszła żadnej zmiany ani transformacji za wyjątkiem tej w twojej wyobraźni.

Kiedy utożsamiamy się z ciałem i umysłem, jedno wydaje się stawać wielością. Kiedy energia człowieka zostaje wycofana z umysłu i świata zewnętrznego i przekierowana na Jaźń, iluzja wielości znika.

Zanurz się głęboko w poczucie „ja”. Bądź go świadom tak mocno i tak intensywnie, żeby żadna inna myśl nie miała energii by się pojawić i rozproszyć cię. Jeżeli będziesz się trzymał tego poczucia „ja” wystarczająco długo i wystarczająco mocno, fałszywe „ja” ulotni się, pozostawiając samo tylko nieprzerwane doświadczenie rzeczywistości, immanentne „ja”, czystą świadomość.

P: To wydaje się takie logiczne i proste, jednak tak trudno porzucić to nasze błędne widzenie.

SA: Nie bądź przytłoczony czy przygnębiony takimi myślami. Stale pytaj siebie: „Komu jest trudno?”, „Kto ma błędną wizję?”. Nie pozwalaj myślom takim jak te odwrócić twojej uwagi od źródła, Jaźni.

P: To jest właśnie mój problem. Skumulowana energia mojego umysłu – wszystkie jego nadzieje, lęki, pragnienia, troski, chęci i niechęci – to dla mnie za dużo. Odrobina energii, jaką od czasu do czasu wkładam w samobadanie, nigdy nie wystarcza do zatrzymania rozwibrowanego umysłu na więcej niż jedną czy dwie sekundy. W umyśle jest za dużo ukierunkowanej na zewnątrz energii. W ogóle nie mogę sięgnąć jego źródła.

SA: Kiedy człowiek zaczyna stabilizować się w stanie jedni, lubiane i nielubiane, które teraz sprawia ci tak wiele problemów, samo znika. Kiedy nie ma nic lubianego ani nielubianego, co zostaje umysłowi do zakłócania twojego pokoju?

Nie bądź zniechęcony przeszkodami czy poczuciem, że nie czynisz żadnego postępu. Umysł jest tak wplątany w iluzję, że nie nie jest w stanie określić, czy czyni jakiś postęp na duchowej ścieżce czy nie. Po prostu kontynuuj swoją medytację. Nie oczekuj natychmiastowych rezultatów i nie martw się ich brakiem.

P: Sądzę, że jestem beznadziejnym sadhaką. Czuję, że nigdy nie znajdę w sobie dość nieprzywiązania czy energii by przekroczyć swoje problemy.

SA: Owładnięty ignorancją człowiek może myśleć, że ma wiele problemów czy braków, lecz kiedy uda się do Jnaniego, Jnani nie widzi żadnego z nich. Widzi on po prostu osobę, która jest nieświadoma Jaźni, nieświadoma Prawdy. Nie będzie jej za to potępiać, będzie jedynie współczuć jej z powodu jej ignorancji.

Kiedy widzisz, że wszystko jest twoją własną Jaźnią, kogo miałbyś potępiać, kogo miałbyś chwalić? Do kogo miałbyś czuć nienawiść? Jeżeli nie widzisz niedoskonałości ani błędów zawsze pozostajesz w pokoju, poznając wszystko jako swoją własną Jaźń.

Do natury umysłu należy widzenie jednych rzeczy właściwymi a drugich niewłaściwymi. Jeżeli porzucisz wszystkie koncepcje dotyczące dobra i zła, tego co właściwe i niewłaściwe, pozostaniesz jako sama tylko Jaźń. Małe dzieci i Jnani są podobni pod tym względem, że nie widzą oni w niczym niczego dobrego ani złego.

P: Czuję, że mam tak wiele problemów, że tylko łaska Guru może mi pomóc.

SA: Prawdziwym błogosławieństwem jest to, jeżeli możesz spotkać Jnaniego i mieć w niego wiarę. Jeżeli postawić drewno opałowe blisko ognia w końcu złapie ogień i stanie się jednym z tym ogniem. Bez łaski Guru i związku z nim bardzo trudno urzeczywistnić Jaźń.

Bardzo trudno stwierdzić, kto jest prawdziwym Guru, ponieważ ci, którzy urzeczywistnili Jaźń, często wyglądają i zachowują się jak przeciętni ludzie. Ci, którzy sami nie są duchowo dojrzali, nie rozpoznają ich duchowej wielkości. Jeżeli dziadek bawi się ze swoimi maleńkimi wnukami, ci będą myśleć, że jest dokładnie taki sam jak one. Zobaczą go takim, jakim naprawdę jest, dopiero kiedy zaczną podrastać.

Małe dzieci popełniają taki błąd, ponieważ nie rozwinęły jeszcze w sobie krytycznych zdolności odróżnienia dorosłych od dzieci. Na świecie jest wielu duchowych niemowląt myślących, że Jnani i Guru są zwykłymi ludźmi takimi jak oni. Kiedy te niemowlaki zaczną duchowo dorastać, mogą w sobie rozwinąć wystarczająco dużo duchowego rozróżniania by znaleźć prawdziwego Guru i poddać się mu. Znalezienie Guru jest największym błogosławieństwem jakie może się przydarzyć człowiekowi w tym życiu.

11.



P: Ostatnio podczas medytacji mam odczucie, że mój oddech staje się coraz płytszy i płytszy. Zwalniam go również, kiedy stoję nieruchomo. Czy mam to zostawić tak jak jest, czy powinienem próbować głębiej oddychać?

SA: Czy praktykujesz jogę lub pranajamę czy samobadanie? Masz Guru?

P: Mam Guru, lecz jest on obecnie w Stanach. Nie widziałem jej od trzech miesięcy. Nie praktykuję żadnej pranajamy.

SA: Czy praktykujesz samobadanie?

P: Nazywam to spontaniczną medytacją.

SA: Jak to robisz?

P: Mówiono mi, że najlepszą metodą medytacji jest po prostu usiąść i pozwolić rzeczom się wydarzać. Czy Swami zna Swamiego Muktanandę? Jestem uczniem jego następcy, Swamiego Chitvilasananda.

SA: Kiedy oddech jest spokojny, umysł również się uspokaja. Jako sadhanę człowiek może obserwować albo umysł albo oddech. Jeżeli jest to robione poprawnie, i umysł i oddech zaczną się uciszać. Jednak skuteczniejszą metodą jest bycie świadomym tego, kto obserwuje oddech czy umysł. Kiedy przez cały czas mamy świadomość tego, kto wykonuje tę obserwację, możemy po prostu pozwolić wszystkiemu być takim, jakim jest. Jeżeli jesteśmy pewnie ugruntowani w tej wiedzy-świadomości nie ma potrzeby kierować medytacją w żaden sposób. Dlaczego? Ponieważ w tym stanie wiemy, że nic, co się pojawia, zmienia czy porusza, nie może nas w żaden sposób dotknąć.

Mówi się, że jest wiele ścieżek prowadzących na szczyt i mówi się także, że wiele niebezpieczeństw wiąże się z niektórymi z nich. Bhagawan pokazał nam wolną od niebezpieczeństw ścieżkę Atma-vichary [samobadania], poprzez którą człowiek może z łatwością poznać swoją Jaźń. Jeżeli nauczymy się trzymać prawdziwej Jaźni poprzez praktykę Atma-vichary, możemy nauczyć się wieść szczęśliwe życie na tym pełnym nieszczęść świecie.

P: Czy nie jest samolubstwem siedzieć sobie bezczynnie w błogostanie, gdy tymczasem na świecie jest tak wiele nieszczęść? Czy nie powinniśmy pomóc umierającemu na ulicy człowiekowi? To znaczy, oczywiście, powinniśmy mu pomóc. Nie można po prostu udawać, że świata nie ma. Na pewien sposób jest on bardzo realny.

SA: Troszczenie się o świat i poprawa jego sytuacji nie są zadaniami duchowego aspiranta. Świat nie jest niczym innym niż wielką grą Maji. Jeżeli dasz się uwikłać w to, co się dzieje na świecie, wpadniesz w pułapkę Maji i nie będziesz w stanie widzieć ani siebie ani świata takimi, jakimi naprawdę są. Świat nieustannie się zmienia: jednym razem warunki życia w nim są korzystne, innym są niezbyt dobre. Na świecie jest tak dużo chaosu ponieważ nieustannie znajduje się on w stanie ciągłej zmiany. Jednakże świadek tego zmieniającego się świata – tzn. ty, Jaźń – jest zawsze w stanie nigdy niezakłóconego pokoju. Osiągnij ten stan bycia świadkiem i przebywaj w nim pełen pokoju. Naprawdę nic nie możemy zrobić ze światem.

P: Dlaczego tak koniecznym jest ignorowanie ludzi, którzy tak bezspornie potrzebują jakiejś pomocy?

SA: Jeżeli człowiek ustabilizuje się w Jaźni, cała ludzkość automatycznie odnosi z tego korzyść. Człowiek ugruntowany w Jaźni nie będzie obojętnym na problemy innych. Jeżeli pojawi się problem zadziała spontanicznie i da poprawne rozwiązanie każdego problemu.

Trzymasz się wielu różnych wierzeń: „Jestem odrębnym ludzkim bytem; świat jest ode mnie oddzielony; inni ludzie są ode mnie oddzieleni; jestem aspirantem wykonującym medytację aby urzeczywistnić Jaźń; inni ludzie w świecie cierpią”. Wszystkie te koncepcje są niepoprawne. Nie ma dualności i nie ma oddzielenia. Faktycznie nie ma nieszczęścia i cierpienia poza twoim własnym umysłem, ponieważ świat nie jest niczym innym niż projekcją twojego własnego umysłu. Twoje własne cierpienie i cierpienie które widzisz dookoła może zostać łatwo usunięte, jeżeli porzucisz wszystkie błędne koncepcje jakie masz na swój temat.

Wszelkie cierpienie ma swój początek w poczuciu dualności. Tak długo jak długo ta dualna świadomość jest mocno osadzona w umyśle, człowiek nie może udzielić żadnej rzeczywistej pomocy innym ludziom. Jeżeli ktoś urzeczywistni swoją niedualną naturę i stanie się wewnętrznie pełen pokoju, stanie się właściwym instrumentem do pomocy innym.

Kiedy człowiek ugruntuje się w Jaźni, wewnętrzny pokój, którego doświadcza przez cały czas, będzie płynął do wszystkich ludzi. Ta naturalna emanacja uzdrawia i podnosi ludzkość dużo bardziej niż jakakolwiek działalność na planie fizycznym.

Jnani jest jak słońce. Słońce wypromieniowuje światło i ciepło stale i jednakowo, bez dyskryminowania nikogo. Jnani bezwysiłkowo wypromieniowuje swoją własną naturę - swoją miłość, swój pokój i swoją radość – całemu wszechświatowi.

Chociaż słońce jest cały czas obecne, aby dać się objąć jego promieniom musimy się zwrócić w jego stronę. Podobnie, jeżeli chcemy duchowego światła, musimy się zwrócić w kierunku istoty urzeczywistnionej. Jeżeli adept dokonuje stałego wysiłku aby trzymać się światła Jnaniego, ciemności duchowej ignorancji automatycznie ustąpią.

P: Jaki jest powód występowania pewnych duchowych zjawisk, które niektórzy wyznawcy wydają się napotykać. Czy są one po to, by pomóc nam na duchowej ścieżce lub dodać nam pewności? Te doświadczenia wewnętrznego światła, wewnętrznych dźwięków etc. - czy my ich potrzebujemy, czy zachodzą, bo są po prostu naturalne? Dlaczego niektórzy ludzie mają takie doświadczenia, a inni nie?

SA: Tego typu zjawiska, które pojawiają się podczas medytacji, są rezultatem wcześniejszych praktyk adepta. Nie ma potrzeby ich doświadczania.

„Kto jest tym, który tego wszystkiego doświadcza” - nasza uwaga powinna spoczywać tylko na tym. Zjawiska przychodzą i odchodzą, ale świadek ich wszystkich zawsze pozostaje nieporuszony. Nasza uwaga powinna nieprzerwanie tam być.

Powinniśmy widzieć tego, kto widzi te wszystkie zjawiska. Pamiętaj, cokolwiek ci się przydarza, może być postrzegane tylko i wyłącznie przez umysł. Pamiętaj także, że percepcja umysłu nie jest prawdziwa, ponieważ sam postrzegający nie jest rzeczywisty. Jeżeli nieprzerwanie wnikamy: „Komu przydarza się to doświadczenie?” wówczas fałszywy postrzegający i fałszywy doświadczający obaj znikną.

Święty Subramania Bharati napisał raz: „Jeżeli z całą jasnością zobaczysz, że świat jest tylko projekcją umysłu, przekroczysz wszelkie cierpienie”.

W innym ze swoich wierszy tak dworował sobie z umysłu i z Maji:

„Są tacy, którzy urzeczywistnili prawdę; oni nie biorą cię umyśle na poważnie. Ci, którzy przebywają mocno utwierdzeni w Jaźni – im nic nie możesz zrobić. Kiedy urzeczywistniamy niedualną rzeczywistość, ty nie znajdujesz tam pokoju; musisz uciekać. Gdzież jesteś, kiedy dualność umysłu została usunięta? Ci śmiałkowie, którzy dotarli do głębokiego przekonania i poznania, że ciało jest nierzeczywiste – cóż ty możesz im uczynić? Dla tych, którzy gotowi są umrzeć, śmierć umysłu jest niczym”.

P: Czy nie był on aby zaangażowany w politykę? Nie wiedziałem, że był tak zainteresowany sprawami ducha.

SA: Tak, był zaangażowany w politykę, lecz był także poetą i filozofem. Raz przyszedł do Bhagawana, kiedy ten mieszkał w Virupakshy.

P: Nic o tym nie czytałem. Czy rozmawiali ze sobą?

SA: Nie, Subramania po prostu przyszedł po darśan. W innej pieśni, napisanej kiedy przebywał w Pondicherry, powiedział: „Nie ma nieszczęścia, nie ma nieszczęścia, nie ma nieszczęścia. Zobacz, wszystko jest Bogiem; nie ma nieszczęścia”.

12.



P: Tutaj, u stóp Arunaczali, duchowe rozróżnienie wydaję się czymś względnie łatwym. W Paryżu, pośród codziennych aktywności i wielu zewnętrznych impulsów jest to dużo trudniejsze.

SA: Myśli takie jak: „Arunaczala jest czymś innym niż Paryż”, „pracuję w Paryżu” - to wszystko są koncepcje, które pojawiają się dopiero po tym, kiedy utożsamiliśmy się z ciałem i bierzemy to ciało za „ja”. Jeżeli przyjmujesz takie koncepcje automatycznie rzucasz sobie kłody pod nogi.

P: Poprzez naszą praktykę czujemy, że zbliżamy się do rzeczywistości, lecz mamy również wrażenie, że jeszcze długa droga przed nami.

SA: Nie możesz dotrzeć do rzeczywistości czy być od niej oddalony na jakiś dystans. Jaźń nie jest nigdy od ciebie oddalona, ponieważ już jesteś Jaźnią.

Aby pozbyć się swoich fałszywych koncepcji musisz wzbudzić w sobie silne przekonanie, że jest właśnie tak: „Ja jestem Jaźnią; ja jestem wszystkim; wszystko jest Jaźnią”. Taka mantra jest najlepszym i najskuteczniejszym służącym do tego środkiem. Jeżeli będziesz ją stale powtarzał cała energia przypłynie do ciebie, ponieważ ty naprawdę jesteś wszechprzenikającą świadomością. […]

P: Mantry mogą doprowadzić człowieka do stanu wewnętrznego uciszenia. Kiedy osiągnęły już ten cel, po co nadal je powtarzać?

SA: Są różne rodzaje uciszenia. Jeżeli umysł zatrzyma się na wyciszeniu, które jest podobne do głębokiego snu, wiedz, że nie jest to ostateczny stan milczenia. Jeżeli pozostaniesz w tym stanie nie kontynuując medytacji, nie odniesiesz z tego żadnej korzyści. Kiedy ten stan się pojawia lepiej jest kontynuować medytację Jaźni.

P: Jak stwierdzić, czy człowiek doświadcza podobnego do głębokiego snu wyciszenia czy prawdziwego milczenia?

SA: Jeżeli po wyjściu ze stanu wyciszenia człowiek natychmiast bierze to ciało za „ja”, znaczy to, że nie doświadczył prawdziwego milczenia. W dążeniu do wewnętrznego milczenia adept nie powinien wchodzić w stan laya [czasowego zawieszenia wszystkich funkcji mentalnych].

Posłużmy się przykładem: człowiek wykonuje jakąś pracę, czuje się zmęczony i odpoczywa, po czym znowu podejmuje pracę. Milczenie nie powinno być tego typu. To znaczy, jeżeli umysł po prostu tymczasowo odpoczywa, nie doświadczysz w tym prawdziwego milczenia. Całkowita nieobecność myśli niekoniecznie oznacza, że człowiek doświadcza milczenia Jaźni.

Jeżeli w tym milczeniu jest poczucie świeżości i czystości, jeżeli świadomość jaśnieje w nim w taki sposób, że człowiek czuje się niezwykle radosny i po brzegi wypełniony pokojem, wtedy jest bardziej prawdopodobne, że będzie to prawdziwe milczenie. […]

Inny przykład: ktoś medytuje w starym holu Bhagawana, siedzi tam przez godzinę, po czym myśli: „Siedziałem tam przez godzinę”. To nie jest stan nishtha [przebywania w Jaźni], ponieważ cały czas było tam „ja” myślące: „ja siedzę, ja medytuję”. Jeżeli masz jakiekolwiek poczucie, że siedzisz w praktyce lub medytujesz, nie doświadczasz Jaźni, doświadczasz ego.

P: Czy jeżeli nie odczuwamy zjednoczenia czy jedni to oznacza, że nie osiągnęliśmy ostatecznego stanu?

SA: W stanie rzeczywistości nie ma przerw pomiędzy chwilami medytacji. Medytacja jest zawsze stała.

P: Medytacja o której mówisz nie polega na mentalnym powtarzaniu, prawda? Czy to jest formułowanie słów takich jak: „Ja jestem Jaźnią, ja jestem świadomością”, czy może jest to jakiś rodzaj świadomości Jaźni, który jest obecny bez żadnych słów czy koncepcji?

SA: Kiedy powtarzasz na głos mantrę, to jest dżapa. Jeżeli robisz to samo w umyśle, możesz to nazwać medytacją. Kiedy człowiek jest ugruntowany w doświadczaniu immanentnej świadomości, to jest nishtha [przebywanie w Jaźni].

P: Jeżeli ktoś pozostaje w stanie nishtha, to nie jest już koniecznym wykonywanie dżapy czy medytacji?

SA: W medytacji nigdy nie porzucasz Jaźni. Bycie nieustannie świadomym [doświadczanie] Jaźni bez myślenia o niej w jakikolwiek sposób to nishtha. Po co powtarzać: „Jestem Sundaram, jestem Sundaram”, kiedy masz już poczucie, że jesteś Sundaramem.

W tym ostatecznym stanie człowiek ani nie myśli o Jaźni ani jej nie zapomina. On po prostu jest Jaźnią. Jeżeli masz to doświadczenie wówczas wątpliwości typu: „Czy powinienem kontynuować medytację?” nie pojawią się. W ostatecznym stanie nie ma możliwości, by myśli takie jak te mogły się pojawić. Tak więc jeżeli dojdziesz w swojej medytacji do jakiegoś miejsca wyciszenia i pokoju i pojawi się myśl: „Czy powinienem spocząć w tej ciszy czy kontynuować medytację?”, to powinieneś kontynuować medytację, ponieważ sama ta myśl świadczy o tym, że nie zanurzyłeś się w Jaźni.

Nie jest dobrze rozmyślać zbyt dużo o swojej praktyce medytacyjnej. Po prostu wykonuj ją do chwili, kiedy będziesz miał pewną wiedzę, że cokolwiek co pojawia się w umyśle, nie ma nic wspólnego z prawdziwym tobą. Jeżeli w czasie medytacji zwracasz uwagę na myśli i odczucia i z ich pomocą próbujesz ocenić jak dobrze lub jak źle medytujesz, nigdy nie osiągniesz najwyższego milczenia, lecz zamiast tego utoniesz w bagnie mentalnych konceptów.

Niektórzy ludzie rozpraszają swój umysł na tak wiele różnych sposobów, na przykład próbując rozróżnić między stanem turiya [czwartym stanem] a turiyatita [tym, co przekracza czwarty stan]. Rzeczywistość jest bardzo prosta: zamiast próbować to wyjaśniać lub nazywać, po prostu tym bądź, porzucając wszelkie utożsamienie z ciałem czy umysłem. To jest ostateczny stan jnany. Jeżeli będziesz podążał tą ścieżką, nie masz potrzeby angażowania się w mentalne czy filozoficzne zawiłości.

Aby osiągnąć Jaźń ludzie praktykują wszelkie rodzaje sadhan. Jednakże niektóre z tych metod są przeszkodą w osiągnięciu jnany. Medytacja może być kolejną formą więzów, jeżeli opiera się na założeniu, że ciało i umysł są rzeczywiste. Jeżeli ta koncepcja nie zostanie porzucona, medytacja tylko ją wzmocni.

Urzeczywistnienie Jaźni i nie porzucanie jej nigdy – oto jest prawdziwa jnana.

P: To jest cała trudność: pozostawać ugruntowanym w Jaźni.

SA: Dla kogo istnieje ta trudność? Nie daj się wciągać w takie myśli. Znajdź tego, kto je myśli.

Święty Tayumanuvar powiedział raz: „Po co te wszystkie 'maha' jogi?”.

Ty już jesteś Jaźnią. Dlaczego nie pozostawać ugruntowanym w swoim własnym naturalnym stanie , bez zapominania o nim czy utraty świadomości tego stanu? Nie skupiaj się na tych wszystkich „maha” jogach.